Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Bad Boys

16 Czerwiec 2006, 13:13 
Kompozytor: Mark Mancina

Rok wydania: 1995
Wydawca: Bootleg

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Bad Boys

Odtwarzaj / Zatrzymaj

Każdy kinoman dla higieny psychicznej albo po prostu czystej rozrywki chce czasem obejrzeć film o niekoniecznie ambitnej treści. Musi jednak być profesjonalnie zrealizowany i posiadać pomysłowy, przemyślany scenariusz, a co za tym idzie wciągającą fabułę. Przykładem takiego kina może być obraz "Bad Boys" w reżyserii Michaela Bay`a. Opowiada on historię dwóch czarnych gliniarzy z wydziału antynarkotykowego w Miami, mających odnaleźć i odzyskać skradzioną heroinę wartą miliony dolarów. Obaj są swoim zupełnym przeciwieństwem – jeden jest przystojnym i bogatym uwodzicielem, drugi – niezbyt urodziwym mężem i ojcem trójki dzieci. I właśnie dzielące ich różnice są powodem wielu kłótni, stanowiących tu główne źródło komizmu. Film uważam za bardzo atrakcyjny ze względu na efektowną akcję i bardzo zabawne dialogi. Jednak w przeciwieństwie do większości jego miłośników twierdzę, że specyficzny klimat dzieła wcale nie należy zawdzięczać muzyce Marka Manciny.

Według mnie filmy utrzymane w takim "luzackim" charakterze, których bohaterami są energiczni, jajcarscy faceci, co raz sypiący jakimś zabawnym tekstem w murzyńskim slangu, powinny mieć odpowiednią oprawę dźwiękową. Myślę, że najlepsza byłaby muzyka hip-hopowa albo drum`n`base`owa z mocnym, stabilnym *groovem żywej perkusji i gitary *basowej. Wniosłaby bowiem do filmu jeszcze więcej "czarnego" klimatu oraz energetyzmu i radości. Niestety w "Bad Boys" muzyka takie emocje wnosi w niewielkim stopniu. Dlaczego? Ponieważ jej kompozytor postawił na akcję w dość prymitywnym stylu typowym dla dawnej organizacji *Media Ventures, z której się wywodzi. Mamy tu zatem energiczne bity zsamplowanej perkusji i wyjątkowo tandetną harmonikę wzmacnianą kiczowatymi smyczkami. Parę utworów, z tematem przewodnim na czele, jest zbliżonych do muzyki o jakiej powiedziałem na początku i znakomicie komponują się one z obrazem. Jednak większość materiału zdominowały bezpłciowe produkty – nie bójmy się tego słowa – *MV.

Opisywana przeze mnie muzyka nie została wydana na płycie. Na rynek wypuszczono jedynie hip-hopową składankę piosenek promujących film, na której z całego score`u znalazł się jedynie temat przewodni. Przedmiotem recenzji jest więc bardzo trudno dostępny *bootleg Concorde`u. Najpierw powiedzmy o plusach tej muzyki. Mancina na pewno stworzył dobry temat "Bad Boys`ów" – dynamiczny i wyrazisty, przez co łatwo wpadający w ucho. Możemy go usłyszeć już w pierwszym utworze – "The Porsche Scene". Wykonuje go chropowata gitara elektryczna z efektem dodającym pogłosu, co znakomicie oddaje beztroski klimat Miami. Temat przewija się przez wiele utworów, a chyba najatrakcyjniej brzmi w "Jojo Doesn`t Know/Hello We`re Negroes", ze względu na najbardziej "rozbujany" klimat, dzięki biorącej perkusji z częstymi *rimshotami charakterystycznymi dla muzyki latynoskiej. Ogólnie rzecz biorąc dla ucha miłe są te utwory, w których słyszymy żywe instrumenty, mamy pełnokrwiste bity zestawu perkusyjnego i gitary basowej albo delikatne dźwięki gitary akustycznej, jak np. w subtelnym, melancholijnym "He Knew The Girl" czy "We Need You".

Niestety, tak jak wcześniej powiedziałem, w "Bad Boys" przyjemne utwory przysłania tandetny *"action score". Wprawdzie potęguje on napięcie w scenach pościgów i gonitw, ale w najbardziej banalny i prymitywny sposób. Prym wiodą tu hałaśliwe perkusyjne sample, drażniąca, ostra gitara elektryczna i wyjątkowo sztucznie brzmiące *smyczki. Wszystko to zostało oparte na najprostszej i przez to bardzo irytującej harmonii. Muzyka akcji jest tu zupełnie bez polotu, potraktowana za bardzo na serio. Sprawia wrażenie chaotycznej i nieprzemyślanej. Wiem jednak, że zyskała wielu entuzjastów dlatego do mojej opinii proszę podejść z dystansem.

Kompozycję Marka Manciny uważam za przereklamowaną. Mimo że posiada kilka mocnych punktów, ogólne wrażenie psuje jej dynamiczna i niestety większa część. Mogło być ciekawiej.

Recenzję napisał(a): Aleksander Dębicz   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. The Porsche Scene - 04:36
2. Main Title / We`re In - 06:11
3. Silver Packages - 01:12
4. Stay Cool - 01:09
5. You`ll Hear From Me Again - 04:22
6. Jojo Doesn`t Know / Hello, We`re Negroes - 06:03
7. A Favor For Mike Lowrey - 00:57
8. Somebody`s Upstairs - 04:20
9. He Knew The Girl - 01:15
10. The Madam - 01:12
11. You Have To Trust Me - 01:49
12. Thanks For Everything - Mike - 00:53
13. I Went Undercover - 01:06
14. Noah - 02:15
15. Running Away / The Chase - 04:34
16. We Need You - 00:41
17. A Mixed Conversation - 02:02
18. Do You Remember Club Hell? - 01:39
19. We Must Get Julie Back - 09:14
20. Hangar 3 - 01:48
21. It`s Over - 03:05
22. The Race - 01:50
23. The Confrontation - 04:21

Razem: 66:34



Komentarze czytelników:

Mefisto:

Moja ocena:

W zasadzie się zgadzam, ale za "luzackość" tej pozycji i parę naprawdę świetnych dźwięków dałbym jednak 4

Koper:

Moja ocena:
bez oceny

"Myślę, że najlepsza byłaby muzyka hip-hopowa" "Wniosłaby bowiem do filmu jeszcze więcej "czarnego" klimatu" LOL Olek, czy Ty pochodzisz z Bronxu, czy coś w tym guście...? ;):D

natalia:

Moja ocena:

Aż ciśnie się na usta "jestem za, a nawet przeciw";) Za, dlatego, że rzeczywiście ta muzyka nie jest ambitna zupełnie i momentami smyczki brzmią fatalnie. Słychać, że kompozytor spieszył się z niektórymi utworami. Ale wychowałam się na tej muzyce i sentyment pozostał. Jest niepoważna, lekka, czasem śmieszna i ma taki "wakacyjny klimat". A temat otwierający zapewnia całkiem miłe doznania. Chcę tylko zauważyć Olku, że muzyka ta powstawała w 1995 roku i była dość specyficznym tworem, nawet jak na MV. Na uwagę zasługuje sposób prowadzenia orkiestry, bez względu na to, czy jest sztuczna, czy nie. Ciekawe użycie perkusji i całej tej warstwy elektronicznej, choć oczywiscie masz rację - harmonika jest banalna. Patrząć przez pryzmat 10 lat, to nic oryginalnego, a nawet juz brzmi to nieco archaicznie, ale przed Bad Boys był Speed, równie nowatorski brzmieniowe jak na swoje czasy. Wydaje mi się, że Media Ventures z pierwszej połowy lat 90 było zupełnie inne niż to, które znamy teraz. Kompozytorzy aż tak siebie wzajemnie nie naśladowali i nie komponowali pod inne nazwiska aż na taką skalę. Podsumowując album, to jest to dość oryginalne podejście do muzyki w filmie akcji, ale jako dzieło muzyczne nie przedstawia wielkiej wartości. To oczywiscie moje skromne zdanie. Pozdrawiam.

Tomek:

Moja ocena:

Częściowo zgadzam się z Tobą Olek, nie jest z pewnością pozycja ambitna, taka która przetrwa próbę czasu, natomiast nie zgadzam się całkowicie ze zdaniem, że: "Ponieważ jej kompozytor postawił na akcję w dość prymitywnym stylu typowym dla dawnej organizacji *Media Ventures, z której się wywodzi." Mógłbym się zgodzić a nawet Ci przyklasnąć :), gdyby Mancina wysmażył dzisiaj taką muzykę, ale to było ponad 10 lat temu - on był tym, który definiował styl MV i ta muzyka z założnia mogłabyć tylko taka, inaczej nie mówilibyśmy o czymś takim jak styl MV :). Wykonanie na pewno może zirytować kogoś, kto przesłuchał dziesiątki (a może i setki ;) kompozycji lepszych technicznie, ale Mancina broni się tym o czym mówi Natalia - lekkością i świeżośćią i wakacyjnym przymróżeniem oka. A tą uwagę o muzyce hip-hopowej czy innej czarnej to uważam troszkę za wyssaną z palca ;) Niemniej warto przynajmniej zaznajomić się z Main Title/Were In - kapitalna melodyka i rozmach (bynajmniej nie osiągnięty za pomocą 100-osobowej orkiestry).

Olek Dębicz:

Moja ocena:

Według mnie oryginalna i świeża była np. twórczość Herbiego Hancocka w latach 70. i 80. A przecież w dużej mierze obejmowała "lekką muzykę elektroniczną". Takie utwory jak "Chameleon" czy "Watermelon Man" nigdy się nie zestarzeją. Bo nie są puste...


  Do tej recenzji są jeszcze 2 komentarze -> Pokaż wszystkie