Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Znaki (Signs)

07 Kwiecień 2003, 10:11 
Kompozytor: James Newton Howard

Rok wydania: 2002
Wydawca: Hollywood Records

Muzyka na płycie:
Znaki (Signs)

Znaki to trzeci z kolei film mojego ulubionego reżysera M. Nighta Shyamalana. Obraz porównywany z jego dwoma wcześniejszymi, świetnymi filmami (Szósty zmysł i Niezniszczalny), jest powszechnie uważany za słaby, z czym absolutnie się nie zgadzam. Wbrew częstym opiniom Signs nie opowiadają o przybyciu na ziemię obcych (którzy jedynie napędzają fabułę), a tytułowe znaki to wcale nie te w zbożu... Film posiada głębię większą niż z pozoru może się wydawać. Głębię, którą mógł zilustrować tylko jeden kompozytor - James Newton Howard.

Głównym atutem soundtracku, jak przystało na muzykę do filmu Shyamalana, jest niesamowity klimat. Do jego stworzenia Howard posłużył się orkiestrą symfoniczną wzbogaconą przez syntezatory, która przez większość ścieżki brzmi dość kameralnie, a na sile przybiera dopiero pod koniec. Siłą napędową budującą klimat jest króciutka melodyjka złożona z kilku nutek odgrywanych w szybkim tempie przez rozmaite flety, fortepian i skrzypce. Mimo, że słyszymy ją w prawie każdym utworze, trudno uznać ją za temat przewodni. Stanowi raczej dynamiczne, budujące atmosferę niepokoju tło dla pierwszoplanowych, przecudownej urody fraz smyczkowych. Skoro o nich mowa, wykazują podobieństwo do tych z Szóstego zmysłu, ale tu są mniej mroczne, bardziej rozbudowane i co tu dużo mówić - piękniejsze.

Przyglądając się całości rysuje się podział na część typowo klimatyczną (do ok. 10 utworu) oraz drugą, zawierającą bardziej melodyjną muzykę. Słuchając ścieżki i mając w pamięci film, widać jak nastrój zmienia się z bardzo niepokojącego i przerażającego, po przebłyskujące w ósmym i dziewiątym utworze, bardziej melodyjne i przejmujące momenty. Howard perfekcyjnie kontroluje atmosferę napięcia. Dopiero w dziewiątym Asthma Attack ponure odmęty strachu i niepewności zaczynają się stopniowo przejaśniać, odsłaniając przepełnione optymizmem, nadzieją i muzycznym pięknem fragmenty.

I tu dochodzimy do trzech ostatnich utworów, stanowiących o obliczu soundtracku. Asthma Attack zaczyna się mocnym uderzeniem by następnie wpłynąć na spokojne wody. Łagodne akordy wprawiają słuchacza w pozytywny nastrój. Pojawia się też melodia. Wraz z kolejnym Hand of Fate - part 1 napięcie narasta, by nagle przybrać refleksyjny nastrój. Po nim znów ostrzejsza muzyka, tło staje się głośniejsze, bardziej agresywne z gwałtownym najazdem orkiestry. Świetny aranż, a do tego pojawiają się jeszcze wspaniałe *smyczki, tworzące niejako preludium do drugiej części "Hand of Fate". A część druga to już czysta liryka! Muzyka nieznacznie zwalnia tempo, jej charakter zmienia się na wzniosły, wzruszający, a przede wszystkim niezwykle piękny! Ogółem, finałowa część Znaków należy do najoryginalniejszych brzmieniowo i aranżacyjnie, a także najładniejszych utworów jakie słyszałem.

Znaki to album bardzo dobry o nieszablonowej konstrukcji i brzmieniu. Podobnie jak w Szóstym zmyśle Howard nie trzyma się tu żadnych schematów. Płyta przepełniona jest atmosferą strachu i niepokoju, co w filmie sprawdza się na piątkę. Jako soundtrack stanowi ciekawe muzyczne doświadczenie, mimo że jego większa część, pozbawiona obrazu nie jest już tak atrakcyjna. Na szczęście ostatnie trzynaście minut to partytura najwyższych lotów. Brak tematu przewodniego wcale nie przeszkodził kompozytorowi w stworzeniu znakomitej ścieżki. Zamiast powtarzającej się wiodącej melodii muzyka płynie, zmienia się, emanuje emocjami by w końcu osiągnąć apogeum czystego, niczym nie zmąconego piękna. Staje się perłą czystej wody. Diamentem, który na pewno zachwyci prawdziwych miłośników muzyki filmowej.


Przeczytaj także:

Osada
Szósty Zmysł

Recenzję napisał(a): Piotr Rachwaniec   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:


Lista utworów:

1. Main Titles - 1:45
2. First Crop Circles - 3:15
3. Roof Intruder - 2:19
4. Brazilian Video - 1:56
5. In the Cornfield - 5:42
6. Baby Monitor - 1:09
7. Recruiting Office - 2:11
8. Throwing a Stone - 5:47
9. Boarding Up the House - 3:00
10. Into the Basement - 5:23
11. Asthma Attack - 3:42
12. Hand of Fate, Pt. 1 - 5:32
13. Hand of Fate, Pt. 2 - 3:48

Razem: 45:34



Komentarze czytelników:

Silence:

Moja ocena:

Genialny soundtrack, cudowny, jedyny w swoim rodzaju, ale nie zaskakujący, bo jak muzykę do filmu komponuje taki mistrz, nie można się spodziewać czegoś banalnego. Najbardziej podziwiam jego soundtracki ze zawierają często utwory ostre ,głośne i żywiołowe, jak i delikatne i nieskończenie piękne, i w „Znakach” tak samo jak w „6 Zmysle” są utwory „porażające” w dobrym tego słowa znaczeniu i refleksyjne piękne, nastrojowe. Niedawno zdobyłem album i słucham ciągle „ Hand of fate 1” i jestem pod ogromnym wrażeniem, James Newton Howard, obok Johna Barrego i Dannego Elfmana to prawdziwi geniusze muzyki filmowej.

Maciek Z Wolsztyna:

Moja ocena:

To jest Howard jakiego uwielbiam, nieprzewidywalny i zaskakujący. To już nie to samo co kiepski "6 zmysł" ... Ta płytka kosztowała mnie nie mało bo 72 złote w empiku (zdzierstwo) ale przy zakupie niewachałem się ani chwili. Polecam też "Peter Pan".

JazzO:

Moja ocena:

Istotnie "Signs" to bardzo dobry soundtrack. Jak słusznie napisał Piotr, brak wyraźnego tematu przewodniego nie obniżył poziomu słuchalności płyty. Dzieło oryginalne, ciekawe szczególnie pod względem brzmieniowym, choć znacznie większe emocje wywołała we mnie muzyka do filmu "The Village".

Pusia:

Moja ocena:

i znow Howard nas nie zawiodl... Genialny soundtrack. Najbardziej podoba mi sie wspaniale szarpane "Main titles oraz obie "Hand of fate".

Kazaam:

Moja ocena:

Sciezki takie jak ta trzeba uwaznie wysluchiwac, gdyz mozna przeoczyc na pierwszy rzut...ucha, to co w niej najpiekniejsze. Musze przyznac ze zaczalem doceniac te sciezke dopiero po obejrzeniu filmu po raz drugi. W niektorych momentach podobna byla do "Wodnego Swiata" a w innych nawet do "Contactu" Alana Silvestriego. Po raz kolejny J.N Howard udowodnil ze przy uzyciu klawiszy, synthu oraz pojedynyczych dzwiekow (dzwonki, flety itp.) potrafi z tajemniczej, nocnej otchlani poprowadzic nas do swiatla i prawdy. Piekna sciezka


  Do tej recenzji jest jeszcze 1 komentarz -> Pokaż wszystkie