Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Totalna zagłada (Flood)

21 Wrzesień 2008, 17:33 
Kompozytor: Debbie Wiseman

Dyrygent, orkiestracje: Debbie Wiseman
Wokal: Hayley Westenra
Wykonanie: The Royal Philharmonic Orchestra

Rok wydania: 2007
Wydawca: Silva Screen Records

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Totalna zagłada (Flood)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

Debbie Wiseman raczej nie kojarzy się z kinem akcji. Trudno się dziwić. Filmografia tej angielskiej kompozytorki w latach 1982-2008 obejmuje ponad 80 tytułów. W dużej mierze są to produkcje rodzime dla potrzeb telewizji. Jeśli chodzi o duży ekran, to twórczość Angielki raczej skupia się na innych gatunkach filmowych – aż połowę tytułów stanowią dramaty i to ilustracje do nich są najbardziej znane i cenione. Dopiero w 2004 roku Debbie Wiseman spróbowała sił w kinie akcji. Mowa tu o Arsene Lupine Jean Paula Salome`a. Muzyka okazała się całkiem przyzwoita, choć nie zaowocowało to zmiany w doborze repertuaru. Stanowiło jednak cenne doświadczenie, choćby w operowaniu większym arsenałem orkiestrowym (do tej pory bowiem, Wiseman musiała sobie radzić raczej ze skromniejszym instrumentarium). Trzy lata później Tony Mitchell zaprosił panią kompozytor do zilustrowania katastroficznego thrillera o gigantycznej fali zalewającej Londyn Flood (polski tytuł – Totalna zagłada), który wszedł na ekrany kin 9 kwietnia 2007 roku. W Polsce ukazał się od razu na płytach DVD 15 listopada. W tej sytuacji od początku był problem z soundtrackiem, który z uwagi na ograniczoną popularność filmu, nie mógł być zaprezentowany szerszemu gronu odbiorców. A szkoda, bo warto.

Album pojawił się 24 września 2007 roku nakładem Silva Screen Records i zawierał aż 65 minut muzyki ilustracyjnej. Choć przyznam uczciwie, że nie jestem znawcą muzyki Debbie Wiseman, już pierwsze minuty jej partytury zrobiły na mnie duże wrażenie; obok pięknej melodyki i emocjonalnych dramatów ubranych w liryczne tematy, dane mi było usłyszeć rasową muzykę akcji, jakiej nie powstydziłby się żaden inny kompozytor; *„action score” rodem z męskiego kina. Od razu nasunęły mi się skojarzenia z niezbyt udanym projektem Haralda Klosera do Pojutrze, gdzie dramatyczny temat główny stanowił w sumie podstawę partytury, zaś akcja potraktowana została w sposób mało przemyślany, żeby nie powiedzieć chaotyczny i marginalny. Kino katastroficzne oczekuje jednak innego podejścia i w takim schemacie Debbie Wiseman skomponowała swoją ilustrację. Do tej pory bowiem gatunek akcji kojarzyłem z dwoma innymi kobiecymi nazwiskami – ś.p. Shirley Walker (serial animowany Batman, Turbulence, Asteroid i trylogia Final Destination) i znana z animowanych seriali TV Lolita Ritmanis (Batman, Superman, Teen Titans, Justice League, Spiderman i Ben 10).

Najmocniejszą częścią albumu jest temat liryczny z niepowtarzalnym wokalem pochodzącej z Nowej Zelandii Hayley Westenry i dramatycznymi *pasażami smyczkowymi z *kontrapunktującą sekcją *waltorni wykonanymi przez The Royal Philharmonic Orchestra – Flood. Ładunek emocjonalny tej melodii podkreślał istotę żałobnej elegii napisanej nie dla konkretnego bohatera, ale stanowił ilustrator ludzkich dramatów w obliczu naturalnej katastrofy, jak również muzyczny odpowiednik zmagań ludzkiej siły i ducha z żywiołem. Melodia ta towarzyszyła także za każdym razem, gdy pokazywane była rozległa metropolia zniszczona przez potężną falę. Zero tutaj jakichkolwiek fanfar i triumfalizów. Bez wątpienia tym tematem Debbie Wiseman udowodniła swój niebywały talent w budowaniu dramatycznej otoczki obrazu. Temat liryczny pojawiał się w każdym kluczowym momencie historii, świetnie podkreślając szerokie ujęcia zalanego Londynu – The Capital at a Standstill, Evacuation i High-Risk Plan.

Jak na kino katastroficzne przystało, podstawą partytury jest muzyka akcji. W żadnym razie, nie mamy do czynienia z hałaśliwą i chaotyczną ścianą dźwięku, jaką niestety często można ostatnio spotkać u innych twórców. Debbie Wiseman podeszła do zagadnienia bardzo profesjonalnie, tworząc odrębny temat oparty na prostym, ale jakże efektownym połączeniu melodyjnego pasażu smyczkowego z rytmicznym motywem na potężne waltornie – Granny`s Cottage. Sam Jerry Goldsmith by się nie powstydził. Mimo prostoty, konstrukcja ta doskonale podkreślała swoją siłą wyrazu każdą scenę akcji w filmie. Podkład perkusyjny został oddany w ręce sekcji kotłów oraz tradycyjnej już w dzisiejszych czasach elektroniki, której sample miały dodatkowo wypełnić całość tematu i podkreślić tempo. Cóż, nie zawsze syntetyki sprawdzają się, zwłaszcza tam, gdzie muzyka została starannie zorkiestrowana; a tak na pewno było w przypadku Flood – zresztą, odpowiadała za to sama Debbie Wiseman. Kompozytor starała się wzbogacić brzmienie niemal co chwila pojawiającego się tematu akcji o dodatkowe rozwiązania aranżacyjne, choć po kilku takich odmianach, pojawiało się uczucie, że coś zaczyna się powtarzać – Destruction at Wick, Crisis Contro i The Raging Storm. Nawet w kompozycjach typowo dramatycznych i lirycznych, często końcówkę lub inny fragment zastępował typowy dla filmu „action score’, choćby w Difficult Decisions, No Way Out lub Heroes or Victim. Praktycznie był wszechobecny, albo w formie pełnego tematu, albo konkretnego motywu.

Choć rdzeniem partytury był temat liryczny i akcji, to Wiseman nie ograniczyła się tylko do ciągłego wracania do obu głównych melodii i okraszaniu ich ilustracyjną tapetą. Całość konstrukcji została uzupełniona o tematykę poboczną, która śmiało wzięła na swoje barki rolę zarówno ilustratora określonych scen i bohaterów, dla których Angielka nie przewidziała lirycznej wokalizy lub prężnego „action score`u”, jak również melodyjnego wypełnienia kolejnych ujęć i przejść między nimi. To rozwiązanie na pewno nadawało całości tonalnego brzmienia i tematycznego zróżnicowania. Do uzupełnienia „action score” Wiseman stworzyła prosty motyw wzniosły na waltornie, który idealnie zgrywał się z rytmicznymi figurami smyczkowymi i dętymi. Dobrym przykładem takiego rozwiązania był Struggle to Survive, The Raging Storm i Devastation. Inny motyw, o bardziej pesymistycznym zabarwieniu, z użyciem różnych sekcji instrumentów pojawił się w The Capital at a Standstill i Too Late. Ta sama kompozycja została także wzbogacona kolejnym prostym, narastającym motywem na instrumenty dęte blaszane, idealnie współgrające z toczącą się akcją lub zwiastującą zagrożenie – Trapped i Race Against Time.

Debbie opatrzyła osobnym tematem nawet barierę na rzece Tamizie, która miała uchronić Londyn przed zalaniem. Prezentacja jej w Overwhelming the Barrier, poruszała się wokół melodyjnej kompilacji fortepianu i prowadzanych smyczków z towarzyszeniem wzniosłych waltorni, podkreślających masywność całej instalacji. Gdy akcja nie toczyła się na pierwszej linii frontu i reżyser skupiał uwagę na dramacie człowieka zagrożonego śmiertelną powodzią w pogrążającym się w chaosie mieście, kompozytor wysuwała na pierwszy plan stonowane, ale niepozbawione refleksji na losem człowieka dwa motywy oparte tym razem na fortepianie i instrumentach dętych drewnianych oraz kombinacja sekcji smyczkowej i fortepianu – Evacuation, Personal Differences, Difficult Decisions, No Way Out i Heroes or Victim. W tych momentach naprawdę słychać bogate doświadczenie Angielki w pisaniu muzyki dramatycznej, pełnej smutki i nostalgii.

