Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

V jak Vendetta (V for Vendetta)

24 Kwiecień 2006, 21:48 
Kompozytor: Dario Marianelli

Dyrygent: Benjamin Walfisch
Orkiestracje: Benjamin Walfisch

Rok wydania: 2006
Wydawca: Astralwerks

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
V jak Vendetta (V for Vendetta)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

 Płytę dostarczyła firma:
EMI Music Poland
V jak Vendetta to najnowszy film braci Wachowskich oparty na komiksie Alana Moore`a i Davida Lloyda. Opowiada on historię rozgrywającą się w przyszłości, kiedy Anglią rządzi totalitarny system. Główny bohater, zamaskowany rewolucjonista imieniem V, wzorem siedemnastowiecznego spiskowca Guy’a Fawkesa, postanawia wysadzić angielski parlament, aby zjednoczyć swoich rodaków przeciwko uzurpatorskiej władzy. Ratując młodą kobietę z poważnej opresji, już na samym początku zyskuje sobie w niej sprzymierzeńca, z którym nawiąże bliską, choć pełną przeszkód przyjaźń. Film jest bardzo sprawnie wyreżyserowany przez Jamesa McTeuque, posiada też wartką i co najważniejsze logiczną fabułę. Są w niej nakreślone interesujące postaci, szczególnie tytułowy V – elokwentny intelektualista przepełniony chęcią zemsty, człowiek wykształcony i jednocześnie obdarzony niezwykłymi zdolnościami do walki. Myślę jednak, że oryginalny materiał Moore’a i Lloyda został w filmie spłycony, przez co nie ma takiej siły oddziaływania. Według mnie obraz ten powinien być mocniejszy, bardziej sugestywny, powiedziałbym nawet, brutalniejszy. Wersja Wachowskich bliższa jest raczej kinu rozrywkowemu, niż skłaniającej do refleksji poważnej antyutopii. Lecz prawdopodobnie takie było zamierzenie twórców; najważniejsze, że V jak Vendettę ogląda się znakomicie. Ogólnemu wrażeniu, oprócz wcześniej wymienionych zalet, sprzyja niesamowity klimat, prawie w całości wykreowany przez kompozytora muzyki – Dario Marianelli`ego.

Tego młodego, włoskiego artystę zaczęto cenić od zeszłego roku, kiedy stworzył znakomitą muzykę do Nieustraszonych Braci Grimm oraz Dumy i Uprzedzenia. Za tę ostatnią otrzymał nawet nominację do Oscara. Perfekcyjne filmowe wyczucie i swoista europejska świeżość przyniosły mu nagły sukces w Hollywood i co za tym idzie, coraz poważniejsze propozycje. Ostatnią złożyli mu Wachowscy, którzy znani ze sprecyzowanych muzycznych preferencji, najprawdopodobniej nie kierowali się nazwiskiem kompozytora, lecz jego umiejętnościami i stylem, jaki zaprezentował we wspomnianych Nieustraszonych Braciach Grimm. Tam stworzył bowiem tajemnicze, mroczne i bogato zinstrumentalizowane utwory na potężną orkiestrę symfoniczną z wybijającą się na pierwszy plan sekcją dętych blaszanych i wyrazistym akompaniamentem instrumentów o niskim brzmieniu. Dokładnie tego potrzebowali twórcy filmu V jak Vendetta, aby nadać mu odpowiedni nastrój niepewności, niepokoju, a jednocześnie nadziei w dążeniu do celu – wyzwolenia narodu. Od razu powiem, że Marianelli’emu udało się te emocje oddać idealnie.

Zarówno film jak i soundtrack otwierają gromkie dźwięki kotłów i werbli oraz groźne motywy kontrabasów imitowane przez trąbki i *waltornie nadające brzmieniu nieco majestatycznego charakteru. Już te niespełna trzydzieści sekund może dać wyobrażenie o całej kompozycji – mrocznej, tajemniczej, lecz nie pozbawionej pierwiastka ciepła. Dalej pojawia się potężny, ale mało wyrazisty melodycznie temat, grany zamiennie przez skrzypce oraz instrumenty dęte blaszane. Towarzyszy mu pełne napięcia ostinato fagotów i kontrabasów a także bardzo energiczny rytm grany na tomach i kotłach. Każda fraza zakańczana jest głośnymi uderzeniami talerzy lub *gongów. Dźwięki płynnie zbiegają się w drugi temat – nieco spokojniejszy, z linią prowadzoną przez wszystkie sekcje i chór, przywodzącą na myśl pochód mnichów. Szybko dochodzi jednak do ostrej kulminacji zwieńczonej przeszywającym akordem instrumentów dętych blaszanych i donośnym dźwiękiem dzwonu rurowego. Później pojawia się bardzo charakterystyczny dla tej kompozycji element – motoryczny, zmiennie *akcentowany motyw kontrabasów o suchym brzmieniu i rwanej artykulacji. Odbiera go inny, prowadzony przez flety, który przywodzi na myśl ten nieodzowny, dwu-nutowy element Szczęk Williamsa. Do fletów dołącza się cała orkiestra i muzyka przeradza się w ciężki *"action score", którego wyraz podkreślają dwa uderzenia werbla na słabą część taktu i jakby powstrzymywane frazy sekcji dętej. Kiedy do orkiestry dochodzą elektroniczne, perkusyjne sample, muzyka staje się bardzo dynamiczna i z niewielkimi przerwami w nastroju, wynikającymi z wydarzeń rozgrywających się na ekranie, taka pozostaje do końca. Oprócz pulsującej elektroniki, dynamizmu dodają jej porywające, *synkopowane ostinata kontrabasów i gwałtowne wejścia poszczególnych sekcji. Utwór kończy skrajnie energiczne *crescendo instrumentów elektronicznych, które kojarzy się z gwałtownymi kulminacjami Matrixa Dona Davisa. Mam nadzieję, że czytelnik wybaczy mi ten długi i być może nudny opis utworu Remember Remember, ale jest on szczególnie reprezentatywny dla całej kompozycji, mimo że to czysta ilustracja. Nie ma w nim bowiem żadnych wyrazistych tematów, ale dzięki kilku charakterystycznym motywom i rozwiązaniom aranżacyjnym przybiera on raczej formę muzycznej opowieści, a nie dźwiękowego tła.

W V jak Vendetcie można zauważyć pewne podobieństwa do kompozycji innych hollywoodzkich ilustratorów. Słychać je zwłaszcza w utworze ...Governments Should Be Afraid of Their People.... Rozpoczyna go spokojny kwintet smyczkowy wygrywający współbrzmienia typowe dla Thomasa Newmana. Później słyszymy też trzy-nutowy, niezwykle ekspresyjny motyw wsparty motorycznymi kontrabasami, bardzo mocno kojarzący się z muzyką Michaela Giacchino do popularnej gry komputerowej Medal of Honor. Zresztą nie tylko w tym utworze słyszalne są nawiązania do dzieła twórcy Incredibles. Właściwie da się je wychwycić we wszystkich utworach o niepokojącym, tajemniczym charakterze. Jest w nich bowiem bardzo podobny sposób budowania napięcia – poprzez stopniową gradację dynamiki i zagęszczenia dźwięków. Wspomniane wcześniej ostinata fagotów i kontrabasów mogą również przywołać na myśl Medal of Honor. Nie oznacza to jednak, że Marianelli kopiuje innych kompozytorów. Ma swoją osobowość i styl, ale wykorzystuje niemal wszystkie rozwiązania występujące w muzyce filmowe, zatem pewne podobieństwa rodzą się same.

Najnowsza kompozycja Marianelli’ego nie składa się tylko z mocnych i potężnych brzmieniowo utworów. Jest też kilka spokojnych, o wręcz refleksyjnym charakterze, choć stanowią zdecydowaną mniejszość. Z tej grupy szczególnie podobają mi się dwa: Lust and the abeby i Valerie. W pierwszym prym wiedzie surowy, ale jakże piękny chór, którego partie wzorowane są na liturgicznej muzyce średniowiecza – ilustruje bowiem scenę rozgrywającą się w olbrzymim, gotyckim kościele. Każdą frazę otwiera dźwięk dzwonu nadający muzyce przestrzeni, którą spotęgowano jeszcze odpowiednim nagraniem, dzięki któremu uzyskano większy pogłos. Z kolei Valerie został wprawdzie oparty na dość ostrym ostinato kontrabasów, lecz tutaj nie nadaje on muzyce dynamizmu, a swoistego falowania, kołysania. Na akompaniament nakładają się pulsujące warstwy instrumentów dętych blaszanych i długie dźwięki smyczków. To według mnie jeden z najpiękniejszych, jeśli nie najpiękniejszy fragment całego dzieła. Robi też niesamowite wrażenie w połączeniu z obrazem, gdyż działa na zasadzie kontrastu – ilustruje bardzo dramatyczną scenę. Zaraz po tym słyszymy urokliwe dźwięki fortepianu wsparte ciepłym kwintetem smyczkowym. Piękne.

Niezwykły klimat i moc muzyki do V jak Vendetta należy też zawdzięczać fenomenalnej orkiestracji stałego współpracownika Marianelli’ego – Benjamina Walfischa. Brawurowe aranżacje sekcji dętej i perkusyjnej, doskonałe proporcje, genialne wykorzystanie możliwości wszystkich instrumentów czy perfekcyjne przejścia między stylami, to wszystko jego zasługa.
Na płycie znalazły się jeszcze trzy piosenki występujące w filmie – tytułowy bohater słuchał ich ze swojej szafy grającej. Są to: Cry Me A River wykonywana przez Julie London, I Fund A Reason w interpretacji Cat Power oraz Bird Gerhl Anthony’ego & The Johnsons. Najbardziej przypadła mi do gustu ta pierwsza ze względu na jej zmysłowy charakter i przekonywujący wokal oraz delikatny akompaniament gitary akustycznej. Co najważniejsze wszystkie piosenki doskonale pasują do materiału orkiestralnego, dzięki czemu nie wytrącają słuchacza z równowagi.

V jak Vendetta to kompozycja niezwykle ciekawa, bogata i przede wszystkim dodająca filmowi mnóstwo emocji. Niestety z jej odbiorem na płycie bywa różnie. Mimo wszystkich wymienionych przez mnie zalet, jest to jednak muzyka czysto ilustracyjna, mogąca być dla wielu słuchaczy ciężka do przyswojenia. Myślę jednak, że przy odpowiednim nastawieniu każdy będzie w stanie odkryć jej niezwykły potencjał, dlatego z czystym sumieniem wystawiam jej mocne cztery gwiazdki.

Recenzję napisał(a): Aleksander Dębicz   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. Remember Remember - 6:42
2. Cry Me a River - Julie London - 2:48
3. Governments Should Be Afraid of their People - 3:11
4. Evey`s Story - 2:48
5. Lust at the Abbey - 3:17
6. The Red Diary - 7:33
7. Valerie - 8:48
8. Evey Reborn - 3:50
9. I Found a Reason - Cat Power - 2:02
10. England Prevails - 5:44
11. The Dominoes Fall - 5:28
12. Bird Gerhl - Antony & the Johnsons - 3:17
13. Knives and Bullets - and Cannons Too - 7:33

Razem: 63:01



Komentarze czytelników:

Mefisto:

Moja ocena:

No, prawie bym się zgodził, gdyby nie zdanie: "Rozpoczyna go spokojny kwintet smyczkowy wygrywający współbrzmienia typowe dla Thomasa Newmana." - nigdy nie słyszałem takich smyczków u Tomcia. Nawet w jego najdramatyczniejszych partyturach

Andy:

Moja ocena:

Nudna kompozycja. Podobne jak film, więc to ją w zasadzie usprawiedliwia...

Rafalski:

Moja ocena:

bardzo ciekawa płyta, "konstrukcja" samego albumu stoi na równie wysokim poziomie jak muzyka sama w sobie.

Grzegorz Maciejewski:

Moja ocena:

Właśnie wróciłem z kina. Film znakomity, a muzyka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Kreowała w nim klimat! Nie wiem jak jest na płycie, ale za efekt w filmie wystawiam maks.

Pokemon:

Moja ocena:

Film widziałem dawno temu ( całkiem niezły swoją drogą), ale muzykę jakoś dopiero teraz poznałem i zastanawiam się jak ja mogłem taką perełkę przegapić! Ten score jest naprawdę świetny, mocny, mroczny, klimatyczny i pełen miażdżącej energii. Valerie, Evey Reborn- piękne kawałki. No i jeszcze to świetne zakończenie:D. I coś wprost niezwykłego- piosenki pasują do muzyki instrumentalnej ( nie podoba mi się jedynie Bird Gerhl, głos faceta mnie drażni). Jeszcze jedno małe "ale"- w spisie recenzji nie ma literki V... trzeba używać wyszukiwarki, żeby tu dotrzeć:).


  Do tej recenzji są jeszcze 2 komentarze -> Pokaż wszystkie