Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Piraci Karaibów: Skrzynia Umarlaka (Pirates of the Caribbean: Dead Man`s Chest)

18 Lipiec 2006, 19:16 
Kompozytor: Hans Zimmer

Wykonuje: The Hollywood Studio Symphony
Dyryguje: Pete Anthony

Rok wydania: 2006
Wydawca: Walt Disney Records

Muzyka na płycie:
Piraci Karaibów: Skrzynia Umarlaka (Pirates of the Caribbean: Dead Man`s Chest)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

 Kup tę płytę w:

iTunes za 9.99
"Piraci Karaibów: Skrzynia Umarlaka" to płyta, która początkowo zupełnie mnie nie interesowała - głównie z powodu muzyki z pierwszej części, która mocno mnie zraziła. Zmieniło się to dopiero gdy obejrzałem film z sesji nagraniowej, i usłyszałem fragment muzyki Zimmera, wykonywanej przez *smyczki. Dynamiczne i ciekawe brzmienie zachęciło mnie do sięgnięcia po płytę.

Muzyka Klausa Badelta z pierwszej części była jednym wielkim, hałaśliwym plagiatem "Twierdzy", na niewygórowanym poziomie. Ucieszyło mnie więc, że wykorzystanie tematów z pierwszej części "Piratów..." (czyli z "Twierdzy") jest w partyturze Zimmera znikome. Jeden z motywów pojawia się na moment chyba tylko w "W Wheel of Fortune". Szerzej wykorzystany został natomiast, pochodzący także z pierwszej części, "temat piracki" - na szczęście nie został on skopiowany z "Twierdzy". Motyw ten, wykonywany na wiolonczeli, u Zimmera wydaje mi się ciekawszy - bardziej żywy i wesoły - został też znacznie rozwinięty lecz nie pojawia się zbyt często. Na jego bazie zbudowano cały pierwszy utwór, dalej występuje sporadycznie. Ten temat to jedyny element, który pozwala słuchaczowi "przypisać" tę partyturę do filmu o piratach - choc jak wiadomo, Bruckheimer twierdzi, że "Piraci Karaibów" nie są filmem o piratach.

Przepis Zimmera na brzmienie nowych "Piratów..." jest bardzo ciekawy. Do garnka wrzucamy: jedną orkiestrę i chór z gigantycznymi *orkiestracjami a la *Media Ventures; dodajemy jedną gitarę elektryczną oraz smyczki w rockowych aranżacjach przyprawione Apocalypticą; dodajemy organy kościelne; wszystko przyprawiamy "Gladiatorem" i miksujemy. Na pierwszy rzut oka poszczególne elementy tego przepisu raczej się wykluczają, lecz nie dajcie się zwieść. Efekt tej mieszanki jest powalający. "The Kraken" będący esencją takiego brzmienia jest, moim zdaniem, największym hitem tej partytury. To co zaskakuje to ostre, super-dynamiczne, rockowe brzmienie, lecz uzyskane na orkiestrze - smyczki grają tu w sposób typowy dla gitar elektrycznych. Zimmer nie przestaje zaskakiwać także w "Davy Jones". Rozpoczyna go (i kończy) liryczna melodia wykonywana przez pozytywkę. Po chwili jednak melodia ta całkowicie się zmienia. Przejmują ją organy w towarzyszeniu chóru i smyczków na drugim planie. Całość bardzo rytmiczna i dramatyczna.

Na płycie dominuje oczywiście muzyka dynamiczna lecz jest urozmaicana różnorodną stylistyką. W spokojniejszych utworach często odnajdziemy nutę groteski, która przypomina, że mamy do czynienia z komedią. Tak jest np. w "Dinner is Served" - początkowo potężne brzmienie, dzikie bębny i dramatyczna wokaliza, w drugiej połowie zmieniają się w groteskowo brzmiący walc. Także wspomniany "piracki" temat przewodni z utworu "Jack Sparrow", wykonywany na wiolonczeli, jest kompozycją wesołą, z elementami "mickey mousingu". W podobnej atmosferze jest również utrzymany "Two Hornpipes (Tortuga)" - wykonywany przez solowe skrzypce i *banjo, z delikatnym orkiestrowym tłem, utwór ten imituje żeglarską szantę. Dwa kolejne niezwykłe utwory to: "Tia Dalma" oraz "Hello Beastie". Ten pierwszy to tajemnicza i liryczna kompozycja, z bardzo ciekawą wokalizą. W drugiej połowie utwór zmienia się w nostalgiczną i mroczną kołysankę. Natomiast "Hello Beastie" to 10 minut dość powolnie płynącej muzyki, przepełnionej patosem, smutkiem i dramatyzmem, ale niemal zupełnie pozbawionej tematów. Ten kawałek mocno kojarzy mi się z "Patricide" z "Gladiatora".

Wydanie "Piratów Karaibów 2" ma jedną zasadniczą wadę - ostatni utwór. "He`s a Pirate", czyli 7 minut techno sieczki w najgorszym wydaniu. Ten kto umieścił to na tym albumie powinien zostać publicznie ukrzyżowany. Te 7 minut można było znacznie lepiej zagospodarować.

"Skrzynię Umarlaka" muszę ocenić podobnie jak "Legendę Zorro" Jamesa Hornera. O ile muzyki tej słucha się znakomicie, i od strony technicznej także nie można się do niczego przyczepić, to w kwestii oryginalności jest to po prostu kalka poprzednich dokonań autora. To co nowe i świeże jest w mniejszości. Muzyka Hansa Zimmera powinna trafić przede wszystkim w ręce fanów muzyki akcji i tzw. stylu *MV. Po album muszą także sięgnąć wszyscy, który uwielbiają po prostu dobrze się bawić przy muzyce, a nie przeszkadzają im selfplagiaty i tym podobne przypadłości. Zabójczo szybkie tempo i różnorodność tej partytury z pewnością przypadnie im do gustu - umili spędzony przy niej czas, choć nie pozostawi żadnych głębszych odczuć.

Recenzję napisał(a): Łukasz Remiś   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. Jack Sparrow - 6:06
2. The Kraken - 6:55
3. Davy Jones - 3:15
4. I`ve Got My Eye On You - 2:25
5. Dinner is Served - 1:30
6. Tia Dalma - 3:57
7. Two Hornpipes (Tortuga) - 1:14
8. A Family Affair - 3:34
9. Wheel of Fortune - 6:45
10. You Look Good Jack - 5:34
11. Hello Beastie - 10:15
12. He`s a Pirate (Tiesto Remix) (bonus) - 7:02

Razem: 58:32



Komentarze czytelników:

lumpy:

Moja ocena:

Jak dla mnie gniot o wiele gorszy od jedynki...

misza63:

Moja ocena:

Zaskoczyła mnie bardzo recenzja autora. Dla mnie soundtrack jest świetny. Poleceam go wszystkim! Co do tego ze muzyka Badelta z pierwszej częsci jest plagiatem "Twierdzy" Zimmera - no cóż... mam oba soundtracki,bardzo je lubie, ale chyba niektorzy mają coś z sluchem i powinni skupić sie na sluchaniu tych jakże innych scieżek...

Sławek:

Moja ocena:

Jeśli twierdzisz, że jest gorsza od jedynki to się kompletnie na muzyce filmowej nie znasz. Ja bym ją określił jako partyturę uszlachetniającą i urozmaicającą to co dokonano w części pierwszej. Bardzo dobry score, naprawdę polecam. Daję 4.5. Faktycznie ten remix techno to największa pomyłka i ktoś powinien za to beknąć:)

Koper:

Moja ocena:

Uszlachetniającą? Chyba nowymi mixami. :P Jak ktoś lubi, żeby było szybko i głośno, to może go i nowi Piraci usatysfakcjonują. Jak dla mnie kicha - chwytliwych melodii co kot na płakał (z rzadka Zimmer wraca do tematów z jedynki, a nic nowego nadzwyczajnego nie spłodził) a emocji to już w ogóle... I pomyśleć, że kiedyś Zimmer zupełnie niezłą, świeżą muzykę akcji pisał.

Pawlinda:

Moja ocena:

Zgadzam się w 100% z rezenzentem. Płyta z Piratów ...2 jest wtórna w stosunku do np. Gladiatora i nawet słabsza od "Klątwy czarnej perły". Porównując ją np. z inną tegoroczną partyturą Zimmera, czyli "Kodem da Vinci" wychodzi cieniutko. No i ten ostatni utwór. Zupełnie nie pasuje do całej płyty, choć stanowi ciekawe-dziwne zakończenie. Jak dla mnie jedynie 3 gwiazdki.


  Do tej recenzji jest jeszcze 31 komentarzy -> Pokaż wszystkie