Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Duża ryba (Big Fish)

06 Luty 2004, 10:41 
Kompozytor: Danny Elfman

Rok wydania: 2003
Wydawca: Sony Classical

Muzyka na płycie:
Duża ryba (Big Fish)

Ta muzyka była nominowana do Oscara
Jeśli Tim Burton kręci nowy film, to od razu wiadomo, kto napisze dla niego muzykę - Danny Elfman. Kompozytor ten, tworząc partytury do filmów Burton`a najwyraźniej czuje się najlepiej, ponieważ każdy ich wspólny projekt, kończy się wielkim sukcesem (no prawie każdy - przemilczę kiepskie Mars Attacks). Ile razy Elfman zwiąże się z jakąś inną produkcją, tworząc do niej niezbyt ciekawą oprawę muzyczną (co zdarza się dość rzadko), tyle razy, zaraz potem pojawia się przyjaciel Tim i Danny znowu ma szansę (i najczęściej z niej korzysta) udowodnić, że nadal jest jednym z najbardziej niekonwencjonalnych i oryginalnych kompozytorów w branży. W przypadku Big Fish, nie ma raczej mowy o przerwaniu złej passy, ponieważ szereg poprzednich dokonań Elfman`a, stało na wysokim poziomie (Hulk, Spiderman, Red Dragon, Insinct).

Najnowszy projekt Danny`ego na pewno nie jest spadkiem formy kompozytora, ale także nie nazwę go mianem absolutnego klasyka, chociaż poziom tej partytury jest naprawdę bardzo wysoki. Przyznać trzeba, że Elfman nie skomponował tak kameralnej i uroczej partytury już dawno (ostatnim razem był: Family Man z 2000r.). Od tamtej pory słyszeliśmy potężne soundtracki, z wielką orkiestrą i bardzo charakterystycznymi tematami "super - bohaterów". Prawdę mówiąc, zacząłem trochę tęsknić za typowym, bajkowym "story - telling`iem", w tworzeniu którego, Elfman jest niezaprzeczalnym mistrzem. Nie znaczy to oczywiście, że nie podobały mi się jego ostatnie wielkie projekty, jednak od kilku miesięcy czekałem na jakąś porcję magicznej mocy w muzyce Danny`ego, taką, jaką można usłyszeć w klasykach: Batman, Edward Scissorhands, Nightmare Before Christmas czy Black Beauty.

Czy słuchając Big Fish doczekałem się wspomnianej wcześniej magii? W pewnym sensie tak, chociaż styl, jaki zastosował tu Elfman, bardziej zbliża tą kompozycję ku (równie rewelacyjnemu) Sommersby i Balck Beauty niż ku Batmanie czy Edwardzie Nożycorękiemu. Z Edwarda... kompozytor wziął charakterystyczny chór (jest tu go dość mało, np.: Underwater, Growing Montage), oraz rytmiczną sekcję dętą i smyczkową. Aranżacja kontrabasu też przypomina mi np.: Mission: Impossible (tyle, że tam *bas był elektroniczny). Oprócz tych standardowych instrumentów, Elfman używa kilka innych, rzadko wykorzystywanych, których brzmienie ubarwia ten soundtrack; czyli np.: wspaniałe folkowe skrzypce (takie jak w słynnym Sommersby czy Black Beauty), farmerskie *banjo (tak jak w westernach Williams`a z przełomu lat 60` i 70`) czy gitarę klasyczną.

Elfman, komponując Big Fish wyraźnie skupił się na ogólnym brzmieniu muzyki, aranżacjach, na nastroju. Tematy główne nie są specjalnie wyraźne, trudno się ich "dosłuchać". Po głębszych analizach, można wyróżnić 3 główne. Pierwszy to temat Big Fish - tytułowy. Jest to piękna spokojna, nostalgiczna kompozycja, prowadzona głownie przez *smyczki, czasem inicjatywę przejmuje fortepian (wybitna aranżacja w In The Tub). Temat Sandry, to także wspaniała, bajkowa melodia (tak, Edward Nożycoręki to dobre skojarzenie), harmonia orkiestry jest przepiękna, a "wymiana" melodii pomiędzy instrumentami jest wzorowa (Sandra`s Theme). Temat ten jest bardzo często wykorzystywany przez Elfman`a, nawet częściej niż tytułowy.

