Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Sinbad: Legend of The Seven Seas

19 Wrzesień 2003, 14:13 
Kompozytor: Harry Gregson-Williams

Rok wydania: 2003
Wydawca: DreamWorks Records

Muzyka na płycie:
Sinbad: Legend of The Seven Seas

SATYSFAKCJA GWARANTOWANA - nagroda Soundtracks.plSinbad: Legend of The Seven Seas to działo wytoczone przez wytwórnię DreamWorks, naprzeciw takim produkcjom Disney`a jak: Atlantis czy Planeta Skarbów. Niestety działo nie wypaliło... Sinbad był animowany tradycyjnie i niektórzy mówią, że właśnie to go pogrążyło. W każdym razie, z całą pewnością mogą powiedzieć, że do klapy tego filmu nie przyczyniła się muzyka napisana przez Harry`ego Gregsona-Williams`a - a wręcz odwrotnie. Film wiele zyskał dzięki tej partyturze.

Dzieło Gregsona-Williams`a jest wyjątkowe z dwóch powodów: przede wszystkim prawie nie ma tu elektroniki, jest to muzyka symfoniczna. I tu zaczyna się drugi powód: jest to chyba największy (od strony technicznej) projekt tego kompozytora. Ogromna orkiestra, chór, solowe wokale i orientalne dodatki. Także tematycznie jest to ogromnie wielkie przedsięwzięcie. Można tu bez problemu wyróżnić trzy znakomite tematy przewodnie.

Pierwszy i najważniejszy zarazem, to temat przygodowo-heroiczny (Let the Games Begin, Syracuse, Rescue! - o tym utworze więcej za chwilę) ze wspaniałą dominującą sekcją dętą. Drugi, temat postaci negatywnej, Eris (Eris Steals the Book, Sirens). Tu świetna, tajemnicza melodyka przeplata się z ciekawymi instrumentacjami, chórkami i wokalem Lisbeth Scott. I trzeci, oczywiście temat miłosny (Chipped Paint, Is It the Shore or the Sea?). Spokojny i delikatny temat romantyczny. Najlepszy moim zdaniem w tym drugim utworze - bardzo kameralnym, temat jest tu wykonywany na jakimś egzotycznym flecie - znakomity.

Opisując tę płytę, nie sposób nie wspomnieć o kilku szczególnych utworach. Lighting Lanterns to kompozycja tajemnicza, dominuje tu potężna i nieco mroczna *sekcja smyczkowa i chór. Utwór ten nawiązuje do motywu Eris, dzięki drobnym dodatkom wokalnym. Także Sirens to kompozycja tajemnicza towarzysząca scenie "wabienia" żeglarzy prze syreny. Najważniejszym jej elementem jest znakomity głos Lisbeth Scott. Gregson-Williams tworzył ten utwór pod scenariusz, nie posiadając jeszcze materiału filmowego - efekt powalający.

Rescue!, o którym już wspomniałem, oprócz tematu heroicznego, zawiera sporo elektroniki. Jest tu sekcja dęta w stylu "Media Ventures" i sporo sampli perkusyjnych. A ostatni utwór, na który chciałbym zwrócić uwagę to Marina`s Love/Proteus` Execution. Jest to kolejna aranżacja tematu miłosnego (wspaniała zresztą), ale naprawdę zachwyca dopiero druga część tego utworu. Niezwykły wręcz dramatyzm, wprowadza mistrzowsko poprowadzona sekcja smyczkowa, a orientalnego klimatu dodają instrumenty perkusyjne. Genialny utwór.

Sinbad: Legend of The Seven Seas także stylowo, jest czymś nowym w filmografii pana Gregsona-Williamsa. Poza utworem Rescue! właściwie nie usłyszymy tu brzmień tak typowych dla kompozytorów związanych z ekipą *Media Ventures. Bardzo ciekawie wykorzystany został chór - chwilami przypomina to nieco styl Alana Silvestri. Za mankament tej płyty, niektórzy mogą uznać częste wykorzystywanie tematu heroicznego. Ale temat ten jest na tyle dobry, że trudno na niego narzekać.

Sinbad to jeden z lepszych soundtracków tego roku. Animacja to dziedzina w której Harry Gregson-Williams ma całkiem spore doświadczenie, i jak sam powiedział, jest to gatunek pozwalający najbardziej zaangażować się w proces twórczy. Nie mamy tu do czynienia z "głupiutkimi" melodyjkami, ale z poważną symfoniczną partyturą i mnóstwem dobrej zabawy. Bardzo polecam.

Recenzję napisał(a): Łukasz Remi¶   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:

1. Let the Games Begin - 3:02
2. The Book of Peace - 1:39
3. The Sea Monster - 3:30
4. Sinbad Overboard - 3:29
5. Syracuse - 1:18
6. Proteus Proposes - 1:13
7. Eris Steals the Book - 1:54
8. Lighting Lanterns - 1:30
9. The Stowaway - 2:36
10. Setting Sail - 1:41
11. Sirens - 3:22
12. Chipped Paint - 2:52
13. The Giant Fish - 1:07
14. Surfing - 3:06
15. The Roc - 2:00
16. Heroics - 2:13
17. Rescue! - 2:20
18. Is It the Shore or the Sea? - 3:27
19. Tartarus - 10:12
20. Marina`s Love/Proteus` Execution - 2:03
21. Sinbad Returns and Eris Pays Up - 7:45
22. Into the Sunset - 2:21

Razem: 64:40



Komentarze czytelników:

Rafalski:

Moja ocena:

Rewelacyjny album, wdg. mnie najlepszy soundtrack 2003 roku!(jak narazie) Moc i "przygodowość" jaka z niego emenuje, wprost przytłacza ;-) do tego mnóstwo świetnych tematów, i kilka błyskotliwych pomysłów aranżacyjnych. Bez wątpienia Gregson jest dla studia DreamWorks tym, czym był Menken dla Disney`a.

Zimon1:

Moja ocena:

Rewelacyjny score, zgodze się, że chyba najlepszy w tym roku :) Epicki rozmach, w najlepszym tego słowa znaczeniu, wprost się z niego wylewa. Ta kompozycja o 3 klasy przewyższa "dokonanie" Klausa Badelta w Piratach z Karaibów.

Pokemon:

Moja ocena:

Stosunkowo niedawno w moje chciwe łapy trafił soundtrack z Sinbada i od razu go pokochałem:)Jest po prostu cudowny, życie wprost tryska z tej partytury, nie da się przy niej nudzić, a za gwiazdę na tej płycie uważam te delikatne, zabawne damskie(chyba:))chórki z pierwszego utworu, cuuuudo!! Jest to album, który bez przesady można uznać za następce "Cutthroat Island", tak jak on ma w sobie tyle energii, że można bylo by nia obdzielić 10 innych scoreów. Polecam,takie płyty często się nie zdarzają!

MxBuddy:

Moja ocena:

Nie pozostaje mi nic innego jak tylko przyłączyć się do głosów zachwytu. Wspaniała partytura, praktycznie nie posiada słabych momentów. Jestem pod ogromnym wrażeniem nowego oblicza Gregsona-Williamsa. Żeńskie wokale są znakomite i perfekcyjne. Nie dam powiedzieć złego słowa o tym dziele. Majstersztyk!

Marecki:

Moja ocena:

Czego by nie zarzucać kuźni MV, to warta była powstania, a to ze względu na postać Harrego Gregsona-Williamsa. Jest to komozytor o wielkim potencjale, udowodnił on swój geniusz i wielostronośc w tworzeniu muzyki filmowej. Takie dzieła jak: Sinbad, KoH czy pierwsza cześć opowieści o Narni, pokazują to w całej okazałości. Naprawdę, sporo świeżości ów komozytor wprowadza i zapewne będzie wprowadzać do świata soundtracków. Dlatego warto mieć na oku tego, stosunkowo młodego twórcę.


  Do tej recenzji są jeszcze 3 komentarze -> Pokaż wszystkie