Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

RELACJA: David Arnold vs. Michael Giacchino - Settling The Score

22 Październik 2019, 21:09





Taki koncert w takiej pionierskiej formie mogła zaplanować tylko ta Dwójka, czyli wielokrotnie nagradzani kompozytorzy muzyki filmowej z bardzo znanymi tytułami filmów na koncie - David Arnold i Michael Giacchino - prywatnie przyjaciele od lat, co było „clue” tego występu. Od lat fanom znane jest zamiłowanie tych dwóch twórców do nałogowego korzystania z Twittera (z innych mediów społecznościowych panowie bardzo mało korzystają) i wzajemnych tam potyczek słownych między nimi. Docinki, żarty, memy są na porządku dziennym. Fani zastanawiali się latami, kiedy Arnold i Giacchino zrobią w końcu jakiś wspólny koncert. I wreszcie po latach go zorganizowali!


Prawie 3-godzinny występ w uważanej przez wielu za najpiękniejszą halę koncertową świata - londyńskiej Royal Albert Hall - obfitował we wspaniałe muzyczne momenty, oraz w pionierską i nowatorską w tej branży oprawę koncertu. Dlaczego? Kompozytorzy muzyki filmowej w sporej większości nie dyrygują swojej muzyki, a na koncertach siedzą na widowni jako goście specjalni. Ale żeby kompozytor był na własnym koncercie konferansjerem i robił stand-up zapowiadając swoje lub kolegi kolejne utwory, to tego muzyka filmowa jeszcze nie widziała! Nie słyszeliśmy dotąd o takim przypadku, a „trochę” tych koncertów już widzieliśmy. Zatem najpierw parę słów o części nie-muzycznej...


Event został zaplanowany przez kompozytorów w mistrzowski i zabawny sposób na kształt przyjacielskiej rywalizacji i bokserskiej walki, a wyprodukowany przez siostrę i menadżerkę Giacchino - Marię. Widzów zapełniających halę przed koncertem przywitał na środku sceny przed orkiestrą tekturowy duży stand ze zdjęciami dwójki napinających muskulaturę kulturystów w slipkach z doklejonym głowami obu bohaterów koncertu. I gdy widzowie myśleli, że to będzie koniec żartów na dziś, dwójka kompozytorów po mistrzowsku potrafiła zaskoczyć podczas dalszej części koncertu, nie tylko muzycznie.


Twórcy wyszli na scenę przed orkiestrą w pelerynach bokserskich i rękawicach i rozpoczęli krótki, udawany sparring bez uderzania przeciwnika, a po chwili spiker... zaprosił widzów na 20-minutową przerwę. To był czas dla pierwszej i nie ostatniej salwy śmiechu widowni tego wieczoru. I od razu zaczął się koncert. Po otwierającej event suicie z długiej czołówki bondowskiego filmu „Świat to za mało”, kompozytorzy wychodzili na scenę kolejno... przebrani w postacie filmowe z tych produkcji, do których komponowali muzykę! Pojawili się na scenie między innymi w przebraniach jako... Godzilla (Arnold skomponował uznaną muzykę do „Godzilli” Rolanda Emmericha z 1997 roku), Doktora Strange’a - członka Avengers’ów (do tego filmu muzykę skomponował Giacchino), Sherlocka Holmesa (za muzykę do słynnego serialu z Benedictem Cumberbatchem Arnold otrzymał nagrodę Emmy), Kapitana Kirka (Giacchino jest autorem świetnej muzyki do ostatniej trylogii „Star Treka” z młodym Kapitanem Kirkiem granym przez Chrisa Pine’a), pilota amerykańskiego myśliwca (Arnold skomponował swoją kultową, potężną i nagrodzoną Grammy muzykę do jednego z megahitów wszech czasów - „Dnia Niepodległości”), czy... Księżniczkę Leię z „Gwiezdnych Wojen” (Giacchino jest autorem muzyki do świetnie przyjętego spinoffu „Rogue One”).


Kompozytorzy pokazali, że mają nie tylko wybitny talent muzyczny, którym dzielą się z kinem od dwóch dekad, ale też talent aktorsko-komediowy i pomysłowość na wciągający, nietypowy scenariusz imprezy. Na dodatek w te swoje niewymuszone, chwytliwe i zabawne żarty i zapowiedzi, udanie wciągnęli gości specjalnych wieczoru - reżyserów z którymi pracowali przy filmach. Na scenie pojawił się Matt Reeves, przyjaciel Giacchino (reżyser ostatnich filmów z nowej trylogii „Planety Małp” i nadchodzącego „The Batman”), Colin Trevorrow (reżyser „Jurassic World” również ze świetną muzyką Giacchino) i Neil Gaiman (twórca nowego serialu „Good Omens” na motywach powieści Terry’ego Pratchetta, za muzykę z którego Arnold był dwukrotnie nominowany do nagrody Emmy). I ci filmowcy również udanie żartowali wspólnie z kompozytorami, a Reeves nawet... uklęknął na kolano i przy całej hali poprosił, by Giacchino został ponownie jego kompozytorem przy nadchodzącym Batmanie z Robertem Pattisonem w roli głównej. Oczywiście kompozytorzy w swoje żarty przemycali też zawsze kilka słów i wspomnień „na serio” na temat danej produkcji i współpracy z reżyserami.


Kończąc o części nie-muzycznej warto wspomnieć o jeszcze jednym pozamuzycznym aspekcie koncertu - poruszenia przez kompozytorów ważnych spraw społeczno-politycznych. Arnold będąc rodowitym Brytyjczykiem znany jest ze swojej działalności dobroczynnej jako ambasador organizacji Care International, działającej przeciwko przemocy domowej, oraz jako współorganizator corocznego Marszu Kobiet w Londynie. Pro bono komponował muzykę do charytatywnych projektów m.in. firmy Mastercard i otwarcie od dawna wypowiada się przeciwko Brexitowi i przeciwko polityce premiera Borisa Johnsona i jego poprzedniczki Theresy May. Na koncercie zaprezentował swoją muzykę skomponowaną na potrzeby Letniej Olimpiady w Londynie w 2012 roku, której był dyrektorem muzycznym i co uważa do dziś w wywiadach za największy zaszczyt w swojej karierze. Ten utwór zapowiedział... znany brytyjski komik i aktor prowadzący programy w BBC - Lewis MacLeod, który podkładał m.in. charakterystyczny głos Sebulby w filmie „Gwiezdne Wojny: Mroczne Widmo”. Komik na scenę wyszedł ucharakteryzowany na... premiera Johnsona i mistrzowsko sparodiował polityka, do stand-up’u włączając prawdziwe gafy i wypowiedzi tego premiera. Oczywiście przy pokładającej się ze śmiechu widowni, która chyba również zgadzała się z poglądami politycznymi Davida Arnolda, a przynajmniej tak można było wywnioskować z jej reakcji i aplauzu.


MacLeod chwilę później ponownie pojawił się na scenie, tym razem jako... Donald Trump i znów mistrzowsko sparodiował polityka, oraz jego prawdziwe wypowiedzi, zapowiadając utwór Michaela Giacchino, który kompozytor napisał specjalnie na 60-tą rocznicę istnienia Agencji Kosmicznej NASA. Giacchino będąc Amerykaninem dał tym samym również swój otwarty wyraz sprzeciwu przeciwko polityce i wypowiedziom prezydenta swojego kraju, mimo że wcześniej nie wypowiadał się publicznie na tematy polityczne.


Przejdźmy teraz do części muzycznej, a obfitowała ona w wiele uznanych prac obu kompozytorów. Całość zagrała mistrzowsko prestiżowa Royal Philharmonic Orchestra pod batutą dyrygenta Gavina Greenaway’a - znanego krakowskiej publiczności z kilku już występów na FMF. I nie przeszkodził w tej ocenie nawet całkowity brak chóru, czy jedna wyraźna pomyłka trębacza, który zafałszował - na jego nieszczęście w swojej solowej partii rozpoczynającej suitę ze „Star Treka” - co w efekcie skończyło się wstrzymaniem wykonania. Dyrygent odwrócił się do publiczności z uśmiechem przepraszając, a orkiestra zaczęła utwór grać od nowa, tym razem bez błędu. Warto dodać, że muzycy z orkiestry mieli tylko dwa dni czasu na próby, a dzień przed koncertem nagrywali w... naszej Łodzi płytę z muzyką klasyczną, ale orkiestra udowodniła na koncercie w RAH, że nie bez powodu jest jedną z wiodących światowych orkiestr symfonicznych, a Greenaway, że nie bez powodu jest regularnym dyrygentem najsłynniejszych kompozytorów na ich sesjach nagraniowych.


Usłyszeliśmy tematy Arnolda z: „Casino Royale”, „Świat to za mało” (oba filmy z Jamesem Bondem - dwa z pięciu, do których do dziś Arnold skomponował muzykę), serialów BBC „Sherlock” i „Good Omens” (światowa premiera koncertowa!), suity z „Gwiezdnych Wrót”, „Dnia Niepodległości” i „Godzilli”. Na deser Arnold zaprezentował widzom... piosenkę własnej kompozycji, którą sam zaśpiewał w solowym wykonaniu wyłącznie z fortepianem i delikatnym snopem światła skierowanym tylko na niego. Mało kto wie, że Arnold jest świetnym wokalistą, ale bardzo rzadko śpiewa na koncertach. Zdarza się to raz na parę lat. Kompozytor wykonał mistrzowsko swoją balladę skomponowaną do słynnego musicalu „Made in Dagenham” z aktorką Gemmą Arterton w roli głównej. Ten występ publiczność nagrodziła chyba największymi brawami ze wszystkich utworów, które zostały zaprezentowane na koncercie. Warto dodać, że wybór piosenki nie był przypadkowy, bo opowiada ona o żonie, która podejmuje trudną decyzję odejścia od gnębiącego ją męża. I tu znów wracamy do aspektu społecznego, o którym już pisałem, i zaangażowania Arnolda w prawa kobiet w UK.


Giacchino zaprezentował widzom swoją muzykę z: „Spider-Mana: Daleko od domu”, „Cloverfield”, animacji „Iniemamocni”, „Doktora Strange’a” Marvela, „Star Wars: Rogue One”, dwóch ostatnich kinowych „Star Treków”, oraz animacji Pixara „Up”, która przyniosła mu Oscara za najlepszą muzykę i którą David Arnold uważa za swój ulubiony soundtrack Michael’a Giacchino.


Jakby tego wszystkiego było mało, kompozytorzy zaprosili też na koniec do wspólnego... śpiewania publiczność, wykonując razem własnej kompozycji... komediowy szant na motywach „Gwiezdnych Wojen”. Na gitarze akompaniował Arnold, Giacchino na ukulele, a komik MacLeod wspomagał ich na kastanietach i wokalnie. Cała sala raz po raz śpiewała z kompozytorami chóralnie chwytliwy refren i biła brawo.


Największy aplauz widowni otrzymywały oczywiście standardowo potężne, symfoniczne suity z „Dnia Niepodległości”, „Gwiezdnych Wrót”, Bondów, „Iniemamocnych” i „Star Treków”. Z tych filmów suity były zdecydowanie najdłuższe. Można trochę żałować, że kompozytorzy nie zdecydowali się na zaprezentowanie większej ilości swoich spokojniejszych, lirycznych soundtracków - a oboje takowe posiadają w swoich obszernych filmografiach - ale koncert ukierunkowany był przede wszystkim na rozrywkę i nie mógł przecież trwać pięciu godzin. Event miał dawać muzyczną radość, śmiech i wspomnienia z seansów tych blockbusterowych filmów, które wszyscy znamy i cenimy. 


Setlista koncertu była w większości swoistym „best of” dwójki tych kompozytorów i była ułożona w kolejności stylistycznej tytułami i tematyką filmów pasującą do siebie w formie „rund” bokserskich. I tak temat z „Gwiezdnych Wrót” („Stargate”) Arnolda rywalizował w jednej rundzie ze „Star Trekiem” Giacchino, tematy Arnolda z filmów z Bondem rywalizowały ze Spider-Manem Giacchino, a temat londyńskiej Olimpiady rywalizował oczywiście z tematem rocznicowym dla NASA (był to jedyny pozafilmowy akcent koncertu) itd. Pomiędzy „rundami” rozlegał się gong, który obsługiwał dyrygent, a kobieta z obsługi widowni ubrana w garnitur przechodziła przez scenę z dużym numerem kolejnej rundy, a po niej wychodzili kompozytorzy zapowiadając swój lub kolegi kolejny utwór.


Salwom śmiechu i braw na widowni nie było końca, pomimo że dość zaskakująco ten prawie 3-godzinny koncert nie zakończył się bisami. Były za to długie owacje na stojąco. Kompozytorzy znaleźli też czas na długie i ponadstandardowe podziękowania do mikrofonu ze sceny dla fanów i przybyłych z różnych krajów gości, reżyserów, współpracowników oraz orkiestry i dyrygenta. A przede wszystkim na uściski i wzajemny szacunek dla siebie i swojej twórczości. W tej „bitwie kompozytorów” finalnie ogłoszono ze sceny zasłużony remis, a obu twórców otrzymało na koniec stojąc przed publicznością tekturowe puchary wręczone przez obsługę.


Arnold z Giacchino wynieśli tym koncertem muzykę filmową na nowy, niezbadany dotąd poziom. Pokazali wspólnie, że można zrobić dziś ambitny i duży koncert z cenioną i nagradzaną muzyką, ale oprawić i przedstawić go własnymi słowami w humorystyczny i chwytliwy sposób - bez mniej lub bardziej sztywnych konferansjerów w garniturach, bez czytania listy sponsorów i - czego również nie było - bez telebimu wyświetlającego fragmenty filmów i tytuły utworów. Takie eventy mają dawać ludziom rozrywkę, do której nie są potrzebne garnitury i krawaty, co samemu zaprezentowali kompozytorzy ubierając się „na luzie”, a Royal Albert Hall zaznaczało przed koncertem, że dress code tu nie będzie obowiązywać.


Mimo naszych początkowych obaw, czy część „komediowa” koncertu nie zostanie zaprezentowana kosztem czasu na muzykę, okazało się finalnie, że orkiestra zagrała w sumie około dwóch godzin, co i tak jest ponad standardowym czasem dla takich koncertów, które najczęściej trwają około stu minut. Pozostaje nam tylko podziękować obu kompozytorom za niezapomniany i jedyny w swoim rodzaju muzyczny wieczór, który mamy nadzieję wyznaczy nowe standardy rozrywki na tego typu wydarzeniach i liczymy na powtórzenie tego koncertu w takiej samej formie w przyszłości! Panowie, ruszajcie z tym projektem w trasę koncertową, bo jest on tego wart!


ZDJĘCIA:









FILMY:


Początek koncertu:



David Arnold jako Godzilla oraz stand-up Matta Reevesa:


Stand-up Colina Trevorrowa:



Stand-up Neila Gaimana i David Arnold jako Crowley:



David Arnold jako Sherlock Holmes oraz Michael Giacchino jako Doktor Strange:



David Arnold jako Księżniczka Leia:



Michael Giacchino zapowiadający "Star Treka":



Lewis MacLeod jako premier UK Boris Johnson:


Lewis MacLeod jako prezydent USA Donald Trump:


David Arnold, Michael Giacchino i Lewis MacLeod wykonują "Szant" oraz podziękowania:



Zakończenie koncertu:



Autor tekstu, zdjęć i filmów: Adam Krysiński






Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy!


Soundtracks.pl

© 2002-2019 Soundtracks.pl - muzyka filmowa.
Wydawca: Bezczelnie Perfekcyjni