Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Masz wiadomość (You`ve Got Mail)

09 Marzec 2005, 18:38 
Kompozytor: George Fenton

Dyrygent: George Fenton
Orkiestracje: Jeff Atmajian
Partie solo - Fortepian: Michael Lang

Rok wydania: 1999
Wydawca: Varese Sarabande

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Masz wiadomość (You`ve Got Mail)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

 Kup tę płytę w:

iTunes za 9.99
…Don’t You Love New York In the fall?...
New York – potężna, jedna z największych na świecie, kilkunasto milionowa metropolia, istna dżungla wieżowców, skomercjalizowana, brudna, zatłoczona i niebezpieczna. Jest jednak film, który pokazuje to miasto (a raczej jego część) z zupełnie innej perspektywy. Pewnie nie jest to pierwszy ani ostatni obraz, który roztacza przed nami taką trochę sielankową i wyidealizowaną wizję Nowego Yorku, jednak mi najbardziej znany. Mowa tu o komedii romantycznej Nory Ephron You’ve Got Mail. Nie ma w tym filmie nic absolutnie genialnego ani odkrywczego, ot taka komedyjka, z romansem w tle, która od początku wiadomo jak się skończy, jednak to, co zachwyca w tym filmie najbardziej to klimat i sposób pokazania samego centrum Wielkiego Jabłka. Po jego obejrzeniu, miałem autentyczną ochotę wziąć pod pachę laptopa, i ruszyć na Broadway do Starbucks`a na najlepszą na świecie kawę (swoją drogą, czy ja doczekam kiedyś otwarcia w Polsce kawiarni Starbucks`a?...), by skierować się potem do Cafe lalo (Amsterdam Avenue) na spotkanie z przyjacielem, i wstąpić na końcu na zakupy w słynnych delikatesach Zabar`s. Ephron – rezyserka i scenarzystka tego filmu, pokazuje to wielkie miasto w czarujący sposób. Pomijam tu przepiękne pokazane, przetaczające się po kolei pory roku, najbardziej uwagę moją przykuł fakt, że to centrum Nowego Yorku przypomina tu bardziej jakieś niewielkie miasteczko niż epicentrum tego giga – miasta. Niska zabudowa, pełno zieleni, i nieodparty klimat – z pewnością w rzeczywistości tak to nie wygląda, jednak efekt, jaki osiągnęła Ephron na ekranie jest porażający.

…Dou You Think We Should Meet?...
Są trzy składniki, dzięki którym, film ten może pochwalić się tak urzekającym klimatem. Po pierwsze – scenariusz. Ephron, uznana scenarzystka, autorka min. słynnych Sleepless In Seattle czy kultowego When Harry Met Sally, wspomogła się tym razem istniejącym materiałem – czyli scenariuszem filmu z 1945 roku Shop Around the Corner (jak sama twierdzi: When She Loved Me także ją lekko zainspirowało), który zwinnie i błyskotliwie unowocześniła i dostosowała do naszych czasów. W oryginale z 1945 roku, główni bohaterowie korespondują ze sobą standardową pocztą (cytuję: "znaczki, koperta… chyba pamiętacie coś takiego…" :P), dzięki czemu zakochują się w sobie, nie wiedząc że na co dzień się nienawidzą. W wersji Ephron, on to Joe Fox – właściciel wielkiej, rodzinnej sieci księgarni (tak coś w stylu Empiku, tylko że w przeciwieństwie do naszych rodzimych salonów, Fox Books oferowało atrakcyjne ceny…). Ona to Kathleen Kelly, właścicielka, małej, rodzinnej księgarni z książkami dla dzieci. W ciągu dnia mało się nie pozabijają (Fox otwiera swój mega salon, przecznicę od Shop Around the Corner, doprowadzając Kathleen do bankructwa), jednak po godzinach nieświadomie korespondują ze sobą przyjacielsko za pomocą Internetu oczywiście. Drugi składnik to aktorzy: Tytułowi: Joe i Kathleen to jak zawsze rewelacyjni i naturalni: Tom Hanks i moja ulubiona (:P) Meg Ryan. Partneruje im całą rzesza fantastycznych aktorów, bez których film ten nie byłby tym, czym jest (Greg Kinnear, Steve Zahn, Jean Stapleton czy Dabney Coleman). Ostatni, ważny składnik, silnie budujący klimat tego obrazu to muzyka. I to zarówno ta instrumentalna jak i składanka piosenek, która jest po prostu wyborna.

