Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Diamenty są wieczne (Diamonds Are Forever)

28 Sierpień 2003, 12:43 
Kompozytor: John Barry

Orkiestracje: John Barry
Dyrygent: John Barry

Rok wydania: 1971/2003
Wydawca: EMI/Capitol

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Diamenty są wieczne (Diamonds Are Forever)

SATYSFAKCJA GWARANTOWANA - nagroda Soundtracks.plJohn Barry i bondowska seria to jeden z niewielu przykładów w muzyce filmowej, na to że można z powodzeniem pisać muzykę do kontynuacji czy kolejnych filmowych adaptacji i nie popaść w rutynę, oferując za każdym razem coś innego i dokonując widocznych zmian w konwencji, a jednocześnie pozostawiając w brzmieniu coś co sprawia, że słuchacz potrafi bez trudu rozpoznać z czym ma do czynienia.

Jednak to przede wszystkim przykład, że tylko największym kompozytorom udaje się skomponować dzieła przebijające jakością i oryginalnością ich pierwsze ilustracje filmowego przeboju. W przypadku Johna Barry`ego takim przebiciem jakościowym był Goldfinger. Można powiedzieć, że wraz z nim wskoczył on na właściwe tory, długo i mocno się na nich utrzymując.
Diamonds Are Forever jest ostatnim bondowskim klasykiem (do czasu The Living Daylights), które idealnie reprezentuje formułę filmów o Bondzie (inna sprawa, że ta formuła w miarę czasu będzie się coraz bardziej rozmywać), choć trochę potrafi zaskoczyć słuchacza konwencją i prezentuje nadzwyczajny poziom we wszystkich elementach.

Znów młody Maestro dokonał małego stylistycznego zwrotu. Stworzył muzykę bardzo żywą i efektowną, atrakcyjną i ciekawą brzmieniowo. Zrezygnował z liryzmu, tak bardzo widocznego w muzyce z dwóch poprzednich bondów. Więcej w tej muzyce seksu, humoru, barwności - czegoś co sprawia, że chce się jej notorycznie słuchać. Przede wszystkim jest jednak w tej muzyce energia, której stopniowo zacznie brakować w bondowskiej muzyce Brytyjczyka z kolejnych dekad. Syntezatory, które Barry tak efektywnie wykorzystał w muzyce z OHMSS tym razem zeszły na drugi plan będąc dodatkiem do jazzowo-symfonicznego brzmienia. Bardzo słyszalne jest tu charakterystyczne głośne i ostre brzmienie dęciaków dodające atrakcyjności i szyku bondowskim kompozycjom. Wzrosła liczba tematów akcji, co zadowoliło tych, których nie usatysfakcjonowała muzyka z dwóch poprzednich filmów.

Oryginalny soundtrack z tego filmu był mocno niekompletny i zawierał głównie kompozycje z drugiej połowy filmu i salonową muzykę. Nadeszła chwila gdy możemy w końcu posłuchać w oderwaniu od filmu całego materiału doń nagranego.
Producenci albumu dokonali również prawdziwych cudów przy remasteringu dźwięku. Jedynym minusem tego albumu jest zupełnie poprzestawiana kolejność utworów na soundtracku w stosunku do ich pojawiania się w filmie. Właściwą kolejność utworów podaję na końcu niniejszego tekstu.

Na początek wspomnę o klasycznej już i popularnej piosence tytułowej. Słowa napisał Don Black a wykonuje ją Shirley Bassey i jest to czwarta z pięciu piosenek Johna Barry`ego napisanych dla Angielki. Oprócz Goldfingera i Moonrakera były jeszcze Mr. Kiss Kiss Bang Bang (nigdy nie opublikowana z wokalem na soundtracku) oraz My Love Has Two Faces z filmu Deadfall Briana Forbesa. Barry i Black za piosenkę tytułową DAF otrzymali Ivor Novello Award (czyli BAFTA). Wersja, którą znajdziemy na tym soundtracku zawiera perkusyjny wstęp i ciut inną aranżację. Pod numerami 6 i 7 znajdziemy dwie jazzowe wersje instrumentalne tej piosenki. Pierwsza zaaranżowana na fortepian a druga, liryczna na sekcję smyczkową. Nowością jest to, że druga wersja (Bond and Tiffany), została wzbogacona o łatwo rozpoznawalny (i często obecny na tej ścieżce dźwiękowej) saksofonowy temat Winta i Kidda oraz muzykę z końcowej sceny filmu, gdy 007 unicestwia na statku wspomnianą przed momentem parę homoseksualnych zabójców.

Skoro już mowa o typowo jazzowych kompozycjach to wspomnę o salonowej muzyce, która głównie ilustruje w filmie sceny w Las Vegas. To zarówno żwawe, big-bandowe utwory jak i bardziej nastrojowe kompozycje. Są wśród nich takie perełki jak stylowy, uroczy walczyk Circus, circus oraz fantastyczny i pełen klasy, saksofonowy Airport Source. Wszystkie te jazzowe utwóry nic a nic się nie zestarzały i są wciąż atrakcyjne.

Zaraz po piosence tytułowej mamy świetny Bond Meets Bambi And Thumper - stylową wariację na temat "James Bond Theme" z gitarą elektryczną i syntezatorami. Nareszcie kompozycja ta została uzupełniona o melodię ilustrującą bójkę między 007 i tytułowymi paniami. To świetny, klasyczny już i łatwo rozpoznawalny temat ze scen bójek i walk, który tworzą wymiatające *smyczki, rytmiczne i ostre wejścia sekcji dętej i perkusji oraz włączający się momentami saksofon. Ten temat znajdziecie również w utworze Manhunt (bójka z teasera do filmu) oraz w dłuższej i ciut bogatszej brzmieniowo wersji w Peter Franks (walka z Franksem w domu w Amsterdamie).

Dalej jest jeszcze lepiej. Moon Buggy Ride z kolejnym bondowskim, odjazdowym tematem akcji i długim smyczkowo-pikolowym wstępem wzbogacony został o muzykę z ucieczki z kompleksu kosmicznego Whyte`a. Jeden z moich faworytów to Death At Whyte House ze świetną, intrygującą melodią. Barry używając skromnego instrumentarium uzyskał tu interesujące, przyciągające słuchacza brzmienie. Dodam z obowiązku, że ta kompozycja została uzupełniona o muzykę ilustrującą wspinaczkę po wieżowcu Willarda Whyte`a.

Mój następny faworyt to 007 and Counting - kolejny popularny wśród fanów Barry`ego kosmiczny marsz, zaaranżowany na instrumenty dęte, przyjemnie brzmiące smyczki, ksylofon i minimalnie słyszalne syntezatory.

Najbardziej uzupełniony w stosunku do oryginału został To Hell With Blofeld. Teraz znajdziemy tu całą klimatyczną, suspensową muzykę ze scen na platformie wiertniczej Blofelda no i oczywiście klasyczny, wyśmienity temat akcji "007" w mojej ulubionej wersji.

Nadszedł moment aby wspomnieć o nowo dodanych kompozycjach. Już pierwsza z nich, czyli Gunbarrel And Manhunt to duża uczta dla każdego bondomaniaka. Najpierw gunbarrel, potem następuje seria przyjemnych, głośnych wejść dęciaków i perkusji a następnie gitarowa wariacja na temat "James Bond Theme". Potem Barry za pomocą smyczków, fletu i syntezatorów tworzy nastrój z marzeń sennych aby zaraz mocno wkroczyć ze świetnym tematem walki o którym już wspomniałem.

Jednak naprawdę warto było czekać na takie utwory jak Slumber Inc., To zaiste kapitalna i groteskowa kompozycja, która ilustruje pamiętną scenę filmu z krematorium, gdy 007 usiłuje się wydostać z płonącej trumny. Wstęp stanowi zagrana na organach Hammonda melodia (proszę zgadnąć jaka klasyczna kompozycja Barry`ego została tu sparodiowana), za chwilę zupełnie zwala nas z nóg kobiecy chór odśpiewując w humorystyczno-liturgiczny sposób wokalizę. Lecz nagle uśmiech ustępuje nam z twarzy, bo oto z pompą wkracza orkiestra symfoniczna, a rytmicznie sunące smyczki i potężny kobiecy chór razem dają genialny i zniewalający słuchacza efekt. Taaak! To jest to. Dodam, że to pierwsza bondowska kompozycja z użyciem chóru. Zaraz potem ochłoniemy od emocji przy seksownym Plenty Then Tiffany i suspensowym Following The Diamonds. W kończącym ten cudowny album Additional And Alternate Cues znajdziemy nieobecny poprzednio jazzowy kawałek, alternatywne wersje Bond Meets Bambi & Thumper i Moon Buggy Ride oraz muzykę ze sceny z gorylem w klatce (fani Bonda wiedzą o co chodzi).

