Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

300

26 Marzec 2007, 14:44 
Kompozytor: Tyler Bates

Orkiestracje: Tim Williams
Dyrygent: Tim Williams
Solowe partie wokalne: Azam Ali

Rok wydania: 2007
Wydawca: Warner Bros.

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
300

Odtwarzaj / Zatrzymaj

 Płytę dostarczyła firma:
Warner Music
W ostatnich latach w Hollywood powstało sporo ekranizacji komiksów i choć były one bardzo różnej jakości, chyba można powiedzieć, że filmowcy wskrzesili ten gatunek filmowy. Kilka z niedawnych adaptacji tzw. powieści graficznych okazało się całkiem zajmującą rozrywką. Przykładem niech będzie znakomity Batman: Początek czy Sin City. Ten drugi obraz powstał na podstawie niebanalnego komiksu Franka Millera i dzięki wiernemu oddaniu przez scenarzystów wszystkich jego wątków oraz niezwykle oryginalnej realizacji potrafił bardzo mocno zaintrygować. Teraz na ekranach kin możemy oglądać drugą z kolei adaptację historii obrazkowej Millera – 300 – w reżyserii Zacka Snydera. Opowiada ona o jednej z najsłynniejszych bitew – starciu trzystu Spartan z potężnymi oddziałami Persów pod Termopilami w 480 r. p.n.e. Przyznam, że na ten film wybierałem się z pewnymi obawami, ale ostatecznie pozytywnie mnie zaskoczył. Absolutnie nie można go traktować jako dzieło historyczne, ale raczej fantastyczne, na kanwie prawdziwych wydarzeń. 300 to świetne kino rozrywkowe, imponujące od strony wizualnej (zdjęcia i efekty równie niecodzienne jak w Sin City) i przede wszystkim zachęcające do zagłębienia się w historię Sparty, a chyba o to chodzi.

Niekonwencjonalność realizacyjna 300-tu przejawia się również w muzyce napisanej przez młodego i słabo znanego kompozytora Tylera Batesa. W przeciwieństwie do ilustracji większości epickich filmów przygodowych, ta prezentuje nieco inną stylistykę. Oprócz orkiestry symfonicznej i potężnego chóru, które są zwykle domeną tego typu produkcji, usłyszymy w niej mocną, agresywną elektronikę i perkusję, a nawet ostre gitarowe riffy. Takie urozmaicenie brzmieniowe miało zapewne służyć atrakcyjnemu unowocześnieniu filmu a także nadaniu mu jeszcze większego dynamizmu. Niestety wysiłki kompozytora spełzły na niczym. Jego muzyka tak naprawdę nie odgrywa aż tak znaczącej roli w filmie, jak można by się tego spodziewać. Stanowi jedynie tło, które w rzeczywistości nie wpływa znacząco na rozwój dramaturgii, a tylko nieznacznie kreuje klimat opowieści. Widz zwróci uwagę raczej na olśniewającą stronę wizualną 300-tu, niż na ich oprawę muzyczną.

Słuchając dzieła Batesa, zarówno w połączeniu z obrazem, jak i na płycie, odniosłem wrażenie, że kompozytor chciał trafić do świadomości odbiorcy przede wszystkim wolumenem brzmienia. Tu „wcisnął” głośną, motoryczną perkusję, tam ostre gitary, gdzie indziej monumentalny chór albo nachalne elektroniczne sample. Biedy artysta namęczył się dodając coraz więcej głośnych elementów, a nie zrobiło to żadnego wrażenia. Bates nie pomyślał bowiem o jakiejkolwiek formie utworów, spójności, tylko zwyczajnie poupychał mnóstwo środków do jednego worka. No i powstał hałaśliwy, toporny miszmasz, o którego słuchaniu w oderwaniu od obrazu w ogóle nie ma mowy. Podczas seansu utwory Batesa jakoś działają, to znaczy pasują i, tak jak powiedziałem wcześniej, czasami budują klimat. Ale nic poza tym.