Trzeci temat jest moim ulubionym: to głównie bardzo szybkie aranżacje folkowych skrzypiec, do których przyłącza się reszta orkiestry, wystrzeliwując utwór w powietrze - aż dreszcze przechodzą (Shoe Sealing, End Titles, Rebuilding); Elfman w tych szalonych fragmentach, wykorzystuje kilka melodii, jednak ja wszystkie zaliczę do "action theme". Takie "western`owe" partie skrzypiec, słyszeliśmy już w Sommersby i Black Beauty, ale Big Fish w porównaniu z tymi tytułami troszeczkę przegrywa.. Wspomnieć też trzeba, że w tych szybkich aranżacjach, Danny wykorzystuje dość hojnie przeróżne instrumenty perkusyjne, które, jak chyba zainteresowani wiedzą, są pasją kompozytora. Mamy tu więc całą sekcję tamburynów i bębenków - brzmi to naprawdę świetnie.

Nie cały soundtrack jest taki skoczny i uroczy. Jest kilka lekko psychodelicznych fragmentów, z dziwnymi, niepokojącymi dźwiękami (Leaving the Spectre, Return to Spectre), głównie utwory te są oparte o temat Sandry, a swoim klimatem, bardzo przypominają mi nietypową kompozycję Cartel`a Burwell`a "Adaptation", która momentami kojarzy mi się z sennym koszmarem. Pomiędzy tymi głównymi melodiami, Elfman poetycko maluje inne sub-tematy. Jest ich bardzo dużo, ale wszystkie są dopracowane równie doskonale, przez co tworzą wspaniały klimat.

Aby w pełni docenić ten album i wyłapać wszystkie "smaczki", trzeba się naprawdę skupić, i dokładnie go przesłuchać; niestety nie sprzyjają temu zamieszczone na płycie piosenki. Nie narzekam na ich jakość, ponieważ są to w większości przypadków klasyki (Elvis Presley, Pearl Jam, Bing Crosby), ale osobiście mnie one trochę drażniły i skutecznie utrudniały odbiór muzyki Elfman`a (odwracając od niej moją uwagę), która została umieszczona na szarym końcu, za piosenkami. Płyta ta wywołuje u mnie zupełnie inne, o wiele bardziej pozytywne emocje, gdy omijam piosenki komercyjne (które są na szczęście ułożone jedna po drugiej) i słucham samego score`u. Swoją drogą, dziwię się, że Burton nie polecił umieścić na płycie żadnej kompozycji Tom`a Jones`a, którego chyba bardzo lubi. Jedyna piosenka, która mnie nie drażni, to: Twice The Love a to dlatego, że w przeciwieństwie do pozostałych (oprócz Man of the Hour Pearl Jam), jest to utwór skomponowany specjalnie do tego filmu (przez Elfman`a i John`a August`a); jest krótki, ale śmieszny (osadzony we Wschodnich klimatach), napisany w konkretnym stylu Marc`a Shaiman`a: zwrotka - bridge - refren.

Duża ryba to naprawdę poruszająca i inspirująca kompozycja. Subtelna i delikatna, momentami naprawdę genialna (szkoda, że trwa tak krótko: niecałe 40 minut). Jest to wspaniałe podsumowanie, trwającej już prawie 20 lat, współpracy Burton`a i Elfman`a, która mam nadzieję będzie trwać jeszcze długo. Nominacja Big Fish do tegorocznego Oscar`a zdecydowanie zasłużona. Kto wie, może Elfman (najbardziej niedoceniony przez Akademię kompozytor na świecie), w końcu doczeka się swojej złotej statuetki.

Recenzję napisał(a): Rafał Mrozowski   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:

1. Man of the Hour - Pearl Jam - 3:45
2. Dinah - Bing Crosby - 2:17
3. Everyday - Buddy Holly - 2:09
4. All Shook Up - Elvis Presley - 1:58
5. Five O`Clock World - The Vogues - 2:10
6. Ramblin` Man - The Allman Brothers - 4:57
7. Let`s Work Together - Canned Heat - 3:13
8. Pictures* - 0:45
9. Big Fish (Titles)* - 4:32
10. Shoe Stealing* - 0:54
11. Underwater* - 1:53
12. Sandra`s Theme* - 2:22
13. The Growing Montage* - 2:40
14. Leaving Spectre* - 1:59
15. Return to Spectre* - 2:12
16. Rebuilding* - 1:18
17. The Journey Home* - 2:10
18. In the Tub* - 1:18
19. Sandra`s Farewell* - 1:16
20. Finale* - 11:10
21. End Titles* - 2:41
22. Jenny`s Theme* - 1:45
23. Twice the Love (Siamese Twins` Song) - Bobbi Page/Candice Rumph - 1:49

Razem: 61:20
* - utwory instrumentalne (38:55)



Komentarze czytelników:

Łukasz Remiś:

Moja ocena:

Znakomita muzyka, bardzo pogodna; cudowny "baśniowy" klimat; sporo minimalizmu w stylu Thomasa Newmana

Babuch:

Moja ocena:

Muzyka świetna choć nie genialna. Troche wtórna (Czarny Książe, Edward, Sommersby), ale sprawia dużo przyjemności i o to w tej zabawie chodzi. Moim zdaniem Elfman najlepiej sprawdza się właśnie w takim nierealnym, bajkowym klimacie, jakiego wyznawcą jest Burton. Zaś co do recenzji Rafała... no to bym tu trochę polemizował ze sprawą piosenek. Jak kolega słusznie zuważył to same klasyki, ale według mnie są one jakby wstępem do muzyki Elfmana. W żadnym wypadku nie utrudniły mi odbioru utwórów instrumentalnych. Jestem już przyzwyczajony do tego typu burtonowskich melanży. Pamietacie Edwarda i Toma Jonesa. Pozornie sprzeczność ze scorem Elfmana, po kilkunastu słuchaniach jednak wiemy, że ta piosenka musi zamykać soundtrack. Oczywiście w Big Fish nie jest tak wspaniale. Tutaj nie wszystkie piosenki są idealnie dobrane. I właśnie dlatego cieszę się, że nie zrobino tutaj manewru przetykania scorea z piosenkami (jak choćby w Apollo 13). Sądzę że Big Fish to dobrze zbudowany album z gatunku songs & score. Najpierw jedno potem drugie. W ten sposób i wilk syty i owca cała. A jak kogoś drażni Bing Crosby to zawsze może pstryknąć pilotem do czarujących utworów Elfmana i już wszystko na pewno bedzie ok.

SoundTracker:

Moja ocena:

A jeśli chodzi o sam score Elfmana, to muszę przyznać, iż naprawdę jest piękny. Subtelny, lekki, bardzo relaksujący. Dotyka mnie niemal jak Edward Nożycoręki, chociaż są to tak różne dzieła.

Maciek "jfk":

Moja ocena:

Mam pytanie: czy tkoś może mi zdradzić jaki utwór służy za podkład muzyczny w zwiastunie tego filmuna stornie Onet.pl http://film.onet.pl/9562,13225,1,0,1,zwiastuny.html Naprawdę wspaniała muzyka - zwłaszcza na zakończenie zwiastunu. Będę wdzięczny za pomoc

Corsito:

Moja ocena:

Z tego co pamietam w końcówce zwiastunu była muzyka z Edwarda Nożycorękiego :) Co do oceny płyty - troche naciągana 5 (nie lubię, gdy dodaje się jakies pioseneczki do scoru, a tu ich wrzucili spooro...)