Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

W obliczu śmierci (The Living Daylights)

09 Kwiecień 2003, 15:11 
Kompozytor: John Barry

Orkiestracje: John Barry, Nic Raine
Dyrygent: John Barry

Rok wydania: 1987/2003
Wydawca: EMI/Capitol Records

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
W obliczu śmierci (The Living Daylights)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

SATYSFAKCJA GWARANTOWANA - nagroda Soundtracks.plKu uciesze części miłośników serii filmów o przygodach Jamesa Bonda, grający tą rolę 12 lat Roger Moore odszedł na zasłużoną emeryturę po zagraniu w Zabójczym widoku. Otworzyło to nowe perspektywy i stworzyło okazję do dużych zmian w mającej już złote lata za sobą najbardziej dochodowej serii w historii kina. Moore`a zastąpił młodszy o dziewiętnaście lat Walijczyk Timothy Dalton i w związku z tym zmieniła się bondowska formuła – mniej ironicznego humoru i dowcipów oraz odrealnionych adwersarzy, za to więcej miejsca na szpiegowską intrygę w starym stylu. Na pokładzie bondowskiej łajby wciąż pozostało miejsce dla kompozytora Johna Barry`ego, ale jak się potem okazało stworzył on swój ostatni muzyczny podarunek dla fanów agenta 007. W kilka miesięcy po zakończeniu prac nad W obliczu śmierci Anglik doznał toksycznego pęknięcia przełyku, które o mało go nie zabiło i spowodowało, że już nigdy potem nie miał okazji napisać muzyki do produkcji spod szyldu 007.

W związku ze zmianą aktora, John Barry dokonał gruntownych zmian w swojej konwencji bondowskiej ilustracji. Obok orkiestry symfonicznej zastosowanie w niej znalazły syntezatory. Efekt twórczych działań Anglika usytuował go muzycznie gdzieś pomiędzy Jerrym Goldsmithem a Haroldem Faltenmeyerem. Rękę Barry`ego znać w piosence tytułowej stworzonej razem z popularną grupą A-ha. Tak jak w przypadku poprzedniego Bonda nie wiadomo jak podzielono się obowiązkami przy tworzeniu piosenki, ale Barry bardzo źle wspomina współpracę z liderem norweskiej grupy Palem Waaktaarem - "To było jak gra w pingponga czterema piłeczkami". Panowie razem nie wymyślili dynamitu tworząc numer stworzony na podobną modłę jak piosenka tytułowa z Zabójczego widoku, który jednak nie osiągnął już takiego sukcesu jak wokalny utwór grupy Duran Duran. Niezadowolony ze współpracy John Barry sprężył się i napisał dwie kolejne piosenki, które umieścił w filmie. Zaśpiewała je Chrissie Hynde z zespołem The Pretenders i trzeba przyznać, że zarówno Where Has Everybody Gone jak i If There Was A Man są świetnymi piosenkami, na pewno lepszymi niż The Living Daylights A-ha.

Nie tylko w związku ze wspomnianymi zmianami w instrumentarium ilustracja W obliczu śmierci prezentuje się zgoła odmiennie od poprzednika. Muzyka nie musiała już częściowo iść pod prąd, tak jak w komicznych Bondach z Rogerem Moorem. Kompozycje akcji Anglika odzyskały swój dawny wigor i zadziorność, jakiej nie było w nich od czasu Diamonds Are Forever. Jest ich też znacznie więcej w porównaniu z poprzednimi ilustracjami weterana z Yorku. O ile materiał tematyczny nie podległ widocznej rozbudowie, to ogromnie wzrosła liczba motywów pobocznych, choć „poboczne” to zbyt małe słowo, bo są to wysokiej próby wyraziste melodie, które mogłyby spokojnie posłużyć jako tematy przewodnie w niejednym filmie - jest ich tutaj aż osiem. Trzy świetne linie melodyczne wykorzystane we wspomnianych piosenkach posłużyły Anglikowi za bardzo mocny rdzeń jego ilustracji.

Temat z If There Was A Man to podstawa lirycznego materiału, który tradycyjnie u Anglika czaruje subtelnością i elegancją, zwłaszcza, gdy jest podany w formie walczyka jak w Aproaching Kara czy Alternate End Titles. Ale wreszcie po kilku latach to nie liryka jest najmocniejszym punktem bondowskiej ilustracji Barry`ego lecz action-score. Tematy The Living Daylights i Where Has Everybody Gone zostały wręcz fantastycznie wtłoczone w muzykę akcji. Znakomicie prezentują się w szalenie przebojowych Inflight Fight, Hercules Takes Off, Necros Attacks czy Assassin And Drugged, gdzie powróciło to zadziorne, krwiste brzmienie instrumentów dętych wsparte dynamicznymi, elektronicznymi podkładami. Podobnemu liftingowi został poddany słynny James Bond Theme, ale muszę przyznać, że w takiej odmianie w utworach Ice Chase i Exercise At Gibraltar nie prezentuje się on zbyt efektownie. Barry pokazuje pazur także w czysto orkiestrowej muzyce akcji, z której najbardziej udanie prezentują się Airbase Jailbreak, The Sniper Was A Woman a szczególnie Air Bond pełen charyzmy i awanturniczości. Ten *score na pewno nie byłby tak atrakcyjny gdyby nie wplecenie przez Barry`ego bliskowschodniego ducha w kilka kompozycji epickich: Mujahadin And Opium i Afghanistan Plan, który szczególnie zapada w pamięć podczas seansu, dzięki melodii pełnej pustynnej tajemniczości.

