Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Tora! Tora! Tora!

29 Maj 2006, 20:54 
Kompozytor: Jerry Goldsmith

Rok wydania: 1970/2000
Wydawca: Film Score Monthly

Muzyka na płycie:
Tora! Tora! Tora!

 Płytę dostarczyła firma:
Film Score Monthly
Rok 1970 był wyjątkowy w historii kina wojennego. Twientieth Century Fox wyprodukowało wtedy dwa wysokobudżetowe dramaty poświęcone tematyce II wojny światowej. Jako pierwszy (4 lutego) zadebiutował Patton Franklina J. Schaffnera, natomiast 23 października 1970 roku na ekranach pojawiła się jeszcze większa produkcja, poświęcona początkowi wojny na Dalekim Wschodzie; japońskiemu uderzeniu na Pearl Harbor w pamiętną niedzielę 7 grudnia 1941 roku – Tora! Tora! Tora! w reżyserii Richarda Fleischera (sekwencje amerykańskie) oraz Akiro Kurosawy (sekwencje japońskie). Film kosztował wtedy 25 mln dolarów. Zdobył Oskara w kategorii najlepszych efektów specjalnych oraz dodatkowo 4 nominacje. Przedstawia on moment, w którym Stany Zjednoczone oficjalnie przystąpiły do wojny, po śmierci ponad 3,5 tysiąca amerykańskich żołnierzy w zbombardowanej bazie wojskowej w Pearl Harbor. Co ciekawe, dramat ten został przedstawiony z obu stron konfliktu – Waszyngtonu i Tokio. Wybór amerykańskiego reżysera nie był przypadkowy. W poprzednich latach Fleischer zrobił dla Twientieth Century Fox dwa duże filmy – Fantastic Voyage (1966) i Doctor Dolitle (1967). Japońska wytwórnia filmowa Japan`s Toei Studios także sięgnęła po „sprawdzoną markę”. Nie zdziwił także wybór kompozytora.

Jerry Goldsmith już wtedy (41 lat) miał bogate doświadczenie w pisaniu muzyki do filmów etnicznych z elementami kultury Dalekiego Wschodu – The Spiral Road, Morituri, The Sand Pebbles i The Chairman oraz do dramatów wojennych – In Harm`s Way, Von Ryan`s Express, The Blue Max i oczywiście Patton. Sam kompozytor podpisując się pod projektem Patton`a i Tora! Tora! Tora! stwierdził, że nie potrzeba do tych trwających średnio dwie i pół godziny filmów, więcej jak 30 minut muzyki. Przy Patton`ie Goldsmith miał o tyle ułatwioną sprawę, że mógł skoncentrować trzon ilustracji wokół tytułowego generała George`a Pattona. Przy Tora! Tora! Tora! musiał posłużyć się innym rozwiązaniem. Od razu rzuca się w oczy (a raczej na uszy), że sekwencje akcji, przedstawiające uderzenie 353 samolotów japońskich na amerykańską bazę morsko – lotniczą w Pearl Harbor na Hawajach, są całkowicie pozbawione muzycznej oprawy. Maestro posłużył się nią ilustrując rozgrywki dyplomatyczne polityków i wojskowych oraz techniczne (a raczej taktyczne) przygotowania obu stron do wojny: przykładem niech będą sceny, gdy minister spraw zagranicznych Japonii Yosuke Matsuoka podpisuje w Berlinie akt przystąpienia Cesarstwa do „Osi”, gdy adm. Chuichi Nagumo wydaje rozkaz rozpoczęcia operacji „Z”, czyli uderzenia na Pearl Harbor lub przygotowania Japończyków do uruchomienia swojej powietrznej armady na pokładach 6 lotniskowców, czy scena gdy adm. Isoroku Yamamoto (głównodowodzący Flotą Imperialną) stoi na pokładzie flagowego pancernika Nagato i wypowiada słynne słowa: „Obudziliśmy śpiącego olbrzyma”.

Na potrzeby filmu Jerry Goldsmith zrezygnował z muzyki triumfalnej, a zwłaszcza z wojskowych marszy. Główny nacisk został położony na podkreślenie dramatyzmu historii oraz klimatu towarzyszącego przygotowaniom wojennym dwóch jakże różnych supermocarstw – USA i Japonii. To dlatego, obok tradycyjnej instrumentacji symfonicznej (choć od razu trzeba zaznaczyć, że orkiestra nie jest wcale monstrualnych rozmiarów, wręcz przeciwnie), kompozytor posłużył się szeroką gamą środków muzycznych nawiązujących do Dalekiego Wschodu, czy raczej Kraju Kwitnącej Wiśni. Doskonałym źródłem inspiracji dla tego projektu, zwłaszcza w użyciu egzotycznie brzmiącej perkusji, był pochodzący sprzed dwóch lat klasyk Planet of the Apes. Innymi etnicznymi instrumentami, które często możemy tu usłyszeć niech będzie *koto (długi instrument z 13 strunami – rodzaj cytry), sitar (gitara indyjsko – persko o 3 strunach) oraz idealnie pasujące do tego brzmienia flet, harfa i cała rzesza orientalnych bębenków.

Na albumie możemy usłyszeć kilka charakterystycznych stylów. Main Title i The Final Message prezentują najmocniejszą część partytury – Tora Theme. Ilustruje on Flotę Cesarską i jej nowego zwierzchnika; adm. Isoroku Yamamoto. Dominującym instrumentem jest koto (narodowy instrument japoński) i wybijające rytm bębenki, do których dołącza z czasem pełna orkiestra, a zwłaszcza sekcja dęta blaszana. Najbardziej podoba mi się moment, w którym do koto dołączają mroczne pociągnięcia kontrabasu i subtelnie *kontrapunktujące *waltornie. Barwa tematu przybliża nam stałe cechy kodeksu honorowego japońskiej armii (Bushido), w tym przypadku marynarki wojennej. Pełno w nim powagi, honoru i poświęcenia dla kraju. Szczególnie ciekawie brzmi temat Tora w finale z dynamicznym zakończeniem, gdzie pojawia się także ksylofon. Ta wariacja dostarcza także najwięcej emocji. Ciekawostką jest, że także w drugiej części albumu Entr`acte jest dane usłyszeć ten monumentalny i jakże dramatyczny temat przewodni rozpisany na całą orkiestrę, gdzie tym razem prym wiedzie *sekcja smyczkowa. Poza nimi, temat ten pojawi się również w innych wariacjach na reszcie albumu, np. finał Little Hope, gdy Japończycy oglądają makietę Pearl Harbor, duet na koto w Predictions, bardzo stonowana aranżacja na nisko brzmiącą sekcję smyczkową w Disagreement, aranżacja na sitar w The Waiting Game, dostojna sekcja smyczkowa w Pre-Flight Countdown oraz nisko brzmiąca sekcja dęta blaszana w On The Way.

Drugą stronę ścieżki stanowi klimat amerykański, gdzie kompozytor posługuje się tradycyjnym połączeniem sekcji smyczkowej i dętej blaszanej, choć trzeba przyznać, że mimo amerykańskiej obecności w filmie, w muzyce pełno jest orientalizmu. Prawie 6-minutowy The Waiting Game to zróżnicowana instrumentacyjnie kompozycja poświęcona z jednej strony staraniom amerykańskiego wywiadu w przekonaniu Białego Domu o niebezpieczeństwie japońskiego uderzenia, zaś z drugiej przygotowania adm. Chuichi Nagumo do uruchomienia swojej „pięści uderzeniowej”. Klimat jednak bardziej odpowiada Wschodowi niż Zachodowi. Przez prawie cały czas słyszymy tu etniczne bębny w stylu Planet of the Apes i akompaniament *basowy (głównie kontrabasy). Co jakiś czas przewija się też temat główny na dęciaki i sitar. Nie brakuje też klasycznej, choć skromnej, sekcji smyczkowej i instrumentów dętych drewnianych, granych głównie na niskiej tonacji. Całość prezentuje mroczny i dramatyczny charakter. Podobny (tzn. poruszający obie strony) utwór to Sunday Morning, gdzie wywiad U.S. Navy dostaje coraz więcej sygnałów ostrzegawczych, zaś amerykański ambasador w Tokio stara się o audiencję u cesarza Hirohito. I znowu paleta użytych środków bardziej nawiązuje do Japonii niż USA – pulsująca rytm, *glissando na smyczkach, wejścia puzonów, flet i koto. Pierwsza część The 14th Part nareszcie w pełni oddaje amerykański klimat (Szef sztabu Generalnego gen. George Marschall w Waszyngtonie odbiera kolejną porcję informacji wywiadowczych) – pulsująca perkusja i instrumenty dęte drewniane oraz żywiołowa sekcja smyczkowa

Na albumie nie mogło mimo wszystko braknąć kompozycji podkreślających toczącą się akcję. Tutaj też możemy usłyszeć znajomo brzmiące perkusonalia pochodzące z Planet of the Apes. Jednym z najbardziej agresywnych utworów jest The Chancellery, gdzie przez dobrą minutę biją po uszach motywy na sekcję dętą, niski fortepian i werble. Doskonale pasuje to do obrazu tworzącego się sojuszu Berlin – Tokio. Ten typ tracku prezentuje nam pewien schemat – jak wygląda muzyka akcji w filmie. Mt. Niitaka przedstawia spotkanie dwóch żywiołów – floty japońskiej i sztormu. Goldsmith opatrzył je nisko brzmiącym fortepianem, *dysonującymi smyczkami i mrocznymi tąpnięciami sekcji dętej. Pre-Flight Countdown to doskonały przykład kompozycji akcji. Sekcja dęta, w tym puzony i waltornie, flety, sitar, fortepian, werble i kotły tworzą niezwykle dynamiczny i agresywny podkład ilustrujący scenę startu większości z 91 samolotów japońskich z pokładu lotniskowca Akagi. Bardzo dostojnie i marszowo brzmi tu temat główny na sekcję smyczkową i cymbałki. Jednym z lepszych scen w filmie jest moment, w którym japońskie eskadry (pierwsza fala obejmowała 189 maszyn kmdr M. Fuschidy) dostrzegają niebo, a raczej chmury przypominające flagę narodową Japonii – On The Way: znowu słyszymy temat Tora na niską sekcję dętą, zaś przestrzeń powietrzna została zilustrowana charakterystycznymi dźwiękami piccolo. Duże wrażenie robią też krótkie, dynamiczne szarpnięcia kontrabasu z akompaniamentem dętym. Finałowy The Final Message to 5-minutowa kompozycja, w której wywiad U.S. Navy ostatecznie rozszyfrował depesze japońskie – bardzo melodyjnie brzmi połączenie smyczków i instrumentów dętych drewnianych. Dotyczy to jednak tylko pierwszej części utworu.

Na płycie możemy także znaleźć trochę utworów bardziej dramatycznych, bardziej ilustracyjnych, najczęściej dotykających strony japońskiej. Nie zawsze są one odsłuchiwane z lekkością. Słyszymy tutaj koto, *dysonujące *smyczki i mroczną, choć nie nachalną elektronikę. Taki klimat mamy w Little Hope, gdzie Yamamoto dyskutuje o planach wojny z USA, w Predictions, ilustrującym dyplomatyczne przygotowania Japonii, w tym sceny w japońskiej ambasadzie w Waszyngtonie, zaś wizyta w Pałacu Cesarskim w Tokio została zilustrowana stonowanym połączeniem fletu, koto i harfy - Imperial Palace. Bardziej rytmicznym, utworem z uwagi na pulsującą perkusję, jest The 14th Part, gdzie ludowe koto świetnie odzwierciedla ostatnie godziny pokoju, gdy japońska ambasada odbiera i dekoduje ostatnią część depeszy, stanowiącej formalne wypowiedzenie wojny. Środkowa część The Final Message to z kolei klimatyczny „underscore” z podkreślającym barwę sitarem i etniczną perkusją.

Na soundtracku nie zabrakło także materiału bonusowego. Mamy tu dwa hymny marynarki wojennej. Oczywiście *orkiestracja jest standardowa – mnóstwo instrumentów dętych blaszanych i piccolo oraz werbli, talerzy i bębnów. Doskonałym trackiem jest Japanese Military, gdzie przez ponad cztery i pół minuty słyszmy kompilację hymnów Floty Cesarskiej. Część została użyta na filmie: pierwsza część przedstawia ceremonię na pokładzie flagowego Nagato, druga część nie jest obecna na ekranie, zaś trzecia i czwarta (When You Go To Sea) i The Sea ilustruje moment, gdy Yamamoto przybywa objąć komendę na flotą imperialną, natomiast finał Warship March pochodzi z końcówki filmu. Muszę przyznać, że muzyka „japońska” brzmi bardzo „amerykańsko” i trudno byłoby odgadnąć jej pochodzenie. Z American Millitary nie było żadnego problemu. Od razu jest rozpoznawalna solówka na trąbce przy The Star Spangled Banner i wejście hymnu narodowego w specjalnej, filmowej aranżacji. Finał został gwałtownie przyspieszony, gdyż orkiestra na filmie chciała go skończyć, nim spadną na nią japońskie bomby.

Kolejną podwójną perełką są nowe aranżacje tematu głównego – Tora Theme. Wersja Piano jak nazwa sugeruje to subtelne wykonanie tematu na fortepian. Brzmi naprawdę dobrze i spokojnie. Orchestra to wyjątkowo japońsko brzmiąca wariacja na sitar oraz etniczne smyczki i „lekkie” perkusonalia. Ciekawostką jest nieco popowa barwa z fortepianem (styl amerykański) w środku utworu. Ta wersja również brzmi ciekawie i przede wszystkim melodyjnie.

Na zakończenie pozostawiłem 3 piosenki. Najpierw słyszmy znaną już kompozycję The Waiting Game, której drugą część zastąpiono jazzową, relaksującą melodią, wręcz taneczną. Została ona przearanżowana z oryginalnego utworu At Last. Osobiście, takie rozwiązanie niezbyt mi przypadło do gustu. Wolałbym albo jeden utwór, albo drugi. Bez takiego, trochę sztucznego, łączenia. Skoro Pearl Harbor jest położone na Hawajach to nie mogło braknąć także „Source Music”, czyli Big Band Source, gdzie słyszmy ten ciepły, jazzowy kawałek At Last połączony z klasykiem już muzyki tanecznej Chattanooga Choo Choo (scena imprezy oficerskiej) oraz Hawaiian Radio, które słuchają… Japończycy lecący akurat w stronę Pearl Harbor.

Tora! Tora! Tora! to z pewnością jedna z najbardziej oryginalnych i klasycznych już partytur do kina wojennego z poruszającym tematem przewodnim. Etniczne brzmienie niemal na każdym kroku podkreśla konflikt Wschodu z Zachodem. Bez wątpienia ta muzyka nie jest dla każdego. Początkujący fan Goldsmitha może mieć z nią problemy – muzyka będzie dla niego zbyt szorstka, za mało melodyjna i zbyt skromna jeśli chodzi o epickość brzmienia. No i muzyka akcji ustępuje tutaj miejsca dramatyzmowi i klimatycznemu „underscore`owi”. Tym bardziej, że nieodzowne stają się porównania z pochodzącym z tego samego roku Patton`em. Oba jednak wymagały od kompozytora innego podejścia. Przede wszystkim w barwie użytych środków. W Patton`ie obecność muzyki triumfalnej nie razi (z pewnością kreuje ona postać bohatera narodowego tamtych czasów) i wykazuje wszystkie cechy stylu amerykańskiego, natomiast w Tora! Tora! Tora! dominuje klimat Japonii, państwa które wymierzyło USA „cios w plecy” – to na pewno nie zasługuje na muzykę optymistyczną. Komu można polecić ten soundtrack? Bez wątpienia fanom kompozytora i samego filmu. Pozostali będą potrzebowali nieco czasu, aby się do niego przekonać. Osobiście uważam temat przewodni z filmu za jeden z najlepszych, jakie Goldsmith napisał do dramatu wojennego.

Gdy w lutym 1997 roku Varese Sarabande Records wydawała re-edycję innego klasyka wojennego Goldsmitha – Patton, na albumie znalazło się także około 12 minut muzyki z Tora! Tora! Tora!. Stanowiło to, na szczęście, tylko przedsmak prezentu, jaki Film *Score Monthly zaoferowała fanom kompozytora w maju 2000 roku, gdy wydała limitowaną edycję z kompletną partyturą. Mamy tu prawie godzinę muzyki, z której prawie 40 minut to oryginalna muzyka kompozytora użyta w filmie; reszta to materiał bonusowy. Dźwięk jest bardzo dobry jak na wydanie albumu mającego wtedy 30 lata. Wszystko jest w stereo. Za produkcję odpowiedzialny był Lukas Kendall.

Wydania Film Score Monthly są zawsze bogato przygotowane graficznie (ujęcia z filmu, fotki twórców, plakaty reklamowe lub rysunki próbne) oraz merytorycznie. Mamy tu informacje dotyczące samej produkcji, nie brakuje też szczegółów dotyczących powstawania muzyki do filmu, zaś sama partytura jest omówiona utwór po utworze. Bardzo ułatwia to umiejscowienie kompozycji w konkretnej scenie filmu. Brakuje mi tylko fotki Jerry`ego Goldsmitha z 1970 roku.

p.s. Słowo Tora oznacza tygrysa przebiegającego w legendzie „1000 ri”, tj. 500 km w jeden dzień. Takie też było hasło potwierdzające osiągnięcie elementu zaskoczenia przekazane admirałowi Chuichi Nagumo, dowódcy japońskiego zespołu uderzeniowego.

p.s.2. Okładka przedstawia część eskadry japońskich bombowców nurkujących typu Aichi D3 Val.

Recenzję napisał(a): Szymon Jagodziński   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:

1.Main Title – 3:06
2.The Chancellery – 1:05
3.Little Hope – 1:54
4.Predictions – 2:44
5.Disagreement – 2:02
6.imperial Palace – 2:29
7.Mt. Niitaka – 1:18
8.The Waiting Game – 5:48
9.Sunday Morning – 2:55
10.The 14th Part – 2:41
11.Entr`acte – 1:44
12.Pre-Flight Countdown – 2:07
13.On The Way – 1:40
14.The Final Message – 5:03

Bonus:

15.Japanese Military – 4:38
16.American Military – 1:39
17.Big Band Source – 2:24
18.Hawaiian Radio – 1:46
19.The Waiting Game (with overlay) – 5:47
20.Tora Theme (piano) – 1:16
21.Tora Theme (orchestra) – 1:40

Razem: 55:59

Dyrygent: Jerry Goldsmith
Orkiestracje: Arthur Morton



Komentarze czytelników: