Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
Euforia (Euphoria) Ray Pająk (Spider) Crash: Niebezpieczne pożądanie (Crash) Kaliber (Calibre) Basen (La Piscine) Betsy (The Betsy)








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Król Lew: 25 lat

15 Czerwiec 2019, 17:09






"Wszyscy jesteśmy złączeni w wielkim Kręgu Życia."

Dziś mija równe 25 lat od premiery "Króla Lwa". Wybitne i ponadczasowe arcydzieło pełnometrażowej animacji od czarodziejów ze studia Walta Disneya i pierwsze w historii kina, w którym wszystkie postaci zostały narysowane ręcznie stosowaną od dekad techniką, ale oświetlenie i efekty wygenerowane zostały już komputerowo. Mistrzowska symbioza obrazu z kultową, niezapomnianą i Oscarową muzyką oraz piosenkami Hansa Zimmera i Sir Eltona Johna, które wspólnie unoszą ten film już od pierwszej sekundy do rangi wspaniałej muzycznej symfonii, pełnej emocji, dramaturgii, liryki, kolorytu i afrykańskiego ducha.

Niezwykła jest historia angażu Zimmera do "Króla Lwa", bo na początku nie był on w ogóle zainteresowany tym filmem, nie miał na niego pomysłu i odmówił producentom z Disneya. Dwa lata wcześniej skomponował dostrzeżoną przez branżę pionierską muzykę do filmu fabularnego "Zew wolności" (The Power of One), który był ekranowym debiutem późniejszego Jamesa Bonda - Daniela Craiga. Muzyka z tego filmu była pełna afrykańskich wokali i rytmów nagrywanych w rdzennej Afryce i to właśnie ona zachwyciła producentów Disneya. Postanowili oni, mimo początkowej odmowy, dalej powalczyć o bardzo zajętego kompozytora, którego kariera od 1989 roku (pierwszy duży film w karierze "Rain Man" i od razu pierwsza nominacja do Oscara za muzykę) rozwijała się w ekspresowym tempie. Zimmer był wówczas przed 40-tką, bardzo dużo pracował i był najbardziej rozchwytywanym kompozytorem młodego pokolenia w Hollywood, mając już wtedy na koncie filmy z tak wybitnymi reżyserami jak: Ridley Scott, Tony Scott, Ron Howard, Peter Weir, Mike Nichols, Barry Levinson i John Schlesinger. Podczas drugiego spotkania z disneyowskimi producentami Zimmer zdał sobie nagle sprawę, że jego 6-letnia wówczas córka Zoe nigdy nie miała okazji być z nim na czerwonym dywanie podczas uroczystej premiery filmu, bo nigdy dotąd nie pracował przy produkcji dla dzieci i z oczywistych względów nie mógł swojego małego dziecka zabrać do kina. Pod wpływem tego impulsu i dla córki zgodził się na angaż, a już później, przeglądając szczegółowo scenariusze i storyboardy spotkało go emocjonalne zaskoczenie. Filmowa śmierć Mufasy i jego malutki syn Simba, który nagle tak wcześnie stracił swojego ojca, były lustrzanym odbiciem rodzinnej historii Zimmera, który sam w wieku zaledwie 8 lat stracił swojego ojca. Nigdy dotąd nie zmierzył się muzycznie z tym przeżyciem, w efekcie komponując do "Króla Lwa" requiem ku czci swojego zmarłego wiele lat temu ojca. I to słychać w tej muzyce, bo do dziś jest ona - prawdopodobnie - jego najbardziej emocjonalną muzyką z całej jego przebogatej filmowej kariery.

"Król Lew" już od pierwszych sekund poraża muzycznie emocjami i wielka w tym zasługa emigranta z RPA - Lebohanga Morake (znanego jako Lebo M), który zaśpiewał niezapomniane solowe afrykańskie partie, w tym słynne pierwsze sekundy filmu, które do dziś nie sposób pomylić z otwarciem żadnego innego filmu. Kariera Lebo M to typowy przykład "american dream". Kilka lat wcześniej Zimmer spotkał go przypadkowo w myjni samochodowej w Los Angeles, gdzie Lebo M pracował myjąc auta. Mył akurat auto Zimmera i jednocześnie świetnym wokalem nucił sobie afrykańskie piosenki, co zachwyciło Zimmera unikalnością i postanowił zaangażować Afrykańczyka do pracy nad muzyką do wspomnianego już filmu "Zew wolności". Lebo M już nie musiał więcej nigdy pracować w myjni. Reszta jest już muzyczną historią, a muzycy współpracują ze sobą z powodzeniem do dziś, pracując wiele lat później m.in. przy filmie wojennym "Łzy Słońca", czy trasach koncertowych.

Piosenki z "Króla Lwa" wykonuje w filmie również wspólnie plejada wybitnych aktorów, którzy w oryginalnej wersji podkładali głosy bohaterom - m.in. Jeremy Irons, Rowan Atkinson, Whoopi Goldberg i Matthew Broderick. Ciekawostką jest też fakt, że piosenki w filmie - jako dorosły Simba - wspólnie z aktorami śpiewa również Joseph Williams, długoletni wokalista kultowego zespołu rockowego Toto, a prywatnie syn najsłynniejszego kompozytora muzyki filmowej w historii kina - Johna Williamsa.

Za muzykę z "Króla Lwa" Zimmer odebrał swojego jedynego jak dotąd Oscara (niesłusznie jedynego mimo wielu późniejszych nominacji) z rąk Hugh Granta i Andie MacDowell, a później Złoty Glob i dwie nagrody Grammy. Sir Elton John za swoją niezapomnianą piosenkę "Can You Feel the Love Tonight" z rąk Sylvestra Stallone`a również odebrał Oscara, a później nagrodę Grammy. Warto dodać, że aż trzy piosenki z "Króla Lwa" (jeszcze "Circle of Life" i "Hakuna Matata") były w jednym roku nominowane do Oscara, dominując wtedy całą kategorię. Nie kojarzę, by podobna ilość piosenek z jednego filmu była nominowana w jednym roku do tej najważniejszej nagrody filmowej na świecie w kategorii fabularnej, a nawet jeśli tak było, to były to wyjątki. W wielki sukces tych piosenek duży wkład miał autor słów Tim Rice, znany ze współpracy m.in. z legendarnym twórcą musicali Andrew Lloyd-Webberem, oraz sam Hans Zimmer, który aranżował muzycznie te utwory do filmu, za co piosenkarz podziękował Zimmerowi w trakcie swojej Oscarowej przemowy.

Bardzo cenię sobie również polską wersję soundtracku z tego filmu jak i jego polski mistrzowski dubbing, na którym oczywiście się wychowywałem, a do którego świetne tłumaczenia piosenek przygotował słynny polski aktor i dziennikarz Filip Łobodziński. Niezapomniane piosenki śpiewali w polskiej wersji m.in. Katarzyna Skrzynecka, Wiktor Zborowski, Krzysztof Tyniec i Emilian Kamiński. Soundtrack z "Króla Lwa" to jeden z największych sukcesów fonograficznych w historii kina, bo do dziś sprzedał się w ponad 20-milionowym nakładzie i jest jednocześnie do dziś najlepiej sprzedającym się soundtrackiem z filmu animowanego w historii. Na 20-lecie filmu w 2014 roku wytwórnia Walt Disney Records wypuściła na rynek dwu-płytową edycję tej muzyki w swojej serii "The Legacy Collection", zawierającą po raz pierwszy wiele minut niepublikowanej dotąd muzyki Zimmera z filmu, w tym wczesne dema i wersje alternatywne, które nie zostały wydane na pierwszym wydaniu w 1994 roku.

Po tylu latach "Król Lew" wciąż pozostaje moim ulubionym pełnometrażowym filmem animowanym w historii kina i - prawdopodobnie - jednym z dziesięciu najważniejszych filmów mojego życia. Przede wszystkim jest tym, od którego na poważnie zaczęła się moja pasja do muzyki filmowej. Oczywiście nie był on pierwszym impulsem, bo przed nim było już kilka innych poważnych tytułów, ale to właśnie z "Króla Lwa" kupiłem sobie świadomie swój pierwszy oryginalny soundtrack w życiu, wtedy jeszcze na kasecie magnetofonowej. Czasem pamiętamy wybiórczo rzeczy z własnego dzieciństwa, lub nie pamiętamy ich wcale. Jednym z moich dziecięcych bardzo wyraźnych wspomnień, które dobrze pamiętam, to mój pierwszy seans "Króla Lwa" w nieistniejącym już krakowskim kinie "Świt", na który zabrał mnie wówczas mój nieżyjący już dziadek. Pamiętam te łzy i emocje, tę filmowo-muzyczną hipnozę, pamiętam też dziadka, który nie wiedzieć czemu zasnął w trakcie seansu, a ja zauważyłem to dopiero na napisach końcowych i musiałem go budzić...

Hans Zimmer to jeden z pięciu najważniejszych kompozytorów filmowych w moim życiu - obok Johna Barry`ego, Johna Williamsa, Jamesa Hornera i Davida Arnolda - dzięki którym muzyka filmowa zajmuje w moim życiu takie, a nie inne, ważne miejsce. 25 lat temu nie wiedziałem i nie mogłem nawet przypuszczać, że wiele lat później będę miał możliwość kilka razy spotkać się z Zimmerem osobiście. Wielki zaszczyt i wielka wdzięczność. Nie tylko za te niezapomniane spotkania, ale przede wszystkim za te 25 lat muzycznych emocji, za wiele kolejnych filmów i soundtracków, nawet tych złych, bo zawsze po nich przychodziły kolejne niezapomniane muzyczne dzieła.

Zastanawiałem się ostatnio nad uniwersalnym przekazem "Króla Lwa", bo przecież cały świat pokochał, współodczuwał i stworzył więź z tymi rysowanymi zwierzątkami na ekranie i robią to do dziś kolejne pokolenia. Myślę, że ten tematyka miłości, dobra, przyjaźni i pokoju przenikająca "Króla Lwa" to jego główny przekaz dla wszystkich ludzi. Nie wiele jest dziś filmów, które po 25-ciu lub większej liczbie lat są wciąż tak samo uniwersalnie doceniane, kochane, podziwiane i poruszające.

Za miesiąc w naszych kinach pojawi się aktorska wersja "Króla Lwa". Czy ten komputerowy remake jest światu potrzebny? Uważam, że zdecydowanie nie, ale to, jak wypadnie ten film i nowa-stara muzyka Zimmera, przekonamy się już niedługo. Na pewno dziś nową nie-animowaną wersję oglądać się będzie już z zupełnie innymi emocjami, niż jako dziecko, ale nie ukrywam, że jednocześnie boję się tego seansu i intryguje mnie on, bo Hollywood potrafi jak nikt inny zabijać i niszczyć filmowe legendy. Ciekawi mnie, jak skończy się to tym razem...


Tekst: Adam Krysiński




Vasco:

Trzy lata wcześniej też były nominowane 3 piosenki z jednego filmu...

Adam Krysiński:

Czyli tak jak napisałem, jeśli jakiś film był wcześniej, to były to wyjątki. Sprawdziłem i był to jeden wyjątek - Król Lew był drugi, pierwsza była Piękna i Bestia, o której napisałeś. Thx.


Soundtracks.pl

© 2002-2019 Soundtracks.pl - muzyka filmowa.
Wydawca: Bezczelnie Perfekcyjni