Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Bram Stoker`s Dracula

01 Październik 2002, 19:03 
Kompozytor: Wojciech Kilar

Rok wydania: 1992
Wydawca: Sony Music

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Bram Stoker`s Dracula

SATYSFAKCJA GWARANTOWANA - nagroda Soundtracks.plBram Stoker`s Dracula Francisa Forda Coppoli to niewątpliwie jeden z najlepszych filmów o słynnym wampirze z Transylwanii. Adaptacji powieści Brama Stokera było już mnóstwo. W większości były to jednak filmy słabe, z banalnym, żeby nie powiedzieć prymitywnym, scenariuszem. Do historii kina przeszły najwybitniejsze: Nosferatu - Symfonia grozy Friedricha Wilhelma Murnaua ( 1922 r. ), Nosferatu Wampir Wernera Herzoga ( 1979 r. ) czy właśnie dzieło Coppoli z 1992 r. Nie jest to typowy horror, a raczej mroczna opowieść o księciu zamienionym w demona, o jego problemach i miłości. Opowieść pełna niesamowitego klimatu, do stworzenia którego przyczynił się kompozytor muzyki – Wojciech Kilar.

Coppola trafił w dziesiątkę, wybierając Polaka. Nie wiem czy którykolwiek z obecnych kompozytorów napisałby równie dobrą partyturę, tak klimatyczną i ekspresyjną. Ale od początku. Album otwiera utwór Dracula – The Beginning, zaczynający się od groźnie brzmiącej melodii granej przez kontrabasy i wiolonczele ( pod koniec dochodzą również skrzypce), podpartej motorycznym basem fortepianu i kontrabasów. Frazy stopniowo się rozwijają i prowadzą do ostrej kulminacji instrumentów dętych blaszanych. Narastające akordy fortepianu zmierzają do "szeptów" chóru, z których wyłania się mrożący krew w żyłach kobiecy wokal. Do tego dochodzi werbel i orkiestra w pełnym składzie wykonuje jeszcze jedną monumentalną kulminację. Kulminacja niczego nie kończy, muzyka ta jest bowiem niesamowicie ewolucyjna, jedno wypływa z drugiego.

Dopiero ostatni utwór, Ascension, pozwala słuchaczowi odetchnąć. Większość tematów z Draculi ma mroczny, pełen niepokoju charakter. Ale mamy również temat pogodny, wręcz słodki, w Lucy`s Party , przywodzący na myśl motyw z Omena Jerry`ego Goldsmitha ( występuje on m.in. w utworze The New Ambassador ). Jednak w przeciwieństwie do niego kończy się na lekko *dysonujących interwałach, przywracających niepokojący nastrój.

Warto również wspomnieć o niezwykle ekspresyjnym temacie rozpoczynającym utwór The Brides. Ta piękna melodia wykonywana jest często przez różne orkiestry na wielu koncertach. Zetknąłem się również z jej nowymi aranżacjami, np. na kwartet smyczkowy. Reszty pozycji na płycie nie trzeba opisywać. Należy posłuchać wszystkich od początku do końca, żeby w pełni docenić ich wysoki poziom artystyczny. No, może poza popową piosenką kończącą album, która kompletnie nie pasuje do całości. Wszędzie musi być jakiś komercyjny *akcent. :/

Reasumując: Wojciech Kilar stworzył dzieło wybitne, jedno z najlepszych w jego karierze, które przyczyniło się znacząco do sukcesu filmu.

Recenzję napisał(a): Aleksander Dębicz   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:

1. Dracula - The Beginning - 6:41
2. Vampire Hunters - 3:05
3. Mina`s Photo - 1:25
4. Lucy`s Party - 2:56
5. The Brides - 4:56
6. The Storm - 5:04
7. Love Remembered - 4:10
8. The Hunt Builds - 3:25
9. The Hunter`s Prelude - 1:29
10. The Green Mist - 0:54
11. Mina / Dracula - 4:47
12. The King Of Fire - 1:51
13. Love Eternal - 2:23
14. Ascension - 0:50
15. End Credits - 6:42
16. Love Song For A Vampire (From "Bram Stoker`s Dracula") - 4:21

Razem: 54:59



Komentarze czytelników:

Marek:

Moja ocena:

Moim zdaniem to najgenialniejszy soundtrack wszechczasów. Nie wyobrażam sobie, by ktoś inny niż pan Kilar mógł skomponować muzykę tak doskonałą. Nigdy nie spotkałem tylu rewelacyjnych utworów na jednej ścieżce i zapewne tak już pozostanie... Genialne "Vampire Hunters", "The Brides", czy "Mina/Dracula" to według mnie już klasyka. To arcydzieło zdobyło nagrodę Stowarzyszenia Kompozytorów Amerykańskich. Nie rozumiem dlaczego nie dostało nawet nominacji do Oscara! Pozostaje mieć nadzieję, że po następnych wspaniałych dziełach Kilara ("Dziewiąte Wrota", "Portret Damy") przyjdą kolejne - tym razem już oscarowe.

Aragron:

Moja ocena:

Dardzo dobry soundtrack

Adam Krysiński:

Moja ocena:

Możemy byc dumni z Kilara! Oczywiście tym samym jest to Jego największe dzieło i szkoda, że reżyserzy nie chcą odpuścić sobie narzucania własnej woli (np. Peter Jackson i ten nieszczęsny "Władca Pierścieni") po to by zatrudnić naszego Rodaka... Czy nagroda federacji ASCAP to mało? Czy maksymalne (lub prawie maksymalne) oceny na zagranicznych serwisach to mało? Dla mnie nie... Szkoda że Pan Kilar (jak i również choćby Maestro John Barry) powoli zaczynają sie "wypinać" na przemysł filmowy. Z tego co wiem Kilar ogłosił że po "Zemście" Wajdy nie skomponuje już muzyki do żadnego filmu. Zobaczymy... W Polsce są troszkę inne realia. Tu nie ma zbyt dużo możliwości przebierania w ofertach. A może Pan Coppola czy Pan Polański znów kiedyś zaproszą Kilara do współpracy? Ja tego życzę Im, sobie i Wojciechowi Kilarowi, namawiając jednocześnie tych co nie słuchali tego Dzieła, by swój błąd szybko naprawili...

Babuch:

Moja ocena:

A gdzie jest recenzja??? Wydaje się że takie dzieła powinny mieć choc pare zdań a nie tylko enigmatyczną ocenę:-)))) A tak z zupełnie innej beczki to komponować muzykę do horrorów to trudna rzecz. Kompozytorzy barzdo często wpadają w tzw nadilustracyjność. Bo tak trzeba. Akcja musi mięć maksymalną ilustrację. Jest to moim zdaniem uwłaczające dla inteligentnego widza,no ale skutecznie manipuluje mniej obeznanym kinomanem (tak postąpił Shore w 3 częsci Władcy- scena z pajęczycą Shelobą) Kilar zaś stworzył dzieło. Mądre, subtelnie manipulujące widzem. Klasyka nawet dla tych co kalsyki nie trawią.

MaciekG.:

Moja ocena:

Niesamowita płyta. Jedyna w swoim rodzaju. Tak właśnie powinno pisać się muzykę do horrorów - chociaż sam film zbytnio nie jest z pod znaku tego gatunku, to raczej romantyczna historia okrutnego księcia Draculi. Natomiast wracając do muzyki powiem tylko że jest niesamowicie klimaciarska. A przy 12 utworze słuchanym w nocy lub po ciemku można się nieźle wystraszyć. Polecam ten album naprawde gorąco. I niezgodze się tu z opinią recenzenta że piosenka Annie Lenox nie pasuje do całości soundtracku. Moim zdaniem idealnie nadaje się na zakończenie tego wspaniałego niebójmy się użyć stwierdzenia dzieła.


  Do tej recenzji jest jeszcze 5 komentarzy -> Pokaż wszystkie