Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Do diabła z miłością (Down With Love)

03 Listopad 2003, 09:03 
Kompozytor: Marc Shaiman

Rok wydania: 2003
Wydawca: Warner Music

Muzyka na płycie:
Do diabła z miłością (Down With Love)

Patrząc wstecz, na ostatnie kilkanaście miesięcy, można zauważyć wyraźny wzrost udziału stylu „lat 60-tych” przy tworzeniu kompozycji muzycznych. Mam tu na myśli nie tylko soundtracki. W szeroko rozumianej muzyce rozrywkowej, widzieliśmy (a raczej słyszeliśmy) spektakularne premiery albumów Robbie`go Williams`a (Sinning When You`re Winning), czy Rod`a Steward`a (It Had To Be You i szykuje się część druga: The Great American Songbook II), zawierające nowe aranżacje znanych standardów. Jednak, podczas gdy wersje Williams`a są dobre (pomimo jego bezczelnej maniery), to płyta Stewart`a bardzo mnie rozczarowała i zirytowała, szerokim wykorzystaniem idiotycznych syntezatorów, udających *smyczki (coś niedopuszczalnego w tego typu muzyce).

W muzyce filmowej, także dał się odczuć ten trend, wystarczy sobie przypomnieć np.: trylogię Austina Powersa (George S. Clinton) czy niedawne Far From Heaven (Bernstein) oraz Catch Me If You Can (Williams).

Do najnowszego projektu, osadzonego w realiach późnych lat 50`, czyli do komedii Down With Love w reżyserii Pyton`a Reed`a – został zatrudniony człowiek, urodzony do pisania dokładnie takiego typu muzyki filmowej, niedawny zdobywca prestiżowej nagrody Tony – Marc Shaiman.

Down With Love, to retro komedia sytuacyjna, w stylu (jak zapewniają twórcy) dawnych filmów ze wspaniałą Doris Day i Rock`iem Hudson`em. W rolach głównych zobaczymy: Evan`a McGregor`a (Star Wars) i Rene Zellweger (Bridget Jone`s Diary), których wzajemne, na początku bardzo „cięte” relacje, z czasem przeradzają się w miłość. Nie jestem w stanie stwierdzić, czy para: McGregor – Zellweger dorównuje swoim „poprzednikom” sprzed 40 lat (ponieważ jeszcze nie widziałem tego filmu), ale osobiście szczerze w to wątpię (do uroku osobistego Doris Day, pani Zellweger jest jeszcze bardzo daleko); jednak, jeśli film ten będzie przynajmniej na poziomie wydanego soundtracku, to myślę że naprawdę będzie co oglądać.

Napisałem wcześniej, że Shaiman jest urodzony do ilustrowania tego typu filmów. Skąd takie wnioski? – z jego poprzednich prac.

Marc Shaiman to specjalista od komedii (choć nie tylko, świetnie radzi sobie w różnych gatunkach), podczas pisania których, często próbował on dyskretnie „przemycić” swingowo – jazzowe *akcenty. Czasem objawiało się to tylko zadziorną i typowo estradową sekcją dętą z miejscowym udziałem perkusji i fortepianu (Addams Family 1 i 2, Sleepless In Seattle, City Slickers 2), a czasem Shaiman szedł na całość, zabarwiając cały score, wielkomiejskim, jazzowym brzmieniem – najlepszym znanym mi przykładem będzie Out of Towners czy bardziej soulowo – gospelowe: Sisters Act 1 i 2.

Ale chyba nigdy wcześniej, Marc nie miał okazji skomponować soundtracku, w którym mógłby naprawdę pokazać, co potrafi, ponieważ Down With Love dokładnie pokrywa się ze stylem i jakością, jakie reprezentuje ten kompozytor.
Niestety paradoksalnie, nie jest to jego najjaśniejszy punkt w karierze (a powinien być!). To naprawdę smutne, że kompozytor, który jak nikt inny na rynku (oprócz Rand`yego Newman`a i Alan`a Silvestri) potrafi puszczać błyskotliwe, jazzowe aluzje, w pewnym sensie poległ przy projekcie, który powinien być jedną wielką swingowo – jazzową retro aluzją.
Oczywiście nie jest tragicznie, jest nawet nieźle, ale oczekiwałem czegoś bardziej spontanicznego i mniej sztywnego.

Tego typu komedie, szczególnie, jeśli są kreowane na lata 50-te, wymagają precyzyjnych i punktualnych aranżacji, (niemalże w stylu tych, znanych nam z filmów rysunkowych: Bardley, Poddany), które odpowiadają każdemu ruchowi, każdej reakcji bohaterów. Shaiman w wywiadzie dla miesięcznika Film *Score Monthly, chwali się muzyczną punktualnością, przy każdym fragmencie tego filmu. Zabawnie stwierdził on, że jedyny moment, którego nie uchwycił, to „Włos, powiewający na tyłku David`a Hyde – Price`a”. Rzeczywiście, precyzji aranżacyjnej kompozytowowi nie można odmówić, ale punktualność to nie wszystko. Potrzebne są jeszcze odpowiednie tematy, płynnie wchodzące w konwencję stylu lat 60`, które stworzyłyby specyficzny klimat, a z tym jest już trochę gorzej.

