Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Koszmar z ulicy Wiązów ( A Nightmare on Elm Street)

08 Sierpień 2010, 21:23 
Kompozytor: Steve Jablonsky

Dyrygent: Nick Glennie-Smith
Orkiestracje: Suzette Moriarty, Elizabeth Finch, Frank Macchia, Geoff Stradling
Muzyka dodatkowa: Jonathan Flood, Clay Duncan
Wykonawca: The Hollywood Studio Symphony

Rok wydania: 2010
Wydawca: Sony Music / WaterTower Music

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Koszmar z ulicy Wiązów ( A Nightmare on Elm Street)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

 Kup tę płytę w:

iTunes za 9.99
W latach 1984-1994 powstało 7 części Koszmaru z ulicy Wiązów plus pamiętny pojedynek dwóch legendarnych morderców Freddy kontra Jason z 2003 roku. Muzykę do tych filmów „gore” pisali tacy kompozytorzy jak Charles Bernstein, Christopher Young, Angelo Badalamenti czy Graeme Revell. Popularność kolejnych fabuł z udziałem Freddy`ego Krugera i hollywoodzka moda na *remake`i spowodowała, że na rok 2010 przygotowana została następna produkcja poświęcona tej upiornej postaci. Film miał być początkowo prequelem, lecz ostatecznie zrezygnowano z tego i postawiono na klasyczny remake filmu z 1984 roku. Zdjęcia do obrazu trwały od 5 maja do 10 lipca 2009 roku. Był to pierwszy film z serii, w którym nie wystąpił Robert Englund - odtwórca roli Freddy`ego Krugera (zastąpił do Jackie Earle Haley). Remake części pierwszej kosztował 35 mln dolarów i miał swoją premierę 30 kwietnia 2010 roku. Do tej pory odświeżony Koszmar zwrócił do kas kinowych 107 milionów. Trzykrotny zarobek na tyle przypadł do gustu reżyserowi Samuelowi Bayerowi, że na 2012 rok już planuje kontynuację Koszmaru….

Producentem horroru był Michael Bay, który odpowiadał za znalezienie twórcy muzyki do filmu. Uwzględniając, że od 2005 roku jego filmy ilustruje Steve Jablonsky (Wyspa i dwie części Transformersów), nie dziwił fakt jego angażu. Zresztą, wychowanek szkoły Remote Control ma już w swoim dorobku kilka remake`ów znanych filmów grozy, choćby dwie części Teksańskiej Masakry Piłą Mechaniczną, Amityville czy Piątek trzynastego. Do nagrania „score`u” Jablonsky zatrudnił 60-osobową orkiestrę smyczkową pod batutą Nicka Glennie-Smitha, z którą nagrał około 65 minut muzyki. Orkiestrze towarzyszył 15-osobowy chór dziecięcy, odpowiedzialny za wykonanie klasycznej już ballady Freddy`ego Krugera pt. One, Two, Freddy`s Coming for You, nota bene obecnej w każdej odsłonie filmu. Z tej dawki, aż 50 minut zostało przeznaczonych na soundtrack. W USA ukazał się on już 27 kwietnia nakładem WaterTower Music w postaci płyty CD-R do sprzedaży przez sieć sklepów Amazon, zaś w Europie dystrybucją od dnia 10 maja zajęła się firma Sony Music.

Na potrzeby filmu Jablonsky skomponował trzy tematy przewodnie, trochę agresywnej muzyki akcji i całe mnóstwo mrocznego „suspense`u”. W filmie prym wiedzie ujęta w mrocznym, atmosferycznym klimacie melodia, która stanowi inspirację kompozytora oryginalnym tematem z 1984 roku autorstwa Charlesa Bernsteina. Słychać tu również, że w roli temp-tracka wykorzystano kompozycje Christophera Younga i Hansa Zimmera (z obu części Kręgu). Temat w całości oparty jest na niepokojącej sekcji smyczkowej, której towarzyszy subtelny chór. Pod tym względem Jablonsky nawiązuje do swoich poprzednich dokonań - Teksańskiej masakry i Piątku trzynastego. Pełną prezentację tematu Freddy`ego Krugera można usłyszeć choćby w Main Title, Missing Pictures czy You Smell Different. Zresztą Steve niejednokrotnie upycha ten temat w kolejnych kompozycjach, w których uzupełnia on inne tematy lub rozjaśnia „underscore”. Dobrymi przykładami takich mini-suit są Jesse and the Police czy Like It Used to Be. I tutaj kłaniają się dwa kolejne uchybienia – uboga *orkiestracja, co nadaje tematowi zbyt monotonnego brzmienia (trochę to dziwi przy obecności aż czterech orkiestratorów) oraz hałaśliwa i burząca całość narracji rockowa adaptacja tematu głównego w One More Nap.

Poza melodią przewodnią i końcową balladą – kołysanką (Jump Rope), na płycie można również usłyszeć drugi temat dramatyczny, nieco mniej mroczny, bardziej podkreślający aurę tajemniczości. Kompozytor, obok sekcji smyczkowej i tła chóru, najczęściej wykonywał go przy użyciu sekcji wiolonczel oraz brzmienia harfy – A Man Named Fred Krueger, Research czy Where the Monster Lives. Ilustrację uzupełnił także, choć w dużo skromniejszej postaci, także temat liryczny, choć do miłosnych uniesień jest mu bardzo daleko – Quiet Drive czy Wake Me Up. Z uwagi na zbyt atonalny charakter muzycznego „suspense`u”, to właśnie te melodyjne tematy wiodące nadają większej słuchalności i zwartości muzycznej narracji.

Album jest zdominowany przez bardzo „ciemny” w wymowie, agresywny i często atonalny „underscore”, gdzie dominuje elektroniczna tapeta oraz ostre *dysonanse smyczkowe – The School, A Man Named Fred Krueger i Where the Monster Lives. Aby uniknąć zupełnej asłuchalności, autor wzbogacił muzykę „suspense” powtarzającym się, prostym lejtmotywem, zbudowanym na pociągnięciach wiolonczel i kontrabasów nałożonych na syntetyczne tło. Mało to wyszukane, żeby nie powiedzieć prymitywne, ale lepsze to niż nic – Freddy`s Coming for You czy Rufus? . Także muzyka akcji nie powala – stanowi raczej bardziej rytmiczną i agresywną postać mrocznej tapety, która wypełnia w większości płytę. Nie ma tu nowego tematu, tylko pulsujące *pasaże smyczkowe, rytmiczna perkusja i elektroniczne tło – Jesse and Kris, It`s Hot In Here i Boo.

Podsumowanie. Steve Jablonsky stworzył w pełni poprawną muzykę do horroru, choć z pewnością nie zachwyca ona stylistyką i techniką. Jej główną słabością jest niska oryginalność – na płycie ciągle można usłyszeć lepsze lub gorsze nawiązania do twórczości Christophera Younga i Hansa Zimmera (choć kto wie, czy to nie było aż takie złe, że starał się inspirować stylistyką twórców, którzy pisali znakomite kompozycje dla gatunku horroru). Fundament „score`u” stanowi mroczny i niejednokrotnie atonalny „suspense”, który nie jest najmocniejszą stroną kompozytora. Ledwie poprawny jest pełen gwałtowności *„action score”, ilustrujący sceny kolejnych zabójstw. Najmocniejszą stroną tej ilustracji są proste i melodyjne tematy przewodnie, którymi Jablonsky stara się budować narrację. Szkoda tylko, że za każdym razem brzmią one niemal identycznie – orkiestracja to kolejny słaby punkt programu. Cóż, Jablonsky to nie Jerry Goldsmith, ani nawet Brian Tyler. Ogólnie rzecz biorąc, nie jest aż tak źle. Dużo słabsze prace z gatunku grozy Steve Jablonsky pisywał wcześniej i Koszmar z ulicy Wiązów prezentuje się na ich tle lepiej. Nadal to jednak praca z niższej półki średniaków.

Recenzję napisał(a): Szymon Jagodziński   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. Freddy`s Coming for You - 4:28
2. Main Title - 2:35
3. Missing Pictures - 2:22
4. Rufus? - 1:34
5. Quiet Drive - 1:48
6. Jesse and Kris - 1:08
7. Jesse and the Police - 2:50
8. You Smell Different - 2:14
9. A Man Named Fred Krueger - 5:03
10. Research - 2:22
11. It`s Hot In Here - 3:12
12. The School - 0:52
13. Where the Monster Lives - 4:51
14. Wake Me Up - 4:55
15. Boo - 1:06
16. Like It Used to Be - 5:32
17. One More Nap - 2:44
18. Jump Rope - 0:20

Razem: 50:05



Komentarze czytelników:

Mystery:

Moja ocena:

Jak można było się spodziewać Steve nie zachwycił, choć raczej ze swoistym gniotem, jak zwykł nas przyzwyczaić pisząc do horrowatych produkcji, nie mamy tu do czynienia. Oczywiście bolączką jest oryginalność, Young, pasaże Glassa, czy "Ring" Hansa, który jest niejako szkieletem całej ścieżki, ale co najgorsze, czy też może najlepsze, wymienione pozycje to najciekawsze czynniki tej pracy, która w większości stanowi jednak atmosferyczne tło. Na szczęście Glass z Zimmerem ratują Jablo od kompletnej porażki i w efekcie otrzymujemy "poprawną muzykę do horroru" "z niższej półki średniaków".

Mefisto:

Moja ocena:

Znowu Amen.

bladerunner21:

Moja ocena:

dobrze się tego słucha nocą, ode mnie 2,5 ;)

Jacek:

Moja ocena:
bez oceny

Zaskakujące, jak na jednym portalu mogą być publikowane recenzje tak różne pod względem profesjonalizmu. Jedna recenzja świetna, druga po prostu żenująca. Jestem muzykiem i widzę różnicę. A myślałem, że w Polsce będzie choć jedno medium profesjonalnie mówiące o muzyce kina.

ALIEN:

Moja ocena:

Muzyka rzeczywiście średnia. Jako fan Krugera spodziewałem się więcej klimatu, tak jak to było w oryginale z 1984 roku. Jablonsky`emu najlepiej wyszedł temat przewodni "Main title" oraz "Like it used to be".


  Do tej recenzji jest jeszcze 5 komentarzy -> Pokaż wszystkie