Gdybym miał ocenić wszystkie bondowskie soundtracki, biorąc pod uwagę przyjemność jaką mi sprawiły to Diamonds Are Forever postawiłbym na drugim miejscu zaraz po On Her Majesty Secret Service. Tyle tu fantastycznego bondowskiego brzmienia. Są świetne pełne werwy tematy akcji i walk oraz melodyjne i przystępne kompozycje "suspense". Wreszcie atrakcyjne i maksymalnie dopieszczone salonowe, jazzowe kompozycje ożywiające tą ścieżkę dźwiękową. Cały ten soundtrack to paleta rozmaitych stylów muzycznych, muzyka maksymalnie melodyjna a przede wszystkim fantastycznie spisująca się zarówno w filmie jak i w odtwarzaczu CD. Oceniając to wszystko nasuwa się jedno słowo - doskonałość. Oto John Barry jakiego stale chcielibyśmy słuchać.

p.s. Oto kolejność pojawiania się kompozycji w filmie: 13, 1, 14, 6, 9, 15, 16, 17, 18, 19, 4, 20, 3, 5, 8, 2, 11, 10, 12, 7, 21.

Recenzję napisał(a): Damian Sołtysik   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:


Lista utworów:

1. Shirley Bassey-Diamonds Are Forever - 2:52
2. Bond Meets Bambi And Thumper - 3:09
3. Moon Buggy Ride - 4:16
4. Circus, Circus - 2:58
5. Death At Whyte House - 4:53
6. Diamonds Are Forever - 3:46
7. Diamonds Are Forever(Bond And Tiffany)- 3:39
8. Bond Smells A Rat - 1:54
9. Tiffany Case - 3:44
10. 007 And Counting - 3:33
11. Q`s Trick - 2:26
12. To Hell With Blofeld - 5:09
13. Gunbarrel and Manhunt - 3:11
14. Mr. Wint and Mr. Kidd/Bond to Holland - 4:03
15. Peter Franks - 2:55
16. Airport Source/On the Road - 3:00
17. Slumber, Inc. - 2:22
18. The Whyte House - 2:21
19. Plenty, Then Tiffany - 2:26
20. Following the Diamonds - 4:03
21. Additional and Alternate Cues - 9:11

Razem: 75:39



Komentarze czytelników:

Adam Krysiński:

Moja ocena:

Ja już nawet nie będe sie wypowiadał na temat tej (jak i innych zresztą bondowych płyt mego Mistrza). Damian zna moją ocenę i to wystarczy :)) A inni niech czym prędzej przesłuchają tej płyty bo naprawdę warto (jak i wszystkie zresztą scory z bondów) :P

Adam Krysiński:

Moja ocena:

Tak wogóle to motyw "Gunbarrel" z filmu "Diamenty Są Wieczne" jest w pierwszej trójce moich ulubionych bondowych gunbarrel`i - po moim ulubionym (niestety zagłuszonym przez odgłosy jadącego samochodu opancerzonego) z "Ośmiorniczki" oraz po "Moonraker". Ciekawostką jest też fakt, że motyw "gunbarrel" z "Diamenty Są Wieczne" był ostatnim "gunbarrelem" (aż do gunbarrela w "Licencji Na Zabijanie") w którym zagrana została typowo dla pierwszych bondów fragmentem bondowska melodyjka na gitarze przez pana Vica Flicka. W okresie po "Diamenty Są Wiczne" (w latach 1973 - 1989) motywy "gunbarrel" były aranżowane na trąbki (wyjątek ledwo słyszalna gitara w "gunbarrelu" z "Żyj i Pozwól Umrzeć" i z "Szpieg Który Mnie Kochał"). Ale to tak na marginesie :))

Adam Krysiński:

Moja ocena:

No i skoro Damian rzucił mi (i nie tylko mi) wyzwanie o zgadnięcie to już odpowiadam :))) W utworze "Slumber Inc." mój Mistrz sparodiował własną kompozycję z swojej muzyki do "Mary Queen Of Scots" :P A ta scena z gorylem to była w cyrku "Circus" (ja bym się nie bał jak tamte dzieci :P )- ale lepsza była według mnie śmieszniejsza scena gdy w filmie pan Shaddy Tree mówił o... hmm hmm ... żołędziach :)) Ale teraz serio... Kolega jeszcze raz doskonale zrecenzował naszego ulubionego kompozytora! Jedyny zarzut do soundtracka z "Diamenty Są Wieczne" jaki mam, to fakt że troszkę za dużo tu typowego jazzu (szczególnie w utworach 11, 16 i 18) ale w końcu to początek lat 70... Damian - naprawdę doskonała robota - gratuluję !

Damian Sołtysik:

Moja ocena:

Zgadza się. To "Marys Theme" z filmu "Maria, Królowa Szkotów". Brawo:))

Adam Krysiński:

Moja ocena:

Dzięki ! ... Dzięki ! :))


  Do tej recenzji są jeszcze 2 komentarze -> Pokaż wszystkie