Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Milczenie owiec (Silence of the Lambs)

30 Styczeń 2005, 11:56 
Kompozytor: Howard Shore

Rok wydania: 1991
Wydawca: MCA Records

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Milczenie owiec (Silence of the Lambs)

Zapewne wszystkim kinomanom znany jest słynny thriller Jonathana Demme "Milczenie owiec". Ten znakomity film przeszedł już do historii i zaliczany jest do klasyki gatunku. Zachwyca nietuzinkową fabułą, inteligentną konstrukcją i przede wszystkim niezwykle intrygującymi postaciami po mistrzowsku zagranymi przez wybitnych aktorów. Słynne oscarowe kreacje Anthony Hopkinsa i Jodie Foster robią ogromne wrażenie, oboje aktorzy grają niezwykle sugestywnie. Historia policjantki tropiącej seryjnego mordercę kobiet, która szuka pomocy u przebywającego w więzieniu psychiatry - kanibala, stwarzając mu w ten sposób okazję do prowadzenia z nią psychologicznej gry, ukazana jest w sposób tak emocjonujący, że widz nie jest w stanie nawet na moment oderwać oczu od ekranu. Na sukces filmu złożyło się wiele elementów. Czy muzyka jest jednym z nich?

Reżyser zaproponował stworzenie muzycznej oprawy Howardowi Shore. Z jednej strony była to decyzja dobra, z drugiej mocno chybiona. Jest to muzyka idealnie pasująca do materii filmowej, ale bardzo ilustracyjna. Świetnie uzupełnia emocje, zwłaszcza strach, lecz pełni tylko rolę tła, nie wybijając się zanadto. Sam klimat udało się Shore`owi uzyskać głównie poprzez odpowiedni dobór instrumentarium. Jednak niczego oprócz nastroju, który i tak można odebrać wyłącznie podczas seansu, kompozytorowi nie udało się stworzyć. Brak jakiegokolwiek tematu, bardzo mała oryginalność partytury oraz straszna monotonia skłoniły mnie do wystawienia tak niskiej oceny.

Utwory na płycie ułożone są zgodnie z chronologią fabuły filmowej. I od razu muszę powiedzieć, że najlepszym z nich jest pierwszy, "Main Title". Zaaranżowany on został przede wszystkim na *smyczki (swoją drogą dominujące w całym soundtracku), ale i instrumenty dęte, z których to w pierwszych sekundach wyłania się obój. Utwór, utrzymany w dramatycznym i niepokojącym stylu, ma ciekawą nieklasyczną harmonię i dosyć atrakcyjną formę. Pozbawiony jest jednak wyraźnego tematu przewodniego, co wprawdzie nie byłoby aż tak niezbędne dla tej pozycji, ale nadałoby całemu dziełu czegoś charakterystycznego.

O ile "Main Title" jest utworem dobrym, o tyle pozostałe dwanaście to tylko czysto ilustracyjne, jednostajne "pomruki" orkiestry. Shore poszedł na łatwiznę i nie pokusił się o napisanie partytury, która odzwierciedlałaby stany emocjonalne bohaterów. Jego muzyka to jakby wierzchnia warstwa filmowego zła, bez głębi, ukazana w sposób dosłowny. Wszystko jest jednolite, denerwujące swoją przeciętnością i zwyczajnie nudne. Dosłownie żaden utwór nie zasługuje na dłuższy komentarz, niż jedno słowo: banał. Ogólnie nie mogę jednak powiedzieć, że to zła kompozycja, bo przecież jest poprawna warsztatowo i pasuje do obrazu. Ale do tak wyjątkowego filmu chciałoby się równie oryginalnej muzyki, zapadającej w pamięć na długo, jak chociażby doskonały scenariusz czy wyśmienite kreacje aktorskie. Szkoda, że Shore`owi nie udało się stworzyć właśnie takiej oprawy muzycznej, by o thrillerze Demma`a można było powiedzieć z czystym sumieniem: dzieło doskonałe.

"Silence of the Lambs" to pozycja wyłącznie dla zagorzałych miłośników kompozytora bądź dla tych, którzy szukają w jego twórczości powiązań z największym jak dotąd przedsięwzięciem tego artysty - "Władcą Pierścieni". Można tu bowiem odnaleźć podobne rozwiązania harmoniczno - melodyczne, a nawet motyw, który osobiście uznaje za szkielet jednego z tematów "Władcy...". Oczywiście opisywany przeze mnie soundtrack nie dorasta do pięt score`owi z filmu Petera Jacksona. Całe szczęście, że album jest bardzo trudno dostępny w kraju i nie kusi ze sklepowych półek mniej "zaawansowanych" melomanów.

Recenzję napisał(a): Aleksander Dębicz   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:

1. Main Title
2. The Asylum
3. Clarice
4. Return to the Asylum
5. The Abduction
6. Quid Pro Quo
7. Lecter in Memphis
8. Lambs Screaming
9. Lecter Escapes
10. Belvedere, Ohio
11. The Moth
12. The Cellar
13. Finale

Razem: 56:22



Komentarze czytelników:

Babuch:

Moja ocena:

Olek ma oczywście rację. Ten album jest słaby jako samodzielne dzieło. Poza filmem nie ma wogóle racji bytu i można go uznać za zbędny artefakt w kolekcji miłośnika soundtracków. Na plusy można zaliczyć zintegrowanie z obrazem osiągające najwyższy poziom. Wydaje mi się jednak, że nie o to chodzi w dobrej muzyce filmowej. Kompozycja ma nie tylko być ilustracją usłużną wobec obrazu, lecz także elementem mogącym istnieć niezależnie. W wielu swych partyturach Howard Shore pokazuje, że on ma jednak inne wyobrażenie o muzyce tworzonej na potrzeby kina. Znamienne jest fakt iż najbardziej zpadającym muzycznie fragmentem filmu, jest scena gdy Hannibal przygotowuje się do morderstwa strazników, słuchając sączących się z magnetofonu dzwięków. Niestety z głośników nie płyną kompozycje Shora, lecz niepowtarzalne Wariacje Goldebrgowskie w wykonaniu Glenna Goulda. To chyba o czymś świadczy.

Thedues:

Moja ocena:

heh ja tu troszke sie nie zgadzam! mysle ze muzyka dawala niesamowity nastroj w filmie! i mimo iz wiekszosc plyty to kawalki ilustracyjne to za Main Title z gory dam ocene 3. Po prostu lubie takie Kino i taka muzyke! która nie zawsze musi istnieć poza filmem! zależy co kto lubi...drogi kolego Lukaszu przeciez wczesniej czyli okolo 13 lat temu(nie pamietam kiedy byl zrobiony film) Shore nie myslal o zdobywaniu kasy na swojej muzyce...pewnie Tworzac muzyke nie komponowal jej z mysla o fanach tego gatunku.Wlasciwie mozna by bylo krytykowac kazda scieżke ilustracyjną ze nie nadaje sie do sluchania!ale jednak niektorzy potrafia i takowe docenic:)nie bede tez zachwalal tej partytury bo nawet jako dzielo ilustracyjne wcale nie powala na nogi i troche tu racji ze kompozytor mogl bardziej rozbudowac muzycznie utwory! Jak dla mnie muzyka podczas ogladania film jest rewelacyjna i nie mam jej nic do zarzucenia(nie przeszkadzalo mi ze nie bylo tematu przewodniego) natomiast poza nim juz troksze gorzej ale nie tragicznie:)) dlatego 3 a nie 1.5;)) a co do legendarnego zabojstwa tych policjantow to masz calkowita racje to nie Shore nadawla ton przed ta masakrą...a Szkoda!!

Filoman:

Moja ocena:

Myślę, że trochę za bardzo "zjechaliście" ten score, ale szanuję Wasze zdanie. W końcu Soundtracks.pl to raczej solidna firma.

ALIEN:

Moja ocena:

howard shore mogl wymyslec cos leprzego. muza raczej nie robi zbyt duzego wrazenia. za to film - rewelacyjny!

Robert:

Moja ocena:

Uważam, że ocena recenzenta jest trochę za niska (co nie znaczy, że tekst jest niekompetentny). Klimat ta muzyka robiła w filmie niesamowity, a to, że na płycie nie robi takiego wrażenia...cóż - taka jest specyfika muzyki filmowej. Pozdrawiam!


  Do tej recenzji są jeszcze 4 komentarze -> Pokaż wszystkie