Debbie Wiseman stworzyła partyturę, która w pełni wpisuje się w konwencję kina katastroficznego – liryczny temat główny, prężny temat akcji i szereg temat wspomagających całość konstrukcji. Do tego dochodziła duża melodyjność ilustracji i właściwa *orkiestracja symfoniczna, choć o celowości użycia dodatków elektronicznych można dyskutować. Angielka skomponowała muzykę dużo bardziej dojrzałą i bogatą niż słynny blockbuster katastroficzny Pojutrze z muzyką Haralda Klosera. Niestety, soundtrack ten ma również pewne słabości. Najważniejsza z nich to powtarzalność rdzenia partytury – tematu akcji. Mimo starań kompozytora, kolejnych odmian aranżacyjnych, jego wszechobecność stopniowo powodowała znużenie słuchacza tą samą melodią, którą dane było mu słyszeć niemal co chwila. Temat liryczny, choć zaiste piękny, nie był aż tak częstym gościem, aby tę dysproporcję wyrównać. Bogactwo tematyczne muzyki zdobiły poboczne tematy dramatyczne i akcji, jednak żaden z nich nie potrafił wziąć na siebie ciężaru melodii prowadzącej – choć starannie przygotowane, stanowiły tylko idealne dopełnienie tematów wiodących. To z pewnością jedna z ciekawszych partytur roku filmowego 2007, która pokazała, że Debbie Wiseman, dotąd kojarzona głównie z kinem melodramatycznym, stać na tworzenie „męskiej” muzyki do „męskiego” kina.

Recenzję napisał(a): Szymon Jagodziński   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1.Flood - 3:08
2.Granny`s Cottage - 3:17
3.Overwhelming the Barrier - 1:58
4.Struggle to Survive - 2:10
5.Destruction at Wick - 2:13
6.Crisis Control - 1:47
7.Too Late - 4:18
8.Evacuation - 6:01
9.Trapped - 1:42
10.The Raging Storm - 2:39
11.Personal Differences - 3:32
12.The Capital at a Standstill - 3:14
13.Devastation - 2:36
14.Heroes or Victims - 6:21
15.Race Against Time - 2:22
16.Difficult Decisions - 4:42
17.No Way Out - 4:11
18.High-Risk Plan - 8:46

Razem:64:57



Komentarze czytelników:

Koper:

Moja ocena:

No, jak miło wreszcie przeczytać polską recenzję muzyki Debbie Wiseman, której... ja sam nie napisałem. ;) "Flood" to całkiem fajny score, ale nadmierna powtarzalność tematu akcji obniża ocenę. Mnie osobiście trochę zbyteczna wydaje się także obecna w action-score elektronika. Chyba śmiało obeszłoby się bez niej. Cieszy jednak, że polecacie album Debbie, bo to kompozytorka, na którą bezsprzecznie warto zwrócić uwagę. To może teraz, Szymon, pokusisz się o recenzję "Wilde" albo "Haunted"? :) pozdrawiam

Krystian:

Moja ocena:

Kompletnie nie znam twórczości Debbie Wiseman, ale na zdobycie tej płyty zachęcił mnie niezwykle piękny i intrygujący temat w pierwszej ścieżce ze świetnym wokalem Hayley Westenry. I niestety oprócz tego ślicznego tematu i nawet niezłej muzyki akcji (świetny temat, jednak nie mogłem strawić tej trochę dziwnej i według mnie niepotrzebnej elektroniki), album nie ma nic ciekawszego do zaoferowania. Może aż tak bardzo nie nudzi, ale po dłuższym odsłuchu zaczyna irytować powtarzanie w każdym niemal utworze tematu akcji. To jest nie do zniesienia! No cóż, jak dla mnie jest to kompozycja bardzo solidna, ze świetnymi tematami, ale na płycie za długa i miejscami denerwująca, co przeszkadza w jej odpowiednim odbiorze.