Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Requiem dla snu (Requiem for a dream)

24 Styczeń 2007, 00:37 
Kompozytor: Clint Mansell

Wykonanie: Kronos Quartet

Rok wydania: 2000
Wydawca: Nonesuch

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Requiem dla snu (Requiem for a dream)

Są filmy, których tematyka kompletnie mi nie odpowiada i nawet jeśli prezentują one wysoki poziom, nie jestem w stanie się nimi zainteresować. Taką awersję wzbudzają we mnie między innymi obrazy poruszające problem narkomanii. Mam jednoznaczne stanowisko w sprawie wszelkich niebezpiecznych używek, doskonale wiem jaki mogą mieć destrukcyjny wpływ na człowieka i jak powinno się ich unikać. Wręcz obrzydzają mnie. Dlatego nie mam ochoty katować się oglądaniem historii ludzi wciągniętych w nałóg, trudno mi się z ich bohaterami utożsamić. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że filmowcy powinni sięgać po tę tematykę, swoimi dziełami pomagać w zrozumieniu narkomanów i uświadamiać problem. Jednak z mojego punktu widzenia – kinomana – takie obrazy są mało zajmujące.

Prawdopodobnie właśnie ze względu na to czysto subiektywne podejście do wspomnianych wyżej filmów, najsłynniejszy z nich – Requiem dla snu Darrena Aronofskiego – nie zrobił na mnie większego wrażenia. Odebrałem go jako realistyczne odtworzenie procesu choroby narkomanii. Reżyser ukazuje nam jej kolejne etapy – od niewinnych ucieczek od codzienności po ich tragiczne konsekwencje – i na pewno jest to obraz wstrząsający. Choroba zawsze wzbudzała w kinie większe lub mniejsze emocje. Jednak Aronofsky nie odkrywa Ameryki – w efektownej wizualnie oprawie (choć na pewno nie oryginalnej, taką teledyskową formę widzieliśmy już choćby w Mechanicznej Pomarańczy Kubricka) przekazuje tyle samo, co pierwszy lepszy dokument o narkomanach. Mało to zajmujące, a miejscami nawet odpychające. Jednak starając się zachować obiektywizm, muszę powiedzieć, że to niewątpliwie dobry film. Został inteligentnie skonstruowany, pełen jest wiarygodnych postaci, bardzo zresztą sugestywnie zagranych przez młodych aktorów. Zwraca również uwagę muzyką Clinta Mansella.

Jego oprawa muzyczna Requiem dla snu ma dziś status kultowej. Wszystko za sprawą jednego, prostego tematu, tematu mogącego przez słuchaczy niezaznajomionych z filmem zostać odebranym jako prymitywny. Składa się bowiem z monotonnych, jednostajnych, bardzo prostych pod względem rytmicznym i harmonicznym motywów, wygrywanych przez agresywny Kronos Quartet. Ale jego geniusz – tak, geniusz – polega na wprost idealnym oddaniu mnóstwa emocji i uczuć, tkwiących w bohaterach historii Aronofskiego. Wyraża lęk, tęsknotę za normalnością, wyniszczającą świadomość niemocy, pozorną, chwilową ulgę, smutek, apatię... Motoryka – potęgowana przez elektroniczne sample, łączące brzmienie „mokre” z „suchym” – oddaje z kolei transowy stan narkotycznego upojenia. Temat, choć niepoddawany żadnym wariacjom, ewoluuje, zarówno w filmie, jak i na płycie. Dzieje się to za sprawą stopniowo wzmaganej ekspresji muzyków Kronos Quartetu oraz coraz cięższej, głębszej elektronice. Doskonale oddaje to tragedię nieodwracalności i pogłębiania się narkomanii.

Oprócz tematu Mansell skomponował jeszcze kilka zapętlających się motywów o zgoła odmiennym wyrazie, pełniących już mniej istotną funkcję w filmie. Mamy zatem transowe techno, ascetyczne motywy syntezatorów, przywodzące na myśl ilustracje niektórych filmów Jima Jarmusha, zwłaszcza Nieustających Wakacji, pojawia się też skromna, dość sucha, ale poruszająca liryka dla wątku miłosnego głównych bohaterów, łagodne i ostre preparacje elektroniczne Kronos Quartetu, stanowiące klimatyczne tło niektórych scen. W połączeniu z obrazem te eksperymenty zaciekawiają, jednak na płycie nie da się ich słuchać, tym bardziej, że zostały podzielone na bardzo krótkie, nieprzyjemnie kontrastujące ze sobą utwory.

Clintowi Mansellowi należy się szacunek za tak inteligentny pomysł na temat przewodni. Zresztą cały jego *score znacznie wzbogacił film. Soundtrack jednak jest moim zdaniem przeznaczony wyłącznie dla wielkich miłośników dzieła Aronofskiego. Osobom, które go nie obejrzały, nie radzę się nawet zabierać za słuchanie płyty.

Recenzję napisał(a): Aleksander Dębicz   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:


Lista utworów:

1. Summer Overture - 02:36
2. Party - 00:28
3. Coney Island Dreaming - 01:04
4. Party - 00:36
5. Chocolate Charms - 00:25
6. Ghosts of Things to Come - 01:33
7. Dreams - 00:44
8. Tense - 00:37
9. Dr. Pill - 00:42
10. High on Life - 00:11
11. Ghosts - 01:21
12. Crimin` & Dealin` - 01:44
13. Hope Overture - 02:31
14. Tense - 00:28
15. Bialy & Lox Conga - m00:45
16. Cleaning Apartment - 01:25
17. Ghosts-Falling - 01:11
18. Dreams - 01:02
19. Arnold - 02:35
20. Marion Barfs - 02:22
21. Supermarket Sweep - 02:14
22. Dreams - 00:32
23. Sara Goldfarb Has Left the Building - 01:17
24. Bugs Got a Devilish Grin Conga - 00:57
25. Winter Overture - 00:19
26. Southern Hospitality - 01:23
27. Fear - 02:26
28. Full Tense - 01:04
29. The Beginning of the End - 04:28
30. Ghosts of a Future Lost - 01:50
31. Meltdown - 03:55
32. Lux Aeterna - 03:54
33. Coney Island Low - 02:13

Razem: 50:52



Komentarze czytelników:

El Polacco:

Moja ocena:

Nareszcie powstała recenzja muzyki z "Requiem dla snu"! Kultowa już muzyka do kultowego filmu (takie jest moje zdanie). Dałem 4, gdyż tak jak sam napisałeś niektórych utworów nie da sie słuchać te tz. "ostre preparacje". A tak na koniec ten film mówi ogólnie o uzależnieniach, nie tylko pd narkotyków.

Koper:

Moja ocena:

No proszę... jak rzadko kiedy przyjdzie mi absolutnie zgodzić się z Olkiem. :) Nie będąc fanem filmu, album nie specjalnie mi leży, poza tematem przewodnim oczywiście.

Marcin Z.:

Moja ocena:

Cóż, też nie jestem fanem filmu, widziałem go raz i to raczej z małym zainteresowaniem. Natomiast muzyka - absolutna rewelacja i mistrzostwo świata, jeden z moich ulubionych albumów.

Ani:

Moja ocena:

Ten film nie jest o narkomanii ale o nałogach w ogóle i o ich skutkach. Matka była uzależniona od telewizji i jedzenia, pozostała trójka bohaterów od narkotyków. Ten obraz pokazuje jak pod wpływem nałogu można sobie przegrać życie. Ukazuje konsekwencje złych wyborów i upodlenie. W dzisiejszych czasach - gdyby nie sceny erotyczne - to ten film należałoby puszczać dzieciom w szkołach (nieco starszym dzieciom 14-16 lat) aby uświadomić i przestrzec ich przed ryzykiem jakie niesie ze sobą nałóg!
Film genialny - podobnie jak muzyka!!! Motyw przewodni wprawia w osłupienie.

Kitty:

Moja ocena:

Ja się w zupełności zgadzam z Anim... Film genialny i niesamowita muzyka (w szczególności Lux Aeterna).


  Do tej recenzji są jeszcze 2 komentarze -> Pokaż wszystkie