Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Matinee

05 Czerwiec 2006, 21:18 
Kompozytor: Jerry Goldsmith

Rok wydania: 1993
Wydawca: Varese Sarabande

Muzyka na płycie:
Matinee

Filmy Joe Dantego zawsze kryły w sobie coś nietypowego. Dobrym tego przykładem niech będzie komedia Matinee, w której mamy zarówno elementy typowo komediowe, jest trochę grozy rodem z kina s-f, a nawet dramatu politycznego, którego tłem jest kubański kryzys rakietowy roku 1962. A główną rolę w tym wszystkim odgrywa producent filmowy Lawrence Woolsey (w tej roli John Goodman) i jego nowy film pt.: Mantee (pół człowiek – pół mrówka).

Jerry Goldsmith to już tradycyjny wybór reżysera jako muzycznego ilustratora jego filmów. A w sumie był to ich siódmy wtedy projekt. Jedna rzecz od razu dała się zauważyć. W poprzednich sześciu filmach Dantego, dużą rolę w muzyce Goldsmitha odgrywała elektronika, np. w Gremlins lub Innerspace. Tym razem kompozytor postawił na brzmienie klasyczne. Ta partytura to w dużym stopniu czysta nostalgia (zwłaszcza w pierwszej części albumu), choć także film w filmie, czyli Mantee ma też odrębną oprawę muzyczną w stylu trochę horrorów lat 50-tych. Zazwyczaj w swoich komediach Jerry Goldsmith miesza różne gatunki filmowe, osiągając dzięki temu niezwykłą barwę i klimat – np.: The Burbs lub Gremlins 2: The New Batch. Przy Matinee Maestro postawił na sprawdzony już kanon muzyczny, który jednak trzyma się określonych ram – dużo liryki, stonowany „Mickey Mousing” i jazz. Kolejna rzecz, która zwraca uwagę to bogactwo tematów przewodnich napisanych do filmu. Pierwsza połowa lat 90-tych to kolejne komedie w dorobku kompozytora, ale żadna z nich nie miała takiej podbudowy tematycznej.

Na potrzeby filmu Jerry Goldsmith napisał pięć wyraźnych tematów wiodących oraz szereg mniejszych motywów uzupełniających. Pierwszy z nich, podstawowy, możemy określić jako „podmiejski”, czy „peryferyjny”. To bardzo miła dla ucha melodia, nieco zadziorna, a jednak lekko „podsłodzona”, nostalgiczna, a przy tym niepozbawiona uśmiechu. To wręcz tradycyjny rodzaj tematu w filmach Dantego. Przypomina on nieco klimat The Burbs. Mamy tu tradycyjną orkiestrację – instrumenty dęte drewniane (przede wszystkim flet i klarnet), sekcję smyczkową, lekką perkusję (m.in. trójkąt), fortepian i akompaniament *waltorni (tym razem wyjątkowo subtelnych). Otwiera on cały album w pierwszej części Coming Attraction. Niestety, w tej postaci będzie raczej rzadkim gościem na soundtracku – usłyszymy go w pełnej krasie na pewno w finalnym The Next Attraction.

W drugiej części Coming Atrraction będziemy mogli usłyszeć drugi temat wiodący – liryczny. To kolejny przykład, z jaką lekkością, urokiem i melodyjnością Goldsmith potrafił pisać muzykę romantyczną. Także użyte instrumenty to już stały repertuar – *sekcja smyczkowa i instrumentów dętych drewnianych (z dominującym klarnetem). Stanowi on także drugą część utworu Hold On, przy czym w nim prym wiedzie typowa dla Goldsmitha „miękka” sekcja smyczkowa. Ona też z towarzyszeniem fortepianu podkreśla liryczną część innej kompozycji – Brother To Brother. Z kolei przy Real People Jerry posłużył się fortepianem jako instrumentem prowadzącym. Najbardziej subtelną i skromną wersję tematu usłyszymy w drugiej części The Wrong Business.

Główny bohater (Lawrence Woolsey – John Goodman) też dostał własny temat. W Hold On Goldsmith „ubrał” go w brzmienie jazzowe, ale nieco różne od tego, jakim się posługiwał w filmach Freda Schepisi`ego. Trochę więcej w nim elementów klasycznych, zaś sam wydźwięk, czy raczej barwa tematu jest nieco tajemnicza, wręcz zuchwała. Ciekawe tło stanowi w nim obój nadający rytmikę z akompaniamentem fortepianu, natomiast „pierwsze skrzypce” grają: flet i… skrzypce. Typowa kompozycja jazzowa (tworzy ona kolejny, choć raczej rzadko eksponowany temat – dodatkowo w Halfway Home) z tak charakterystycznym fortepianem, „szeleszczącą” perkusją i solową trąbką ilustruje postać producenta filmowego w The Scam. Stanowi to świetny wstęp do powtórzenia tematu „producenta filmowego”, czy raczej The Lawrence`s Theme, w identycznej niemal orkiestracji. Została on jednak zmieniona w Halfway Home, gdzie nad całością tematu unosił się ów charakterystyczny flet rodem z dżungli Medicine Man, ale tutaj całość ma wydźwięk bardziej dramatyczny.

Ciekawy początek stanowi Brother To Brother. To bardzo dramatyczny, a jednocześnie trochę triumfalny temat Mant na mroczną sekcję dętą podkreślającą filmowy projekt – film Mant. A raczej jest to jego zapowiedź. Kolejny jego zwiastun mamy w Halfway Home. Ostateczne rozwinięcie nastąpiło przy Showtime. Przypominało to nieco horrory klasy B i muzykę Bernarda Herrmanna. Obok tradycyjnych w filmach grozy dęciaków, Goldsmith tworzył klimat „suspensu” (dość lekkiego w „wymowie”) także przy pomocy tradycyjnych środków – powtarzający się motyw na sekcję smyczkową z akompaniamentem instrumentów dętych drewnianych. Doskonale pasuje do tego klimatu The Wrong Business, gdzie kompozytor posłużył się rozwiązaniami z jednego ze swoich thrillerów, choćby Basic Instinct, którym wzbogacił temat „grozy”. Rytmiczna sekcja smyczkowa z „tąpnięciami” trąbek nadaje tematowi pewnej dynamiki, której na albumu zbyt wiele nie ma. Akompaniament stanowi wyraźnie brzmiący fortepian.

Na albumie nie ma prawie wcale muzyki akcji. To z pewnością rzadkość w tego typu komediach z muzyką Goldsmitha. Poza jedną kompozycją – This Is It. Mamy tu (choć raczej niezbyt dużo) prezentację tematu akcji z klasycznym już „goldsmithowskim” zacięciem – eksplodujące *smyczki i rytmiczne dęciaki, a nad całością wybuchające kotły (to ostatnie brzmi jak opis katastrofy morskiej). Uzupełnienie tematu stanowi rozwinięcie motywów na sekcję smyczkową z pulsującym podkładem dętym lub na odwrót. Chciałoby się trochę więcej. Na innym soundtracku, gdzie mamy dominującą muzykę akcji, potraktowalibyśmy ten utwór jako zwykły średniak. Tutaj (przy braku *„action score”) naprawdę się wybija. Poza tym możemy przy okazji posłuchać fragmentów tematów „producenta filmowego”, jazzowego i lirycznego oraz klimatów „suspensowych” rodem z Basic Instinct.

Doskonałą kompozycją na finisz jest prawie 8-minutowy The Next Attraction. Jerry Goldsmith połączył w niej cztery z pięciu dominujących tematów przewodnich – „producenta filmowego”, liryczny i „podmiejski”. Ten pierwszy zaaranżowany został w dwóch wersjach – tajemniczej i lirycznej. W środku pojawiają się także motywy uzupełniające – wzniosły na waltornie (choć żadnego hymnu to nie przypomina), nieco akcji w stylu Basic Instinct i temacik jazzowy. Sam temat „podmiejski” został także rozbudowany poprzez dodanie bardzo subtelnej wariacji romantycznej. Dopiero tutaj uświadamiamy sobie, jak brakowało nam tego skocznego tematu „podmiejskiego”, stanowiącego przecież wizytówkę filmów Dantego. To starannie przygotowana suita – mamy tu zarówno trochę dynamiki, liryki, jazzu, subtelności, nawet nieco pseudo – fanfar. Ciekawie zabrzmiała rytmiczna końcówka, gdzie Goldsmith posłużył się typowymi w swoim arsenale „przeszkadzajek” dźwiękami „gwiżdżących” fletów. Przypominało to nieco orkiestrowy finisz z klasycznych Gremlinów z prującą perkusją i trzymającym tempo fortepianem.

Ten soundtrack jest dla każdego kto lubi dużą ilość melodyjnej muzyki lirycznej oraz stały element muzyki Goldsmitha do filmów Dantego – temat „podmiejski”. Jeśli ktoś nastawił się bogate zróżnicowanie stylistyczne i instrumentalne, tak typowe dla muzyki w filmach reżysera, tutaj może się nieco rozczarować. Z pewnością jest to jedna z najbardziej romantycznie brzmiących partytur do komedii Joe Dantego, a przy tym najbardziej symfoniczna. Całość niesie ze sobą połączenie optymizmu i nostalgii. Klimat ten dodatkowo podkreśla instrumentacja jazzowa z dominującym fortepianem. Matinee to wyjątkowy owoc współpracy obu panów. Dotychczas mieliśmy zawsze cały pakiet przemieszanych ze sobą stylów i orkiestracji, dużo dodatków syntetycznych i nieodzownej muzyki akcji. Tutaj tego brakuje. W zamian Goldsmith oferuje mnóstwo rozpisanej na skromną orkiestrę melodyki, bogate zróżnicowanie tematyczne i inspirację filmami Freda Schepisi`ego, czyli jazzem. Całość muzyki na pewno nie nuży, nie ma żadnych przestojów i dla każdego wielbiciela liryki jest to album wręcz stworzony. Dla innych będzie tylko poprawny, najwyżej dobry. Na albumie znalazło się prawie 40 minut muzyki. Ilość w zupełności wystarczająca. Varese Sarabande Racords wydało soundtrack w dniu 2 lutego 1993 roku, zaś sam film miał premierę 29 stycznia.

Recenzję napisał(a): Szymon Jagodziński   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:


Lista utworów:

1. Coming Attraction - 2:13
2. Hold On - 3:23
3. Brother To Brother - 2:30
4. Real People - 4:11
5. The Scam - 2:17
6. Halfway Home - 3:49
7. Showtime - 4:36
8. The Wrong Business - 3:42
9. This Is It - 3:55
10. The Next Attraction - 7:58

Razem: 38:28

Dyrygent: Jerry Goldsmith
Orkiestracje: Alexander Courage



Komentarze czytelników: