Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Trzeci człowiek (The Third Man)

28 Listopad 2007, 00:11 
Kompozytor: Anton Karas

Wykonanie: City of Prague Philharmonic Orchestra
Cytra solo: Gertrud Huber

Rok wydania: 1949/2003
Wydawca: Silva Screen Records

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Trzeci człowiek (The Third Man)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

„We Włoszech przez 30 lat pod rządami Borgiów mieli wojowanie, terror, morderstwa i rozlew krwi, ale stworzyli Michała Anioła, Leonardo i Renesans. W Szwajcarii mieli braterską miłość - mieli 500 lat demokracji i pokoju, i co stworzyli? Zegar z kukułką.” - oto jedna z błyskotliwych kwestii, jakimi naszpikowany jest Trzeci człowiek Carola Reeda. Obraz, który trudno sklasyfikować gatunkowo, będący historią kiepskiego amerykańskiego literata wyruszającego na zaproszenie przyjaciela do powojennego, podzielonego na kilka stref okupacyjnych Wiednia. Jakież jest jednak zaskoczenie Jankesa, gdy okazuje się, że jego znajomy w nienaturalnych okolicznościach zszedł z tego świata. Nakręcona w 1949r legendarna adaptacja powieści Grahama Greene’a wydaje się być przykładem perfekcyjnego filmowego rzemiosła, gdzie reżyserowi w pełni udaje się wykorzystać potencjał aktorów i znaleźć odpowiednie osoby, które świetnie potrafią zmaterializować jego wizje artystyczne. To także popis Orsona Wellesa, który choć pojawia się w tym filmie na kilkanaście minut, to kradnie show Josephowi Cottenowi i Trevorowi Howardowi stając się magnesem tej produkcji.

Nas oczywiście najbardziej interesuje muzyka… Myślę, że każdy doświadczony kinoman słysząc tytuł Trzeci człowiek od razu skojarzy go z chwytliwą, skoczną melodią odgrywaną na cytrze. W dniu premiery filmu nazwisko autora tej kompozycji nie było znane nikomu poza mieszkańcami Wiednia. Anton Karas był wiedeńskim kompozytorem i grajkiem objawiającym swe talenty w jednej z lokalnych knajpek. Dla świata odkrył go Carol Reed dając zatrudnienie na planie Trzeciego człowieka. Chciał bowiem w swym filmie brzmienia jednoznacznie kojarzącego się z Wiedniem, stąd idea aby cała ilustracja muzyczna została zaaranżowana na jeden instrument – cytrę. Wydawałoby się, że Reed wykazał się nie lada odwagą, zlecając komuś, kto nigdy do filmów nie komponował, tak trudne zadanie. W historii kina nieliczni decydowali się na tworzenie score’ów, w których operuje się tylko jednym środkiem wyrazu. Wśród tych, którym udało się odnieść sukces, obok Davida Shire i Dave’a Grusina jest także Anton Karas. Myślę jednak, że dużą rolę odegrał tu reżyser, który z pewnością zdając sobie sprawę z niedoświadczenia austriackiego twórcy powierzył mu nadać muzyce funkcję zgoła odmienną od tej, jaką pełniły ilustracje filmowe w Hollywood. Nie jest to typowa golden-age’owa kompozycja dramatyczna, nad-ekspresyjna i wiernie powtarzająca to, co dzieje się na ekranie. Po projekcji filmu można dojść do wniosku, że w zasadzie miała ona służyć za uzupełnienie dla warstwy wizualnej. Mroczne, soczyste kadry zdewastowanego wojną Wiednia wyraźnie kontrastują z lekką i bardzo żywą muzyką Karasa, która pokazuje jego inną stronę – ludnego tętniącego życiem miasta mieszających się ze sobą nacji. Tu Anton Karas posługuje się jednym tematem i cytrowymi improwizacjami a ponadto podobną atmosferę oferuje słuchaczowi muzyka źródłowa również reprezentowana na albumie.

Drugi z tematów Austriak stworzył dla postaci Harry’ego Lime’a odtwarzanej przez Orsona Wellesa. I to właśnie ta melodia stała się jedną z wizytówek Trzeciego Człowieka a także zapewniła ścieżce dźwiękowej z tego filmu niebywałą popularność. Sam Anton Karas zaś dzięki temu tematowi stał się sławny i mógł potem występować m.in. przed papieżem Piusem XII i cesarzem Hirohito. Oglądając obraz Reeda doceni się przede wszystkim doskonałe oddanie charakteru postaci Lime’a – sympatycznego wiecznie niedorosłego cwaniaczka i kombinatora, takiego, jakim (do pewnego momentu) widział go pisarz grany przez Josepha Cottena. Warto zwrócić uwagę jak często Karas serwuje nam wariacje na tą melodię podczas filmu, w scenach, gdy postaci granej przez Wellesa nie ma na ekranie. Z pewnością reżyserowi zależało, aby muzyka pomogła nawiązać nić sympatii między widzem a niewidocznym bohaterem, a potem, gdy wychodzi na jaw okrutna prawda o nim, postawić widza przed trudnym wyborem.

Wspomniałem, że dzieło Karasa nie jest typową ilustracją dramatyczną. Wielu fanów muzyki filmowej dziwi się dzisiaj i kręci głowami oglądając Trzeciego człowieka, bowiem Karas niemal permanentnie ignoruje to, co się dzieje na ekranie, jedynie w dwóch trzech momentach zrywów filmowych postaci podkręcając znienacka tempo gry na cytrze, aby podnieść widzom ciśnienie. Każda z jego kompozycji ma te same „pozytywne wibracje”, emanuje tym samym jasnym kolorytem, a klimat ich jest do siebie bardzo zbliżony. Czy jednak krytyka, jaka spotyka austriackiego twórcę jest zasadna? Wydaje mi się, że nie, bo przecież te sceny, w których podłożono muzykę Karasa nie ucierpiały pod jej wpływem. W kilku scenach, w których nie wchodziła już w grę melodyjna, lekka ilustracja i mogłaby w nich zostać użyta tylko rasowa muzyka dramatyczna, gdzie pozbawiony filmowego doświadczenia kompozytor mógł polec, nie ma niczego. Reżyser dał się w tych momentach wykazać operatorowi kamery i montażyście, choćby w pasjonującym finale filmu, gdzie rzeczywiście decyzja o nie używaniu muzyki okazała się jak najbardziej słuszna.

Pozostaje pytanie, co począć z albumem zawierającym unikalny *score z Trzeciego człowieka. Moja odpowiedź brzmi - nie kupować, jeśli nie jest się zagorzałym miłośnikiem brzmienia cytry. Ani oryginalne nagranie wydane jako *bootleg z dialogami zagłuszającymi muzykę, ani re-recording wydany parę lat temu przez Brytyjczyków z Silva Screen Records nie są warte zakupu. Ten drugi ze względu na nienajlepszą i trochę pozbawioną pasji interpretację materiału muzycznego. Lecz głównym argumentem na „nie” jest zbytnia jednostajność kompozycji Karasa i praktycznie znikomy ładunek emocji - obawiam się, że po kilkukrotnym przesłuchaniu Trzeciego człowieka cytra na dobre obrzydłaby niejednemu miłośnikowi muzyki filmowej. Z tą kompozycją warto zapoznać się jedynie poprzez kontakt z wyśmienitym dziełem filmowym Carola Reeda.

Recenzję napisał(a): Damian Sołtysik   (Inne recenzje autora)



Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. Big Ben (London Films) - 00:18
2. The Harry Lime Theme - 02:21
3. Dialogue - "It`s a Shame" - 00:14
4. The Café Mozart Waltz - 02:25
5. Main Title - Harry`s false Funeral - 05:59
6. Dialogue - "Heard of Harry Lime?" - 00:09
7. Holly encounters Anna / Meeting the Conspirators - 03:02
8. Dialogue - "The third Man" - 00:35
9. Holly is accused of Homicide - 02:32
10. Dialogue - "This isn`t Santa Fe" - 00:21
11. Holly brings Flowers - 06:15
12. Holly runs after Harry`s Shadow - 04:56
13. Dialogue - "Holly, what Fools we are" - 00:46
14. Trap to catch Harry - 03:34
15. Dialogue - "The Cuckoo Clock" - 00:24
16. Anna walks away / End Title - The Harry Lime Theme - 04:11

Bonus Tracks:

17. Visions of Vienna - 01:59
18. Danube Dreams - 02:20
19. The Harry Lime Theme (Orchestral Version) - 02:35
20. The Café Mozart Waltz (Orchestral Version) - 03:16

Razem: 48:12



Komentarze czytelników:


Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy!