Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Niewierna (Unfaithful)

25 Wrzesień 2004, 13:14 
Kompozytor: Jan A.P. Kaczmarek

Rok wydania: 2002
Wydawca: Varese Sarabande

Muzyka na płycie:
Niewierna (Unfaithful)

 Kup tę płytę w:

iTunes za 9.99
SATYSFAKCJA GWARANTOWANA - nagroda Soundtracks.pl"Ci, którzy są wierni znają rozkosze miłości - niewierni znają tragedie miłości." Ten aforyzm autorstwa Oscara Wilde`a perfekcyjnie wręcz oddaje sens filmu "Niewierna" Adriana Lyne`a. Reżysera, który najwyraźniej jest zafascynowany tym wszystkim, co łączy kobietę i mężczyznę, ale co zarazem może i ich dzielić... Autor "Fatalnego zauroczenia", "Lolity", "Niemoralnej propozycji", "Dziewięć i pół tygodnia" podejmuje po raz kolejny problem miłości między dwojgiem ludzi - i uświadamia jak łatwo można to piękne uczucie zniszczyć. "Niewierna" jest *remake`iem francuskiego filmu "La femme infidele" Claude`a Chabrola z 1969 roku i w tym obrazie Adrian Lyne znów szuka odpowiedzi na pytanie: dlaczego? dlaczego człowiek mając właściwie wszystko nie docenia tego, a zwłaszcza - miłości, która nie polega na nieustannych uniesieniach i gorącej jak wulkan namiętności. Na to pytanie w pewnym momencie swojego życia musi sobie odpowiedzieć główna bohaterka filmu Lyne`a - piękna, dojrzała, emanująca niewiarygodnym wręcz seksapilem...pani domu - Connie Sumner, którą zagrała Diane Lane, tworząc świetny duet z Richardem Gere`em, jej filmowym mężem - Edwardem. Tak jak sugeruje to już tytuł filmu - ale nie w warstwie dosłownej - ale wizualnej - kiedy ogląda się początek - tzw. "czołówkę" filmu, w której najpierw ukazuje się słowo "wierna" a za chwilę pojawia się przedrostek - "nie" - niewiele potrzeba do zdrady. Historia tu ukazana, skoncentrowana jest wokół statecznego małżeństwa, w które wkrada się niepostrzeżenie "ten trzeci" - Paul Martel (Olivier Martinez)...Wykorzystując uraz Connie, zaprasza ją do swego domu, by mogła opatrzyć ranę. Tak naprawdę to tylko pretekst do nawiązania z nią bliższego kontaktu, co wkrótce mu się udaje. Connie ulega nieprzewidywalności, spontaniczności, świeżości ale i zwierzęcości tego młodszego od męża Edwarda handlarza książek. Zaczyna się romans. Romans dwojga ludzi, tak naprawdę odległych od siebie, a połączonych silną namiętnością i seksem. Czas, który weryfikuje wszystko - dosięga również i ich, ponieważ związek ten - naznaczony piętnem zdrady nie może przetrwać długo...Gdy prawda dociera do Edwarda, męża Connie - tragedia jest już blisko...

"Niewierna" to - pomimo przewidywalnego jak na Lyne`a tematu - interesujący i trzymający do samego końca w niepewności thriller. Również zakończenie poprzez swą wieloznaczość jest nad wyraz intrygujące. Tak jak zdjęcia wykonane przez Petera Biziou - długie, powolne ujęcia, które tworzą niepowtarzalny nastrój tajemnicy. Wiele z nich zostało uzupełnionych, wzbogaconych muzyką, potęgującą tylko wrażenia odpowiednie dla danej sceny. Szczęście tym razem uśmiechnęło się do znanego, a po tym filmie - chyba jeszcze bardziej rozpoznawalnego polskiego kompozytora - Jana A.P. Kaczmarka, kojarzonego w Polsce przede wszystkim z ilustracją do "Quo vadis". Adrian Lyne zawsze korzystał z usług niezawodnych kompozytorów, którzy na dodatek byli gwiazdami pierwszej wielkości, jak chociażby Ennio Morricone przy "Lolicie", John Barry przy "Niemoralnej propozycji" czy Maurice Jarre przy "Fatalnym zauroczeniu". Kaczmarek nie należy do ścisłej czołówki Hollywoodu a stworzył muzykę tak piękną i trafiającą w sedno, dopasowaną do obrazu, że jest żywym dowodem na to, iż nie tylko Zimmer, Williams czy Horner mają patent na niezapomniane i wzruszające kompozycje.

Kaczmarek - tak jak to czynił w swoich wcześniejszych kompozycjach - również w "Niewiernej" oparł *score o fortepian i orkiestrę. Najważniejszy jest tu jednak ten pierwszy, na którym gra objawienie polskiego jazzu ostatnich lat - Leszek Możdżer - znany głównie ze swoich solowych płyt, między innymi - z impresji fortepianowych na tematach Szopena, współpracy ze Zbigniewem Preisnerem, m.in. przy jego concept albumie "10. łatwych utworów na fortepian", a także - Chet Swiatkowski - pianista, którego gry możemy słuchać na oryginalnym cd z muzyką do filmu "Somewhere in Time" Johna Barry (zagrał tam jedną z wariacji z "Rapsodii na temat Paganiniego" Rachmaninowa).

Podczas słuchania tej niewątpliwie urzekająco pięknej muzyki z filmu od razu niemal da się rozróżnić dwa tematy: jeden słyszalny we wprowadzającym "At home", a drugi - w "The wind". Pierwszy towarzyszy scenie początkowej filmu, w której reżyser przedstawia rodzinę Sumnerów. Jest elegancki i delikatny, bazujący tylko na fortepianie. Przepełniony melancholią, powolny, oparty o czternaście nut wprowadza widza w historię, której niebawem będzie świadkiem. Historię namiętności i zdrady, tajemnicy i smutku. Przypomina bardzo temat główny z "Niemoralnej propozycji" i tak jak tam - tu również jest dużo gry *staccato na fortepianie. Co ciekawe - "At home" nie jest wiernym odbiciem muzyki do filmu! Na płycie jest to dłuższa kompozycja, trwająca 1. minutę 36 sekund, podczas gdy w filmie trwa tylko minutę, ponieważ jest szybciej zagrana.

"The wind" - to drugi temat soundtracku, w którym nuta w nutę da się słyszeć przepiękną grę sekcji smyczkowej i fortepianu. Ta kompozycja stanowi swoisty *kontrapunkt do obrazu, który ilustruje: wichurę w mieście. Jego wolne tempo i spokój jaskrawo kontrastują z szalejącym wiatrem, wyczyniającym z ludźmi na ulicach prawdziwe ewolucje, rodem z cyrku...Taki jest też tytuł tej ścieżki - "Wiatr". Jako symbol zmian, jest również - można powiedzieć nieco przewrotnie - przyczyną romansu, tak brzemiennego w skutkach...

Kolejne utwory są wariacjami na tych dwóch pierwszych. "Video on the bed" i "Braille" to właśnie takie kontynuacje tematu "The wind". Szczególnie piękny jest "Braille", który pochodzi ze sceny początku romansu, gdy Paul uczy Connie czytać książki poprzez dotyk: tak jak delikatnie muska palcami stronę, tak delikatnie grany jest temat na fortepianie. Niewinnie, nieśmiało rozwija się melodia, symbolizująca ciekawość głównej bohaterki, którą na całym soundtracku uosabia zmysłowy fortepian.

Interesujący "Triangle", w którym oprócz fortepianu i orkiestry słyszymy akordeon i węgierski instrument - strunowe cymbałki, które są odbiciem trzeciej osoby wkradającej się w związek, czyli Paula Martela, nie został wcale użyty w filmie. To kolejna wersja tematu "The wind". Dużo mroczniejszy jest "Cold bathtub" oparty jest właściwie tylko o smutne i wprowadzające nastrój niepewności, chłodu brzmienie sekcji smyczkowej, sporadycznie tylko wspierane bardzo cichym fortepianem, na którym grane są tylko pojedyncze nuty - symbolizują one strach i obawy Connie, są jak łzy ronione w samotności... Temat ten gładko przechodzi w "Discovery" - pięknie rozwijającą się, króciutką kompozycję ze sceny odkrycia romansu przez Edwarda - to wariacja na głównym temacie, temacie "At home". Początkowo tajemnicza, ale z chwilą wejścia fortepianu rozładowuje napięcie jakie niosła ze sobą ścieżka "Cold bathtub" i wstęp samego "Discovery".

"Sudden turn" to jeden z kilku tematów wzbogaconych o wokalizę, obok "Farewell", "Car wash", "The obsession" i "The visit". To zapowiedź czegoś złego, dramaturgię sytuacji podkreślają wysoko grające skrzypce i skontrastowane z nimi głębokie, ciemne brzmienie wiolonczel. Okraszone to wszystko zostało niespokojnym oddechem, połączonym z wokalizą w wykonaniu norweskiej wokalistki Jorane. Podobnie tajemniczy i "zimny" jest "The globe", w którym pojawia się złowrogo brzmiący syntezator, tworzący wraz z wiolonczelami tło dla fortepianu staccato. "The obsession" powraca z melodią tematu wiatru, ale i z strunowymi cymbałkami i niespokojną wokalizą.

Główny temat filmu umieszczony został dopiero na ścieżce numer jedenaście, ale warto na niego poczekać. To w pełni orkiestralna wersja "At home", z szybszym niż pierwowzór tempem, gdzie melodia jest prowadzona przez fortepian a orkiestra, początkowo akompaniująca dołącza do pianisty, tworząc wspaniałą jedność. To kwintesencja całej płyty: zawiera w sobie cały ładunek delikatności, zmysłowości, piękna i nieprzewidywalności, jaką mają w sobie kobiety, takie jak Connie... Nie jest "przesłodzony", jest elegancki, wyważony, słodko - gorzki. Impresjonistyczną wariację na "Unfaithful" zaserwowano nam na ścieżce czternastej i od razu rozpoznaje się w niej Leszka Możdżera: przetwarza motyw muzyczny tak jak robi to na swoich albumach, a szczególnie na wspomnianych "10. łatwych utworach na fortepian" Preisnera. Możdżer raz porywa szybkim tempem, by za chwilę zadumać się w spokojnej grze.

Sam środek albumu to smutny "I hate myself", którego konstrukcja opiera się tylko o kilka początkowych nut tematu "The wind". Jeśli miałbym go z czymś porównać to byłaby to wariacja na temacie z "Niemoralnej propozycji" Barry`ego. Świetny efekt tych kilku nut granych staccato potęgowany jest przez stonowany klarnet i tło sekcji smyczkowej. Bardzo powolne tempo wprowadza słuchacza w nastrój smutku i zadumy. "Car wash" jest urzekającym połączeniem fortepianu, na którym grany jest temat wiatru i delikatnej, pozostawiającej echo wokalizy Jorane.

Jeszcze raz wracamy do tematu głównego - "Unfaithful" - w "Burning pictures": dzieli się on na wyraźne dwie części. Pierwsza, ilustruje scenę palenia zdjęć przez Connie, zdjęć które są dowodem jej zdrady. Początkowe nuty to temat "At home", który jednak przechodzi niespodziewanie w temat wiatru, wraz ze wspomnieniami Connie o początku swojego romansu. Fortepian współgra tu z nastrojowym fletem i sekcją smyczkową. Druga część tej kompozycji to nawiązanie do tematu "Unfaithful", jednakże z wolniejszym tempem i cudownymi, zamykającymi utwór niesamowicie brzmiącymi wiolonczelami, na których grane są smutne basy. "Together" jako kolejna wariacja na temacie głównym i "Silence" zamykają album. "Silence" jest wokalizą, wykonywaną z ledwie słyszalnym akompaniamentem instrumentów. Brzmi jak lament po stracie niewinności, ilustruje zawiedzione nadzieje.

Te niespełna czterdzieści pięć minut muzyki, to moim zdaniem bardzo dobry score. Wyważony, spokojny, pozbawiony tanich efektów, z kontrapunktami muzyki, podkreślającymi dramatyczne momenty filmu nie przez hałas i donośną orkiestrę, ale - dyskretną grę fortepianu i sekcji smyczkowej. Styl Kaczmarka przypomina kompozycje Barry`ego, Yareda i Glassa. Zresztą sam autor "Niewiernej" wypowiedział się, że jego wzorem w tym względzie jest Philipp Glass i jego minimalistyczne podejście. Dodajmy do tego wspaniałe wykonanie przez The Hollywood Studio Symphony i utalentowanych solistów, jak Leszek Możdżer. To soundtrack, który zmusza do refleksji poprzez wytwarzany nastrój. Muzyka Kaczmarka jest wysmakowana, delikatna i elegancka, znakomicie podkreślająca estetykę zdjęć Petera Biziou. Jest tu dużo melancholii, ale znajdzie się i kilka jasnych nut. Mocny, rozpoznawalny temat główny i wariacje na nim, oraz ożywiające album wokalizy czynią z "Unfaithful" jedną z najlepszych ścieżek ostatnich lat. I na pewno wartą zakupu. Co ciekawe nie wszystkie utwory znalazły swoje miejsce w filmie. I tak: "Silence" i "Unfaithful"(piano variation) są skomponowane i nagrane tylko na albumie, a "I hate myself", "Triangle", "Farewell" nie umieszczono w filmie. Są zastąpione innymi kompozycjami, lub... ciszą. Nie ma więc kilku ścieżek na płycie Varese Sarabande, a najbardziej odczuwalny jest brak fantastycznych "End titles", które są rozbudowaną wariacją na temacie głównym.
Polecam tę nastrojową muzykę wszystkim wielbicielom spokojnej i romantycznej muzyki. Wszystkim, którzy lubią trochę pomyśleć przy słuchaniu, którzy lubią delektować się piękną grą na fortepianie. Nie nudzi i nie nuży, pomimo niewielkiego zróżnicowania tematycznego. Naprawdę, wyjątkowo piękna muzyka. Czekam z niecierpliwością na kolejne albumy Jana A.P. Kaczmarka.

Recenzję napisał(a): Janusz Pietrzykowski   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:

1. At Home - 1:36
2. The Wind - 2:21
3. Video on the Bed - 1:20
4. Braille - 1:57
5. Triangle - 3:04
6. Farewell - 1:34
7. Cold Bathtub - 1:46
8. Discovery - 1:08
9. Sudden Turn - 2:48
10. I Hate Myself - 2:52
11. Unfaithful - 2:35
12. Car Wash - 1:30
13. The Visit - 2:18
14. Unfaithful (piano variation) - 2:40
15. The Globe - 2:03
16. The Obsession - 2:48
17. Burning Pictures - 4:51
18. Together - 3:01
19. Silence - 1:48

Razem: 44:12



Komentarze czytelników:

Adam Krysiński:

Moja ocena:

Piękna muzyka... Wystarczy tyle powiedzieć. Nie jeden score Barry`ego czy Horner`a nie powstydziłby się takiego ładunku liryki i emocji, jaki zawarto na tej płycie. Polecam!

Ali-karinaki:

Moja ocena:

Barry i Horner wysiadają przy kaczmarku pod tym względem. Kaczmarek jest mistrzem! To mój ulubiony kompozytor...

Caparso:

Moja ocena:

Iście piękna myzuka. Soundtrack zakupiłem wczoraj i do tej pory nie mogę przestać o nim myśleć. Absolutnie najlepsze utwory to "At Home" i "The Wind". Piękne, poruszające dzieło Kaczmarka. Polecam.

Janusz Pietrzykowski:

Moja ocena:

W sumie ta recenzja powstała tak niedawno, a tak wiele się od tego czasu zmieniło...Kaczmarek dostał Oscara i na pewno nie można powiedzieć, że nie należy do czołówki kompozytorów Hollywoodu...a odkąd jest "w świetle jupiterów" - czyli od kilku dni - jego nazwisko na pewno rozbłyśnie jeszcze większym blaskiem. Ostatnie zdanie - właściwie życzenie - z mojej recenzji spełniło się chyba w 200% jak dla mnie - "Marzyciel" jest fantastyczny i na dodatek otrzymał Oscara...Natomiast "Niewierna" to JEDEN Z NAJLEPIEJ SPRZEDAJĄCYCH SIĘ SOUNDTRACKÓW OSTATNIEJ DEKADY!!!Nawiasem mówiąc, produkcja muzyki do "Niewiernej" kosztowała 2 mln dolarów:)

mask_zorro:

Moja ocena:

To moja ulubiona płyta Jana A.P. Kaczmarka, podobnie jak i z Bliss. Lubię ten styl muzyczny, poetycki, spokojny, smutny nawet, dość oszczędny pod względem instrumentarium, w tym przypadku z dominującym fortepianem. Zaznaczam, że nie należę do JOHNBARRYKLANU :))) Kaczmarek prześcignął niejedną partyturę Hornera, Zimmera, Williamsa czy Barryego, którego bardzo lubię w spokojnych aranżacjach muzycznych. Dla mnie Kaczmarek rewelacja na piątkę z plusem.


  Do tej recenzji jest jeszcze 11 komentarzy -> Pokaż wszystkie