Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Eragon

29 Grudzień 2006, 15:35 
Kompozytor: Patrick Doyle

Wykonanie: London Symphony Orchestra

Rok wydania: 2006
Wydawca: RCA Records

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Eragon

Odtwarzaj / Zatrzymaj

Po spektakularnym sukcesie Gwiezdnych Wojen George`a Lucasa, wielu filmowców stwierdziło, że również oni mogą zrealizować podobne produkcje i zbić na nich tak samo wielkie pieniądze. Jak wiadomo, nadzieje spełzły na niczym – seryjnie tworzone kalki gwiezdnej sagi poniosły sromotną klęskę. Ale historia lubi się powtarzać i wydaje mi się, że w kinie rozrywkowym właśnie rozpoczął się kolejny odtwórczy proces. Tym razem reżyserzy, umotywowani niedawnym tryumfem Petera Jacksona i jego Władcy Pierścieni, zabierają się za filmy fantasy. Pierwszą mizerną podróbką ekranizacji Tolkiena oraz innych klasyków gatunku jest Eragon Stefena Fangmeiera. Widz nawet niewiedząc, że obraz ten został oparty na powieści szesnastoletniego pisarza i wyreżyserowany przez nowicjusza (Fangmeier, z wykształcenia informatyk, w filmie zajmował się dotąd efektami specjalnymi), od razu odbierze go jako amatorszczyznę. Scenariusz Eragona jest bowiem do bólu przewidywalny, dialogi śmiesznie nadęte, fabuła pozbawiona polotu. A koncentruje się ona na pewnym młodym, wiejskim chłopaku, który znajduje tajemniczy kamień, jak się później okazuje – jajo smoka. Po wykluciu, ognisty gad uznaje naszego bohatera za swego pana. Z biegiem czasu młodzieniec dowie się o swoim przeznaczeniu, wyroku, jaki wydali na niego „źli”, pragnący zdobyć smoka, pozna też piękną księżniczkę... i przygoda pomknie po utartej ścieżce. Walka dobra ze złem przedstawiona tu została w najbardziej wyświechtanej formie. Nudy nie zrekompensowała ani dobra gra Jerremy`ego Ironsa, ani imponujące efekty specjalne, czy niezła muzyka Patricka Doyle`a.

Szkocki kompozytor na potrzeby Eragona stworzył partyturę z prawdziwie epickim rozmachem. Została utrzymana w bardzo podniosłym charakterze, słychać w niej klimat prawdziwej przygody. Niewątpliwie znacznie wzbogaca film o emocje, których w fabule jest jak na lekarstwo, a także dodaje mu pierwiastka swoistego luzu. Wprawdzie niektóre sceny stają się przez nią jeszcze bardziej kiczowate, ale mimo to należy powiedzieć, że muzyka stanowi jeden z nielicznych plusów produkcji Fangmeiera.

Kompozycja Doyle`a jest na pewno zróżnicowana, posiada wyrazisty temat przewodni oraz wszystkie inne elementy, jakie powinna mieć ilustracja filmu przygodowego, czyli rozbudowaną, symfoniczną orkiestrację, mocne utwory akcji oraz szczyptę liryzmu. Wydawać by się mogło – dzieło idealne. Niestety słuchając go zarówno w filmie, jak i na płycie, odczułem pewien niedosyt. Przede wszystkim wyjątkowo drażniąca jest niska oryginalność Eragona. Niemal wszystkie utwory sprawiają wrażenie pisanych według oklepanego schematu. Momentami niczym nie „ustępują” przeciętnym ilustracjom przygodowych tasiemców telewizyjnych, typu Herkules. Poza tym najnowsze dzieło Doyle`a ma dość sporo kiczowatych rozwiązań melodycznych i harmonicznych, nadających muzyce hollywoodzkiego patosu. Słuchając niektórych melodii pragnąłem otrzymać choćby jakiś fałsz, niepasujący *dysonans, ale żeby tylko pozbyć się tej nieznośnej przewidywalności.

