Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Winnetou Melodien

06 Lipiec 2004, 14:42 
Kompozytor: Martin Böttcher

Rok wydania: 1999
Wydawca: Warner Music Germany

Muzyka na płycie:
Winnetou Melodien

Winnetou to obecnie najsłynniejszy i najbardziej znany Indianin w historii kina. I tak już pozostanie... Nie mogło być inaczej, skoro filmy z jego udziałem stały się klasyką kina już ponad 35 lat temu. Należą one do kanona najlepszych i najbardziej znanych westernów w historii kinematografii. Scenariusze pisano na podstawie bestsellerowych powieści Karola May`a. Co najdziwniejsze - filmy nie były amerykańskie (jeden z głównych powodów niechęci życzliwych krytyków). Kręcili je wspólnie w korporacji Jugosłownianie, Włosi i Niemcy. I to jest najczęstszy zarzut dla tych filmów - Indianie mówiący po niemiecku. Amerykanie nigdy nie przełknęli tej gorzkiej pigułki, bo nie lubili, gdy ktoś opowiada o nich bez nich. Filmów o Winnetou powstało wiele, bo ponad jedenaście. Warto tu wymienić te najlepsze - Winnetou, Old Shatterhand, Winnetou w Dolinie Sępów, Winnetou i Apanaczi, Skarb w Srebrnym Jeziorze, Winnetou i Książę Nafty czy Winnetou i Jego Przyjaciel Old Shatterhand w Dolinie Śmierci. Wszystkie opowiadają o jednym - o historii głębokiej i bezinteresownej przyjaźni człowieka prerii i pisarza - Old Shatterhand`a (słynna rola Lexa Barker`a) z młodym wodzem Apaczów (niezapomniany Pierre Brice). Są to filmy, na których pokolenia obecnych 40 i 50 latków (a więc naszych rodziców) uczyły się czym jest godność, odwaga i braterstwo ludzi różnych ras.

Muzykę do większej części serii skomponował - praktycznie nie znany poza swym krajem - niemiecki kompozytor Martin Böttcher. Świat zna go w sumie tylko jako autora muzyki do Winnetou. Muzyki, która w latach produkcji filmów sprzedawała się jak świeże bułeczki... Muzyki która była częścią duszy tych filmów. Nie mogło być inaczej skoro sam temat przewodni, Winnetou Melodie, to klasyka i legenda filmowych ilustracji oraz jeden z najpiękniejszych tematów jakie skomponowano kiedykolwiek do westernu.

Recenzowana tu przeze mnie płyta Winnetou Melodien to album kompilacyjny - po prostu "The Best Of Winnetou". Do wszystkich filmów wydano co prawda osobne soundtracki, ale ja zdecydowałem się przedstawić tylko tę kompilację. Dlaczego? Ponieważ ona w zupełności wystarczy, by oddać bardzo dobrą muzykę Bottcher`a. Muzykę, która jednak traci na poszczególnych scorach przez monotonię i wzajemne podobieństwo, a na kompilacji tego problemu właśnie nie ma. Na materiał albumu "Winnetou Melodien" wybrano najlepsze fragmenty z większej części filmowych przygód wodza Apaczów - i tu należy się wielki plus dla producentów. Nie jest to jakaś papka na której 2/3 utworów znalazło się przypadkiem (a tak zdarza się często w innych wydawnictwach). Niemcy pieczołowicie dobrali materiał, który został bardzo dobrze oczyszczony i gustownie zapakowany w całkiem przyjemny design graficzny.

Jak łatwo się domyślić, cała płyta muzycznie utrzymana jest w wiadomym - westernowym klimacie. Duszą albumu są dwa utwory - Winnetou Melodie (utwór 8) oraz Old Shatterhand Melodie (utwór 1). Pierwszy z wymienionych to słynny temat Winnetou - przepiękna *sekcja smyczkowa i ustna harmonijka, czynią ten temat prawdziwą perełką. Kto nie słyszał to nie wie co traci. Śmiało może konkurować z najpiękniejszymi tematami (typu The John Dunbar Theme z Tańczącego z Wilkami). Na płycie spotykamy go często - bo często był wykorzystywany w filmach. Temat ten należy według mnie do wąskiej grupy kompozycji, które mimo nawet częstych powtórek nie doprowadza widza (a tu w naszym przypadku - słuchacza) w znużenie. Natomiast temat Old Shatterhand`a przez wielu uważany jest za ładniejszy od tematu głównego. Reszta płyty nie odbiega już standardami od typowych westernowych ilustracji a`la W Samo Południe czy Big Country, a najbardziej Przełęcz Złamanego Serca. Znajdziemy tu całe instrumentalne dobrodziejstwa tamtych czasów - perkusję, organki, trąbki, elementy jazzu, czy tamburyny oraz nieśmiertelną gitarę. Praktycznie nic nie wychodzi poza ustalony kanon - ale oczywiście nie oznacza to tym samym, że jest to złe. Po prostu zwykła, rzemieślnicza robota. Jedynymi tu rodzynkami są utwory 12 i ostatni. Liebesthema - zagrany pięknie na flecie, a Rih Melodien - bardzo wolno wykonany na harmonijce.

Ogólnie płyta nie wnosi zbyt wiele nowego do gatunku. Ma jednak swoje wielkie plusy. Jako kompilacja jest wyjątkowo dobrze zaprojektowana od strony muzycznej (i nie tylko)... Zawiera dwa przepiękne tematy, dla których w ciemno można kupić tę płytę... Jest tania (8 Euro, przy cenach płyt u naszych zachodnich sąsiadów to kwota wręcz śmieszna)... I broni resztę muzyki, która poza kompilacją jest monotonna. Z tych powodów właśnie podniosłem finalna ocenę. Polecam miłośnikom westernów obowiązkowo, dla innych może to być naprawdę przyjemna, zaskakująca i dająca wiele przyjemności muzycznej ciekawostka.

Recenzję napisał(a): Adam Krysiński   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:

1. Old Shatterhand-Melodie - 3:10
2. Ölprinz-Melodie - 2:46
3. Old Shurehand-Melodie - 3:08
4. Schut-Melodie - 2:55
5. Mason-City-Melodie - 2:41
6. Banditen Thema - 2:06
7. Tramp-Melodie - 3:51
8. Winnetou-Melodie - 3:18
9. Unter Geiern - 3:04
10. Grand Canyon-Melodie - 3:17
11. Holiday for Bees - 3:26
12. Liebesthema - 3:19
13. Chinla-River-Song - 2:40
14. Apanatschi - 3:51
15. Rih-Melodie - 3:05

Razem: 46:37



Komentarze czytelników:

Łukasz Remiś:

Moja ocena:

Filmy o Winnetou chyba oglądałem w dzieciństwie, ale teraz wydają mi się dość kiczowate :-) Natomiast muzyka rzeczywiście jest ciekawa i warta uwagi. Znakomite tematy. Porównanie do kompozycji Barryego jest całkiem trafne. Znajdzie się też coś ze stylu Ennio Morricone i jego "Spaghetti westernów", w instrumentacjach "słychać" też lata `70. Nie mniej ścieżka jest oryginalna i przyjemna. Warto też odwiedzić oficjalną stronę Martina Böttchera, który choć ma już 77 lat, nadal komponuje - http://www.martin-boettcher.net

Sagramor:

Moja ocena:
bez oceny

I tu się z kolegą Krysińskim nie zgodzę. Zaliczanie ersatz-westernów do kanonu "najlepszych i najbardziej znanych westernów w historii kinematografii" brzmi jak żart z niemieckiej komedii. Funkcjonujące bowiem w duchu westernowego falsyfikatu ersatz-westerny w cokolwiek prymitywny sposób utrwalały stricte europejski mit amerykańskiego Pogranicza, jego historii i kultury. Nie dziwi zatem fakt, że nurt westernu niemieckiego obejmował głównie produkcje będące adaptacją lub realizowane na motywach przygodowych książek Karola Maya, który będąc rodowitym Niemcem w podróż po Ameryce udał się dopiero u schyłku swego życia. Cokolwiek jednak sądzić o bądź co bądź kiepskiej literaturze Maya, to faktem jest, iż zdecydowana większość produkcji spod znaku ersatz-westernu cechowała dalece posunięta nieudolność wynikająca m. in. z faktu krańcowej stereotypizacji świata przedstawionego, w głównej mierze opartego o konglomerat fałszywych wyobrażeń na temat Dzikiego Zachodu, jakie za pośrednictwem chociażby literatury Maya na stałe przeniknęły w ramy świadomości zafascynowanych jego twórczością młodych Europejczyków. O ile więc specyficznemu "urokowi" niemiecko-jugosłowiańskich imitacji co najwyżej poddać się mogły paroletnie dzieci, o tyle muzyka Bottchera istotnie wydaje się być tu najciekawsza. Nieco sentymentalna, nostalgiczna, ale momentami również i porywająca, w pełni oddaje klimat westernowej przygody, choć oczywiście daleko jej do słynnych ścieżek Dimitri Tiomkina czy Maxa Steinera.

Adam Krysiński:

Moja ocena:

W komentarzu jest dużo racji jednak ja dalej będę bronił mego zdania które Pan zacytował - poprostu nie ma osoby która nie zna Winetou, więc musi to być popularne i jedno z najbardziej znanych. I nic się nie da z tym fantem zrobić w takim wypadku ;-) Pozdrawiam i gratuluję wiedzy!

Szuja:

Moja ocena:

Tylko jedna uwaga - powinno być "Old Surehand". BTW jako dziecko przeczytałem chyba z 50 książek Karola Maya.

Krzysiek:

Moja ocena:

Filmy o Winnetou , co ciekawe nie są może arcydziełem kina , ale dzięki specyficznemu klimatowi pozostana na zawsze ikoną gatunku. Dlaczego? Po prostu , wspaniała obsada! Pierre Brice i Lex Barker stworzyli bohaterów , których nijak kino amerykańskie nie potrafiło do dzisiaj zrobić. Byli lub są oczywiscie John Wayne, Henry Fonda,James Stewart czy Youl Brynner ,ale to typowi amerykańce , bez ciepła! rozmachu i... tego czegoś! Co ciekawe Barker i odtwórca roli Old Surehanda Stewart Granger to amerykanie , ale dzięki sprawnej reżyserii Reinla,Vohrera ,czy Philippa zagrali po prostu dla publicznosci a nie dla ...sztuki. No i to jest to. Co do muzyki , to nikt kigdy - moim zdaniem- nie skomponuje niczego piekniejszego niż Martin Bottcher. To jest po prostu arcydzieło! Basil Poledouris też pokazał klasę w Lonesome Dove , ale jest to tylko drugie miejsce. Filmy z Winnetou nigdy się ni zestarzeją , i oby nikomu nie przyszło do głowy, nakręcić remakeu ! Bo byłaby to profanacja i K.Maya ,M.Bottchera i samego WINNETOU. Pozdrawiam wszystkich zakochanych w tych filmach! Są number one ! Az do grobowej deski! Hej!!!