Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Harry Potter i Więzień Azkabanu (Harry Potter and the Prisoner of Azkaban)

29 Wrzesień 2004, 15:35 
Kompozytor: John Williams

Dyrygent: John Williams
Orkiestracje: Eddie Karam, Conrad Pope
Chór: London Voices, The London Oratory School Schola

Rok wydania: 2004
Wydawca: Atlantic/Sunset Records

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Harry Potter i Więzień Azkabanu (Harry Potter and the Prisoner of Azkaban)

Ta muzyka była nominowana do Oscara
SATYSFAKCJA GWARANTOWANA - nagroda Soundtracks.plHogwards, rok trzeci. Szkołą czarodziei wstrząsają tragiczne wydarzenia (tak, kryminał to dobre słowo), a jak by tego było mało, to ze strzeżonego przez straszliwe Dementory więzienia Azkaban, ucieka domniemany morderca rodziców Pottera, Harryego Pottera. W ten bardzo "subtelny" sposób, rozpoczyna się fabuła kolejnej, rzec trzeba, naprawdę znakomitej (jeśli chodzi o książkę) trzeciej części, o przygodach najsławniejszego czarodzieja na świecie.

John Williams, wiosna, rok 2004. Jeden z najsłynniejszych kompozytorów naszych czasów, niemalże legenda muzyki filmowej wraca do "gry" po ponad rocznej przerwie. Prawdę mówiąc miałem obawy co do formy Williamsa. Maestro od jakiegoś czasu "raczy" nas technicznie świetnymi soundtrackami, które niestety nie mają tego "czegoś" co by sprawiło, że partytury te byłyby dziełami wartymi poświęcenia im każdej chwili.
W Minority Report kompozytor się odrobinkę pogubił, a Catch me if You Can to już w ogóle mała katastrofa, która na początku sprawia dobre wrażenie, jednak tak naprawdę, za często tego słuchać się nie da. Wyjątkiem od reguły, był świetny *score do kultowych Star Warsów (Episode II), oraz równie ciekawy Potter II.

Rok przerwy, wyszedł chyba kompozytorowi na dobre. Opisywany Prisoner Of Azkaban brzmi ciekawie i intrygująco. Chociaż nadal nie ma tego nieuchwytnego "czegoś", to słucha się go zaskakująco dobrze. Jednak przyznam się, że pierwsze wrażenie jakie odniosłem po przedpremierowych odsłuchaniach tej płyty, było złe, bardzo złe. Tematy główne wydały mi się tak mało charakterystyczne, że odczucie pewnego niedosytu przysłoniło całkowicie moją uwagę; uznałem, że Potter 3 jest do kitu.

Jednak po pewnym czasie oryginalne wydanie wylądowało w moich rękach, a umysł mój był wolny od początkowych emocji i negatywnych nastawień. Powtórna analiza muzyki Williamsa wypadła dużo lepiej, na korzyść wspomnianego kompozytora. Niezmienny jest fakt, że tematy główne jakie prezentuje tu Williams, są chyba najmniej charakterystyczne w całej historii filmowego Pottera. Poprzednie części, rozpieszczały nas niesamowitym przepychem wielobarwnych melodii; tutaj także mamy oczywiście szereg tematów, wprowadzających nowe postacie, jednak nie są one aż tak łatwo wpadające w ucho, jak to było poprzednio (co może być zarówno wadą, jak i zaletą). Tym razem muzyka ma wyraźne zabarwienie klasyczne, z naciskiem na elementy średniowieczne (czyli np.: muzyczna farsa Ciotki Pottera w takt walca Aunt Marge - ciekawie choć schematycznie zbudowana, stylizowane na muzykę dawną Hagrid the Professor), jest mroczna i pełna skomplikowanych, "dorosłych" aranżacji akcji, rozpisanych w podobnym stylu jak The Lost Word, czasem zahaczających o świąteczny nastrój Home Alone (fenomenalny Lupin`s Tranformation..., Whomping Willow...).

Siłą tego soundtracku, jest szeroko rozumiany underscore - potężne brzmienie zadziornych trąbek, rozpisane w fantastycznych urwanych frazach, przepiękne *smyczki w "latających" aranżacjach które jakością dorównują słynnemu Hookowi. Nutę nostalgii przynosi temat reprezentujący (prawdopodobnie) Syriusza Blacka (Window to the Past), to spokojna melodia grana solo na fleciku, do którego dołącza się potem reszta orkiestry, ilustrująca rodzinne zawiłości Potterów. Ten lekko folkowy utwór, także zaliczam na duży plus soundtracku.
Chwilę grozy przeżyjemy wraz z melodią reprezentującą Dementorów, tutaj Williams używając "nerwowych" skrzypków i wybuchających gwizdów fletów, zbliża się stylowo do Close Encounters of 3rd Kind, The Fury a także Jurassic Park.

Doczekaliśmy się także kolejnej piosenki kompozytora, która pojawia się kilka razy, w przeróżnych wariacjach instrumentalnych, stanowiąc temat prowadzący tej części. Melodia Double Trouble szeroko wykorzystuje dziecięcy chór, pełna jest jednocześnie szeregu średniowiecznych instrumentów i świątecznych aranżacji. Temat ten jest udany, wprowadza bardzo ciekawy nastrój niepokoju i czyhającego niebezpieczeństwa, chociaż spodziewałem się trochę ciekawszej aranżacji, z bardziej rozbudowanych chórem.

Bardzo ciekawie przedstawia się finał, chyba jak na razie najlepiej rozwiązany w Potterowskich soundtrackach. Zaczyna się od Saving Buckbeak w którym Williams sukcesywnie buduje napięcie, w podobny sposób jak np.: w Epizodzie II. Już tutaj wyczuć można specyficzny rytm, który w następnym, świetnie pomyślanym numerze przeradza się w faktyczne odgłosy zegarka (co ilustruje liczne podróże w czasie bohaterów) - Forward to Back Time zawiera szereg dziwnych instrumentacji, sprawiających wrażenie grania melodii od tyłu.

Jest tu niestety kilka potknięć. Po pierwsze jazzowe improwizacje w The Knight Bus. Zupełnie chaotyczne i bezbarwne. To tak jakby Cantina Band ze Star Wars, zagrała temat z Catch me if You Can od tyłu. Całość jest agresywna, bardzo prymitywnie i schematycznie zaaranżowana, przy tym irytująca i denerwująca.

Po drugie, temat reprezentujący zaklęcie Patronusa. Sam chór, który brzmi jak Hornerowski syntezator, rozpisany w niezbyt zachwycający sposób. Podobny chór miał miejsce w A.I., lecz tam był o niebo lepiej wykorzystany. Na szczęście tych potknięć jest niewiele, i skutecznie je niwelują tak wspaniałe klejnoty akcji jak 8, 12, 13, 14, 17 oraz fenomenalnie pomyślane przejścia i *pasaże pomiędzy fragmentami partytury. Godny zauważenia jest fakt, że odniesień i powtórzeń z poprzednich części jest tu ekstremalnie mało, zostało to ograniczone do bezwzględnego minimum - plus za oryginalność.

Przyznać trzeba, że Williams w wielkim stylu kontynuuje magiczną opowieść, czy to się komuś podoba, czy nie. Jednak wszystkich, którzy szukają nieziemskich uniesień i pionierskich rozwiązań muzycznych nie zachęcam do słuchania tej płyty. To naprawdę znakomity, profesjonalny album, stanowiący majstersztyk magicznej muzyki akcji, pełen ciekawych pomysłów, który świetnie wpasowuje się w konwencję świata Pottera, ale nic więcej. Nie zmienia to faktu, że Prisoner of Azkaban, to jeden z ciekawiej skonstruowanych soundtracków Johna w ciągu ostatnich 2 lat, pod wieloma względami lepszy i dojrzalszy (aranżacyjnie i stylowo) od części 1 i 2, jednak ustępujący im w kategorii "Najlepszy Temat z Charyzmą".


Pozostałe recenzje serii:

Harry Potter i Kamień Filozoficzny
Harry Potter i Komnata Tajemnic
Harry Potter i Czara Ognia

Recenzję napisał(a): Rafał Mrozowski   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:


Lista utworów:

1. Lumos! - Hedwig`s Theme - 1:38
2. Aunt Marge`s Waltz - 2:15
3. The Knight Bus - 2:52
4. Apparition on the Train - 2:15
5. Double Trouble - 1:37
6. Buckbeat`s Flight - 2:08
7. A Window to the Past - 3:54
8. The Whomping Willow and the Snowball Fight - 2:22
9. Secrets of the Castle - 2:32
10. The Portrait Gallery - 2:05
11. Hagrid the Professor - 1:59
12. Monster Books and Boggarts! - 2:26
13. Quidditch, Third Year - 3:47
14. Lupin`s Transformation and Chasing Scabbers - 3:01
15. The Patronus Light - 1:12
16. The Werewolf Scene - 4:25
17. Saving Buckbeak - 6:39
18. Forward to Time Past - 2:33
19. The Dementor`s Converge - 3:12
20. Finale - 3:24
21. Mischief Managed! - 12:10

Razem: 68:26



Komentarze czytelników:

Babuch:

Moja ocena:

Sądzę że "A Window to the Past" jest tematem który jest także motywem wspomnienia rodziców. Taki jeden temacik dla dwojga. Sądze że Potter 3 to najlepszy z wszystkich Potterów. Najbardziej dojrzały i najbardziej słuchalny (świetne są szczególnie tematy Hipogryfa i owo Okno na Przeszłość). Jest też pare wpadek, które Rafał dobrze wychwycił (chociaż warto dopowiedzieć, że temat szalonego autobusu brzmi świetnie w filmie i jest całkiem ciekawym pomysłem na muzykę). Sądzę że scoer jest godny polecenia.

charles_obannon:

Moja ocena:

Najnowszy Harry Potter jest super! Piękne motywy świetnie pasujące do obrazu, dobrze sie go słucha. Williams sie postarał.

Caparso:

Moja ocena:

Muzyka do cz.III Pottera jest naprawdę ładna i różnorodna.Ale nie jest to żadna rewelacja,ani też szczyt możliwości Williamsa.Harrego Pottera strasznie nie lubię i gdybym miał napisac do niego muzykę nie przyjąłbym oferty napewno.Filmu nie oglądałem,oceniam samą muzykę.Nie będę się rozpisywał,fani Williamsa i Pottera napewno mają już ten krążek ale ja osobiście nie żałowałbym gdybym nie zakupił tego albumu.Ostatecznie mogę polecić...

CLONIC:

Moja ocena:

.:Jak dla mnie ta ściezka dzwiekowa jest niesamowita tzn. wszystkie kompozycje Johna Wiliamsa sa niesamowite. Skupiłam sie tu na muzyce nawet bardziej niz na filmie ale porownojac fabule filmu z poprzednimi czesciami to zarowna jak i wlasnie wspomniana fabula jak i muzyka sa bardziej dojrzale dlatego ten soundtrack jest tak specyficzny moze nie uslyszymy tu (tak czesto przewodniego motywu muzycznego) za to doskonale wprowadzajace w nastroj utwory..poprostu rozplywam sie w tym soundtracku....polceam nawet dla antyfanow Harrego Pottera..

JazzO:

Moja ocena:

Zgadzam się z Rafałem w 90 %. Mnie się np. utwór "The Knight Bus" bardzo podoba. :-) Uważam, że idealnie oddaje charakter zwarjowanego autobusu z powieści/filmu. Sądzę, że owy chaos to efekt zamierzony a i słucha się tego przyjemnie dzięki "walking bassowi", porządkującym nieco rytm i formę. Czy wszystko musi być takie "klarowne? ;-). Moim ulubionym utworem jest jednak "Buckbeat`s Flight". Otwierają go dynamiczne kotły, które przechodzą we wzniosłe, piękne frazy. Całość brzmi fenomenalnie, jest takie pełne w brzmieniu. A cały soundtrack zdecydowanie najlepszy ze wszystkich części. :-)


  Do tej recenzji jest jeszcze 10 komentarzy -> Pokaż wszystkie