Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Ja, robot (I, Robot)

30 Październik 2004, 10:54 
Kompozytor: Marco Beltrami

Rok wydania: 2004
Wydawca: Varese Sarabande

Muzyka na płycie:
Ja, robot (I, Robot)

"Miało być dobrze, a wyszło jak zwykle". Ten slogan coraz częściej pojawia się nie tylko w odniesieniu do polskiej rzeczywistości, lecz także do szeroko reklamowanych produkcji zza oceanu. W przypadku niedawno goszczącego na polskich ekranach obrazu "Ja, robot" nie jest wcale tak źle, choć w obliczu faktu, iż film czerpie z klasycznej literatury science-fiction Isaaca Asimova, można było się spodziewać więcej. A tak, otrzymaliśmy "jedynie" solidne kino akcji, które choć bez większej głębi, może się podobać, m.in. za sprawą doskonałych efektów specjalnych. Dla nas jednak najważniejsza jest oczywiście muzyka autorstwa Marco Beltramiego.

Do nagrania ścieżki została zatrudniona orkiestra "Hollywood Studio Symphony" w 107-osobowym składzie prowadzona przez kompozytora oraz Pete`a Anthonego (znanego ze współpracy z Jamesem Newtonem Howardem) i wspomagana 25 chórzystami. Potencjał to zaiste ogromny, co rzeczywiście słychać na płycie. Trwający ponad czterdzieści minut soundtrack jest bardzo spójną i jednolitą ilustracją utrzymaną w tajemniczym klimacie science-fiction z przeważającą stylistyką spod znaku *"action score". Orkiestra pompuje potężną dawkę energii, hucząc i tłukąc się w niebogłosy. Niezwykle agresywna *orkiestracja została okraszona ciekawie brzmiącą elektroniką, co pozwoliło Beltramiemu uzyskać brzmienie adekwatne do rozgrywających się w przyszłości wydarzeń. Ciągłe najazdy sekcji dętej wraz z silnymi uderzeniami kotłów stanowią wizytówkę ścieżki. Muzyka akcji przeplata się ze spokojniejszymi klimatami "suspense" oraz tajemniczą, niezwykle wzniosłą muzyką charakterystyczną dla kina s-f. Momentami przypomina "Total recall" Jerrego Goldsmitha.

Żadna recenzja nie może obyć się bez poruszenia kwestii tematu przewodniego. Owszem "Ja, robot" zawiera takowy, o ile parę przeciągłych nut na krzyż można nazwać wiodącym wątkiem. Pisząc "parę nut" nie zamierzam rozpatrywać konstrukcji tematu w kwestiach muzykologicznych tylko w kategoriach ogólnego wrażenia jakie na mnie wywarł. Tacy mistrzowie jak Jerry Goldsmith czy Danny Elfman potrafili z zaledwie paru nut wykrzesać temat, od którego trudno się było uwolnić. Najlepszym przykładem jest "U.S. Marshals" - prosta, ale bardzo efektowna i chwytliwa muzyka. Beltrami to jeszcze nie ta liga. Oczywiście w filmie nie ma się do czego przyczepić, ale opowiadanie jak każdy akord idealnie pasuje do każdej sceny jest nie na miejscu, bo przecież nie to jest przedmiotem rozważań na temat zawartości krążka CD. Tak więc strona melodyczna jest tu raczej uboga. Od początku do końca słyszymy praktycznie ten sam zestaw dźwięków zmieniający się tylko pod względem stylistyki - głównie "action score" i "suspense". Jedynie trzy utwory posiadają wydźwięk liryczny i to właśnie one są najjaśniejszymi punktami ścieżki, a tych w kompozycji Beltramiego jest jak na lekarstwo. Po raz pierwszy, w utworze trzecim następuje prześliczne rozwinięcie głównego wątku wspomaganego przez chór. Następnie trochę klimatycznych smyczków w utworze siódmym, ale na powrót prawdziwej liryki trzeba czekać aż do ostatniego utworu, gdzie podobnie jak w trzecim, temat przewodni w końcu się rozwija i nabiera rumieńców.

Konkludując, "Ja, robot" jest typowym przykładem przerostu formy nad treścią. Formy, której plusami jest rozpisana z dużym rozmachem aranżacja i bardzo dobre brzmienie całości, w której niebagatelne znaczenie mają także (jak zwykle u Beltramiego) dźwięki syntetyczne. Plusem jest też bardzo sugestywnie zbudowany klimat futurystycznej wizji przedstawionej w filmie. I na tym koniec zalet soundtracku do "Ja robot". Problem w tym, że na płycie niewiele jest fragmentów, na których chciałoby się dłużej zawiesić ucho. Usatysfakcjonowani będą raczej tylko fanatyczni zwolennicy nurtu akcji i oni mogą do mojej oceny dopisać jeszcze jedną gwiazdkę. Ci zaś, którzy szukają subtelnych melodii i wielkich uniesień, lub nieco bardziej wyrafinowanej muzyki akcji powinni poszukać gdzie indziej.

Recenzję napisał(a): Piotr Rachwaniec   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:

1. Main Titles - 1:31
2. Gangs of Chicago - 3:13
3. I, Robot Theme (End Credits) - 3:15
4. New Arrivals - 1:06
5. Tunnel Chase - 3:10
6. Sonny`s Interrogation - 1:27
7. Spooner Spills - 4:21
8. Chicago 2035 - 1:37
9. Purse Snatcher - 1:00
10. Need Some Nanites - 2:53
11. 1001 Robots - 4:16
12. Dead Robot Walking - 5:09
13. Man on the Inside - 2:25
14. Spiderbots - 4:19
15. Round Up - 4:24

Razem: 44:11



Komentarze czytelników:

Łukasz Remiś:

Moja ocena:

Zbyt dużo podobieństwo do "T3" i "Hellboya", które jednak były znacznie lepsze od "Ja, robot". Trochę za dużo też typowej dla Beltramiego niemelodycznej rąbanki.

Tomek:

Moja ocena:

"rąbanki" ?!? Co to ma być, uliczny slang muzyczny? Ten score jest kiepski, ale nazywanie muzyki Beltramiego "rąbanką" to chyba lekkie barbażyństwo; zupełnie bez poziomu wypowiedź...

Adam Krysiński:

Moja ocena:

Bo score jest bez poziomu :] I tyle.

Babuch:

Moja ocena:

O co te kłótnie panowie???? Ja robot to "niemelodyczna rąbanka" i kolega Łukasz ma w tym absolutną rację. Czepiacie się wyrażenia, które moim skromnym zdaniem bardzo dobrze pasuje do scoru Beltramiego. Czy wszystko musi mieć muzykologiczną terminolgię? Czy nie można wprowadzać określeń symbolicznych? Moim skromnym zdaniem można i trzeba stosować nowe wyrażenia, oczywiście o ile pasują one do przedmiotu. Tutaj tak jest. Jeśli wyrzucimy z naszych recenzji metaforę wszelkie "plumkania" "wrzaski" "zaśpiewy" nie będą miały racji bytu, a teksty staną się hermetyczną zabawką dla muzykologów. A wszak chyba chodzi o to żeby pisać opisowo, w sposób który za pomocą kilku słów wizualzuje ogólną idee. Wyrażenie "rąbanka" ma właśnie w sobie ten bagaż znaczeń. Jedyna uwaga do Łukasza jest taka że nie napisał tego w cudzysłówie. Gdyby użył tego znaku cała dyskusja nie byłaby potzrebna.

Caparso:

Moja ocena:

Ten score to jakaś tragedia...


  Do tej recenzji są jeszcze 2 komentarze -> Pokaż wszystkie