Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Ennio Morricone. Kompozytor - legenda.

24 Sierpień 2009, 15:14

 




Na niecały tydzień przed kolejną wizytą Ennio Morricone w Polsce proponujemy Czytelnikom przypomnieć sobie sylwetkę artysty oraz niektóre z jego dzieł.
 

 
Ennio Morricone urodził się w 1928 roku w Rzymie i do dziś pozostaje blisko związany z tym miastem, odrzucając wszelkie propozycje przeprowadzki. Zresztą tak naprawdę nie potrzebuje nigdzie wyjeżdżać, gdyż dzięki swojej muzyce od dawna może uchodzić za prawdziwego obywatela świata. Kompozycje Morricone są znane chyba pod każdą szerokością geograficzną a o popularności artysty świadczy chociażby to, że znają go i słuchają również ludzie, którzy muzyką filmową się nie interesują na co dzień. Mało prawdopodobne, że jest to znajomość dogłębna, ale w niczym to nie umniejsza jego sukcesu -  mało który kompozytor z górnej półki może się bowiem pochwalić podobnym osiągnięciem.
 
Początki muzycznej edukacji Morricone też związane są z Wiecznym Miastem. To tam m.in. w wieku 12 lat rozpoczął naukę w XVI-wiecznej Accademia Nazionale di Santa Cecilia. Jednak prawdziwym początkiem jego artystycznej drogi były nauki, jakich od najmłodszych lat udzielał mu ojciec – trębacz jazzowy. Swoje pierwsze kompozycje mały Ennio stworzył już w wieku 6 lat. To również dzięki wpływom ojca rozpoczął naukę gry na trąbce. To było jednak za mało dla przyszłego kompozytora, którego edukacja szybko wykroczyła poza podstawowy program konserwatorium.
 
Młody Morricone dzielił swój czas między muzykę klasyczną (z czasem coraz bardziej inspirowaną rozwijającą się ówcześnie awangardą) i rozrywkową – każde z tych doświadczeń wykorzystał potem z powodzeniem w swoich licznych kompozycjach filmowych. Warto przy tym wspomnieć, że również jako aranżer Morricone nie unikał eksperymentów, wprowadzając do muzyki popularnej nie tylko zupełnie zaskakujące połączenia instrumentów, ale nierzadko również dźwięki przedmiotów codziennego użytku. To odważne i rewolucyjne podejście w połączeniu z talentem do budowania chwytliwych melodii zaowocowało pierwszymi sukcesami artysty.
 
 
Se telefonando
 (1966; muz. Ennio Morricone, wyk. Mina)

Pierwsze profesjonalne kompozycje i aranżacje przygotowywał jednak głównie na potrzeby teatru, radia i telewizji. Swoją pierwszą ścieżkę dźwiękową do filmu kinowego napisał dopiero w 1961 roku na potrzeby obrazu Il federale.
 
Prawdziwą sławę przyniosła Morricone jednak dopiero współpraca z Sergio Leone, którą rozpoczął obraz Za garść dolarów (1964). Choć oboje poznali się już w wieku 8 lat, nie utrzymywali bliskich kontaktów. Morricone, który miał na koncie już dwa westerny (Duello nel Texas (1963) i Le pistole non discutono (1964)) został polecony Leone przez producentów, jednak reżyserowi nie przypadła do gustu jego muzyka do powyższych filmów. Przekonała go dopiero charakterystyczna aranżacja piosenki Pastures of plenty, którą Morricone napisał wcześniej dla Petera Tevisa, a która w efekcie – po pewnych modyfikacjach – stała się niespodziewanie tematem przewodnim filmu.
 
 
Pastures of plenty
(1962; muz. Ennio Morricone, wyk. Peter Tevis)
 
Ścieżka dźwiękowa do Za garść dolarów była przedziwną mieszanką stylów o zaskakującej instrumentacji. W połączeniu z pełnym ekspresji stylem Leone, efekt był porywający. Reżyser i kompozytor zrobili razem jeszcze kilka filmów, w tym takie klasyki jak choćby Dobry, zły i brzydki (1966), Pewnego razu na Dzikim Zachodzie (1968) czy Dawno temu w Ameryce (1984). Jako że Morricone część muzyki dostarczał jeszcze na etapie filmowania, pozwalało to później montować obraz do konkretnych utworów, owocując idealną synchronizacją i w końcu niezwykle silną reakcją widowni.
 