Ogólnie Shaiman`owi udaje się osiągnąć klimat minionej epoki, dzięki kilku świetnym tematom, zaprezentowanym w 2 pierwszych trackach instrumentalnych (Barbara Arrives, Girls Night Out). Cały *score powinien brzmieć tak jak te utwory: lekkie, śmieszne melodie, zwinnie i szybko zaaranżowane, ze świetnym wyczuciem tempa, które nabijane jest przez big – bandową orkiestrę, cukierkowe fleciki i smyczki, oraz miejscami przez równie słodziutki chór damski (Girls Night Out) i fortepian (ten zapomniany sposób ilustrowania filmów, jest w dzisiejszych czasach rzadko spotykany).
Jednak później kompozytor się gubi, i wytrącona zostaje ta nieuchwytna błyskotliwość i zabawna kiczowatość. Mało tego, począwszy od utworu: Barbara Meets Zip zostaje wprowadzony główny temat filmu – czyli instrumentalne wersje piosenki Here`s to Love, w wykonaniu McGregora i Zellweger, który jest delikatnie mówiąc średniej jakości. W oryginalnej wersji wokalnej brzmi nieźle (zaskakują możliwości wokalne aktorów), ale wersje instrumentalne są trochę przerysowane i jakieś sztuczne, brakuje tu spontaniczności, którą Shaiman pokazał na początku albumu (najbardziej słychać to w najdłuższym i najgorszym utworze: Love in Three Acts).

Szkoda, że kompozytor szerzej nie wykorzystuje melodii tytułowej: Down With Love. Utwór ten śpiewany przez Michaela Buble i Holly Palmer (ale o wokalistach za chwilę), wręcz porywa rewelacyjną melodią, i świetnymi aranżacjami orkiestry – prawdziwy higlight albumu, na miarę Oscara za piosenkę. Instrumentalne nawiązanie do tego fantastycznego utworu, występuje jedynie w Barbara Meets Zip, i objawia się tylko specyficzną aranżacją fortepianu, prawie żywcem ściągniętą z początku piosenki.

Jednak pomimo przeciętnego score`u Shaimana, bardzo chętnie wracam do tej płyty, spytacie: dlaczego. Z powodu znakomitej mieszanki piosenek, które towarzyszą tym 14 minutom muzyki symfonicznej. Naprawdę, bardzo rzadko zdarza się wydać producentom, tak znakomitą i świetnie oddającą nastrój lat 50-tych składankę.

Płytę można podzielić na 3 części: pierwsza to krótki score Shaiman`a (nie rozumiem, dlaczego nie został zamieszczony cały soundtrack, który trwa ok. 30 minut), druga to archiwalne piosenki znanych wykonawców; czyli mamy tu wspaniałego Sinatrę, boską Astrud Gilberto (oboje byli „obecni” na Catch me if You Can Williams`a) czy instrumentalne One Mint Julep (od razu kojarzy się Austin Powes :-). Najważniejsza część trzecia, to nowe wersje, starych standardów, w wykonaniu Michale`a Buble, którego głos jest dla mnie wielką rewelacją i niespodzianką. Ten młody, 25 letni Kanadyjczyk, ma barwę niemalże idealnie zbliżoną do Sinatry, czy Bennett`a, a przy tym charakteryzuje się świetnym wyczuciem rytmu i nienaganną dykcją. Nareszcie pojawił się godny następca Frank`a Sinatry. Po usłyszeniu tego Albumu, sięgnąłem po płytę Buble`a, na której wykonuje on (podobnie jak wspomniani przeze mnie Stewart i Williams) standardy swingu i jazzu. Po tym, co usłyszałem, stwierdzam, że Rod Steward i Robbie Williams mogą co najwyżej czyścić Michael`owi buty.

Wracając do Down With Love, Buble śpiewa tu 3 utwory: tytułowy, w duecie z Holly Palmer, oraz znakomity Kissing A Fool i znany wszystkim For Once In My Life (często wykorzystywana w filmach kompozycja, w oryginale śpiewana przez mojego ulubionego Stevie`go Wonder`a, całkiem niedawno (1996) rewelacyjnie przearanżowana przez Dionne Farris w komedii The Truth Abort Cats And Dogs – muz. Howard Shore). Oprócz wspomnianych, mamy tu jeszcze utwór Every Day is a Holiday śpiewany przez Esthero. Mimo że odrywa się trochę od konwencji reszty materiału, i brzmi najbardziej nowocześnie, to na szczęście jest to świetna kompozycja, perfekcyjnie zaśpiewana przez wokalistkę, którą też chyba warto się zainteresować ;-).

Płyta, jako całość prezentuje się bardzo ciekawie (oczywiście dla osób lubiących klimaty jazzu i swingu). Mimo że Shaiman odrobinę zawiódł pokładane w nim nadzieje, to myślę, że warto zapoznać się z jego pracą, ponieważ w swojej archaiczności, na tle dzisiejszych soundtracków, wydaje się ona … oryginalna. Może trochę „przesłodzona” i chybiona (temat Here`s to Love) ale miło się jej słucha w towarzystwie zbioru tak znakomitych piosenek.

Recenzję napisał(a): Rafał Mrozowski   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:

1. Down With Love - Michael Buble/Holly Palmer – 2:31
2. Barbara Arrives* - 2:08
3. Fly Me To The Moon (In Other Words) - Frank Sinatra – 2:30
4. One Mint Julep - Xavier Cugat And His Orchestra – 3:06
5. For Once In My Life - Michael Buble – 2:33
6. Girls Night Out* - 1:00
7. Every Day Is A Holiday (With You) – Esthero – 2:59
8. Kissing A Fool - Michael Buble – 4:35
9. Barbara Meets Zip* - 4:08
10. Fly Me To The Moon - Astrud Gilberto – 2:20
11. Love In Three Acts – 6:52
12. Here`s To Love - Ewan McGregor/Renee Zellweger – 3:10

Razem: 37:58
* - Wersje Instrumentalne



Komentarze czytelników:


Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy!