Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Dzieci Diuny (Children Of Dune)

25 Czerwiec 2004, 18:09 
Kompozytor: Brian Tyler

Rok wydania: 2003
Wydawca: Varese Sarabande

Muzyka na płycie:
Dzieci Diuny (Children Of Dune)

SATYSFAKCJA GWARANTOWANA - nagroda Soundtracks.plChildren Of Dune to kolejna już próba ekranizacji powieści Frank Herberta. Wszystkie jak do tej pory były pod jakimś względem kontrowersyjne. Wszystkie też otrzymały ciekawą oprawę muzyczną. Była muzyka stworzona przez grupę Toto; miał swoją szansę Graeme Revell; a teraz otrzymał ją Brian Tyler - młody kompozytor, szybko pnący się po szczeblach kariery w Hollywood.

Ogromną zaletą ścieżki Tylera jest jej nagranie. Znakomity dźwięk potężnej orkiestry - chwilami równie potężny jak w jego partyturze do Timeline. Ale rycząca orkiestra nie dominuje na płycie. Równie dużo jest tu utworów tajemniczych czy sentymentalnych. Tyler wykorzystał całą masę instrumentów etnicznych i elektronikę - najczęściej usłyszymy rozmaite bębny etniczne i duduk. W instrumentacjach ogromną rolę odgrywa też bardzo duża *sekcja smyczkowa.

Kolejną zaletą tej partytury jest jej temat przewodni. Wyraźny, przygodowy motyw po raz pierwszy można usłyszeć w Summon The Worms - tu w dynamicznej i potężnej aranżacji. Plusem jest także odpowiednie "dozowanie" tego tematu. Kompozytor wykorzystuje go z umiarem, wprowadzając często, rozmaite zmiany w aranżacji. W drugiej połowie płyty mniej znajdziemy utworów potężnych i dynamicznych, a więcej nostalgicznych i tajemniczych i suspensowych.

A teraz kilka "najjaśniejszych punktów" tej partytury. Na początek wspomniany Summon The Worms - bardzo dobry temat w świetnej aranżacji; The Impossible Wager - *smyczki, dużo etnicznych bębnów i delikatne etniczne wokale; utwór mroczny, początkowo powolny, stopniowo rozwija się nabierając tempa i mocy. The Jihad - znakomita powtórka motywu przewodniego; My Skin Is Not My Own to głównie połączenie elektronicznych *beatów i etnicznych instrumentów perkusyjnych - utwór bardzo prosty ale niezwykle energiczny.

Wspomnę jeszcze o kilku niezwykle etnicznych utworach. Oprócz wspomnianego już My Skin Is Not My Own, warte zapamiętania są: The Desert Journey, The Golden Path, Trap The Worm oraz Exiles.

Jest też jedna niewielka rzecz, która może nieco drażnić. Inama Nushif (Montage) to swego rodzaju czant w wykonaniu żeńskiego, etnicznego wokalu. Choć utwór jest naprawdę bardzo łady i przyjemny, to niemal natychmiast narzuca się ogromne podobieństwo do utworu Now We Are Free w wykonaniu Lisy Gerrard z Gladiatora.

Children Of Dune to znakomita kompozycja, którą oczywiście gorąco polecam - zwłaszcza osobom, które czują niedosyt po partyturze Briana Tylera do filmu Timeline. Jednak tak dużo, tak różnorodnej muzyki powinno zadowolić niemal każdego fana muzyki filmowej.

Recenzję napisał(a): Łukasz Remi¶   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:

1. Summon The Worms - 3:49
2. Dune Messiah - 2:40
3. Main Title (House Atreides) - 1:36
4. The Revolution - 2:01
5. Fear Is The Mind Killer - 2:44
6. The Arrival Of Lady Jessica - 3:08
7. Leto Atreides II - 2:45
8. Inama Nushif (Montage) - 5:51
9. War Begins - 1:08
10. Battle Of Naraj - 3:15
11. Rya Wolves - 1:33
12. I Have Only Now - 3:12
13. The Impossible Wager - 3:00
14. Face Dancer - 1:02
15. The Throne Of Alia - 1:20
16. Trap The Worm - 3:03
17. Salusus Secundus - 1:04
18. The Jihad - 2:02
19. The Ring Of Paul - 3:50
20. Exiles - 1:28
21. Sins Of The Mother - 1:24
22. Irualan`s Regret - 1:11
23. My Skin Is Not My Own - 1:23
24. Reunited - 2:28
25. The Golden Path - 2:09
26. Child Emperor - 1`18
27. Sign Of The Bene Gesserit - 2:08
28. The Preacher At Arrakeen - 2:32
29. The Desert Journey - 1:35
30. The Ghola Dunca - 1:37
31. Leto And Ghanima - 1:16
32. The Fremen Qizarate - 1:42
33. Farewell - 3:25
34. Children Of Dune - 1:16
35. Horizon - 1:35
36. End Title - 1:31

Razem: 77:10



Komentarze czytelników:

mtomasky:

Moja ocena:

Muszę przyznać, że bardzo podoba mi się score Tylera do "Children of Dune". Wreszcie powieść Franka Herberta zyskała ścieżkę dzwiękową z epickim rozmachem na jaki na pewno zasługiwała. Szczególnie w pamięć zapada rewelacyjny temat przewodni. Mimo iż można zauważyć oczywiste nawiązania do Goldsmitha, Zimmera czy Howarda, to jednak bardzo przyjemnie sie tego słucha. Mam tylko jedno zastrzeżenie. Mianowicie chodzi mi o ocenę. Nie mam nic do oceny Pana Remisia, bo do tego pełne prawo. Jednak mamy tu do czynienia z muzyką do serialu, a nie do filmu. Więc rozpatrujemy to w innych kategoriach. I tak mamy "Children of Dune" na 4/5, "Band of Brothers" na "4,5/5 oraz "The A Team" na 5/5. Przykro mi, ale coś mi sie tu nie zgadza. I proszę mi nie mówić, że Drużyna A ma lepszą oprawę dźwiękową od Kompanii Braci czy Dzieci Diuny.

JazzO:

Moja ocena:
bez oceny

Nie będe się wypowiadał na temat soundtracku "Children Of Dune", gdyż słyszałem z niego jednynie temat przewodni, który mi się zresztą bardzo podobał. Chodzi mi tylko o zastrzeżenie pana mtomasky. Napisał Pan, że muzyka z seriali musi podlegać zupełnie innemu kryterium oceniania niż muzyka z pełnometrażowych filmów. Jest w tym trochę racji, jednak z Pana teksu wynika, że serialowy score, choćby był nie wiem jak rewelacyjny, to i tak z zasady należy mu odjąć przynajmniej jedną "gwiazdkę". Nie jest to chyba zbyt sprawiedliwe.

mtomasky:

Moja ocena:

Źle mnie Pan zrouzumiał. Przy soundtracku do "The A Team" miała miejsce dyskusja, że nie można traktować muzyki do filmu tak samo jak muzyki do serialu. W wielu przypadkach to jest prawda, bo poziom muzyki w niektórych serialach jest naprawdę żenujący. Jedank to, czy 5/5 dla muzyki z filmu jest równe 5/5 muzyce z serialu, to już w mojej opinii indywidualne podejście każdego słuchacza. Ja staram sie nie rozgraniczac tych pojęć. Jednak w tym konkretnym przypadku chciałem się odnieść jedynie do muzyki serialowej.

JazzO:

Moja ocena:
bez oceny

Rozmumiem. Wporządku, źle Pana zrozumiałem !! :-)

Rafalski:

Moja ocena:

Płyta znakomita, epicka, napisana z rozmachem, w świetnych "wschodnich" klimatach, chyba najlepsza w dotychczasowym dorobku Tylera. Natomiast utwór „Inama Nushif”, który Łukasz zalicza do minusów, ja chyba lubię najbardziej (i co z tego ze podobny do „Now we are free :P i przy każdym przesłuchaniu tego albumu, zawsze z niecierpliwością czekam na ten kawałek. Polecam!


  Do tej recenzji są jeszcze 2 komentarze -> Pokaż wszystkie