Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Tales from the Hood

06 Czerwiec 2009, 20:19 
Kompozytor: Christopher Young

Orkiestracje: Pete Anthony, Christopher Young
Dyrygent: Pete Anthony
Syntezatory: Mark Zimoski

Rok wydania: 1995
Wydawca: Intrada (promo)

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Tales from the Hood

Odtwarzaj / Zatrzymaj

Christopher Young w ostatnich latach parokrotnie wystawiał na ciężką próbę swoich wiernych fanów. Choć wciąż, przynajmniej gdy idzie o gatunek horroru, twórca ten pisze na poziomie, który większość kompozytorów z fabryki snów osiąga tylko od wielkiego dzwonu, to zdaje się on coraz bardziej zamykać w swoim własnym muzycznym świecie. Niezależnie od tego czy Amerykanin komponuje do horrorów, thrillerów czy dramatów, powstają częstokroć kompozycje wtórne i mocno przewidywalne, a co za tym idzie nudne. Dla kogoś rozpoczynającego przygodę z muzyką Christophera Younga od najbardziej współczesnych prac, jego nazwisko może stać się synonimem muzycznego rzemieślnika, a przecież był czas, gdy twórca ten wraz z Howardem Shore i Danny’m Elfmanem należał do najbardziej kreatywnych kompozytorów Hollywood. Warto sięgnąć głębiej w przeszłość amerykańskiego weterana, albowiem czai się w niej wiele muzycznych frykasów, w których odnaleźć można to, czego najnowszej twórczości kompozytora brak.

Niespełna piętnaście lat temu Christopher Young był u szczytu sił twórczych. W samym tylko 1995r napisał wartościową muzykę do pięciu filmów, za każdym razem dowodząc kompozytorskiej wszechstronności, pomysłowości i zmysłu ilustratorskiego. Twórca ten był wówczas w takim gazie, że nie przeszkadzał mu brak bodźca w postaci wysokiej płacy, porządnego scenariusza ani klasowego reżysera a gdy tylko dostał trochę więcej artystycznej swobody powstawały tak unikalne dzieła jak Tales from the Hood. Pod tym tytułem kryje się niskobudżetowy horror inspirowany słynnymi Opowieściami z krypty i będący serią rozgrywających się w afro-amerykańskich środowiskach czterech historyjek, w które wprowadza widza tajemniczy właściciel zakładu pogrzebowego. Jest to kino bezdennie wręcz głupie a także wyjątkowo tandetne pod względem realizacyjnym - aż dziw bierze, że coś takiego zgodził się firmować swoim nazwiskiem Spike Lee.

Lecz to właśnie do tego zbioru fatalnych filmowych makabresek Christopher Young stworzył jedną ze swoich najoryginalniejszych kompozycji. Trzeba przy tym zaznaczyć, iż nie jest to oczywiście dzieło z innej planety – jest ono również w jakimś stopniu przewidywalne. Gdy jednak stopniowo zagłębiamy się w wycyzelowane, groteskowe preludium, w którym współpracownik artysty Mark Zimoski ze zbioru sampli wyczarował „rasową” organową kompozycję, czy też dramatyczny chóralno-symfoniczny utwór tytułowy, gdzie Young zahacza o swe ulubione gotyckie klimaty to jakiekolwiek negatywne wrażenia znikają. Im dalej w album, tym bardziej dzieło Christophera Younga powala bogactwem detali, zaskakuje synkretyzmem, pomysłowym wykorzystaniem środków – tych konwencjonalnych i niekonwencjonalnych (rury grzejnikowe jako perkusja!).

Czego w zasadzie na tym albumie nie ma: niepokojący avant-jazz rodem z filmów o Harrym Callahanie przekazuje pałeczkę drapieżnemu drum and bassowi. Herrmannowski smyczkowy suspense igra z instrumentalnymi wygłupami a la Elliot Goldenthal i jeszcze do tego mamy mechaniczny, beznamiętny industrial obfitujący w *basowe wygibasy. Amerykanin na przestrzeni score’u bawi się również barwą dźwięku tradycyjnych i egzotycznych instrumentów jak kiedyś Toru Takemitsu. Słyszymy tu nowe i twórczo zaadaptowane wcześniejsze Youngowskie patenty, lecz wszystko to łącznie z ideami zaczerpniętymi od innych twórców nie tworzy razem papki, lecz, można to śmiało powiedzieć, nową jakość w dziedzinie ilustracji horroru.

Widać już, że Tales from the Hood zdecydowanie nie jest kandydatem do miana najspójniejszej pracy Christophera Younga, lecz biorąc pod uwagę wielopłaszczyznową specyfikę poszczególnych historyjek, kompozytorskie pomysły na każdy z czterech utworów je ilustrujących wydają się mocno uzasadnione. To ilustracja dokładnie przemyślana oraz adekwatna do warstwy wizualnej i myślę, że każdy, kto zetknie się z filmem, uzna koncepcje kompozytora za niemal w 100% trafione. W odróżnieniu od współczesnych horrorowych prac Amerykanina, Tales from the Hood pozbawione jest ostrej przenikliwości i chaotyczności, choć Young pozostaje w sporej części pracy na terytoriach muzyki awangardowej. To jest kompozycja bardziej malarska powiedziałbym, sporo tu fascynujących mrocznych pejzaży kreślonych przez wyjątkowo natchnionego tym razem twórcę. Nie brakuje też podskórnego napięcia i złowrogiej atmosfery, w tworzeniu których amerykański artysta okazuje się niezawodny. Swą muzyką ratuje nędzne filmowe widowisko przed całkowitą katastrofą. Nie był jednak w stanie zdziałać cudu i zapewnić filmowi sukcesu komercyjnego, w związku z czym jego muzykę można usłyszeć jedynie na trudno dostępnym wydaniu promocyjnym Intrady, ufundowanym z pieniędzy kompozytora.

Tales from the Hood to propozycja przede wszystkim dla poszukiwaczy odtrutki na schematyczne muzyczne ilustratorstwo serwowane we współczesnych hollywoodzkich horrorach. Cztery rozbudowane suity z poszczególnych filmowych historyjek, czyli to, co najlepszego dzieło Younga ma do zaoferowania, są porcją muzyki o sporym ciężarze gatunkowym i będą one pewnym wyzwaniem dla odbiorcy - uważam jednak, że zdecydowanie warto się w tą ilustrację zagryźć. W związku ze swym bogactwem detali oraz idei, jest to płyta na wiele przesłuchań, po których, jak mi się wydaje, pozostanie satysfakcja przemieszana z pewnym żalem – tak ambitnych dzieł dla horroru już się dzisiaj nie komponuje…

Recenzję napisał(a): Damian Sołtysik   (Inne recenzje autora)



Wczytywanie ...


Lista utworów:

1.Organ Prelude - 03:12
2.Tales From The Hood - 03:02
3.Rogue Cop Revelation - 10:46
4.Boys Do Get Bruised - 13:47
5.KKK Comeupance - 10:29
6.Hardcore Convert - 08:54
7.Chorale Postlude - 02:38

Razem:52:48



Komentarze czytelników:


Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy!