Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Wanted: Ścigani (Wanted)

05 Sierpień 2008, 16:44 
Kompozytor: Danny Elfman

Rok wydania: 2008
Wydawca: Lakeshore Records

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Wanted: Ścigani (Wanted)

Bardzo mnie rozbawiło porównywanie jednego z ostatnich letnich blockbusterów Wanted: Ścigani z Matrixem. To, że ten pierwszy powiela niektóre pomysły inscenizacyjne dzieła braci Wachowskich nie czyni go wcale równie wybitnym. Moim zdaniem Wanted jest widowiskową, ale pustą rozrywką, złożoną z najróżniejszych schematów hollywoodzkiego kina akcji. Mamy tu bowiem życiowego nieudacznika, który nagle dostaje swoją szansę (okazuje się, że jest potomkiem jednego z największych zabójców), jest też tajemne bractwo, na którego czele stoi opanowany mędrzec (Morgan Freeman, a jakże) i cała masa absurdalnych scen rodem z filmów reprezentujących zupełnie odmienne konwencje (wspomnę choćby żenujący widok osiłka, odbijającego nożami kule pistoletu). Rosyjski reżyser Timur Bekmabetow być może miał ciekawą wizję – świadczy o tym dość nietypowy humor i stylistyka kadru – ale zaprzepaścił ją namnożeniem absurdów. Czyżby producenci przekonali go, że im więcej bzdur w scenariuszu, tym lepiej?

Po kompozytorze muzyki do Wanted Dannym Elfmanie można się było spodziewać ciekawej dynamicznej ilustracji. Wszak to jeden z najzdolniejszych, najbardziej nietuzinkowych kompozytorów Hollywoodu, więc wszelkie nadzieje na efektowny *score były uzasadnione. Niestety muszę przyznać, że jego kompozycją jestem trochę rozczarowany. Wyjątkowo słabo czuć w niej bowiem charakterystyczny Elfmanowski język, co nie byłoby niczym nagannym, gdyby nie zaskakująca przewaga hollywoodzkiej sztampy, ilustracyjnych schematów nad niepowtarzalnym stylem artysty. Dzieła twórcy Edwarda Nożycorękiego prawie zawsze oferowały słuchaczowi wysoki poziom artystyczny – czy to poprzez radosną zabawę dźwiękami, czy odjechane tematy, czy interesujące zabiegi formalne i brzmieniowe – bardzo rzadko natomiast nudziły banałem. Moim zdaniem Wanted nie należy do tej większości zajmujących kompozycji Elfmana.

Nie posądzałbym jednak kompozytora o chwilowy spadek formy. Sądzę, że film Bekmabetowa okazał się zbyt mało inspirujący, nawet dla tak utalentowanego muzyka. Swój niechlubny udział w końcowym muzycznym efekcie mogli mieć także producenci, którzy na pewno nie dali Elfmanowi takiej swobody, jak stale współpracujący z nim reżyser Tim Burton. Jednak nawet w tak niesprzyjających warunkach artysta po raz kolejny potwierdził swoją klasę.

Gdzieniegdzie słychać bowiem przebłyski jego talentu, niestety nie mogącego się tu w pełni ujawnić. Na przykład w bardzo ciekawym utworze Success Montage z oryginalnym, jak na film akcji, zwiewnym tematem o wręcz słowiańskiej poetyce. Tę intrygującą melodię wzmacnia potem dynamiczny akompaniament elektroniczno-akustycznej perkusji, ale nie niweczy on przyjemnego efektu zaskoczenia. Artysta efektownie łączy też klasztorny śpiew mnichów z elementami muzyki akcji (perkusja, krótkie motywy kwintetu smyczkowego) w kolejnym utworze Fraternity Suite a także bawi się dźwiękami, jak w Wessley`s Office Life (mamy tu nawet scratch). Szkoda, że podobnych ciekawych rozwiązań jest w Wanted tak mało, a dominuje irytująca swą sztampowością muzyka akcji. Zarówno w filmie, jak i na płycie nie robi ona żadnego wrażenia.

Swoistą radość tworzenia (i wykonywania) dostrzegłem tylko w artystycznie prawdziwej, mającej swój własny charakter rockowej piosence The Little Things. Brak magii i tej właśnie pasji w scorze jest jednak dla mnie zrozumiały.

Recenzję napisał(a): Aleksander Dębicz   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:

1. The Little Things - 03:26
2. Success Montage - 03:32
3. Fraternity Suite - 03:28
4. Wesley`s Office Life - 05:15
5. The Scheme - 01:44
6. Fox in Control - 02:16
7. Welcome to the Fraternity - 04:28
8. Fox`s Story - 03:29
9. Exterminator Beat - 02:52
10. Rats - 03:28
11. The Train - 03:59
12. Revenge - 04:33
13. Fox`s Dicision - 02:29
14. Breaking the Code - 01:21
15. Fate - 01:46

Razem: 48:06



Komentarze czytelników:

Adam Krysiński:

Moja ocena:

Jeden z najlepszych albumów tego roku. A Hellboy dwójeczka to już w ogóle. Elfman w tym roku rządzi jak na razie.

Mystery:

Moja ocena:

Świetna piosenka, świetny motyw przewodni, świetny album, ale im bardziej zagłębiałem się w ten score, tym mniej zaczynał mi się on podobać. Z Hellboy II miałem podobnie.

Tomasz:

Moja ocena:

Niezła płyta, bardzo dobrze gra w filmie (który jest przesadzony, ale ogląda się go świetnie). Piosenka znakomita, słychać że Elfman miał dobrą zabawę.
A co do Hellboya II, to jest OK jako samodzielna płyta, ale jako kontynuacja rewelacyjnego Helboya to maks 3.
W tym roku ( w kręgu komiksów) do najbardziej podobał mi się Incredible Hulk Armstronga.

Mefisto:

Moja ocena:

Hmm...ciekawa recka, aczkolwiek nie zgodzę się, iż score nie posiada żadnej magii, bo ona tam jest, tylko absolutnie nie w stylu Batmana, Edwarda, czy innych tego typu elfmanowskich ścieżek. Dla mnie naprawdę porządna ilustracja - a drugi Hellboy taki sobie.

Neimoidian:

Moja ocena:

Rzeczowa recenzja. Ja sam powyższy score mogę podsumować w taki sposób - rewelacyjna piosenka, fenomenalny temat przewodni i ... nic więcej. Za te dwie rzeczy trójeczka. W porównaniu z "Wanted" Hellboy II jest warty jedną gwiazdkę więcej.


  Do tej recenzji jest jeszcze 9 komentarzy -> Pokaż wszystkie