Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Superman (Superman The Movie)

10 Sierpień 2006, 21:43 
Kompozytor: John Williams

Dyrygent: John Williams
Orkiestracje: Herbert Spencer, Arthur Morton
Słowa w "Can You Read My Mind": Leslie Bricusse

Rok wydania: 1978/2000
Wydawca: Rihno / Warner Archives

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Superman (Superman The Movie)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

Ta muzyka była nominowana do Oscara
SATYSFAKCJA GWARANTOWANA - nagroda Soundtracks.plPewnego letniego popołudnia roku 1933, Jerome Siegel wpadł na pomysł - pomysł który przerodził się w komiksową legendę. 19-letni Siegel wymyślił Supermana. Postać człowieka ze stali obdarzonego niezwykłymi mocami, ostatniego uratowanego mieszkańca zniszczonej planety Krypton pomógł mu dopracować Joseph Shuster. Kilka lat później ruszył codzienny komiks w gazetach, który ukazywał się w tym medium przez 27 lat. Ameryka oszalała na punkcie bohatera stojącego na straży prawdy, prawa i … sprawiedliwości, a jego twórcy stali się milionerami. W 1940 roku Superman wzlatywał już wraz z falami radiowymi, natomiast rok później Columbia Pictures wyprodukowała szereg krótkich animacji. Pod koniec lat 40tych powstawały już pierwsze telewizyjne ekranizacje przygód Supermana, które w tej formie mnożyły się bezlitośnie do przełomu lat 60/70 (ku wielkiej radości dzieciaków). Na początku lat 70, producent Alexander Salkind po usłyszeniu od syna historii latającego super bohatera, wyczuł w tej opowieści idealny materiał na film. Prace nad tą wielką produkcją rozpoczęły się kilka lat później, a pokierował nimi zaraz po skończeniu słynnego Omenu – Richard Donner.

Salkind stwierdził że ekranizacja Supermana stanie się sukcesem tylko jeśli zostanie nakręcona „porządnie”. Aby być pewnym jakości ostatecznego kształtu filmu, zaprosił do współpracy uznanych artystów światowej klasy, zarówno przed jak i za obiektywem. Znakomite zdjęcia Unswortha, dekoracje Johna Barryego (artysta zabłysnął wcześniej w Star Wars), reżyserskie oko wspomnianego Donnera, do tego plejada gwiazd przed kamerą: Brando, Hackman, Reeve, Margot Kidder. Powstała w ten sposób klasyka kina fantasty, dowcipna i błyskotliwa, z oszałamiającymi jak na tamte czasy efektami wizualnymi.

Czymże jednak byłaby fabularna adaptacja heroicznych wyczynów Supermana, bez odpowiedniej muzyki. Serial telewizyjny Columbii zawierał marsz kompozycji rosyjskiego twórcy – Mischa Bakaleinakoffa. Bardziej znane są heroiczne fanfary z serialu z lat `50, które napisał Leon Klatzkin. Pierwsza pełnometrażowa produkcja pod charakterystycznym znakiem „S” (który nawiasem mówiąc był pomysłem Marlona Brando) potrzebowała wielkiej i charakterystycznej partytury z chwytliwymi tematami, silną konstrukcją i przebojową duszą. Muzyki epickiej, idealnie dopasowanej do obrazu, która z miejsca stałaby się klasykiem. Film potrzebował dotyku batuty Johna Williamsa.

Pod koniec lat 70tych Williams nie musiał już nikomu udowadniać że jest twórcą z pierwszej ligii. Superman oraz dwie pozostałe kompozycje roku 1978 (świetny *sequel SzczękJaws 2, oraz bardzo dobry suspensowy horror-score The Fury) tylko ugruntowały jego i tak mocną (po Oscarze za Star Wars) pozycję w tym biznesie. Kompozytor zajął się szkicowaniem ogólnego zarysu partytury jeszcze podczas kończenia pracy nad słynnym Close Encounters of the 3rd Kind Spielberga. Plotki mówią że przerwał pracę i do projektu wkroczył na chwilę Goldsmith, lecz to nie są potwierdzone informacje. Williams zakończył pisanie *score w terminie i wkrótce potem widzowie oraz słuchacze na całym świecie usłyszeli jedną z najbardziej imponujących partytur jaka kiedykolwiek została napisana do filmu.

W świecie muzyki filmowej można spotkać dziesiątki marszów, lecz zdecydowany prym w tej kategorii wiodą moim zdaniem trzy tematy, wszystkie autorstwa Williamsa (który mógłby sobie „dorobić” posadą kompozytora hymnów narodowych). Wielka trójka to: doskonały Marsz Imperialny z Gwiezdnych Wojen, przebojowy Raiders Theme z Raiders of the Lost Ark oraz Theme from Superman. Naturalnie soundtrack do Superman The Movie oferuje znacznie więcej niż tylko Main Titles, jednakże z oczywistego powodu film jest utożsamiany najczęściej głównie z tą genialną kompozycją.

Charakterystyka i budowa melodyczna tego utworu bardzo słusznie nawiązuje do kompozycji Klatzkina z lat `50. Właśnie tam marszowe fanfary dęciaków stanowią kręgosłup całego motywu, pod koniec którego występują solowe kilku nutowe partie na trąbce (Williams wykorzystał je w podobny sposób na początku, zaraz po rytmicznym wstępie wiolonczeli i kontrabasów). Majestat, harmonia i po prostu doskonałość owego tematu w tej fenomenalnej aranżacji powala na kolana. Każdy kto po raz pierwszy usłyszy tą melodię, podskoczy jak wystrzelony z procy krzycząc: „Taak, to temat Supermana!” (przynajmniej taka była moja reakcja dobrych kilka lat temu).

A to dopiero początek. The Planet Krypton prezentuje nam kolejny cudowny temat rodzimej planety Supermana. Na początku nieśmiała trąbka solo przedstawia koronną melodię, powtarzając ją coraz głośniej i w coraz większym towarzystwie instrumentów: tub, trąbek, puzonów, fletów, *waltorni. Elegancja i królewskość tego fragmentu przypomniała mi swoim brzmieniem słynne Thus Spake Zarathustra Straussa, wykorzystane przez Kubricka w 2001: A Space Oddysey. Motyw ten powróci we wspaniałym Fortress of Solitude. Cudowny chór i pełna orkiestra brzmi tutaj podobnie jak w Bliskich Spotkaniach 3go Stopnia, natomiast czteronutowy motyw na flet jaki słyszymy od 1:20 (motyw kryształów) pokazuje, czym Williams się wzorował tworząc temat Arki w Poszukiwaczach….

Uroczy i ciepły motyw rodzinny, zwany też jako „Smalville Theme” usłyszymy głównie w Death of Jonathan Kent oraz Leaving Home. W pierwszym z wspomnianych motyw ten w całości jest pięknie zaprezentowany od połowy trwania utworu, gdzie wykonuje go dumnie waltornia, a następnie trąbka. Zdecydowanie bardziej epicki i przejmujący jest Leaving Home - po wstępie złożonym z motywu kryształów, temat Smalville wykonywany jest przez *smyczki, potem obój, aby pod koniec na scenę wkroczyła pełna gama instrumentów

Na osobny akapit zasługuje fenomenalny Growing Up który „wypadł” z oficjalnej edycji soundtracku na LP i CD, a w tym dwupłytowym wydaniu nareszcie jest dostępny w oryginalnym wykonaniu. To cudowne *scherzo ilustruje moment odkrycia supermana-niemowlaka przez małżeństwo Kentów (wolniejszy wstęp z motywem heroicznym), oraz poczynania naszego bohatera jako nastolatka. Cudowne wręcz aranże pędzących trąbek i smyczków *arpeggio oraz zwarta budowa utworu który przyspiesza coraz bardziej, intensyfikują wrażenia słuchacza do maximum. To właśnie 150% koncentrat z Williamsa.

Ziemska wybranka „Człowieka ze Stali” - Lois Lane - także została obdarzona osobnym tematem. Love Theme który po raz pierwszy usłyszymy w Welcome to Metropolis to cudownie romantyczna kompozycja, w wersji koncertowej (CD 2, track 14) przypominająca swą zwiewnością i potęgą motyw Księżniczki Lei z New Hope. Najbardziej sensacyjne jego użycie ma miejsce w legendarnej scenie podniebnej przejażdżki Lois i Supermana. Muzyka w Flying Sequence po prostu płynie w powietrzu. Po spokojnym prologu, rozpędza się niczym startujący Boeing i wznosi w powietrze przy narzucających szybkie tępo fletach i dzwoneczkach. Potężne partie waltorni, która dumnie odzywa się w tle, wprowadza motyw w jeszcze bardziej epicką formę, gdzie z prawdziwą wirtuozerią wykonuje go cała sekcja smyczków. Od połowy słyszymy ten temat w spokojnej interpretacji, z cichą perkusją i delikatnym basem elektronicznym (na szczęście wycięto głos Margot Kidder który w oficjalnym wydaniu było w tym momencie słychać; ta wersja została zaprezentowana tutaj w bonusach – track 16, CD 2). Zdecydowanie jeden z najpiękniejszych tematów miłosnych w całej karierze Williamsa.

Ostatni z głównych, to temat czarnego bohatera, czyli Lexa Luthora (Hackman). Dziwaczna i komiczna melodia którą prowadzi fagot, następnie jeszcze bardziej komiczny puzon (March of the Villans). Cała konstrukcja bardzo przypomina to co Williams skomponuje w 1983 roku na potrzeby Return of the Jedi - mowa o temacie Ewoków. To co pasuje do leśnych miśków z uniwersum Star Wars, niekoniecznie było oczekiwane przeze mnie jako ilustracja poczynań największego w świecie złoczyńcy, planującego przestępstwo stulecia. Na szczęście czasem słychać złowrogi poboczny motyw (początek Crime of the Century) który trochę wytrąca śmieszność głównego tematu (lekkie podobieństwo do tematu Imperium z New Hope).

Sposób w jaki Williams adaptuje wspomniane tematy w trakcie tej 130 minutowej partytury, łącząc je z nieprawdopodobną wręcz zwinnością, nie pozwala napisać o niej złego słowa. Oczywiście jest tu sporo rozwiązań technicznych znanych ze Star Wars czy Close Encounters… jednak myślę że to efekt pewnego stylu komponowania jaki przyjął kompozytor po sukcesie filmu Lucasa.

Ilustracja Johna do filmu Donnera błyskawicznie awansowała do grona najwspanialszych soundtracków wszechczasów (Nominacja do Oscara i Golden Globe w 1979 roku). Przez wiele lat dostępny był tylko 80 minutowy LP (później sprzedawany na CD). W 1998 roku, w ramach obchodów 20lecia filmu, Varese wydało 2 płytowe nagranie, zawierające ponad 20 minut niepublikowanego wcześniej materiału. Nie było to jednak oryginalne nagranie, tylko tzw. Re-Recording. Przy całym mym negatywnym nastawieniu do tego typu przedsięwzięć musze powiedzieć o nim kilka ciepłych słów. Orkiestrę poprowadził John Debney, a była nią Royal Scotish National Orchestra. Oczywiście brzmienie nie umywa się do oryginalnego nagrania z London Symphony, lecz trzeba przyznać że efekty owego re-recordingu są naprawdę zadowalające. Przyczepiłbym się jedynie do tempa, które jest za wolne, orkiestra trochę gubi się w majestatycznie szybkich scenach.

Specjalną uwagę polecam jednak skupić na opisywanym wydaniu Rihno z 2000 roku. Jest to nareszcie ostateczne i kompletne wydanie partytury z Supermana (ponad 148 minut muzyki!) choć niestety już w tym momencie wyprzedane i uznawane jako rarytas. Dołączono tu nie tylko kilkanaście niedostępnych wcześniej utworów, ale także wersje alternatywne czy tzn: „source music”. Dźwięk niestety nie jest najlepszy, czasem słychać szumy lub przeskoki taśmy sesyjnej (i tutaj przewagę ma wydanie Varese, z doskonałym jakościowo brzmieniem świeżego nagrania). Mimo to muzyka zagrana przez Londyn Symphony Orchestra i poprowadzona przez samego maestro Williamsa najlepiej oddaje potęgę emocji i czystej pasji jaka płynie z tej partytury rwącym strumieniem. Do tego kartonowe pudełeczko z odblaskową grafiką, oraz dodatkowa 32 stronicowa książeczka odsłaniająca tajemnice produkcji filmu i muzyki (plus opis „track by track” błyskotliwie niezastąpionego fachowo napisany przez niezastąpionego Michaela Matessino).

