Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Angel-A

13 Kwiecień 2006, 17:04 
Kompozytor: Anja Garbarek

Dyrygent: Gisele Gerard-Tolini Orkiestracje: Gisele Gerard-Tolini Aranżacje: Anja Garbarek, Jan Garbarek

Rok wydania: 2005
Wydawca: EMI

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Angel-A

Odtwarzaj / Zatrzymaj

 Płytę dostarczyła firma:
EMI Music Poland
Nowy film kultowego francuskiego reżysera Luc`a Besson - Angel-A to urocza i w niezwykły sposób przedstawiona historia. Zaczyna się dosyć szablonowo: Paryż, mężczyzna spotyka kobietę. On - zdesperowany krętacz i nieudacznik po uszy w długach (świetna rola Jamel`a Debbouze), ona – niewinna, potrafiąca czynić tylko dobro, kobieta jakby nie z tego świata. Jednak okoliczności w jakich on spotyka ją, oraz sposób w jaki ona wpływa na jego życie, już taki standardowy z pewnością nie jest. Obraz został w całości nakręcony na taśmie „czarno – białej” co dodaje mu niewątpliwie uroku i niesamowitego klimatu. Zabieg to w dzisiejszych czasach rzadko spotykany (choć to już drugi tego typu projekt w tym roku po Good Night and Good Luck Clooney`a), lecz jak twierdzi sam autor zdjęć – Jean Paul Rappenau:

„(…) wnosi to do filmu wiele poezji. Upraszcza obraz, a aktorom daje okazje grać w sposób czysty i piękny. Nie odwraca uwagi widza w zdjęciach i światło wchodzi na pierwszy plan (…)”

Nie sposób się z tymi słowami nie zgodzić. Niewątpliwie klimatu obrazowi temu dodaje także muzyka autorstwa Anji Garbarek. Córki „tego” Garbarka, legendarnego saksofonisty jazzowego.

„Anję odkryłem dzięki zdjęciu, które znalazłem w gazecie. Znałem Jana Garbarka, saksofonistę, który grał z Keith`em Jarret`em w latach 70-80 i zaciekawiła mnie muzyka jego córki. Domyślałem się, że dorastała ona słuchając Stanley`a Clarke`a i Miles`a Davis`a (…)”.

Tak właśnie Luc Besson opisuje okoliczności, w jakich zdecydował się zaangażować wymienioną córkę słynnego saksofonisty. Ja osobiście w twórczości Anji tych wpływów Clarke`a czy Davis`s nie słyszę, ale najwyraźniej nie było to dla Besson`a najważniejsze. Fakt jest taki, że jej kompozycje w obrazie tym brzmią dobrze i naprawdę poważnie się zdziwiłem, gdy przekonałem się jak niekomfortowo mi się ich słuchało na płycie.

Wybór Anji Garbarek może być zagadkowy dla słuchaczy, którzy wiedzą z jakim kompozytorem, notorycznie od wielu lat współpracuje Pan Besson – no właśnie, czemu nie zaangażował Eric`a Serra? Tak tą sprawę tłumaczy reżyser:

„(…) Mój stały współpracownik – Eric Serra pracował wtedy nad „Arthur et les Minimoys” (to zresztą też film Besson`a przyp. red.) i nie mógł jednocześnie poświęcić się komponowaniu drugiej ścieżki dźwiękowej. Zresztą Jean Reno i Eric Serra pracują nad szeregiem filmów bez mojego udziału, ja też chyba mam prawo stworzyć coś bez nich! (…)”.

No cóż, pomijam fakt, że nie przepadam za Panem Serra jednak myśle, że to co mógłby on stworzyć na potrzeby Angel-A byłoby znacznie ciekawsze, przynajmniej na płycie.

W filmie został wykorzystany szereg piosenek norweskiej artystki – zarówno nowe, jak i przearanżowane kompozycje. Garbarek napisała także muzykę symfoniczną – zorkiestrowaną przez Gis?le Gérard-Tolini – na skromną orkiestrę, lecz na płycie możemy posłuchać zaledwie sześciu minut (sic!) z tego materiału. Szkoda, bo takie fragmenty jak Andre Running, Andre Face Au Mirror czy Le Corridor pozwalają przypuszczać, że przy odpowiedniej długości mielibyśmy do czynienia z ciekawym materiałem. Mogę się założyć, że w filmie jest obecne co najmniej dwa razy więcej muzyki instrumentalnej, ale chyba już na zawsze zagadką pozostanie dlaczego nie została ona wydana.

Resztę płyty można spokojnie nazwać solowym albumem Anji Garbarek. Mamy tu bowiem dziewięć piosenek jej kompozycji (aranżowane wspólnie z ojcem, którego grę na saksofonie także możemy na albumie usłyszeć) plus 4 dodatkowe numery innych wykonawców. No i tutaj mamy problem. Wszystko byłoby fajnie gdybym był fanem twórczości tej Pani … lecz niestety nie jestem. Głosik jakim operuje wokalistka jest przerażająco przeciętny, brzmienie jakie ona oferuje to taki dziwaczny nowoczesny „new jazz”. Dużo elektroniki, *smyczki w tle, surowy kontrabas – to muzyka bardzo nietypowa, wymagająca od słuchacza równie wielkiego skupienia, jaki i płynności „poruszania” się w tych klimatach muzycznych (a ja, mimo że słucham dużo jazzu i acid jazzu to nie potrafiłem się w tym wszystkim odnaleźć). Całość przypomina brzmienie znane z nagrań Bjork czy Garbage – mimo że nie jestem fanem ani jednego ani drugiego zespołu to cenię sobie bardzo twórczość Bjork lecz to niestety nie sprawiło że muzyka Anji do mnie "celniej" trafiła - nie trafiła i to w ogóle. Nie licząc intrygujących utworów instrumentalnych, zaciekawiły mnie jedynie 3 piosenki. Urocza Can I Keep Him to jedna z niewielu kompozycji o pogodnym „nastawieniu”. Bardzo ładnie wkomponowane smyczki w tle zderzają się z topornym brzmieniem syntezatorów, które czasem dają o sobie znać. Równie ciekawy jest Trace of Gray – to chyba najlepszy „numer” na tym albumie. Początek utworu zwiastuje kolejną, dziwną muzyczną eksperymentalną awangardę, jednak po chwili piosenka dumnie „płynie” w takt walca przy akompaniamencie skromnych smyczków, flecików, delikatnej perkusji i nawet momentami akordeonu. Trzecia kompozycja, która mi przypadła do gustu to Under Your Wings w wykonaniu zespołu Hiro My Hero – całość w rytmie reggae, atrakcyjny męski wokal i przebojowy refren z interesującymi chórkami skutecznie mnie zainteresował.

Niestety reszta utworów nie zdobyła mojego większego uznania, niejednokrotnie nie byłem wstanie wysłuchać tej płyty do końca. Przyjemność w odbiorze opisywanego albumu odnajdą jedynie miłośnicy Anji Garbarek i specyficznego brzmienia jej muzyki oraz fani tego naprawdę dobrego filmu Besson`a. Podczas projekcji dziwnym sposobem to wszystko jakoś „zgrało” się z obrazem, na płycie już tak atrakcyjnie zagrać nie chciało. Dodatkowo odtwarzanie zakłócają błędy typu „pop” (płyta oczywiście zabezpieczona genialnym programem Copy Controlled, który często uniemożliwia słuchanie na komputerze, a jeśli umożliwia to z „pyknięciami” które także zdarzyły mi się podczas słuchania na discmanie takiej podrzędnej firmy … hmm sony…). A ja tymczasem pozostawię tą płytę w spokoju i sięgnę ponownie po znakomity album „zmontowany” w podobnej jak Angel-A konwencji jednak przerastający go o kilka klas, mianowicie Good Night and Good Luck Diann`y Reeves, co niniejszym i Wam rekomenduję uczynić. Natomiast pseudo artystkom, mogącym się pochwalić co najwyżej tylko nazwiskiem i słynnym ojcem, mówię stanowcze „nie”.

Specjalne podziękowania dla Monolith Films za zaproszenie na pokaz prasowy tego oraz szeregu innych filmów oraz za materiały prasowe, które pomogły w stworzeniu tekstu.

Recenzję napisał(a): Rafał Mrozowski   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. Beyond My Control - 5:21
2. Can I Keep Him? - 3:41
3. It`s Just A Game - 3:10
4. Thank You Franck* - 0:44
5. Her Room – 2:30
6. André Running* - 1:00
7. No Trace Of Grey – 3:21
8. The Cabinet – 4:40
9. A. On Bridge* - 1:06
10. Spin The Context – 4:43
11. It`s Just A Game (Instrumental ver.) – 1:34
12. Le Corridor* - 1 :28
13. Balloon Mood – 3 :24
14. Andre Face Au Miroir* - 1 :40
15. Crossroads - Eat - 3:31
16. Captivante - Radar – 6:24
17. Under Your Wings - Hiro My Hero And Soulful – 3:39
18. Angel - Hiro My Hero Ft. Moira – 4:34

Razem: 56:37
*muzyka instrumentalna



Komentarze czytelników:

Zdefraudowany Defraudator:

Moja ocena:

Powiem tak: kompletne bzdury wyczytuje w powyzszym tekscie i sugerowanie sie nim moze wprowadzic w błąd. Muzyka Anji jest nietuzinkowa i specyficzna, tak wiec osoby przyzwyczajone do ogolnych standardow moga miec problemy na skupieniu swej uwagi, ale nie oznacza, to ze mamy do czynienia z materialem niskiej jakosci - osz ty w zyciu! Cztery solowe albumy w dorobku artystki budza skoajrzenia z plastycznym brzmieniem Kate Bush, eksperymentami Laurie Anderson czy też metamorfozami Bjork, lecz Anja nadaje swej muzyce duzo od siebie, wiec trudno nazwac ja jako nasladowczynie. Soundtracki do Angeli to jakby kontynuacja dokonan z "Briefly Shaking", albumu ktorym sie jedni zachycaja a inni przy nim gubia. Odnajdujemy tego samego ducha, podobny warsztat i rozwiazania, lecz trudno kompozycje oskarzyc, iz pochodza z odrzutow. Slaby glos? Nie wydaje mi sie aby Anja uwazala sie za wokalistke z pierwszej ligii, lecz ma dosc charakterystyczna barwe, ktora latwo rozpoznac i to jest istotne. Poza tym Anja nigdy nie podpierala sie nazwiskiem swego ojca, ktory notabene wzbudza podobne odczucia wsrod sluchaczy co jego corka. Co istotne kompozycje tu zastana sa wlasnego autorstwa i iloscia swego kolorytu moglyby obdarzyc kilka innych wydawnictw - zderzenie 14 utworow tej mlodej autorki z 4 kompozycjami obcych wykonawcow jest wrecz bolesne. Brzmia przy niej wyjatkowo plasko i jednowymiarowo.

3stan:

Moja ocena:

zupełnie nietrafiona recenzja. całkowita nieznajomość gatunku (bjork i garbage w jednej "szufladce"?!). pseudo recenzentom mówię nie