Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

X-Men: Pierwsza klasa (X-Men: First Class)

08 Czerwiec 2011, 14:13 
Kompozytor: Henry Jackman

Rok wydania: 2011
Wydawca: Sony Classical

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
X-Men: Pierwsza klasa (X-Men: First Class)

 Kup tę płytę w:

iTunes za 9.99
X-Men: Pierwsza klasa przywraca właściwy sens amerykańskiej mitologii, na którą składają się opowieści o super-bohaterach. Jest to bowiem nie tylko widowiskowy film akcji, ale przede wszystkim uniwersalna przypowieść, ukazująca rozmaite ludzkie postawy w obliczu odwiecznych problemów. Znakomite efekty specjalne ani na moment nie przysłaniają wciągającej opowieści, inteligentnie osadzonej w historycznych realiach zimnej wojny. Wszystkie postacie są wiarygodne – w ramach komiksowej, spójnej konwencji – co w dużej mierze należy zawdzięczać aktorom (wielkie brawa dla Jamesa McAvoya i Michaela Fassbendera!). Na rewelacyjny efekt całości wpływa również muzyka Henry’ego Jackmana, chociaż sama w sobie pozostawia pewien niedosyt.

Henry Jackman nie cieszy się opinią kreatywnego artysty. Uchodzi raczej za sprawnego naśladowcę charakterystycznego stylu założonej przez Hansa Zimmera grupy kompozytorskiej Remote Control Production. Być może twórcy X-Mena: Pierwszej klasy zaangażowali go do współpracy właśnie dlatego, że oczekiwali sprawdzonych rozwiązań muzycznego ilustrowania obrazu, bali się natomiast oryginalniejszych utworów, mogących odwrócić uwagę widza od fabuły. Trochę szkoda, bo tak udana ekranizacja komiksu aż się prosi o muzykę, która nadałaby całości bardziej wyjątkowego charakteru.

Niewątpliwie jednak dużą zaletą kompozycji Jackmana jest jej funkcjonalność. Dobrze podkreśla emocje oraz potęguje napięcie akcji. Pomaga także w kształtowaniu narracji. Artysta wszystko to osiągnął za pomocą typowych środków. Słyszymy pulsujące motywy smyczków (oparte na sekundowych interwałach), bardzo filmowe współbrzmienia i aranżacje. Na szczęście jednak muzyka, przy całej swej banalności, nie sprawia wrażenia prymitywnej.

Jestem przekonany, że w czasie post-produkcji Pierwszej klasy za temp track posłużyła Incepcja Hansa Zimmera, a na Jackmanie producenci i reżyser wymogli podobne rozwiązania ilustracyjne. Świadczy o tym wiele: motywy gitary elektrycznej w scenach dialogowych, zwiastujących dynamiczną akcję, mocarne długie dźwięki sekcji instrumentów dętych blaszanych, nakładające się na rozwijające się stopniowo motywy kwintetu smyczkowego, niemal identyczna jak u Zimmera *orkiestracja. Wystarczy porównać utwory Dream is Collapsing z Incepcji i Frankenstein’s Monster z X-Mena. Podobieństwo uderzające. Również patetyczne motywy opadające w Rage and Serenity są żywcem wzięte z twórczości niemieckiego kompozytora. Cóż, wszystko wskazuje na to, że muzyka z filmu Christophera Nolana odciśnie piętno jeszcze na wielu kolejnych blockbusterach.

Według mnie z całego soundtracku najbardziej świeżo brzmią utwory: pierwszy i ostatni. Mimo niskiej oryginalności, mają one w sobie sporo kinowej magii oraz rockowej energii (pulsacja, *harmonika, gitary). Chce się do nich wracać, zapadają w pamięć.

Kompozycja Henry’ego Jackmana na pewno nie jest szczególnym osiągnięciem, ale warto przekonać się jak funkcjonuje w tym świetnym filmie.

Recenzję napisał(a): Aleksander Dębicz   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:

1. First Class (03:20)
2. Pain And Anger (02:58)
3. Would You Date Me? (01:44)
4. Not That Sort Of Bank (03:27)
5. Frankenstein`s Monster (03:03)
6. What Am I Thinking (02:10)
7. Cerebro (02:23)
8. Mobilise For Russia (01:18)
9. Rise Up To Rule (05:56)
10. Cold War (03:20)
11. X-Training (00:30)
12. Rage And Serenity (02:06)
13. To Beast Or Not To Beast (04:47)
14. True Colours (01:51)
15. Let Battle Commence (04:45)
16. Sub Lift (02:19)
17. Coup d`Etat (02:15)
18. Mutant And Proud (03:28)
19. X-Men (02:59)
20. Magneto (01:58)

Razem: 56:37



Komentarze czytelników:

Mefisto:

Moja ocena:

Tym razem się zgodzę - z jednej strony nic wielkiego, sporo nie-do-końca-plagiatów-ale-już-nie-inspiracji oraz pewna toporność. Sam album także za długi. Ale jest też wystarczająco zadowalających fragmentów, z których można czerpać przyjemność nawet mimo ich wtórności. Trójczyna się należy.

Pokemon:

Moja ocena:

Ja jednak dam 3,5, bo choć spora część materiału jest anonimowa i przejmująco przeciętna, to jednak te fragmenty, które są fajne, to są... zajebiste xD. Aby nie iść dalej w tę - skądinąd - nad wyraz wyrafinowaną elokwencję, powiem jeno, że ogólnie mnie się score podoba. Ale obciąłbym z 15 minut. Wtedy byłoby znacznie bardziej awesome i może nawet czwórę bym dał. A tak "czy i pół". Bo fajnie jest, ale jednak momentami przesadnie tapieciarsko.

arti/czoug:

Moja ocena:

Perfidnie zerżnięte z Inception, jednak skubany main title ratuje honor scieżki.

Greg:

Moja ocena:

Może nie znam się na dobrze na soundtruckach, jednak ten przypadł mi do gustu! Polecam 5/5. Zwłaszcza 20 utwór Magneto