Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Grawitacja (Gravity)

02 Marzec 2014, 18:52 
Kompozytor: Steven Price

Rok wydania: 2013
Wydawca: WaterTower Music

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Grawitacja (Gravity)

 Kup tę płytę w:

iTunes za 8.99
Ta muzyka otrzymała nagrodę Oscara
Film Alfonso Cuarona, choć zrealizowany przy pomocy najnowszych technologii wizualnych i dźwiękowych, jest pod względem fabularnym zwyczajną historią o kobiecie, która wbrew piętrzącym się trudnościom odzyskuje wolę życia. Historia dr Ryan Stone opowiedziana w konwencji realistycznej (a nie science-fiction; nic bowiem, co widzimy na ekranie, nie wykracza już dziś poza zasadę prawdopodobieństwa) jest przypowieścią, w której ukazane postaci i wydarzenia to tylko pretekst dla widza, by docierać do ukrytych, alegorycznych treści. One właśnie budują głębię znaczeniową filmu i decydują o jego wysokiej wartości nie tylko technicznej, ale również interpretacyjnej.

Ogromną rolę w wyostrzaniu pewnych znaczeń oraz w kreowaniu przestrzeni i nastroju w filmie ma muzyka Stevena Price`a. Towarzyszy nam ona niemal przez cały czas. Może się wydawać, że jej obecność przeczy powszechnie znanej prawdzie, że w kosmosie panuje cisza. Price za pomocą dźwięków – paradoksalnie – podkreśla ogrom tej ciszy. Dokonuje tego na przykład poprzez nagłe "ucięcie" melodii, wprowadzenie długiej pauzy w środku utworu, w momencie, gdy jest on najpełniej rozwinięty. Te momenty absolutnej ciszy pozwalają wyeksponować to, co właśnie ma się wydarzyć i przypominają nam o tym, gdzie bohaterowie tak naprawdę się znajdują.

Kolejnym ciekawym zabiegiem, który wbrew pozorom respektuje obecność ciszy w przestrzeni kosmicznej, jest połączenie typowych dźwięków instrumentalnych z brzmieniową imitacją tego, co dzieje się wokół postaci, np. wybuch, zderzenie, odgłos przelatujących szczątków satelity. Price umieścił w swoich utworach te elementy, które nie mogły wybrzmieć w ścieżce dźwiękowej filmu. Oprócz dialogów, oddechu i tego, co słyszymy w kapsule ratunkowej, nic nie powinno być słyszalne dla widza. Zatem wrażenia słuchowe, które w normalnych warunkach mogłyby zaistnieć, w filmie Cuarona są słyszalne dzięki muzyce. A ta – jako element, którego źródło znajduje się poza kadrem – nie musi respektować praw obowiązujących w świecie przedstawionym. Zatem gdy oglądamy scenę kolizji części satelity z promem i słuchamy utworu "Debris", mamy wrażenie, że scena została nagrana razem z odgłosami zderzenia i z dźwiękiem uszkodzonych silników. Tak jednak się nie stało. Niemal wszystkie odgłosy, oprócz tych, które bohaterowie odbierają jako wibracje dzięki kombinezonom, są zawarte w kompozycji Price`a.

Muzyka została stworzona dla systemu surround, co oznacza, że nie tylko dźwięki wypływające z ekranu, ale również te obecne w utworach Price`a dochodzą do widza z różnych punktów. Reżyser tłumaczy to w następujący sposób: w przestrzeni kosmicznej zaburzona jest orientacja – trudno określić, gdzie jest dół, gdzie góra, gdzie prawa i lewa strona. Położenie obiektów – w tym również postaci – nieustannie się zmienia i brakuje często stałego punktu odniesienia. Dlatego muzyka także powinna wypływać z różnych źródeł. Wszechobecność dźwięków potęgowana jest przez ich mnogość i różnorodność. Nie mamy tu do czynienia wyłącznie z sekcjami właściwymi dla orkiestry. Wiele dźwięków zostało wygenerowanych lub przetworzonych elektronicznie lub wydobytych na przykład ze szklanych kieliszków z wodą, dotykanych opuszkami palców; do tego pojawiają się pozornie chaotyczne, pojedyncze odgłosy, echa, których pochodzenie i charakter nawet trudno zidentyfikować. Ich jednoczesne współistnienie rodzi poczucie osaczenia – nie tylko przez zbliżające się części satelity czy ogień, ale też przez przestrzeń, która – choć tak ogromna – otacza bohaterów i pochłania. Być może w początkowych scenach ta intensywność wrażeń słuchowych jest nawet zbyt duża; z czasem jednak muzyka tak stapia się z obrazem, że odbieramy ją jako element naturalny i bez wątpienia należący do całości.