W filmach Nory Epgron zawsze słyszeliśmy w tle piosenki stojące na wysokim poziomie. Nie wykorzystuje ona żadnych komercyjnych kaszalotów, ukierunkowując się bardziej w stronę starych, dobrych, choć nie zawsze powszechnie znanych klasyków (przy tym projekcie przeszła samą siebie). Dużo mamy tu Harryego Nilssona, którego wcześniej nie znałem (śpiewa cztery piosenki, ze wspaniałym Remember na czele), ale i także fenomenalne Signed, Sealed, Delivered Steviego Wondera, Dummy Song Armstronga, Rockin` Robin Bobby Day`a i wiele, wiele innych.

…The End of Western Civilization…
Za muzykę instrumentalną do You’ve Got Mail odpowiedzialny jest George Fenton (obecnie stały współpracownik Ephron). Od razu trzeba stwierdzić, że ten krótki *score kompozytora trafił w samo sedno, stając się partyturą równie urzekającą jak sam film. Wybór Fentona, był trochę dla mnie dziwny, ponieważ Nora współpracowała wcześniej z powodzeniem z ekspertem od komediowych soundtracków – Marciem Shaimanem (za Sleepless In Seattle otrzymał on nawet nominację do Oscara za rewelacyjną piosenkę Wink and the Smile, znaną powszechnie z pewnej reklamy pewnego samochodu…).

W każdym bądź razie, Ephron postawiła na Georga Fentona i chyba wyszło jej to na dobre. Kompozytor, który defacto pochodzi z Anglii, tchnął odrobinkę Europejskiego ducha w tą muzykę. Nie jest to jakieś rozdmuchane, epickie i ckliwe "dzieło", które pod płaszczem orkiestracji nie ma nic w środku do zaoferowania. Instrumentalizacja You’ve Got Mail jest tu niewątpliwie bardzo skromna, jednak wartość tej muzyki jest niezaprzeczalna, szczególnie w kontekście opisywanego filmu. George opiera się tu głównie na aranżacjach fortepianu, wspomagając je często malutką sekcją smyczków, kontrabasem, trochę komiczną, ale dyskretną perkusją, sekcją fletów, obojów, puzonów czy wyjętą wprost z westernów mandoliną czy tym specyficznym klawikordem z saloonów.

Kompozytor kilkukrotnie wykorzystuje komiczny efekt skradania się, i jest to ewidentny zwrot do stylu Shaimana (Kathleen Computer Sneak). Oczywiście George nie zrzyna z wielkiego poprzednika całego stylu, tylko tak lekko puszcza oko (warto zwrócić też uwagę ma pastisz Ojca chrzestnego w To The Mattresses, czy barokowego stylu wyższych sfer [klawikord w całej okazałości], z pięknym jazzowym zakończeniem w Books Are Coctails, w podobnej konwencji jest To the Movies and Back).

Klimat większości melodii leciutko jazzuje, charakter muzyki (szczególnie na początku albumu) jest radosny, melodyjny, skoczny, ze wspaniałymi, zwinnymi solówkami fortepianu. Trzeba sobie zdać sprawę, że to w końcu jest komedia, i te motywy, czasem leciutko przerysowane, są tu w zupełności na miejscu. Zaciekawił mnie temat wykorzystywany np.: w Are You Married czy I’ll Be waiting: zastosowana tu melodia, i wybijane w tle przez perkusistę pałeczkami tempo, nieodparcie przypomina dźwięki jakie towarzyszą pracy na maszynie do pisania (oczywiście melodie te ilustrują, jak główni bohaterowie "śmigają" palcami po klawiaturach swoich laptopów).
Mój ulubiony temat to ilustracja między innymi ciekawych rozważań, o kupowaniu kawy w Starbucksie – Butterflies In the Subway – w sumie można uznać to za temat główny, grany oczywiście na fortepianie, z ciekawą *synkopą, która z czasem dominuje w całym utworze.

Oprócz tych czarujących, wesołych kawałków, Fenton w kilku utworach pokazuje, że potrafi także wzruszać. Najbardziej wartościowy kawałek muzyki to, smutny temat zmarłej mamy Kathleen, w całej okazałości można go usłyszeć we wzruszającym Empty Store, w którym w takt walca kompozytor fantastycznie angażuje całą orkiestrę – zdecydowany highlight albumu (w filmie, wrażenie jakie robi ta scena wraz z tą muzyką jest niesamowite). Piękny jest także spokojny temat, który słyszymy w Goodnight Dear Void – wspaniały duet fortepianu z sekcją *strings – to często wykorzystywana na płycie melodia, ilustrująca smutne momenty.

Georgowi Fentonowi świetne udało się uchwycić klimat filmu Nory Ephron, dzięki czemu obraz ten sporo zyskał na wartości. Jego muzyka jest jednocześnie zabawna i urocza, potrafiąca równie skutecznie wzruszyć słuchacza. Niektóre próby kompozytora, w których łączy on klasyczne elementy Baroku, z bardziej nowoczesnymi aranżacjami, przypominają mi podobną, równie udana próbę z początku lat 70. (The Paper Chase Johna Williamsa z 1971 roku), z tym że to co zrobił Williams było zakrojone na wiele większą skalę.

Materiał Georga Fentona jest na tyle zróżnicowany stylowo i aranżacyjnie, że przeciętny słuchacz powinien często wracać do tego albumu (ja mógłbym partytury Fentona słuchać w nieskończoność, mimo że nie zachwyca ona tak bardzo jak chociażby Dangerous Beauty). Całość dopełniają dwie wspaniałe piosenki śpiewane przez Harryego Nilssona: Remember (kompozycji wokalisty) oraz znany wszystkim klasyk: Over the Rainbow który w trochę "bajkowy" sposób zamyka album. Wydanie Varese Sarabande oferuje standardowo trochę ponad 30 minut muzyki, jednak tym razem nie przeklinajmy największego na świecie wydawcy soundtracków – prezentowany materiał to faktyczny complete score, zawierający nawet kilka minut więcej muzyki (w porównaniu z tym, co zostało wykorzystane w filmie). Ogólnie naprawdę polecam, zarówno sam film, jak i muzykę z niego pochodzącą.

Recenzję napisał(a): Rafał Mrozowski   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. Butterflies in the Subway - 2:09
2. Kathleen Computer Sneak - 1:22
3. What a Beautiful Day! - 1:15
4. Goodnight Dear Void - 1:07
5. Books are Cocktails - 1:10
6. To the Mattresses - 1:58
7. Meet Me at Cafe Lalo - 1:52
8. You Weren`t There - 1:40
9. I Was in Vancouver - 1:44
10. Dear Friend - 1:26
11. To the Movies and Back - 1:11
12. Remember* - 3:02
13. Empty Store - 2:51
14. For Years to Come - 0:38
15. Are You Married? - 0:30
16. NY 152 - 1:25
17. I`ll be Waiting - 0:37
18. If Only - 1:06
19. Over the Rainbow* - 3:57

Razem: 31:09
*-śpiewa Harry Nilsson



Komentarze czytelników:

Janusz Pietrzykowski:

Moja ocena:
bez oceny

Rafał!!! Nie wierzę, że nigdy nie słyszałeś charakterystycznego głosu Nilssona...Harry Nilsson zaśpiewał słynną piosenkę "Everybody`s Talkin`"(1967), którą potem nagrał jeszcze raz na potrzeby "Midnight Cowboya" w 1969 roku. To klasyk muzyki popularnej no i filmowej oczywiście. Także na pewno go słyszałeś, tylko pewnie nie wiedziałeś, że to Nilsson:).Pozdrawiam. Recka zachęciła mnie do wysłuchania muzyki więc zrobiłeś dobrą robotę. Ale koniec tej prywaty...Pozdrawiam ponownie.

MaciekG.:

Moja ocena:

Warto dodać że istnieje też płytka Music Inspired która jest równie ciekawa. Zawiera wiele znakomitych piosenek. Co do albumu score to jestem pod wrażeniem - jakby powiedział big brother hehehe.

Anna Maria:

Moja ocena:
bez oceny

Nie mam pojęcia gdzie można soundtrack do tego filmu nabyć. Ma ktoś pomysł?

Łukasz Remiś:

Moja ocena:
bez oceny

W wersji elektronicznej jest dostępny na iTunes - właśnie dałem link powyżej.