Superman to już klasyka. Przykład idealnej współpracy filmu z muzyką, który można porównać jedynie z Szczękami lub Gwiezdnymi Wojnami. Szereg elementów tutaj obecnych usłyszymy później w serii Indiana Jones czy nawet w Jurassic Park. Nieprawdopodobne tematy, błyskotliwe i porywające aranże, potęga, styl i ogromna majestatyczność. Można nie lubić postaci Supermana (ja na przykład nie przepadam) lecz nie można nie znać muzyki go reprezentującej!

Recenzję napisał(a): Rafał Mrozowski   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

CD 1: (75:18)
1. Prelude and Main Title March** - 5:29
2. The Planet Krypton** - 6:39
3. Destruction of Krypton** - 7:52
4. Star Ship Escapes - 2:21
5. The Trip to Earth - 2:28
6. Growing Up** - 2:34
7. Death of Jonathan Kent - 3:27
8. Leaving Home - 4:49
9. The Fortress of Solitude** - 9:17
10. Welcome to Metropolis - 2:11
11. Lex Luthor`s Lair** - 4:48
12. The Big Rescue - 5:55
13. Super Crime Fighter** - 3:20
14. Super Rescues** - 2:14
Bonus:
15. Luthor`s Luau - Source* - 2:48
16. The Planet Krypton - Alternate** - 4:24
17. Main TItle March - Alternate - 4:38

CD 2: (73:38)
1. Superman March - Alternate** - 3:48
2. The March of the Villains - 3:36
3. The Terrace - 1:36
4. The Flying Sequence - 8:12
5. Lois and Clark - 0:50
6. Crime of the Century - 3:24
7. Sonic Greeting* - 2:21
8. Misguided Missiles and Kryptonite - 3:26
9. Chasing Rockets** - 4:56
10. Super Feats** - 4:53
11. Super Dam and Finding Lois** - 5:11
12. Turning Back the World - 2:06
13. Finale and End Title March** - 5:42
14. Love Theme from Superman - 5:06
Bonus:
15. Can You read My Mind – Alternate* - 2:56
16. The Flying Sequence/Can You read My Mind - 8:12
17. Can You read My Mind - Alternate: Instrumental* - 2:56
18. Theme from Superman - Concert Version - 4:24

Razem: 148:56

* niepublikowany materiał
** zawiera niepublikowany materiał



Komentarze czytelników:

Mefisto:

Moja ocena:

Dokładnie - bardzo dobra recka świetnej, wręcz genialnej kompozycji (choć całe wydanie przydługie jak dla mnie)

Adam Krysiński:

Moja ocena:

Jeden z moich ulubionych soundtracków. Chyba naukochańszy temat superbohatera wśród Amerykanów :) Dla mnie osobiście główny marsz to najlepsza kompozycja Williamsa - lepsza od tematu z Star Wars czy Marszu Vadera - jest w nim przygoda, potęga i taka radość jakaś ;-) Jest to jedna z najcenniejszych płyt w mojej kolekcji, warta każdych pieniędzy i nie żałuję ani grosza które w duuużej ilości wydałem, żeby zdobyć to wydanie :) Jedyny minusik jak dla mnie to fakt, że ta wspaniała książeczka jest większego formatu i nie mieści się w pudełko z płytą - dlatego u mnie leży osobno w kartoniku. Spotkałem się ze stwierdzeniem, że po śmierci C. Reeve`a ten score nabiera dodatkowego znaczenia... I nie mogę się z tym nie zgodzić.

karcharoth:

Moja ocena:

Cóż można powiedzieć o tej muzyce...Napewno żadne słowa nie są w stanie opisać tego muzycznego cudu...To po prostu trzeba przeżyć na własnej skórze...ABSOLUTNE ARCYDZIEŁO!!! Ocena: 10/5

Seba:

Moja ocena:

Krotko i zwiezle: Uwielbiam temat Supermana!!! A tak gwoli scislosci Also Sprach Zaratustra skomponowal sam Aram Chachaturian

Paweł Stroiński:

Moja ocena:
bez oceny

Zaratustra jest nie Chaczaturiana, tylko Richarda Straussa. Chaczaturian napisał balet Gayane, z którego pochodzi Taniec z szablami i regularnie kopiowane przez Hornera i kultowo wykorzystane w 2001: Odysei kosmicznej Adagio.


  Do tej recenzji są jeszcze 3 komentarze -> Pokaż wszystkie