Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Truth and The Light: Music from The X-Files, The

23 Sierpień 2008, 12:16 
Kompozytor: Mark Snow
Wykonanie: Mark Snow, Jeff Charbonneau
Soliści: Erika Duke-Kirkpatrick (wiolonczela), Teri Desario (wokal)

Rok wydania: 1996
Wydawca: Warner Bros.

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Truth and The Light: Music from The X-Files, The

Odtwarzaj / Zatrzymaj

Pierwsza dekada XXI wieku przyniosła wysyp popularnych produkcji telewizyjnych, z których wiele zostało – czasem na wyrost – nazwanych kultowymi. Lata 90. XX wieku należały jednak przede wszystkim do jednego tytułu – serialu Z Archiwum X. Stworzony przez Chrisa Cartera, swój pierwszy odcinek miał w 1993 roku. Mroczne opowieści o parze agentów FBI Mulderze i Scully, zajmujących się wyjaśnianiem spraw niewyjaśnionych, podbiły serca i umysły widzów na całym Świecie, tworząc coś na kształt zjawiska socjologicznego. Jednym z elementów, które złożyły się na sukces przedsięwzięcia, był niezapomniany temat przewodni, jaki do serialu napisał kompozytor-weteran – Mark Snow.

Swoją karierę Snow związał głównie z telewizją. Zaczynał od pracy nad serialem Starsky & Hutch, a w swojej filmografii ma też takie znane tytuły, jak Dynastia czy T.J. Hooker. Największą sławę przyniósł mu jednak serial Cartera. Rozpoczynając nad nim pracę, Snow otrzymał kolekcję utworów, które według autora serii miały dać mu wskazówkę, czego się od niego oczekuje. Kompozytor przygotował aż cztery wersje tematu przewodniego, jednak żadna z nich nie spotkała się z akceptacją. Postanowił wiec zacząć od początku. Olśnienie przyszło w dość nieoczekiwany sposób. Oparłszy niechcący rękę na klawiaturze, natrafił na charakterystyczne cztery nuty, które posłużyły za początek i jednocześnie fundament tytułowej kompozycji. Reszta była już formalnością. Zaproponowany temat spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem przez Cartera i decydentów ze studia FOX, natomiast publiczność telewizyjna wręcz oszalała na jego punkcie. Wywołująca ciarki melodia błyskawicznie zwróciła uwagę telewidzów, przykuwając ją na długie lata do szklanego ekranu. To właśnie ten utwór był początkiem także i mojej przygody z serialem. Wystarczyły zaledwie pierwsze jej takty, bym nie tylko dostał gęsiej skórki, ale również zapałał ogromną ciekawością tego, co zdarzy się dalej. Do dziś, kiedy słucham tej muzyki, czuję zimny dreszcz na plecach. Podobnym sukcesem może się pochwalić niewielu twórców (na myśl przychodzi na pewno Angelo Badalamenti z jego muzyką do niezapomnianego Twin Peaks).

Wydany w 1996 roku album The Truth and the Light: Music from The X-Files stanowi wybór ilustracji z trzech pierwszych sezonów i jest jak dotąd jedyną publikacją muzyki z serialu (jeśli nie liczyć singla z tematem przewodnim i składanki z cyklu Inspired by…). Styl jaki zaoferował Snow, to w dużej mierze kompozycje ambientowe, atmosferyczne i minimalistyczne. Na ogół mroczne i melancholijne, co doskonale współgrało z dość pesymistyczną wizją tajemniczego i groźnego świata. Mając świadomość ograniczeń, jakie dla słuchalności niósł ten typ muzyki, zdecydowano się wpleść do niej dialogi z filmu. Na ogół nie jestem zwolennikiem takiego rozwiązania, tu jednak sprawdza się ono doskonale. Wypowiedzi postaci nie tylko nie zakłócają jej odbioru, ale go wzmacniają, stanowiąc udany *kontrapunkt dla najtrudniejszych (najnudniejszych) dla słuchacza momentów, a ładunek emocji w nich zawarty buduje dodatkowe napięcie.

Już w pierwszym utworze (Introitus (…)) słuchaczy wita sam Chris Carter, którego (pseudo)filozoficzny monolog, wsparty atmosferycznymi dźwiękami, jest wprowadzeniem do tematu tytułowego (Materia Primoris (…)). Jest to rozszerzona wersja znanego z czołówki słynnego motywu. Co ciekawe, nie pojawia się on już aż do ostatniego utworu na albumie, dość przeciętnego remixu. O tym jak cytaty z filmu dobrze współgrają z muzyką, można przekonać się już w kawałku numer 3, pt. Raptus. Duszne, brzmiące niczym wiejący wiatr odgłosy są tłem dla rozmowy między Mulderem a rzekomą ofiarą porwania przez Obcych. Gdy nagle ta zaczyna krzyczeć, muzyka przeradza się w szybki utwór akcji. Za chwilę znów następuje uspokojenie i ponownie słyszymy głos postaci. Kolejny dramatyczny okrzyk stanowi płynne przejście do następnego kawałka (Adflatus) – spokojnego, pełnego smutnej zadumy. Gdy tak zasłuchamy się w piękną, wygrywaną na wiolonczeli melodię, wchodzi kolejny, tym razem pochodzący z I odcinka dialog. Gdy ten znowu kończy się niepokojącym okrzykiem, wchodzi następny utwór akcji (Deverbero). Podobny schemat przewija się przez cały album, natomiast poszczególne dialogi stanowią wartość samą w sobie, szczególnie dla fanów serialu.

Jak już wspomniałem, spora część tej muzyki utrzymana jest w dosyć depresyjnym nastroju. Poza wymienionym Adflatus, szczególnie poruszającymi utworami są na pewno fortepianowe: Lamenta, Carmen Amatorium Ex Arcanum oraz Facetus Malum – drugi wsparty syntetycznymi smyczkami, trzeci harfą i wokalizą. Te z kawałków, które nie są smutne, na ogół i tak są mroczne i niepokojące. Groźny Memoria i perkusyjny Iter zanurzone są w etnicznych klimatach. Cantus Excio oraz Kyrie nawiązują z kolei do atmosfery gotycko-sakralnej, poprzez wprowadzenie głębokiego brzmienia dzwonów bądź charakterystyczny wokal. Chyba tylko oparty na syntetycznym brzmieniu fletu i smyczków Otium stanowi jedyny naprawdę spokojny i relaksujący kawałek. Wszystkie inne, nawet jeśli zaczynają się spokojnie, szybko dryfują w ciemniejsze nastrojowo rejony (np. Dubitatio).

Serial Z Archiwum X to też akcja. Snow konstruuje towarzyszące jej utwory w najprostszy sposób, najczęściej poprzez połączenie szybkiego rytmu elektronicznej perkusji z wszelkiego rodzajami szumami i trzaskami. Tak zbudowane są Deverbero i Insequi. Nie słucha się ich zbyt przyjemnie i obok bardzo dusznego Mercutura są to najsłabsze utwory na płycie. Z kolei bardzo dobrze wypadają fortepianowo-smyczkowy Progigno de Axis oraz smyczkowo-perkusyjna druga połowa Kyrie (ten ostatni charakteryzuje się ponadto ciekawie wkomponowanymi komunikatami wojskowymi). Na koniec zostaje jeszcze energiczny remix głównego tematu, ale nie jest on w moim przekonaniu warty większej uwagi (nie ma go nawet w amerykańskim wydaniu albumu).

Nie będę ukrywał, że do muzyki Marka Snowa z Z Archiwum X mam stosunek sentymentalny. Powyższy album – kupiony lata temu – był jednym z pierwszych w mojej kolekcji (a być może dokładnie tym pierwszym – już nie pamiętam), więc bez wątpienia stanowi jeden z fundamentów nie tylko mojej kolekcji, ale przede wszystkim mojej fascynacji muzyką filmową. Do dziś często wracam do tego krążka i słucham go z niesłabnącą przyjemnością. Nie jest to jednak pozycja, która przemówi do wszystkich. Muzyka jest niemal w całości elektroniczna, ponura i dołująca, czasem dość brzydka, a często zwyczajnie prosta. Z drugiej strony, to w prostocie i pewnej bezpośredniości przekazu tkwi siła, z jaką przemawia do wyobraźni słuchacza i widza. Z samej definicji muzyka ambientowa ma oddziaływać właśnie na sfery emocji i podświadomości, i tak jest w tym przypadku. Snow przenosi odbiorcę w świat zimny i niebezpieczny, ale przy tym fascynujący, tak jak fascynujące było kiedyś śledzenie przygód Muldera i Scully. The Truth and the Light: Music from The X-Files stanowi dla jednych okazję, by taką podróż w nieznane odbyć ponownie, a dla innych, aby po raz pierwszy. Myślę, że warto.

Recenzję napisał(a): Krzysztof Ruszkowski   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. Introitus: Praeceps Transito Spatium* (Introduction: On the Edge of Travel through Space) - 1:51
2. Materia Primoris: The X-Files Theme (Main Title) - 3:22
3. Raptus (Abduction) - 3:16
4. Adflatus (Inspired Breath) - 3:36
5. Deverbero (A Sound Thrashing) - 1:28
6. Cantus Excio (Chant of Exorcism) - 4:42
7. Mercutura (The Merchandise) - 3:23
8. Lamenta (Song of Sorrow) -1:48
9. Insequi (Hot Pursuit) - 1:37
10. Otium (Peace) - 1:43
11. Dubitatio (In Doubt) - 2:49
12. Iter (Journey) - 1:20
13. Progigno de Axis (The Offspring of Axis) - 1:35
14. Carmen Amatorium Ex Arcanum (Love Song of Mystery) - 2:39
15. Facetus Malum (Comic Misfortune) - 2:42
16. Memoria (Remembrance) - 2:02
17. Mitis Lumen (Soft Light) - 2:41
18. Fides Fragilis (Fragile Faith) - 1:35
19. Exoptare Ex Veritas (Desire for Truth) - 1:30
20. Kyrie* (Mass) - 2:57
21. Flexifinger – The X-Files Theme (Flexifinger Terrestrial Mix) - 4:20

* Kompozytor: Jeff Charbonneau

Razem: 52:58



Komentarze czytelników:

Koper:

Moja ocena:

Dowcip z tą oceną? Tego słuchać nie idzie. Tylko dla fanatyków serialu.

Mefisto:

Moja ocena:

De facto dla fanów, choć płyta posiada klimat i parę naprawdę fajnych fragmentów dla każdego.

Adam Krysiński:

Moja ocena:

Trudno ten album ocenić jednoznacznie. To po prostu kupa muzyki... z przewagą kupy.

scoreman:

Moja ocena:

Tragedia... Raczej nie dla fanów, tylko dla fanatyków ;)