Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Szybcy i wściekli: Tokyo Drift (The Fast And The Furious: Tokyo Drift)

08 Listopad 2006, 12:10 
Kompozytor: Brian Tyler

Rok wydania: 2006
Wydawca: Varese Sarabande

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Szybcy i wściekli: Tokyo Drift (The Fast And The Furious: Tokyo Drift)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

Szybcy i wściekli: Tokyo Drift to z pewnością film głównie dla facetów i to tych, którzy od kina oczekują rozrywki niespecjalnie wyrafinowanej. Znajdą w nim lśniące, szybkie samochody oraz tłumy seksownych laseczek. Wrażenie mogą też zrobić pościgi, wyglądające dość realistycznie – kierowcy nie wykonują żadnych absurdalnych piruetów w powietrzu itp. Niestety to jedyne plusy filmu. Jego fabuła jest do bólu przewidywalna, dialogi sztuczne (niektóre wręcz zakrawające o autoparodię), a aktorstwo – drewniane. Słowem – dla niewybrednych.

Trzeciej części Szybkich i Wściekłych nie można jednak odmówić specyficznego klubowego klimatu, po części wykreowanego przez muzykę. I bynajmniej nie mam na myśli oryginalnego score`u Briana Tylera, lecz hip-hopowe piosenki, które nadały obrazowi luzackiego charakteru i uczyniły go jeszcze bardziej sexy. Wydano je na jednym albumie Universalu. Po raz pierwszy zdecydowano się wypuścić na rynek również płytę ze *scorem – zajęła się tym oczywiście Varese Sarabande. To był błąd.

Dlaczego? Ano dlatego, że kompozycji Tylera po prostu nie da się słuchać w oderwaniu od obrazu. O ile w scenach pościgów, w których przeważnie występuje, nie razi – pełni tylko funkcję nie zwracającego uwagi tła, czasem tylko zaostrzającego nastrój – to poza tym jawi się jako muzyczna katorga dla uszu. Prymitywna sieczka, na którą składają się: wyjątkowo sztucznie brzmiące tandetne *smyczki w stylu *Media Ventures, rozdrażniająca swą prostacką banalnością syntetyczna perkusja i ostre gitarowe riffy, nawiasem mówiąc wykonywane przez członka zespołu Guns`n`Roses, Slasha, co dla niektórych może stanowić atrakcję. Przesłuchanie całej płyty to nie lada wyczyn. Swoistym ułatwieniem mogą być jedynie spokojniejsze utwory, utrzymane w bardziej popowym stylu. Słyszymy w nich delikatną melodię gitary akustycznej, opartą na całkiem przyjemnych współbrzmieniach keybordów, którym towarzyszy nienachalna perkusja. Przykładem niech będzie Neela Drifts. Gdyby nie one, wystawiłbym omawianemu soundtrackowi najniższą ocenę.

Myślę, że miłośnicy muzyki filmowej w Szybkich i wściekłych 3 niczego interesującego nie znajdą. Nie wiem komu można polecić tę płytę. Chyba tylko kolekcjonerom filmowych gadżetów.

Recenzję napisał(a): Aleksander Dębicz   (Inne recenzje autora)



Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. Touge - 00:46
2. The Fast and the Furious: Tokyo Drift - 07:05
3. Saucin` - 04:28
4. Neela Drifts - 03:27
5. Preparation - 01:10
6. N2O - 00:49
7. Mustang Nismo - 02:21
8. Underground - 01:33
9. Hot Fuji - 01:55
10. This Is My Mexico - 01:23
11. Welcome To Tokyo - 01:54
12. DK vs. Han - 03:32
13. Downtown Tokyo Chase - 02:23
14. Aftermath - 01:22
15. Empty Garage - 01:01
16. DK`s Revenge - 01:09
17. Journey Backwards - 00:58
18. Sumo - 01:37
19. Shaun`s Crazy Idea - 02:44
20. Dejection - 01:12
21. Kamata - 01:32
22. Two Guns - 01:29
23. I Gotta Do This - 01:14
24. Megaton - 02:16
25. Neela Confronts DK - 01:47
26. Winner ... Gets ... Me - 01:21
27. War Theory - 01:54
28. I Don`t Need You To Save Me - 00:57
29. Neela - 01:44
30. Symphonic Touge - 06:50



Komentarze czytelników:

Amadeusz:

Moja ocena:

Najgorszy score roku!!!!!!!!!!! Omijać szerokim łukiem!

Rafalski:

Moja ocena:

żenujący film, żenująca muzyka. tragedia po porstu

MaciekG.:

Moja ocena:

Faktycznie nie za ciekawa ta płyta. Ale też nie taka najgorsza.

Piotrek:

Moja ocena:

Moim zdaniem rewelacja, potężny score`a z dynamiką odpowiednią do filmu, muzyki rewelacyjnie się słucha w domu, w pracy, a w samochodzie to już wogole inny wymiar. Wogóle Tyler jest niesamowity, nie obchodzą go jakies brednie krytykow - muzycznych intelektualistow kretynów (oczywiście Olka nie mam na myśli, chłopak ma za dużo rozumu i szacunku do kompozytorów, żeby zostać krytykiem), robi swoje i całe szczęście. Pomimo wszystkich zarzutów o nieoryginalność właśnie Tylera kompozycje od razu można rozpoznać. Zresztą uważam, że Zimmer, Badelt, Rabin i reszta byłego Media Ventures inaczej komponują niż Tyler, ale może pod innym kątem słucham muzyki filmowej. A film nigdy nie miał być inteligentny, to nie Lista Schindlera:) Boże czy już nikt nie chodzi na normalną rozrywkę do kina, wszyscy szukają intelektualnych przeżyć ???!!!:) Ode mnie prawia maksymalna ocena za rewelacyjną słuchalność, za prostą i surową perkusję w Mustang Nismo (przypomina czasy początków zespołów rockowych z liceum, kiedy liczyło nie kto potrafi zrobić solówkę jak Satriani tylko z jaką pasją podchodzi do grania), za rewelacyjny basowy motyw w Saucin` (delikatnie przesterowany bas to jest to - pyszota !!!), za Hot Fuji (uwielbiam proste motywy wywołujące ruch głowy ala żółw w "Three Amigos" i szepcące kobiety w tle), no i za Touge tak samo symfoniczną jak i symfoniczno-elektoniczną (z chęcią bym posłuchał tego utworu na żywo). W sumie ja nawet nie za bardzo lubię muzykę klubową i elektroniczną, ale ta muzyka, do tego filmu to strzał w dziesiątkę. Acha no i pytanie na koniec do Olka: Co to znaczy muzyka jest prymitywna i prostacka?? Za mało nutek?? Zamiast wpływów Strawiskiego, Szostakowicza i kogoś tam jeszcze, kogo naśladują kompozytorzy muzyki filmowej, wpływy Prodigy, Chemical Brothers i reszty klubowych formacji??. Pozdrawiam.

Łukasz Remiś:

Moja ocena:

Owszem do kina na film "rozrywkowy" lubię pójść, ale to nie jest kino rozrywkowe tylko kicz.


  Do tej recenzji jest jeszcze 13 komentarzy -> Pokaż wszystkie