Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Człowiek w Żelaznej Masce (The Man in the Iron Mask)

20 Listopad 2006, 11:24 
Kompozytor: Nick Glennie-Smith

Orkiestracje: Bruce Fowler, Suzette Moriarty

Rok wydania: 1998/2006
Wydawca: Milan Records

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Człowiek w Żelaznej Masce (The Man in the Iron Mask)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

 Płytę dostarczyła firma:
Warner Music
Niedawno wytwórnia Milan Records wydała wznowienie soundtracku Człowiek w Żelaznej Masce Nicka Glennie-Smitha. Muzyka, skomponowana do bardzo dobrego filmu Randalla Wallace`a, została cyfrowo zremasterowana, a sama płyta zyskała ładną oprawę graficzną. W dołączonej do niej książeczce znajdziemy wyczerpujący opis procesu tworzenia partytury. Warto też dodać, że ostatni track zawiera dwunastominutowy wywiad z kompozytorem (nagrany w grudniu zeszłego roku), w którym opowiada on o swojej karierze. Ale czy dzieło angielskiego artysty rzeczywiście zasługuje na tak atrakcyjne wydanie? Postaram się udowodnić, że tak.

Fabuła Człowieka w Żelaznej Masce nawiązuje do powieści Aleksandra Dumasa. Oprócz bohaterów (trzej muszkieterowie) doskonale oddano w niej charakterystyczny dla pisarza motyw zemsty i wynikający z niego ciemny klimat. Twórcy z pietyzmem odtworzyli również siedemnastowieczny Paryż oraz zwyczaje tamtejszego dworu. Do tego wszystkiego w dużej mierze przyczynił się właśnie Nick Glennie-Smith. Dzięki jego oprawie muzycznej, film Wallace`a nabrał odpowiedniego kolorytu. Kompozytor wymalował dźwiękami grozę i napięcie, odpowiednim scenom nadał królewskie dostojeństwo, natomiast sekwencje akcji uczynił jeszcze bardziej dynamicznymi.

Osobom nie znającym obrazu utwór otwierający płytę - Surrounded - chyba w ogóle nie skojarzy się z opowieściami płaszcza i szpady. Utrzymany został bowiem w stylu typowym dla *Media Ventures, której Smith jest przedstawicielem. Przejawia się on specyficzną, podniosłą harmoniką, heroicznym tematem oraz mocną podstawą elektronicznej perkusji. Niemal każdy składnik omawianego utworu przywodzi na myśl Twierdzę z 1996 roku, zwłaszcza melodie grane na trąbce. I taka jest tu właśnie muzyka akcji. Bombastyczna, podniosła, okraszona ostrymi, motorycznymi rytmami, a nawet dźwiękami gitary elektrycznej. O dziwo w filmie sprawdza się dobrze, chociaż poza zwiększeniem dynamizmu nie podnosi znacząco jego napięcia. Natomiast na płycie razi swą kiczowatością, ale muszę zaznaczyć, iż dla miłośników takiej stylistyki, albo po prostu odpowiednio nastawionych słuchaczy może okazać się atrakcyjna. Nie mniej jednak action *score uznaję za najgorszy element kompozycji.

Na szczęście utwory dramatyczne i źródłowe prezentują się znacznie lepiej. Szczególnie spodobał mi się majestatyczny temat w Heart Of a King, który mimo swej niewielkiej oryginalności, potrafi chwycić za serce. Na początku pojawia się w pełnej krasie – wykonywany jest przez tradycyjną orkiestrę barokową ze wzmocnionymi basami – i od razu poraża potęgą i dostojeństwem współbrzmień. Po jego prezentacji i dość długiej pauzie, zaczyna się rozwijać jakby od nowa. Najpierw prowadzi go flet solo, a chwilę później dołącza się do niego *kontrapunkt wiolonczeli i delikatny akompaniament harfy. Następnie intymnie wchodzą *smyczki, stopniowo budując coraz bardziej dostojne współbrzmienia. Tak muzyka ewoluuje aż do porywającej kulminacji. Temat doskonale odzwierciedla królewskie, ale jednocześnie wrażliwe serce głównego bohatera. Pojawia się jeszcze w kilku utworach.

Klimat epoki doskonale oddają tak zwane utwory źródłowe, takie jak „The Masked Ball”, pojawiające się na różnego rodzaju balach i dworskich uroczystościach. Tu warto powiedzieć, że zanim zostały skomponowane, za temp tracki posłużyły reżyserowi kompozycje Haendla i Haydna. Wallace zdecydował nawet, że pozostaną, ale Smith zaproponował napisanie swoich, wzorowanych na klasycznych dziełach z tamtego okresu. Muszę powiedzieć, że wyszło mu to bardzo sprawnie. Muzyka sprawia wrażenie skomponowanej w XVII wieku, bo odpowiada ówczesnym zasadom gatunkowym. Świadczy to o wysokich umiejętnościach warsztatowych angielskiego artysty. Poza idealnym działaniem w filmie, urozmaica soundtrack, tym samym znacznie go uatrakcyjniając.

Przykładem efektownego połączenia klasycznego stylu z nowoczesnymi środkami i brzmieniem może być znakomity, dowcipny The Pig Chase, ilustrujący poczynania rubasznego Portosa. Słyszymy w nim klasyczną technikę kontrapunktyczną oraz charakterystyczne połączenie lekkich smyczków z klawesynem (choć syntetycznym), ale również lekko *synkopowane rytmy, wzmocnione elektronicznie dźwięki w niskich rejestrach i nowocześniejszą harmonikę. Naprawdę bardzo biorące.

Najwięcej emocji znajdziemy jednak w muzyce dramatycznej, która dominuje na płycie. Jest ponura, budzi grozę, ale ma też w sobie pierwiastek tragizmu. Tu Smith, podobnie jak razem z Hansem Zimmerem w Królu Lwie, nawiązał do poważnych dzieł Mozarta. Może nie aż tak mocno, wszak często daje o sobie znać mediaventure`owska tematyka, ale miejscami słyszalny jest klimat słynnego Requiem.

Człowieka w Żelaznej Masce uważam za, jak dotąd, najlepsze samodzielne dzieło Nicka Glennie-Smitha. Wyróżnia się zróżnicowaniem i jednocześnie spójnością, doskonałym tematem, udanym połączeniem klasycznego brzmienia z nowoczesny oraz emocjonalną częścią dramatyczną. Myślę, że nawet przeciętny action score nie powinien stanowić bariery dla słuchaczy. Polecam.

Recenzję napisał(a): Aleksander Dębicz   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. Surrounded - 03:48
2. Heart Of A King - 03:18
3. The Pig Chase - 03:28
4. The Ascension - 00:49
5. King For A King - 06:21
6. The Moon Beckons - 02:15
7. The Masked Ball - 01:28
8. A Taste Of Something - 03:58
9. Kissy Kissie - 02:07
10. Training To Be King - 01:38
11. The Rose - 02:20
12. All Will Be Well - 01:06
13. All For One - 04:39
14. Greatest Mystery Of Life - 01:49
15. Raoul And Christine - 01:51
16. It Is A Trap - 02:45
17. Angry Athos - 01:55
18. Raoul`s Letter - 01:00
19. The Palace - 00:26
20. Raoul`s Death - 01:32
21. The Queen Approaches - 01:51
22. Nick Glennie-Smith Interview - 12:42

Razem: 63:29



Komentarze czytelników:

blacknova:

Moja ocena:

Cztery gwiazdki to zdecydowanie za dużo, po odjęciu punktów za plagiat i tą gitarę elektryczną, oraz za nieco spłycony action score... Pierwszy utwór to artystyczna porażka, lepiej wypada już King for a King.

Milady:

Moja ocena:

Jestem ogromną wielbicielką zarowno muzyki filmowej jak idzieł Dumasa i muszę przyznać iż Glennie Smith jest godnym uczniem Zimmera. Jego soundtrack do "Czlowieka w zelaznej masce" jest przepiękny. Uwielbiam go sluchać, w szczególności "Ascension" & "King for a king". Ta muzyka idealnie oddaje klimat dziela Dumasa.

Enaros:

Moja ocena:

Wypada mi się z Panią zgodzić Milady :) Ja również zachwycam się pięknem muzyki do The Man In The Iron Mask. Z resztą to jedna z moich ulubionych płyt. King For A King jest świetny, w ogóle cała muzyka akcji jest porywająca i znakomicie sprawdza się w scenach pojedynków. Uwielbiam też utwory dramatyczne i romantyczne których znajduje się tutaj kilka i za każdym słuchaniem naprawdę poruszają moje najgłębsze uczucia: The Moon Beckons, A Taste Of Something, Kissy Kissie, The Rose, i krótki ale jakże ujmujący Raouls Letter. Glenniemu Smithsowi świetnie udało się połączyć przeszłość z teraźniejszością, czyli klasyczne w formie utwory źródłowe z nowoczesnym brzmieniem - słucha się tego super. Polecam równie piękną i poruszającą muzykę do filmów kostiumowych: Tristan + Isolde (Anne Dudley), Otello (Charlie Mole), Elizabeth (David Hirshfelder), Queen Margot (Goran Bregovic), The Three Musketeers (Michael Kamen). The Man In The Iron Mask przyznaję oczywiście mocne 5!

Adam Krysiński:

Moja ocena:

Geniusz :|

Krystian:

Moja ocena:

Był czas, kiedy bardzo mi się podobał styl MV, ale zaczyna mi się już nudzić. Znów miałem przyjemność go słuchać za sprawą „Człowieka w żelaznej masce”. Oprócz bardzo dobrych tematów, które mi się spodobały, to jednak reszta nie prezentuje niczego ciekawego. Podczas słuchania, wydaje się, że gdzieś to już słyszałem, zwłaszcza actionscore, i typowe dla stylu MV schematy pisania muzyki. Ale ogólnie praca Glennie-Smitha nie jest zła, posiada swoje zalety. Jednak po jednym przesłuchaniu, muzyka trochę się nudzi, i raczej do włączenie funkcji „repeat all” nie zachęca.


  Do tej recenzji są jeszcze 2 komentarze -> Pokaż wszystkie