Z perspektywy XXI wieku i znając dzieła Davida Arnolda muszę powiedzieć, że ta muzyka trochę się przez lata postarzała, ale nie tak bardzo, ponieważ Barry posługiwał się syntezatorami dość rozsądnie, zachowując zdrowe proporcje i nie dając się zbytnio ponieść fascynacji elektronicznymi zabawkami. Tak zainspirowany John Barry nie był w Bondzie aż od czasu Diamonds Are Forever, już dawno nie ozdobił swojego score tyloma znakomitymi melodiami i nie stworzył muzyki tak wyzierającej charyzmą i przebojowością. Jak się okazało był to jego ostatni rasowy action-score (trudno za takiego uznać Specjalistę czy Kod Merkury). W obliczu śmierci okazało się również być obok Jutro nie umiera nigdy najlepszym bondowskim *scorem ostatnich dekad, choć nie zasługuje na maksymalną ocenę. Moim zdaniem dzieło to nie dorównuje poziomem wspaniałym szpiegowskim ilustracjom Barry`ego z lat 1964-71. Brakuje w nim tego tchnienia geniuszu, jakim obdarzone były klasyki z tamtych lat. Mimo wszystko jest to pozycja obowiązkowa dla każdego bondomaniaka.

Recenzję napisał(a): Damian Sołtysik   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. A-Ha - The Living Daylights - 4:16
2. Necros Attacks - 2:04
3. The Sniper Was A Woman - 2:30
4. Ice Chase - 4:05
5. Kara Meets Bond - 2:47
6. Koskov Escapes - 2:23
7. The Pretenders - Where Has Everbody Gone - 3:37
8. Into Vienna - 2:50
9. Hercules Takes Off - 2:17
10. Mujahadin And Opium - 3:13
11. Inflight Fight - 3:12
12. The Pretenders - If There Was A Man - 2:54
13. Exercise At Gibraltar - 6:22
14. Aproaching Kara - 2:21
15. Murder At The Fair - 2:22
16. Assassin And Drugged - 2:43
17. Airbase Jailbreak - 4:37
18. Afghanistan Plan - 3:34
19. Air Bond - 1:46
20. Final Confrontation - 1:58
21. Alternate End Titles - 3:20



Komentarze czytelników:

Rafalski:

Moja ocena:

Nie do końca się zgadzam. The Living Daylights to najlepszy bondowski soundtrack Barryego, a zarazem najlepszy bondowski soundtrack w historii (co niestety się nie odnosi do jakości filmu, który i tak jest lepszy niż „Licence to Kill”). Naprawdę bardzo rzadko zdarza się, że soundtrack ma tak wiele, tak melodycznych tematów przewodnich. Mało tego, każdy z nich jest reprezentowany przez osobne piosenki, które są tak rewelacyjne, że każda z nich mogłaby „poprowadzić” osobny film o Bondzie. Wplecenie w to wszystko lekkiej elektroniki jest u Barryego rzadkością, ale w tym wypadku dało cudowny efekt. Soundtrack ten w ogóle się nie zestarzał, a wręcz odwrotnie, na tle prac Davida Arnolda (który wyraźnie wzoruje się min. na tej płycie) jest on jeszcze bardziej nowatorski i nowoczesny. Absolutna pozycja obowiązkowa nie tylko dla fanów Bonda, ale też dla każdego fana dobrej muzyki filmowej. A do tego nowe wydane jest wręcz perfekcyjne (wkładkę można rozkładać nieskończoność czytać w nieskończoność:-) a cena jest bardzo niska – ok. 35zł. Naprawdę warto – Polecam.

Adam Krysiński:

Moja ocena:

ABSOLUTNIE ZGADZAM SIĘ Z RAFALSKIM !!!! "The Living Daylights" TO NAJLEPSZY BONDOWSKI SOUNDTRACK I TAK JUŻ POZOSTANIE ... NO CHYBA ŻE JOHN BARRY POWRÓCI :)) NA 2 MIEJSCU WŚRÓD BONDOWYCH SOUNDTRACKÓW BEZDYSKUSYJNIE STAWIAM "For You Eyes Only" Billa Contiego.

JazzO:

Moja ocena:

ABSOLUTNIE ZGADZAM SIĘ Z PANAMI !!!!!!! :-)

Janusz Pietrzykowski:

Moja ocena:

Barry, tworząc muzykę do "The living daylights" sprawił swoim fanom wielki prezent ale i kłopot - bo jakością nie odbiega on od najlepszych scorów do filmów o 007 z lat `60. "W obliczu śmierci" znam bardzo dobrze - zarówno film jak i muzykę i mogę powiedzieć tylko tyle, że jest to tak samo dobra muzyka jak do "OHMSS" czy "YOLT". Nie potrafię i często nie lubię robić tych wszystkich klasyfikacji: "który score jest najulubieńszy?, który byś zabrał na bezludną wyspę?".Dla mnie to trochę głupie....Skoro mamy dostęp do masy muzyki obecnie to nie ma sensu tworzenie takich sztucznych klasyfikacji...Owszem - zawsze coś jest lepsze od czegoś innego - ale często są ścieżki, które mają równie wysoki poziom. I co wtedy? Ja stawiam po prostu "The Living Daylights" w jednym rzędzie z "OHMSS" i "YOLT".Koniec.Kropka.

Koper:

Moja ocena:

Muzykę znam tyle, co z filmu i z tego co pamiętam była dobra. Natomiast piosenkę A-Ha uważam za jedną z dwóch-trzech najlepszych piosenek z filmów o Bondzie.


  Do tej recenzji są jeszcze 3 komentarze -> Pokaż wszystkie