Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Johnny English

10 Luty 2007, 00:09 
Kompozytor: Edward Shearmur

Orkiestracje: Robert Elhai
Wykonanie: The London Metropolitan Orchestra

Rok wydania: 2003
Wydawca: Decca

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Johnny English

Odtwarzaj / Zatrzymaj

Od czasu Goldeneye, premierze każdego filmu o Jamesie Bondzie towarzyszy wyprodukowana przez konkurencyjną wytwórnię komedia, parodiująca bondowską serię, której bohater jest zwykle karykaturą słynnego agenta Jej Królewskiej Mości. Były przygody niezdarnego agenta WD-40 (zagranego przez Leslie Nielsena w Szklanką po łapkach), potem nadeszła era idioty Austina Powersa (powstały trzy filmy z jego udziałem), zaś w 2003 roku wykreowano postać agenta „Johnny Englisha” z Rowanem Atkinsonem w roli tytułowej. Warto wspomnieć, że scenariusz do tej ostatniej komedii stworzyli etatowi „bondowscy” scenarzyści: Neal Purvis i Robert Wade. Podobnie jak wymienione wyżej filmy, Johnny English jest obrazem dość przeciętnym (niestety, Atkinson na zawsze pozostanie w świadomości widzów jedynie jako Jaś Fasola). Trzeba jednak powiedzieć, że zwraca w nim uwagę muzyka, skomponowana przez angielskiego kompozytora Edwarda Shearmura.

Rozpoczynająca album piosenka Man For All Seasons została napisana przez … Hansa Zimmera. Tak, tak, to nie pomyłka. Utwór jest bowiem pozostałością po krótkiej przygodzie Niemca z tą produkcją. Zanim Edward Shearmur dostał angaż w Johnnym Englishu, muzyką mieli się zająć Hans Zimmer na spółkę z Harrym Gregsonem-Williamsem. Ostatecznie *score angielskiego kompozytora ze stajni *Media Ventures został odrzucony, a w filmie ostał się jedynie wokalno-instrumentalny utwór Zimmera. Piosenka niestety niczym szczególnym się nie wyróżnia - przeciętna linia melodyczna ulatuje momentalnie z pamięci, zaś wykonujący ją Robbie Williams śpiewa jak automat, bez charyzmy i werwy.

Do ilustrowania komedii można podejść w różnoraki sposób. Na przykład tworząc błazeńską, super-komiczną muzykę, potęgującą u widza śmiech. Można także skomponować muzykę „na serio”, będącą przeciwwagą dla wygłupów z ekranu. Edward Shearmur zdecydował się wybrać to drugie rozwiązanie. Jak napisałem we wstępie, Johnny English jest parodią filmów o Jamesie Bondzie. I właśnie do muzyki z tej klasycznej serii Anglik bardzo śmiało nawiązuje, choć „nawiązanie” to może nawet zbyt słabe słowo. Jego utwory można nazwać imitacjami bondowskich ilustracji Davida Arnolda z przełomu wieków, a szczególnie Tomorrow Never Dies. Sam temat główny (Theme from Johnny English), napisany przez Shearmura i Howarda Goodalla, jest celową kopią najbardziej znanego utworu wspomnianego score`u Arnolda, czyli Backseat Driver. Także i ten kawałek reprezentuje nurt „funk electronica”, zaś chwytliwy temat prowadzi charakterystyczna „bondowska” gitara i nieco krzykliwa sekcja dęta. Dość podobnie do Arnoldowskich dokonań przedstawia się muzyka akcji. I w niej bowiem jedyną podstawę tematyczną stanowi przebojowy temat szpiega Jej Królewskiej Mości (oczywiście u Arnolda jest to James Bond Theme), do którego dodawane są niewielkie motywy poboczne. Tło wypełnia brzmienie smyczków, gitary *basowej i syntezatorów, zaś prym wiedzie najczęściej sekcja dęta i gitara. Różnica między action-score’ami dwóch Anglików jest taka, że kompozycje Shearmura mają bardziej uporządkowaną strukturę i praktycznie nie dochodzi w nich do zaburzeń formalnych (może z wyjątkiem utworów Into Pascal`s Lair i For England).

W pewnym momencie score’u, Shearmur zrywa z naśladowaniem Arnolda, wprowadzając do muzyki dramatycznej kilka odrębnych elementów. Usłyszymy nieco apokaliptycznie brzmiący chór mieszany, towarzyszący scenom z demonicznym Pascalem (granym przez Johna Malkovicha) , który realizuje przebiegły plan przejęcia władzy nad Zjednoczonym Królestwem. Ponadto w Off The Case, Riviera Hideaway i końcówce Agent No.1 pojawia się nieco elegijna trąbka. Żal jedynie, że tak mało tu muzyki lirycznej, której w naśladowanych przez Shearmura bondowskich kompozycjach niemal zawsze było pod dostatkiem. Niestety Johnny English posiada jedynie eleganckie, fortepianowe Cafe Conversation i Agent No.1. Aby płyta z muzyką Edwarda Shearmura lepiej się sprzedawała, producenci zamieścili na niej również wykorzystane kawałki autorstwa Moloko i ABBY, a także szczególnie apetyczne i kolorowe dwa utwory instrumentalne kobiecej grupy Bond.

Do omawianej kompozycji nie mam zbyt wiele zastrzeżeń. Od strony technicznej score prezentuje się nienagannie, temat główny jest na tyle dobry, że bez problemu dźwiga na sobie dużą część ilustracji. Zachowano też balans pomiędzy poszczególnymi składnikami albumu. Tą świetną i dla wielu na pewno zaskakująco poważną ilustracją Edward Shearmur zgłosił aspirację do zilustrowania kolejnego filmu o Jamesie Bondzie. Na pewno ma ku temu duże predyspozycje, moim zdaniem odrobinę większe niż David Arnold. Wszyscy fani klimatów spod znaku „007” powinni sięgnąć po Johnny Englisha choćby po to, aby się właśnie przekonać, jak mogłaby brzmieć bondowska muzyka spod ręki Shearmura. To także płyta dla osób, gustujących w efektownej i nowocześnie brzmiącej muzyce akcji bez drażniącego chaosu, a mnóstwem pozytywnych wrażeń.

P.S. Łączny czas trwania płyty jest trochę mylący, ponieważ między dwoma fragmentami ostatniego utworu – Agent No.1 – następuje około dziewięcio-minutowa przerwa.

Recenzję napisał(a): Damian Sołtysik   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. A Man For All Seasons-Robbie Williams - 4:01
2. Theme from Johnny English - 2:25
3. Russian Affairs - 1:27
4. A Man of Sophistication - 1:36
5. Kismet-Bond - 5:14
6. Truck Chase - 4:53
7. The Only Ones-Moloko - 4:13
8. Parachute Drop - 2:48
9. Pascal`s Evil Plan - 2:33
10. Theme from Johnny English (salsa)-Bond - 3:22
11. Off the Case - 2:00
12. Café Conversation - 2:12
13. Into Pascal`s Lair - 1:43
14. Does Your Mother Know?-ABBA - 3:15
15. For England - 2:23
16. Riviera Hideaway - 1:18
17. Agent No 1 - 15:13

Razem: 60:38



Komentarze czytelników:

Rafalski:

Moja ocena:

znakomity album, bardzo lubie do niego wracać. Świetny mix pomysłowego score Shearmura ze znakomitymi piosenkami. polecam!

Olek Dębicz:

Moja ocena:

Ja również! Bardzo przyjemna muzyka, która może dostarczyć dużo fajnej zabawy.

Adam Krysiński:

Moja ocena:

Zaskakująco dobra płyta... Wszystko napisane w recenzji, więc nie będę się powtarzał. Polecam!

krzyś:

Moja ocena:

super film jeszcz e lepszego nie widziałem

Mefisto:

Moja ocena:

Zaskakująco dobra pozycja - lekka, przyjemna, zapadająca w pamięć, a przy tym doskonale pastiszowa.