W 300-tu nie mogło zabraknąć elementów etnicznych, choćby dla zilustrowania scen z Persami. Niestety i na tym polu kompozytor się nie popisał. Właściwie skopiował wszystkie pomysły oraz rozwiązania wypracowane przez innych twórców, zwłaszcza związanych z dawną organizacją *Media Ventures. Charakterystyczne partie wokalne, instrumentarium, identyczna motywika a także brzmieniowe tło (sample). Bates nie wykazał się żadną inwencją twórczą. Czarę goryczy przelewa fakt, że najciekawsze momenty jego partytury zostały skopiowane z dzieł klasycznych, zwłaszcza Wagnera i Beethovena. Słyszymy na przykład „nawiązania” do Złota Renu (The Agoge) albo Eroiki (Remember Us).

Niestety szansa na stworzenie wreszcie oryginalnej ilustracji epickiego filmu została zmarnowana. Powstała kompozycja banalna w połączeniu z obrazem, a jako dzieło autonomiczne wręcz pokraczna. Dlatego pieniądze radzę wydać na bilet do kina, a soundtrackiem w ogóle nie zawracać sobie głowy.

Recenzję napisał(a): Aleksander Dębicz   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. To Victory - 02:34
2. The Agoge - 02:24
3. The Wolf - 02:10
4. Returns a King - 02:24
5. Submission - 02:40
6. The Ephors - 01:59
7. Cursed By Beauty - 01:41
8. What Must a King Do? - 01:05
9. Goodbye My Love - 03:22
10. No Sleep Tonight - 02:33
11. Tree of the Dead - 02:25
12. The Hot Gates - 03:00
13. Fight in the Shade - 03:17
14. Come and Get Them - 02:05
15. No Mercy - 02:23
16. Immortals Battle - 01:53
17. Fever Dream - 02:33
18. Xerxes` Tent - 03:20
19. Tonight We Dine in Hell - 01:15
20. The Council Chamber - 02:34
21. Xerxes` Final Offer - 02:39
22. A God King Bleeds - 02:16
23. Glory - 01:44
24. Message For the Queen - 02:31
25. Remember Us - 02:56

Razem: 59:43



Komentarze czytelników:

Mefisto:

Moja ocena:

Cóż - muzyka nie zachwyca na płycie, ale w filmie - jak słusznie zauważyłeś Olku, sprawuje się naprawdę dobrze, wspomagając historię i jej klimat - i o to chyba głównie chodziło. Poza tym dzieło to przeciętne niestety.

Rafalski:

Moja ocena:

bez filmu nie da się tego za bardzo słuchać; hałaśliwa, rzemieślnicza i toporna siekiera. W filmie jest dużo lepiej.

Ludi:

Moja ocena:

Zgadzam się asłuchalne poza obrazem, nie da się przebrnąć przez całą ścieżką. Ponadto jak na taką produkcję muzyka jest wyjątkowo mało zróżnicowana. Utworem, który zwraca uwagę najbardziej jest według mnie numer 19 i praktycznie tylko do niego wracam.

Thedues:

Moja ocena:

Ogólnie zgadzam się z Twoją ocena zresztą moją jest niemal identyczna jak i niektóre przemyślenia, chociaż ja trochę ostrzej podchodzę do muzyki w obrazie. Aha przydałoby się gdybyś wspomniał o Eliocie Goldenthalu i jego Titusie w końcu ten plagiat jest najbardziej słyszalny…
P.S. właśnie się dowiedziałem, że mimo wszystko tytuł filmu to 300 a nie 300tu Spartan dystrybutor zmienił tytuł na 3 miesiące przed premierą. Taka więc ja chcecie to poprawcie ja już to zrobiłem;)

AMON:

Moja ocena:

No cóż, przesłuchałem kilka razy tych nagrań. W pierwszych sekundach chciałem wyłączyc je już na początku, ale z czasem muzyka zaczęła mnie wciagac. Rozumiem po części moich poprzednich komentatorów - faktycznie jeśli muzyke chcemy łączyc z z filmem pamiętając sceny z filmu, to nic z tego nie wyjdzie. Ale jeśli ruszymy swoją wyobraznie, stworzymy swoje obrazy a muzykę potraktujemy jako napęd tego wszystkiego, to wtedy wychodzi coś naprawdę zajefajnego.
Mo cóż, ale to tylko moje skromne zdanie. Rozumiem, że nie wszyscy mogą miec tak rozbudowaną wyobraznie itd.


  Do tej recenzji jest jeszcze 25 komentarzy -> Pokaż wszystkie