Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Banquet, The

19 Marzec 2007, 18:28 
Kompozytor: Tan Dun

Dyrygent: Tan Dun
Fortepian solo: Lang Lang

Rok wydania: 2006
Wydawca: Deutsche Grammophon

Muzyka na płycie:
Banquet, The

Odtwarzaj / Zatrzymaj

W Azji wciąż nie minęło upodobanie do kręcenia luźnych filmowych adaptacji dramatów Szekspira. Od czasu genialnych dzieł Akiry Kurosawy opartych na Makbecie(Tron we Krwi), Hamlecie (Zły śpi spokojnie) i Królu Learze (Ran) w Chinach i Japonii powstało sporo scenariuszy napisanych na bazie twórczości wieszcza narodowego Anglii. Do dziś na ekrany kin trafiają mniej lub bardziej udane adaptacje spod ręki azjatyckich artystów. Jedną z ostatnich jest The Banquet, film Xiaoganga Fenga na motywach Hamleta z Ziyi Zhang w jednej z głównych ról. Jego akcja rozgrywa się w 907. roku naszej ery, pod koniec panowania dynastii Tang (wydaje się, że te rządy muszą stanowić tło każdego współczesnego dramatu epickiego Kraju Środka). Niestety nie było mi dane obejrzeć tego obrazu, bo nie trafił on (jeszcze?) do polskiej dystrybucji. Wysłuchałem natomiast skomponowanej do niego muzyki Tana Duna, wydanej na płycie Deutsche Grammophon, która rozbudziła moje nadzieje na pojawienie się obrazu Fenga w naszym kraju.

Tan Dun jest jednym z najsłynniejszych współczesnych kompozytorów chińskich, nie tylko muzyki operowej i koncertowej, ale również filmowej. Przypomnijmy, że stworzył on znakomita ścieżkę dźwiękową do Przyczajonego Tygrysa, Ukrytego Smoka, za którą otrzymał Oscara, a także równie popularną ilustrację Hero. Duna ceni się zarówno w Chinach, czego dowodem może być fakt, że będzie on odpowiadał za oprawę muzyczną spektaklu inaugurującego igrzyska olimpijskie w Pekinie, jak i w Stanach Zjednoczonych, o czym z kolei świadczy planowane na przyszły sezon wystawienie jego opery The First Emperor w słynnej nowojorskiej Metropolitan Opera. Myślę, że zdolności i kunszt kompozytorski tego artysty potwierdza właśnie The Banquet.

Ostatnia filmowa kompozycja Duna zwraca uwagę przede wszystkim swoją nieszablonowością, wynikającą nie tyle z jej orientalnego charakteru, lecz zróżnicowania. Artysta w ciekawy sposób połączył w niej specyfikę chińskiego folkloru z technikami współczesnej muzyki poważnej a także bardziej amerykańskimi metodami ilustrowania obrazu. Swoisty eklektyzm tego dzieła sprawia, że wydaje się ono świeże i wzbudza zainteresowanie. Usłyszymy w nim trochę pięknej liryki, spokojnych i, powiedziałbym, intelektualnych konstrukcji oraz sporo energetycznej muzyki dynamicznej. Utwory zostały bardzo ciekawie zinstrumentowane i prezentują się nietypowo od strony faktury orkiestrowej. Zwraca uwagę przede wszystkim zestawienie rytmów selektywnych, „klekoczących” instrumentów perkusyjnych z niepokojącymi, motorycznymi sekwencjami fortepianowymi, charakteryzującymi się licznymi *synkopami (In The Bamboo Forest, Sword Dance). Taka zajmująca akcja płynnie przechodzi – często w obrębie jednego utworu – w bardzo ładną, aczkolwiek już nie tak oryginalną lirykę. Przejawia się ona najczęściej tematem przewodnim kompozycji – piękną, prostą melodią o wyraźnie wschodniej stylistyce (następstwa interwałowe). Temat zwykle wykonuje pianista w *unisonie z kwintetem smyczkowym, co przywodzi na myśl lirykę Johna Barry`ego.

Pora wreszcie powiedzieć, że tym pianistą jest święcący ostatnio triumfy Lang Lang, jeden z czołowych artystów wytwórni Deutsche Grammophon. To już drugie nagranie muzyki filmowej, w którym bierze udział uzdolniony wirtuoz (wcześniej wykonał partie solowe w Malowanym Welonie Alexandre Desplata). Ostatnio dość często zaprasza się muzyków klasycznych do nagrywania ścieżek dźwiękowych. Jest to zmyślna polityka wytwórni fonograficznych, zapoczątkowana przez Sony – służy odmłodzeniu wizerunku instrumentalistów i uczynieniu ich bardziej cool. W każdym razie Lang Lang znacznie uatrakcyjnia i uszlachetnia muzykę do The Banquet.

Wspomniany temat liryczny pojawia się jeszcze w wersji wokalnej, utrzymanej w bardziej popowym charakterze - Only For Love - i pełni oczywiście funkcję czysto komercyjną. Podobny zabieg zastosowano w Przyczajonym Tygrysie, Ukrytym Smoku (bardzo podobna piosenka A Love Before Time). Nie powiedziałbym jednak, że utwór ten razi, bo nie odbiega aż tak drastycznie od stylistyki całości.

Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na dwa bardzo interesujące utwory - Waiting oraz Desire. Ten pierwszy zachwyca swą niewinnością, intymnością, ale jednocześnie inteligentnym rozplanowaniem partii fortepianu i kwintetu smyczkowego i pięknymi *kontrapunktami. Świadczy on o znakomitym warsztacie kompozytorskim Duna. Desire z kolei przyjmuje charakter i formę klasycznego divertimenta, ale utrzymanego we wschodnim języku dźwiękowym. Niespodziewane *akcenty tego utworu kojarzą się trochę z Ostatnim Cesarzem Sakamoto.

The Banquet to moim zdaniem niezwykle interesująca kompozycja, przynosząca spory powiew świeżości. Polecam zwłaszcza tym słuchaczom, którym osłuchały się już amerykańskie partytury, a jednocześnie oczekują czegoś więcej, niż tylko wschodniego folkloru.

Recenzję napisał(a): Aleksander Dębicz   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. Only For Love (Theme Song) - 05:22
2. Waiting - 02:06
3. In The Bamboo Forest - 04:08
4. Longing In Silence (Woman) - 02:15
5. Behind the Mask - 01:45
6. Sword Dance - 01:51
7. Punished Soul - 01:39
8. Lost Days - 02:10
9. Desire - 01:14
10. Exile To Snowy West - 02:19
11. Longing In Silence (Man) - 04:20
12. A Duel Of Minds - 01:33
13. Bridge Of Sacrifice - 03:20
14. Horsemen In Black - 02:31
15. After Tonight - 02:35
16. Lady In Red - 02:05
17. Revenge - 01:44
18. Play Within A Play - 04:12
19. The Banquet (Theme Music) - 03:35

Razem: 50:44



Komentarze czytelników:

Neimoidian:

Moja ocena:

JA miałem okazję oglądać ten obraz. Choć konwencja tych obrazów nie należy do mojej ulubionej (plusy nie przesłaniają minusów), to film podobał mi się bardziej niż "Cesarzowa" (no może poza ostatnią sceną, ciut absurdalną na mój gust). Kilka scen - między innymi walka w teatrze czy finałowa "sztuka" robią duże wrażenie. Natomiast muzyka bije tą z "Cesarzowej" na głowę. "Bankiet" jest jedną z moich ulubionych płyt tego roku. Fantastycznym pomysłem jest połączenie "typowej" orientalnej muzyki z brzmieniem fortepianu, często zastępującego tradycyjną sekcję perkusyjną. Nadaje to całości momentami prawie jazzowe brzmienie.

Łukasz Waligórski:

Moja ocena:

Od jakiegoś czasu słucham tej płyty i ciągle nie mogę wyjść ze zdumienia jak to się trzyma kupy. Sporo tutaj awangardy - połączeń nieszablonowych i nieprzewidywalnych. Ale jak dla mnie trochę ta muzyka jest zbyt eksperymentalna. Tan Dun to świetny kompozytor, muzyką filmową zajmujący się raczej epizodycznie. Na tej płycie słychać, że jego konikiem jest tak naprawdę muzyka współczesna. Trochę w tej nowatorskiej formie ginie jednak azjatycki duch. Takie jest przynajmniej moje zdanie. Ale faktycznie to coś nowego. Pierwszy raz słyszałem takie połączenie fortepianu i perkusjonaliów. Skądinąd chóry ewidentnie są kopią "Hero", zresztą i innych podobieństw haroniczno-instrumentalnych tu nie brakuje. Temat przewodni też jest wyjątkowo słaby, jeśli chodzi o porównanie z wcześniejszymi dziełami filmowymi tego kompozytora. Innymi słowy mimo całego tego nowatorstwa tej muzyki, jej smaczków i intelektualizmu, jakoś nie trafiła do mnie.

Nei:

Moja ocena:

A ja uważam, że ciężko przejść obojętnie obok tej muzyki. Co za smak, co za elegancja...I ten fortepian...Olku gratuluje zderzenia recenzji - nie zawsze zgadzam się z Twoimi opiniami. Jednak pomysłem mnie zjednałeś - Cesarzowa obok Bankietu - dwóch najlepszych chińskich kompozytorów. Warto tylko jednak zaznaczyć, że każdy z nich ma swoje jaśniejsze i słabsze momenty....Hero i The Banquet to niewątpliwie Tan Dun, którego cenię. Nie mogę jednak wyjść z podziwu nad The House of Flying Dagers S.U...Jest dobrze gdy się reklamuje coś więcej niż Hollywood.

Łukasz Remiś:

Moja ocena:
bez oceny

Shigeru Umebayashi nie jest Chińczykiem.

Nei:

Moja ocena:

Miało być oczywiście : dwóch najlepszych AZJATYCKICH...nie chińskich


  Do tej recenzji jest jeszcze 5 komentarzy -> Pokaż wszystkie