Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Iniemamocni (The Incredibles)

14 Listopad 2004, 13:11 
Kompozytor: Michael Giacchino

Rok wydania: 2004
Wydawca: Walt Disney Records

Muzyka na płycie:
Iniemamocni (The Incredibles)

Jedną z bardziej oczekiwanych hollywoodzkich produkcji tego roku są Iniemamocni – wysoko-budżetowa animacja ze studia Pixar. Jej twórca Brad Bird ma na swoim koncie takie hity jak Toy Story i Gdzie Jest Nemo. Iniemamocni to historia rodzinki emerytowanych superbohaterów, którzy muszą jeszcze raz po latach odkurzyć stare kostiumy i stawić czoła złu. Produkcja powstawała blisko dwa lata, więc kompozytor zatrudniony do stworzenia oprawy muzycznej miał teoretycznie dużo czasu. Był nim John Barry. Brad Bird zatrudnił Anglika, ponieważ chciał w swoim filmie jazzowo-symfonicznej muzyki, jaką Anglik tworzył w latach 60-tych do filmów o Jamesie Bondzie a także big-bandowej jazzowej muzyki w stylu Henry`ego Mancini. Niestety Barry został na początku tego roku zwolniony z projektu. Powód jest taki, że 70-letni kompozytor nie miał ochoty na muzyczny powrót do przeszłości i inaczej patrzy na swoją bondowską twórczość niż patrzał ponad 30 lat temu. Szkoda, bo mogła powstać bardzo interesująca autoparodia.

Całkiem niespodziewanie kolejnym wyborem twórców był Michael Giacchino, młody Amerykanin znany do tej pory ze swojej muzyki do gier komputerowych (Medal of Honor, Secret Weapons Of Normandy) i serialu Alias. The Incredibles to jego kinowy debiut i muszę powiedzieć, że jest to sensacyjny debiut, jakiego dawno nie było. Giacchino zgodnie ze wskazaniami Brada Birda stworzył muzykę jazzowo-symfoniczną zdominowaną przez stylistykę rodem z lat 60-tych. Co ważne bez wszechobecnej teraz elektroniki. (Zresztą Giacchino sam mówi, że jest zwolennikiem czysto symfonicznego brzmienia). W muzyce pełno jest nawiązań do twórczości Johna Barry`ego, Henry`ego Mancini czy Lalo Schiffrina. Nawiązanie to nawet za małe słowo, to są w większości po prostu imitacje konkretnych kompozycji i tematów, świetnie ze sobą zmieszane i tworzące delikatny pastisz. Już pierwszy heroiczny temat, jaki napotykamy na albumie to przeróbka słynnego motywu Johna Barry`ego z Bonda On Her Majesty Secret Service. Imitacji bondowskich kompozycji Anglika jest więcej, że wymienię tu New and Improved naśladujący The Laser Beam (z Goldfingera), znakomity Kronos Unveiled imitujący legendarny Capsule In Space (z You Only Live Twice) czy wreszcie Martial Rescue skopiowany z marszu wojskowego Dawn Raid At Fort Knox (także z Goldfingera). Z kompozycji żywcem wziętych z Bonda warto posłuchać także Lithe or Death i Road Trip.

Skoro mowa o szpiegowskiej muzyce to Giacchino nie omieszkał także nawiązać do tematu Lalo Schiffrina z Mission: Impossible, którego imitacja pojawia się tutaj z charakterystyczną perkusją i flecikiem chociażby w Glory Days czy Incredits. Jeśli chodzi o inspiracje dla Giacchino to nie sposób nie wspomnieć o Henrym Mancini, którego stylistykę słyszymy niemal co krok, zwłaszcza charakterystyczny easy-listening`owy jazz, który można znaleźć m. in. w Life`s Incredible Again czy Off To Work. Większość użytych przez Giacchino motywów znajdziemy w końcowej suicie The Incredits rewelacyjnie podsumowującej ten score.

Tak ciekawa mieszanka stylów i zabawa konwencjami przybiera u Giacchino różne formy. Na soundtracku dominuje akcja, często bardzo tematyczna i poukładana, gdzie Giacchino dosyć skromnie rozwija kilka swoich głównych melodii. Generalnie jednak akcja jest dosyć agresywna i pełna dźwiękowych łamańców. Giacchino, co chwila skacze z frazy na frazę, rzadziej kończy pełny motyw lub temat. W utworach dochodzi do gwałtownych zmiany nastrojów, np. przeskoków od frenetycznej akcji do łagodnej liryki, co momentami jest dokuczliwe. Niestety muzyka Giacchino przybiera też momentami formę znienawidzonego przez wielu słuchaczy „mickey mousingu”, tutaj rodem z amerykańskich kreskówek właśnie z lat 60-tych. W sumie w The Incredibles nie ma kompozycji w całości budujących napięcie czy w całości sentymentalnych.

W każdym razie muzyka z The Incredibles nie pozwoli nikomu się znudzić. Jak można się domyśleć szczególnie zachwycone nią będą osoby, którym bliska jest stylistyka muzyczna lat 60-tych - jest w tej muzyce nawet wyczuwalna lekka nutka nostalgii. Dawno nie było hollywoodzkiej ilustracji będącej tak udanym i zręcznym przeglądem stylów i swoistym hołdem dla tego okresu. W świetle innych ilustracji kina animowanego The Incredibles to naprawdę odświeżające i oryginalne muzyczne doświadczenie. Michael Giacchino pokazał tu mimo młodego wieku dużą zręczność oraz zdolność do kopiowania i adaptowania różnych elementów – a to przecież jego kompozytorski debiut w kinie!. Jeszcze ponad tydzień temu powiedziałbym, że kto wie czy The Incredibles nie będzie dla Michaela Giacchino biletem wstępu do pierwszej ligi hollywoodzich kompozytorów. Dzisiaj, gdy film Iniemamocni bije już w USA rekordy kasowe i obejrzeli go także ludzie ze świecznika Hollywoodu, jest to już fakt - tak oto pojawił się kompozytor, który w bardzo bliskiej przyszłości stanie się następcą odchodzących mistrzów.

Recenzję napisał(a): Damian Sołtysik   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:


Lista utworów:

1. The Glory Days - 3:32
2. Mr Huph Will See You Now - 1:35
3. Adventure Calling - 2:23
4. Bob vs. The Omnidroid - 2:53
5. Lava in the Afternoon - 1:29
6. Life`s Incredible Again - 1:24
7. Off to Work - 1:59
8. New and Improved - 2:15
9. Kronos Unveiled - 3:16
10. Marital Rescue - 2:19
11. Missile Lock - 2:07
12. Lithe or Death - 3:24
13. 100 Mile Dash - 3:07
14. A Whole Family of Supers - 3:27
15. Escaping Nomanisan - 1:45
16. Road Trip! - 2:27
17. Saving Metroville - 5:03
18. The New Babysitter - 3:26
19. The Incredits - 7:23

Razem: 55:14



Komentarze czytelników:

Adam Krysiński:

Moja ocena:

Bardzo ciekawy score. Wróżę Panu Michael`owi przyszłość w muzyce filmowej i wierzę, że dalej będzie kontynuował też niezależnie, swą przygodę z grami komputerowymi. "Iniemamocni" to kawał scoru z jajem. Momentami irytują te zadziorne trąbki i te zżynki z mego Maestro Barry`ego, ale rozumiem, że taki był tego pastiżowy cel, więc przymykam oko. Wypada posłuchać :)

Rafalski:

Moja ocena:

REWELACYJNY film, normalnie już dawno się tak nie bawiłem w kinie ;) Świetnie dobrane głosy i fantastyczny dubbing, genialne tłumaczenie, świetna animacja, rewelacyjne postacie, sprawna i pomysłowa fabuła i do tego przerewelacyjnie genialny dźwięk przestrzenny DD. (Nie ma porównania z żenującym i żałosnym „Rybki z Ferainy”). Muzyka trzyma poziom, jednak dużo lepiej wypada podczas projekcji – wręcz PRERFEKCYJNIE pasuje do tego obrazu. Poza nim, stanowi także świetne źródło rozrywki. Nasz Amerykański debiutant, fenomenalnie „zrzyna” z lat `60, głównie z Barryego, Manciniego i Schiffrina (jak to słusznie Damian zauważył). Te pastisze słynnych stylów są po prostu rozbrajające. Muzyka (jak film) pędzi na łeb na szyję w nieustającej niemalże akcji, jest błyskotliwa, świeża i słuchalna. Naprawdę polecam, dla mnie to jedna z najciekawszych i najbardziej „rozminowujących” płyt roku, a film… kurna, od LAT nie widziałem czegoś tak znakomitego, normalnie weźcie chusteczki na projekcję bo będziecie ryczeć ze śmiechu :P (nominacja filmu do Oscara na 100%!)

JeRzy:

Moja ocena:

Giacchino wróży się świetlaną przyszłość od dłuższego czasu, tzn. od jego kompozycji do gier z serii "Medal of Honor". Niektórzy krytycy typują go na hollywoodzkiego następcę Johna Williamsa - nieco na wyrost, ale rozwój jego kariery, wraz z paroma innymi nazwiskami (z Brianem Tylerem na czele) pozwala mieć nadzieję, że powoli wyrasta nowe pokolenie wybitnych kompozytorów filmowych.

JazzO:

Moja ocena:

Dzisiaj byłem w kinie na "Iniemamocnych". W przeciwieństwie do Rafała film mi się nie podobał. Nic mnie w nim nie śmieszyło. Siedziałem z beznamiętną miną i wysłuchiwałem dennych i pustych dialogów. W ogóle cały ten film jest na bardzo niskim poziomie ( język, dowcip itd. - tragedia ). Niezłe były tylko sceny akcji ( animacja, tempo ), ale było ich zdecydowanie za dużo, głowa mnie już bolała od tego migania ekranu. Liczyłem, że się będe dobrze bawił, ale tylko wydałem niepotrzebnie pieniądze na bilet. (Ale widziałem w kinie Anne Marie Jopek z mężem :-D ) A co do muzyki to uważam, że jest świetna. Gdyby nie ona, wyszedłbym chyba z kina. Rewelacyjna sekcja dęta, "czyściutka" jazzowa perkusja, szpiegowski klimat, to jest to co tygryski lubią najbardziej. :-) Całkowicie zgadzam się z Damianem. Soundtrack świetny, film beznadziejny.

Caparso:

Moja ocena:

Szczerze mówiąc score ten mnie nie zachwycił. Jest za bardzo ilustracyjny(ale czegoz można się spodziewać w bajkach). Za częste stosowanie trąbek potrafi irytować. Poza tym mamy tutaj bardzo wiele plagiatów. Temat przewodni(o ile wogóle można go tak nazwać)jest słaby i bardzo przypomina któyś z motywów Bonda. Giachhino czerpie garściami z Barryego, Schaffrina i innych. Moim zdaniem ten score jest poprawny ale nic więcej.


  Do tej recenzji są jeszcze 2 komentarze -> Pokaż wszystkie