 
 
Once Upon a Time in America – Cockeye’s Song
(1984)

 
Lata 60. i 70. to dla Morricone okres wytężonej pracy. Jego filmografia w tym czasie obejmowała przynajmniej kilkanaście produkcji w roku, kompletnie różnych gatunków – od wspomnianych westernów, po horrory, filmy obyczajowe, sensacyjne, dramaty i frywolne komedie. Oczywiście, większość z nich nie zapisała się w zbiorowej pamięci, choć dziś stanowić mogą gratkę dla wielbicieli i kolekcjonerów.
 
 
 
“Navajo Joe” - „Silhouette of Doom
(1966)

 
Poza Leone Morricone miał wtedy okazję pracować z tak znanymi reżyserami jak Bernardo Bertolucci (m.in. Prima della rivoluzione (1964) i Partner (1968)), John Huston (The Bible (1964)), Pier Paolo Pasolini (m.in. Teorema (1968) i Salò, czyli 120 dni Sodomy (1975)), Don Siegel (Two mules from sister Sara (1970)), Jerzy Kawalerowicz (Maddalena (1971)) czy wreszcie Terrence Malick. To za muzykę do jego Dni niebios (1978) Ennio Morricone otrzymał swoją pierwszą nominację do Oscara (przegrał z Midnight Express Giorgio Morodera).
 
 
 
Days of Heaven – Days of Heaven
(1978)
 
 
W ciągu kolejnych lat pracy przy filmach Morricone nie rezygnował z tego, co wyróżniało jego muzykę od początku, czyli eksperymentów. Z łatwością i zaskakującym efektem łączył ze sobą różne gatunki muzyczne i zawsze z chęcią sięgał po nowe środki wyrazu. Przez wiele lat współpracował z  multiinstrumentalistą Alessandro Alessandronim i jego grupą wokalną Cantori Moderni. Najbardziej znane kompozycje, w których kompozytor wykorzystał potencjał grupy to Za garść dolarów, gdzie  słyszymy charakterystyczne gwizdy samego Alessandroniego, a także Dobry, zły i brzydki oraz Dawno temu na Dzikim Zachodzie, gdzie Morricone skorzystał z wokaliz sopranistki Eddy dell'Orso, jednej z czołowych członkiń Cantori Moderni.
 
 
 
The good, the bad and the ugly – The Ecstasy of Gold
(1966)
 
 
Zupełnie inaczej wypada w tym porównaniu ich udział w takich produkcjach jak ekscentryczny dokument Malamondo (1964) czy komiksowy Diabolik (1967)
 
 
 
Malamondo – La Prima Volta
 (1964)
 
 
 
 
Diabolik – Under Wah-Wah
(1967)

 
Z kolei do współpracy nad przy muzyce do filmu Sacco e Vanzetti (1971) Morricone zaprosił znaną amerykańską piosenkarkę Joan Baez, dla której napisał m.in. utwór Here’s to You.
 
 
 
Sacco e Vanzetti – Here’s to You
(1971; muz. Ennio Morricone, wyk. Joan Baez)

 
Kolejne lata nie przyniosły osłabienia pozycji Morricone w kinie światowym, a wręcz przeciwnie. Nawiązał owocną współpracę z kolejnymi twórcami, m.in. Giuseppe Tornatore (m.in. Cinema Paradiso, 1988 i Malèna, 2000), Brianem De Palmą (m.in. Nietykalni, 1987 i Ofiary wojny, 1989), Franco Zeffirellim (Hamlet, 1990),  Rolandem Joffé (m.in. Misja, 1986), Pedro Almodovarem (Zwiąż mnie!, 1990) i Romanem Polańskim (Frantic, 1987).
 
 
 
Cinema Paradiso – Cinema Paradiso
(1988)

 
Kompozytor otrzymał w tym czasie jeszcze cztery nominacje do Oscara za muzykę do filmów Misja (1986), Nietykalni (1987), Bugsy (1991) i Malèna (2000), jednak regularnej statuetki nigdy nie otrzymał (przegrywając kolejno z: Około północy Herbie’go Hancocka, Ostatnim Cesarzem Sakamoto, Byrne’a i Su, Piękną i Bestią Alana Menkena i wreszcie z Przyczajonym tygrysem, ukrytym smokiem Tana Duna). Wreszcie w 2007 roku Morricone otrzymał od Amerykańskiej Akademii Filmowej honorowego Oscara, którego wręczył mu na gali Clint Eastwood (można ten moment obejrzeć TUTAJ). Sam kompozytor uważa to wyróżnienie za najważniejsze w karierze, choć przyznaje, że jeśli miał ją dostać za którąś ze swoich ścieżek dźwiękowych, powinno było się to stać 20 lat wcześniej za muzykę do Misji.
 
 
 
The Mission – On Earth as it is in Heaven
(1986)

 
Poza Oscarem Morricone jest laureatem licznych prestiżowych nagród, w tym również za całokształt twórczości (wenecki Złoty Lew, berlińska Europejska Nagroda Filmowa). Jego muzyka do Dobrego, złego i brzydkiego otrzymała Grammy Hall of Fame Award przyznawane nagraniom, które w roku nadania mają co najmniej 25 lat oraz które wpłynęły na bieg muzycznej historii. Ponadto Morricone został Kawalerem Orderu Legii Honorowej, najważniejszego francuskiego odznaczenia.
 
Niemal równie imponująco co jego filmografia, prezentuje się dorobek pozafilmowy Morricone – muzyka, którą on sam nazywa „absolutną”. Od 1946 roku skomponował ponad 100 takich utworów. Są one częstokroć trudniejsze niż ich filmowi “koledzy”, ale  - w przeciwieństwie do nich - są wyrazem całkowicie nieskrępowanej kreatywności artysty.
 
 
Concerto no. 3 per chitarra, marimba e orchestra [fragment]
(1991)
 
 
Mimo ponad 80 lat na karku Morricone nadal aktywnie komponuje (choć już nie w tak przemysłowych ilościach jak kiedyś) i koncertuje. Do dziś pozostał wierny tradycyjnym metodom pracy z wykorzystaniem papieru i ołówka, z premedytacją unikając nie tylko komputerów, ale również asysty orkiestratorów i aranżerów. Pytany o plany na przyszłość, odpowiada zazwyczaj: „Pisać dobrą muzykę”.
 
 
 
Zdjęcie (banner): Discord.Ltd
 
Video: You Tube
 

 
 




Krystian:

Znowu Morricone! :/ Czy naprawdę nie ma ciekawszych kompozytorów? Nie wiem, czy jest się czym zachwycać, że Morricone będzie w Gdańsku, i aż tak, żeby niepotrzebnie pisać artykuły, i marnować na to cenny dzisiaj czas. Lepiej zająć się młodymi twórcami, przybliżyć ich dokonania, albo takimi, którzy są mniej znani, a piszą niezłą muzykę. Już robi się to zwyczajnie nudne, jak nie artykuły, to znowu koncerty w Polsce. Najwyraźniej nikt inny nie chciał przyjechać, to wzięli takiego Morricone dla atrakcji, jakby nie było lepszych artystów, a z pewnością jest takich wiele.

Neimoidian:

Morricone jest gwiazdą nie przez przypadek i na pewno zasługuje na to, by poświęcić mu czas, tym bardziej, że ma to miejsce w konkretnych okolicznościach. Również szczerze wątpię, by próbowano zapraszać kogoś innego, gdyż artyści porównywalnej rangi albo już nie żyją, albo nie koncertują, albo są na tyle mało popularni poza społecznością fanów, że ich zaproszenie byłoby - jak sądzę - zwyczajnie mniej opłacalne (nawet zaproszenie takich wyjadaczy jak np. James N. Howard przyciągnęłoby jedynie ułamek widowni Morricone, nie mówiąc już o uwadze mediów, co przy tej imprezie również miało znaczenie). Co do młodych twórców, to trudno poświęcać im artykuły, gdyż z definicji ich dorobek i osiągnięcia są póki co niewielkie, a przynajmniej na tyle niszowe, że sam często dowiaduję się o nich jako ostatni. Jak któryś z nich dorobi się pozycji Morricone, to wtedy na pewno zasłuży na artykuł. A mówiąc poważnie, można się będzie pokusić w przyszłości o jakieś zbiorowe nakreślenie "nowego pokolenia", tym bardziej jestem otwarty na propozycje nazwisk.


Soundtracks.pl

© 2002-2018 Soundtracks.pl - muzyka filmowa.
Wydawca: Bezczelnie Perfekcyjni