Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Życie Pi (Life of Pi)

16 Styczeń 2013, 20:12 
Kompozytor: Mychael Danna

Rok wydania: 2012
Wydawca: Sony Classical

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Życie Pi (Life of Pi)

 Kup tę płytę w:

iTunes za 9.99
Ta muzyka otrzymała nagrodę Oscara
Filmy tak olśniewające wizualnie, jak Życie Pi zawsze stwarzają pokusę skomponowania bogatych ilustracji muzycznych, stanowiących dźwiękowy ekwiwalent obrazu. Jednak ilustrowanie epickich, malowniczych dzieł wielowarstwowymi utworami o rozbudowanej fakturze niesie ze sobą ryzyko przerostu formy nad treścią. Zdawał sobie z tego sprawę Mychael Danna, kompozytor muzyki do Życia Pi. Jego utwory wzmocniły niezwykłe wrażenia, wywołane przez zjawiskowe zdjęcia Claudio Mirandy, nigdy zanadto się nie wybijając. Danna nie starał się na szczęście domalować dźwiękami czegoś nowego, tylko wyostrzył to, co już widzimy na ekranie. Podkreślił też wymowę obrazów.

Życie Pi jest filmem religijnym, niosącym wyraźne przesłanie ekumeniczne. Wprawdzie jego przekaz ma charakter nieco katechetyczny, ale wynika on z baśniowej konwencji opowieści. Danna stworzył ścieżkę dźwiękową utkaną z elementów muzyki religijnej różnych kultur – zwłaszcza hinduskiej, islamskiej i chrześcijańskiej – bowiem główny bohater, tytułowy Pi, już od dzieciństwa łączył wyznania w poszukiwaniach swej drogi do Boga. Boga przyjdzie mu odnajdywać w kontaktach z naturą, najpierw wśród zwierząt, zamieszkałych w zoo jego ojca, a potem na morzu, po którym dryfuje w towarzystwie tygrysa bengalskiego jako jedyny ocalały z katastrofy statku. Przyroda w obiektywie Mirandy zniewala i zarazem budzi trwogę. Muzyka natomiast wydobywa jej boskie znaczenie. Dlatego właśnie Danna nie zilustrował wszystkich zjawisk w sposób dosłowny, lecz dodał im głębi.

W Życiu Pi duchowym odkryciom głównego bohatera towarzyszy bardzo charakterystyczny tajemniczy motyw, który w zależności od sceny został różnie zinstrumentowany. Na przykład kiedy Pi modli się do Kriszny, słyszymy go w wersji na bansuri – indyjski flet poprzeczny (utwór Meeting Krishna). Z kolei w scenie poznania Chrystusa motyw otaczają „niebiańskie” współbrzmienia chóru (Christ in the Mountains). W Życiu Pi również muzyka ma wymiar ekumeniczny. Danna z sukcesem łączy elementy europejskiej muzyki sakralnej (chóry, charakterystyczne współbrzmienia) z elementami muzyki hinduskiej i arabskiej (skale, tradycyjne instrumentarium). Artysta tak zbalansował poszczególne składniki kompozycji, że ani na chwile nie czujemy się przytłoczeni brzmieniem albo skonfundowani rozmaitością stylów. Omawianą kompozycję charakteryzuje niezwykła dbałość o detal oraz urozmaicone i cudownie przestrzenne brzmienie.

Dzięki temu nie przeszkadza mała oryginalność większości utworów. Słuchając płyty i oglądając film, można odnieść wrażenie, że Danna zaczerpnął niektóre rozwiązania ilustracyjne wymyślone przez innych wybitnych kompozytorów muzyki filmowej. W Życiu Pi odnajdziemy wpływy Thomasa Newmana (Pi and Richard Parker ze smukłymi motywami fortepianu, w typowy dla tego kompozytora sposób rozładowywanymi kojącym współbrzmieniem i oniryczną figurą fletu), Danny`ego Elfmana (sekwencyjność, *harmonika i instrumentacja Flying Fish) czy nawet Harry`ego Gregsona Williamsa (baśniowa melodyka rodem z Opowieści z Narnii w Orphans). Mimo to kompozycję Danny traktuję jako znaczące osiągnięcie w muzyce filmowej, ze względu na jej dogłębnie przemyślany koncept.

Na koniec pozwolę sobie na muzyczne skojarzenie. Życie Pi przywodzi mi na myśl ostatni album giganta jazzu Herbiego Hancocka The Imagine Project. Podobnie jak Danna, Hancock połączył w nim muzyków różnych kultur, by razem z nim stworzyli utwory niosące przesłanie pokoju i tolerancji na świecie. Ścieżkę dźwiękową z Życia Pi można traktować jako kontynuację tej myśli. Gorąco polecam oba dzieła.

Recenzję napisał(a): Aleksander Dębicz   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:

1. Pi`s Lullaby (03:42)
2. Piscine Molitor Patel (03:39)
3. Pondicherry (01:12)
4. Meeting Krishna (01:51)
5. Christ In The Mountains (01:13)
6. Thank You Vishnu For Introducing Me To Christ (00:55)
7. Richard Parker (00:54)
8. Appa`s Lesson (01:06)
9. Anandi (00:55)
10. Leaving India (01:20)
11. The Deepest Spot On Earth (00:48)
12. Tsimtsum (02:49)
13. Death Of The Zebra (00:33)
14. First Night, First Day (03:45)
15. Set Your House In Order (02:10)
16. Skinny Vegetarian Boy (02:16)
17. Pi And Richard Parker (02:14)
18. The Whale (02:02)
19. Flying Fish (00:49)
20. Tiger Training (01:22)
21. Orphans (01:36)
22. Tiger Vision (04:31)
23. God Storm (03:42)
24. I`m Ready now (03:21)
25. The Island (01:59)
26. Back To The World (08:20)
27. The Second Story (04:02)
28. Which Story Do You Prefer? (02:05)

Razem: 65:11



Komentarze czytelników:

W.:

Moja ocena:

Przyznam szczerze, że soundtrack mnie rozczarował. I choć już nie mogę doczekać się kiedy zobaczę film, to soundtrack udało mi się już przesłuchać (nawet kilka razy) i nie zachwycił mnie do przesady. Temat "Pi`s Lullaby" iście genialny, można słuchać do znudzenia a i nawet kilka razy więcej, ale reszta? Bardzo prosta melodia, nie wiem czy ten soundtrack w pełni zasługuje na Oscara. Nie wiem, mogę się mylić. Takie wrażenie zrobiła na mnie ta muzyka nie widząc filmu (podkreślam). Stawiam mocną 3!

Mefisto:

Moja ocena:

Faktycznie, cudnej urody kompozycja, która uszlachetnia film, ale i nie wychodzi przedeń. Całość może lekko przesłodzona, a płyta niepotrzebnie tak poszatkowana na plankton, ale ogólnie bardzo dobra kompozycja.

Adam Krysiński:

Moja ocena:

Geniusz. Nie jest to najlepsza praca Danny z całej kariery, ale w jego pierwszej trójce - No.1, ew. No.2. W tym roku to jednak zdecydowanie najlepsza i najbardziej wartościowa praca z wszystkich nominowanych do ważniejszych i najważniejszych nagród. Do tego jest to pięknie wydana płyta, a to nie przeszkadza ;-)

Adam Krysiński:

Moja ocena:

* No.2, ew. No.3 miało być

Fan Dębicza:

Moja ocena:

Coś wspaniałego. Filmu nie oglądałem ale po przesłuchaniu płytki muszę zobaczyć, jak to "współbrzmi" z obrazem. Połączenie motywów muzycznych wschodu i zachodu przynosi niesamowity efekt. Tu gdzieś Indie, tu znów Francja mi się jawi przed oczyma. Trochę słodko, trochę tajemniczo (np. First Night). Zaczyna działać na mnie ta muzyka, im dłużej jej słucham - trafia w samo sedno. A Dębicza nie pozdrawiam dziś - On już powinien wiedzieć, że przeze mnie zawsze pozdrowion jest :D


  Do tej recenzji jest jeszcze 1 komentarz -> Pokaż wszystkie