Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Poradnik pozytywnego myślenia (Silver Linings Playbook)

20 Styczeń 2013, 19:14 
Kompozytor: Danny Elfman

Rok wydania: 2012
Wydawca: Sony Classical

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Poradnik pozytywnego myślenia (Silver Linings Playbook)

 Kup tę płytę w:

iTunes za 6.99
W minionym sezonie powstało bardzo wiele znakomitych, imponująco zrealizowanych filmów różnych gatunków. Do niedawna nie wiedziałem nawet, któremu z nich kibicować w rywalizacji o najważniejsze nagrody, dopóki nie zobaczyłem rewelacyjnego Poradnika pozytywnego myślenia Davida O. Russella. Ta skromna historia miłosna jest tak autentyczna i szczera, że wzbudziła we mnie większe emocje niż zeszłoroczne produkcje wysokobudżetowe. Porównując ją z filmami artystycznymi, nawet Miłość Michaela Hanekego wydaje mi się wykalkulowana. Chociaż Poradnik... został skonstruowany według amerykańskiego wzorca i ma cechy kina popularnego (w tym komedii romantycznej), to opowiada historię pełną niuansów. Russell nie gra na emocjach widza, epatując wybuchami niestabilności emocjonalnej głównych bohaterów (na początku filmu On opuszcza szpital psychiatryczny). Skupia uwagę na skomplikowanych uczuciach zakochanych, które niezwykle finezyjnie odgrywają Bradley Cooper i Jennifer Lawrence. Filmowi autentyczności dodają też wątki drugoplanowe. Zwróćcie uwagę, jak wiarygodnie ukazano tu środowisko kibiców futbolu amerykańskiego. Russell Poradnik... wyreżyserował po mistrzowsku, zachwycając nietuzinkowymi pomysłami inscenizacyjnymi (zwłaszcza w trochę onirycznym finale). Rewelacja!

Danny Elfman wie, jak subtelnie podkreślać emocje w historiach miłosnych. Poprzednio udowodnił to urokliwą ilustracją Restless Gusa Van Santa z 2011 roku. Tym razem jego artystyczne wyczucie w pełni doceniłem słuchając płyty dopiero po obejrzeniu Poradnika.... W filmie utwory oryginalne nie absorbują uwagi widza i nie wydają się specjalnie znaczące. Może tylko Silver Lining Titles wyraziście rytmizuje otwierającą film sekwencję - pierwsze ujęcie matki głównego bohatera efektownie ilustruje *glissando zespołu wokalnego (faktycznie, zmultiplikowanego głosu samego kompozytora), modulujące do motywu w stylu bossy novy. Reszta utworów Elfmana po prostu przyjemnie towarzyszy rozgrywanej akcji i nic poza tym.

Tak myślałem do momentu, kiedy sięgnąłem po płytę. Słuchając jej, przeżyłem ponowne wzruszenie, bo przed oczami natychmiast stanęły mi sceny z filmu. Zrozumiałem, że prosta i bezpretensjonalna muzyka jest bardzo istotnym elementem całego dzieła, stanowi jego emocjonalne dopełnienie. Kompozytor jednym nieskomplikowanym tematem sugestywnie oddał uczucia bohaterów, a harmoniką i skromnym instrumentarium (gitary, fortepian, dzwonki i oszczędna elektronika) wykreował atmosferę tłumionej ekscytacji. Nie chcę być górnolotny, ale w kompozycji Elfmana czuć wiarę w prawdziwą miłość. Polecam to sprawdzić samemu po obejrzeniu Poradnika.... Dzięki zróżnicowanej fakturze, utworów słucha się bardzo dobrze. Myślę też, że świetnie nadadzą się do biegania – w końcu towarzyszą scenom joggingu głównego bohatera. Upewnię się, jak stopnieje śnieg.

Recenzję napisał(a): Aleksander Dębicz   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:

1. Silver Lining Titles (03:11)
2. Running Off (02:01)
3. Simple (01:55)
4. With a Beat (02:17)
5. Tiny Guitars (01:01)
6. Walking Home (01:04)
7. Silver Lining Wild-Track (02:57)
8. The Book (00:41)
9. Happy Ending (03:52)
10. Goof Track (01:28)

Razem: 20:27



Komentarze czytelników:

Mefisto:

Moja ocena:

Hehe, sympatyczny tekst. No i przynajmniej nie ma 4,5 w ocenie ;) Ja jeszcze filmu nie znam, ale płytowo jest to bieda - ot takie nieinwazyjne plumkadło, które mógł napisać pierwszy lepszy wyrobnik. Szkoda Elfmana na takie projekty.

Andy:

Moja ocena:

A ja próbowałem niedawno i jak dla mnie ma za mało testosteronu do biegania;)

Mystery:

Moja ocena:

Tło do piosenek, darowali by sobie wydawanie czegoś takiego.

Mefisto:

Moja ocena:

Po seansie naciągam do trzech - muzyka w filmie jest bardzo klimatyczna i urocza, dobrze wpisuje się w historię. Szkoda tylko, że jej tak mało i tam i na albumie.