Price w swoich kompozycjach operuje kontrastem. Poza opozycją cisza-dźwięk wyodrębnić można również tonację wysoką i niską, brzmienie jednego instrumentu (np. delikatne uderzenia pojedynczych klawiszy fortepianu) i fragmenty multiinstrumentalne, *dynamika i monotonia, nastrój mroczny, dramatyczny i nastrój spokojny, łagodny. Co więcej – wszystkie te elementy mogą wystąpić w jednym utworze.

Wraz z rozwojem wypadków muzyka do "Grawitacji" ewoluuje. Odniosłam wrażenie, że im bliżej Ziemi znajduje się nasza bohaterka, tym mniejszą rolę w instrumentacji odgrywa elektronika, a większe znaczenie zyskuje tradycyjna orkiestra. Do tego w drugiej części soundtracku częściej pojawia się wokaliza, podkreślająca dramatyzm wydarzeń i patetyczność sytuacji. Największe wrażenie zrobiła na mnie kompozycja: "Don`t let go" (z początku albumu) oraz "Shenzou" i finałowa "Gravity". Ta ostatnia w fenomenalny sposób ilustruje alegoryczne zakończenie filmu (którego tu nie zdradzę) i podkreśla, że człowiek jest wielki, niezależnie od tego, jak skończy się jego historia. Ważne, aby pogodził się z życiem i ze śmiercią. To czyni nas ludźmi.

Refleksje, jakie snuje widz po seansie "Grawitacji", nie byłyby tak wyraziste, bogate i pełne emocji, gdyby nie praca Stevena Price`a. Angielski kompozytor, który z pewnością stoi u progu wielkiej kariery, zasłużenie otrzymuje kolejne nominacje i statuetki za muzykę do filmu Cuarona. Słusznie też uznawany jest za odkrycie minionego roku w muzyce filmowej. Warto więc obserwować kolejne dokonania tego artysty i towarzyszyć mu w drodze na szczyt. Ma bowiem potencjał i świeżość, której chyba powoli zaczyna brakować w świecie filmowej muzyki. Może dzięki niemu to się zmieni.

(Artykuł pojawił się również na stronie www.klubfilmowy.com.)

Recenzję napisał(a): Anna Józefiak   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:


Lista utworów:



1. Above Earth - 1:50
2. Debris - 4:24
3. The Void - 6:15
4. Atlantis - 3:43
5. Don`t Let Go - 11:11
6. Airlock - 1:57
7. ISS - 2:53
8. Fire - 2:57
9. Parachute - 7:40
10. In the Blind - 3:07
11. Aurora Borealis - 1:43
12. Aningaaq - 5:08
13. Soyuz - 1:43
14. Tiangong - 6:28
15. Shenzou - 6:11
16. Gravity - 4:35



Komentarze czytelników:

Adam Krysiński:

Moja ocena:

Nowa jakość kina i muzyki filmowej.

Mi7hrandir01:

Moja ocena:

Bezdyskusyjnie najlepsza ścieżka jaką poznałem w 2013 roku. Zasłużona nominacja i mam nadzieję Oscar, bo dawno już nie byłem tak zauroczony muzyką do filmu. Nagrody należą się właśnie za zagranie tego, czego w kosmosie nie słychać i usłyszeć się nie da. Rewelacja.

Anna Józefiak:

Moja ocena:
bez oceny

Oscar 2014!!!

jassekp:

Moja ocena:

Świetna a co najważniejsze, idealnie dopasowana do obrazu.

Adam Krysiński:

Moja ocena:

Po raz pierwszy od dobrych paru lat wygrywa najlepiej działający w filmie score. Bez kalkulacji, bez dawania nagrody jako pocieszenie, bez dawania nagród za egzotykę (vide Her)... Oby to był dobry zwiastun na przyszłe wybory AMPASu. Szkoda mi U2, bo liczyłem, że Bono dostanie statuetkę za Mandelę, ale spoko, do następnego razu, znaczy piosenki :)


  Do tej recenzji jest jeszcze 6 komentarzy -> Pokaż wszystkie