Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Prochy Angeli (Angela`s Ashes)

04 Lipiec 2007, 21:55 
Kompozytor: John Williams

Orkiestracje: John Neufeld
Dyrygent: John Williams

Rok wydania: 1999
Wydawca: Decca

Muzyka na płycie:
Prochy Angeli (Angela`s Ashes)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

Ta muzyka była nominowana do Oscara
SATYSFAKCJA GWARANTOWANA - nagroda Soundtracks.plKomponowanie muzyki do filmów to dla jednych rzemiosło, a dla innych okazja do pokazania prawdziwego talentu. W przypadku Prochów Angeli mamy do czynienia ewidentnie z drugim przypadkiem, chociaż – o ironio – sam John Williams, autor tego wspaniałego soundtracku mówi o swojej pracy, że jest…zwykłym rzemiosłem. Niechby i było! Oby każdy inny współczesny nam kompozytor z młodego pokolenia tworzył takie „rzemiosło”. Powstałe w 1999 roku i nominowane do Oscara dzieło nestora muzyki filmowej Johna Williamsa to ilustracja dramatu Alana Parkera o trudach irlandzkiej emigracji w latach Wielkiej Depresji. Obraz oparty został na autobiograficznej powieści Franka McCourta i jest opowieścią o losach irlandzkiej rodziny, którą los targa pomiędzy USA a Irlandią. Występuje w nim dwoje znanych aktorów – Emily Watson i Robert Carlyle ( Full Monty, The World Is Not Enough). Film dzięki muzyce Johna Williamsa wiele zyskał, a kompozycja sama w sobie jest warta każdej minuty słuchania…

Każdy, kto choć trochę zna świat muzyki filmowej wie co dlań znaczy nazwisko Williams, John Williams. Dzisiaj to już praktycznie człowiek – instytucja, ze swoimi czterdziestoma kilkoma nominacjami do Oscara i pięcioma statuetkami na koncie, niezliczonymi nominacjami Golden Globe i Grammy. Opromieniony blaskiem chwały głównie w drugiej połowie lat 70 i w latach 80, Williams od ostatniej dekady ubiegłego wieku zaczął kierować się bardziej w stronę wymagającego repertuaru filmowego, aniżeli tylko filmy sci-fi i przygodowe. Świetne w swojej klasie, wielkie widowiska, typu Star Wars, czy Indiana Jones, chyba przestały wystarczać nestorowi amerykańskiej muzyki filmowej. Stąd nie dziwi udział w takich projektach, jak Lista Schindlera w 1993 roku, od której umownie przyjmuje się, że Williams wkroczył na „poważną” ścieżkę swojej kariery, tworząc od tego czasu więcej muzyki do filmów dramatycznych. Nie będąc gołosłownym można wyliczać dalej: Sleepers (1996), Nixon (1995) Seven Years In Tibet (1997), Amistad (1998). Angela`s Ashes stanowi kolejny przykład komponowania do filmów z innej półki, do filmów z poważnym rodowodem.

Opowieść o dziejach irlandzkich tułaczy to wdzięczny temat do ilustracji muzycznej. Williams mógł ulec pokusie użycia muzyki typowo etnicznej, co częściowo zrobił w przypadku Far And Away. Jednak nie uległ…Postawił na swój już całkiem dobrze znany styl ilustracji dramatycznej. Nie znajdziemy tu takiego zawrotnego tempa, jak w Star Wars, ale piękną lirykę i melancholię. Klimat zadumy i smutku udało się tak dobrze wykreować dzięki mariażowi fortepianu – instrumentu wiodącego – i bogatej sekcji smyczkowej. Płytę wzbogacają również interesujące solówki na rozmaite instrumenty – chociażby obój czy harfę (My Dad`s Stories, Land of Limerick). *Score bazuje na jednym temacie, umiejętnie rozwijanym i przetwarzanym, a całość spina klamrą wykonanie w pełni orkiestrowe, z wyraźną dominantą fortepianu (Theme from Angela`s Ashes, Angela`s Ashes Reprise). Williams wyraźnie wzorował się na twórcach ery romantyzmu, bowiem temat z Prochów Angeli nadzwyczaj mocno przypomina Suitę Peer Gynt Edwarda Griega a także utwory Czajkowskiego. Nie uświadczymy tu ani jednej nuty z sekcji dętej – cały soundtrack opiera się wyłącznie na grze instrumentów smyczkowych i strunowych. Jednak najapetyczniejsze kąski to przetworzenia głównego tematu – np. Looking For Work, ze smutnym solo na oboju, wspartym grą na harfie i złowieszczo brzmiącą solówką na skrzypcach a`la Lista Schindlera i kończącym się dumną i wspaniałą codą całej orkiestry. Przyjemną odmianę przynosi również *pizzicato w Delivering Telegrams, a fantastyczny, optymistycznie brzmiący Back To America kończy główną narrację muzyczną tego score`u. Płyta zawiera dwa utwory z muzyką źródłową – Pennies In Heaven oraz The Dippsy Doodle. Wydanie amerykańskie Prochów Angeli zawiera w kilku ścieżkach dialogi z filmów, czego na szczęście w wydaniu Decca Records uniknięto.

Słuchanie muzyki z filmu Angela` s Ashes zawsze należało do największych przyjemności. Klasycznie brzmiąca orkiestra i perfekcyjne wykorzystanie instrumentów do zbudowania odpowiednich nastrojów i emocji zasługują na uznanie. Soczysta *sekcja smyczkowa, ciemna barwa brzmienia wiolonczel i smutny, aczkolwiek przepiękny temat grany na fortepianie, całość zaś w konwencji romantycznej drugiej połowy lat XIX wieku. To naprawdę udana recepta na stylowy i wysmakowany *score do dramatu o losach irlandzkiej emigracji. Moim zdaniem soundtrack jakich niewiele i jakich chciałbym aby było najwięcej. Płytę tę polecam estetom i poszukującym wrażeń w bardziej klasycznym wydaniu.

Recenzję napisał(a): Janusz Pietrzykowski   (Inne recenzje autora)



Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. Theme From Angela`s Ashes - 06:18
2. My Story - 02:19
3. Angela`s Prayer - 04:47
4. My Dad`s Stories - 01:51
5. Lord, Why Do You Want The Wee Children? - 04:03
6. Plenty Of Fish And Chips In Heaven - 03:25
7. The Dipsy Doodle - 01:08
8. The Lanes of Limerick - 03:25
9. Looking For Work - 03:31
10. Pennies From Heaven - 02:09
11. My Mother Begging - 03:46
12. If I Were In America - 02:34
13. Delivering Telegrams - 01:51
14. I Think Of Theresa - 01:57
15. Angels Never Cough - 02:31
16. Watching The Eclipse - 03:00
17. Back To America - 02:38
18. Angela`s Ashes Reprise - 06:17

Razem: 57:30



Komentarze czytelników:

Rafalski:

Moja ocena:

majstersztyk mistrza. poruszający i słuchalny.

MaciekG.:

Moja ocena:

Majstersztyk jakich mało :)) świetny album. Williams jakiego bardzo lubię.

Adam Krysiński:

Moja ocena:

Co tu pisac... Geniusz poprostu... O ile dobrze pamiętam, to jedna z moich pierwszych płyta Williamsa na półce i nawet lepiej niż ładnie wydana. Trzeba miec!

Caparso:

Moja ocena:

Może nie geniusz, ale bardzo dobra partytura. Ciekawe tematy, tajemniczy nastrój ( i nie tylko ) to największe zalety albumu. Jedna z trochę zapomnianych ale najlepszych pozycji Williamsa.

Marek:

Moja ocena:

Rzeczywiście, świetna kompozycja, ale w filmie mnie w ogóle nie przekonała. Odniosłem wrażenie, że Williams zarzyna po prostu temat przewodni, który tak wyraźnie zdominował resztę materiału, że po 2h oglądania człowiek miał go już naprawdę dość. Dziwię się, bo JW rzadko tego typu błędy popełnia, poza tym sama konwencja score doskonale pasuje do dramatycznej historii Irlandczyków. Płyta zatem zdecydowanie lepsza, mimo że niczym nowatorskim nie jest; takich wyrazistych partytur po prostu dzisiaj brakuje.


  Do tej recenzji jest jeszcze 8 komentarzy -> Pokaż wszystkie