Mimo przedstawionych wyżej wad, trzeba powiedzieć, że Eragona w gruncie rzeczy słucha się dobrze w oderwaniu od obrazu. Pod tym względem to chyba jeden z najlepszych soundtracków 2006. roku. Na atrakcyjność odbioru składa się przede wszystkim różnorodność utworów i charakterystyczny temat przewodni. Trzeba też zaznaczyć, że wspomniana banalność czasem zmienia się w radosną prostotę, a więc coś zdecydowanie pozytywnego. Tę ciekawą przemianę słychać właśnie w temacie przewodnim, pojawiającym się już w pierwszym utworze albumu - Eragon. Rozpoczyna go lekko tandetna melodia, prowadzona przez *smyczki, do których płynnie dołącza się *waltornia. Zaraz jednak dochodzi do kulminacji i te same frazy, ubrane w fanfarowe szaty pełnej orkiestry symfonicznej, nabierają innego charakteru – podniosłego, ale zdecydowanego. Zupełnie inna muzyka. Fantastycznie brzmią tu liczne ornamenty fletów i *figuracje skrzypiec, wprowadzające do kolejnej, jeszcze efektowniejszej, bo jakby zawieszonej, kulminacji. Charakterystyczną regułę potwierdza inna, bardzo hollywoodzka melodia skrzypiec. Temat przewija się przez niemal wszystkie utwory, raz stanowi ich podstawę, kiedy indziej, jedynie melodyczne nawiązanie. Zawsze jednak przybiera nieco inną formę, dzięki czemu nie nudzi, mimo swej powtarzalności. Niebagatelne znaczenie odegrało w Eragonie wykonanie. Kompozycję Doyle`a wykonuje słynna London Symphony Orchestra, która nawet z przeciętnego kawałka potrafiła wykrzesać maksymalne emocje.

Jak już wspomniałem, z klisz zdołała uwolnić się muzyka akcji. Prezentuje tu ona na prawdę wysoki poziom, zarówno od strony technicznej (wyśmienite *orkiestracje), jak i wyrazowej. Niech za przykład posłuży mi kapitalny Fortune Teller, w którym usłyszymy ostre, pełne gniewu motywy kwintetu smyczkowego, wspartego ciężkim rytmem tomów i kotłów, a także surowa melodia instrumentów dętych blaszanych. Trzyma w napięciu. Rewelacyjna jest również ilustracja bitwy (najlepszej sceny filmu) - dziesięciominutowy Battle for Varden.

Odwołuję opinię, jaką nie tak dawno sformułowałem na forum Soundtracks.pl, że Eragon jest rozczarowaniem roku. Na pewno nie. Wady, takie jak niska oryginalność, powielanie schematów i kiczowatość niektórych melodii rekompensują zalety: różnorodność, przygodowy klimat, atrakcyjność odbioru na płycie i wykonanie. Umiarkowanie polecam.

Recenzję napisał(a): Aleksander Dębicz   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. Eragon - 04:12
2. Roran Leaves - 03:22
3. Saphira`s First Flight - 02:12
4. Ra`zac - 02:48
5. Burning Farm - 03:08
6. Fortune Teller - 03:56
7. If You Were Flying - 02:55
8. Brom`s Story - 02:53
9. Durza - 02:20
10. Passing The Flame - 03:05
11. Battle for Varden - 09:59
12. Together - 02:18
13. Saphira Returns - 01:49
14. Legend of Eragon - 02:08
15. Keep Holding On (Avril Lavigne)* - 03:57
16. One In Every Lifetime (Jem)* - 04:17

* piosenki pop

Razem: 55:19



Komentarze czytelników:

Łukasz Remiś:

Moja ocena:

Niestety ten soundtrack nie zachwyca. Doyle nadmiernie eksploatuje temat przewodni, który zresztą nie należy do osiągnięć najwybitniejszych. Poza tym całość jest po prostu średniakiem, który niczym szczególnym się nie wyróżnia, przelatuje przez uszy nie pozostawiając żadnego specjalnego wrażenia.

Don:

Moja ocena:
bez oceny

...a kiedy na tej stronce "zapachnieje" recenzją najlepszej ścieżki dzwiękowej 2006 r.?

Andy:

Moja ocena:

Nudna kompozycja. Pełno w niej oklepanych rozwiązań ilustracyjnych, a temat przewodni to beznamiętna, ciężkostrawna, rozpisana na za dużą orkiestrę papka dla dzieci. Najgorszy i chyba najbanalniejszy motyw epicki, jaki słyszałem. Jak na ironię, czy to przypadkiem nie Doyle krytykował kompozytorów młodego pokolenia za wtórność i trzymanie się schematów?;)

Kuba:

Moja ocena:

Zgadzam się, że odkrywczy to Eragon nie jest. Zgadzam się, że prezentuje raczej najbardziej oklepane standardy i niczym się kompletnie nie wyróżnia. Ale na pewno nie nudzi. Temat przewodni jest bardzo fajny, a jego aranżacje mogą się podobać. Muzyka wzniosła do bitew także spełnia swoją rolę. Sumując, przyjemna kompozycja i po za brakiem oryginalności, nie można jej nic zarzucić.

lumpy:

Moja ocena:
bez oceny

Niby FIGURACJE wyjaśnione w słowniku, ale zapewne przeciętny Kowalski i tak dalej nie wie o co chodzi...


  Do tej recenzji jest jeszcze 10 komentarzy -> Pokaż wszystkie