Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Rambo II (Rambo: First Blood Part II) - expanded edition

24 Lipiec 2003, 11:08 
Kompozytor: Jerry Goldsmith

Rok wydania: 1985/1999
Wydawca: Silva Screen Records

Muzyka na płycie:
Rambo II (Rambo: First Blood Part II) - expanded edition

SATYSFAKCJA GWARANTOWANA - nagroda Soundtracks.plFilmy z trylogii Rambo były pierwszymi, jakie obejrzałem na wideo. Było to dwanaście lat temu, gdy nie zdawałem sobie jeszcze sprawy, że oglądam je nie dla Sylvestra Stallone lecz Jerrego Goldsmitha. Od tamtego czasu muzykę z Rambo II znam na pamięć, a Goldsmith jest moim ulubionym kompozytorem.

Opisywany album jest wydaniem rozszerzonym, zawierającym całą muzykę, którą możemy usłyszeć w filmie. Od razu trzeba powiedzieć, że choć film to czysta akcja, muzyka niewiele przypomina klasyczne partytury kompozytora oparte na mocnych uderzeniach i agresywnych dźwiękach. Muzyka z serii Rambo odcina się od typowych schematów i obok serii Star Trek, najbardziej kojarzy mi się Jerrym Goldsmithem. W filmie mamy raczej mało dialogów, co znakomicie wykorzystał Goldsmith tworząc ponad godzinną ilustrację rozpisaną na orkiestrę i syntezatory. Sztucznych dźwięków jest tu całkiem sporo. Dodają charakteru postaci głównego bohatera i dobrze uzupełniają orkiestrę tworząc charakterystyczne dla Rambo brzmienie. Oprócz tego, kompozytor używa kilku etnicznych instrumentów i dźwięków ilustrujących wydarzenia w Wietnamie i Tajlandii.

Najmocniejszym punktem ścieżki jest oczywiście świetny temat przewodni znany z części pierwszej. Tam rozpoczynał album w formie smutnej, żołnierskiej elegii, z rozbudowaną i piękną melodią. W części drugiej uległ znacznym modyfikacjom. Jego niezwykłość polega na tym, że grany na różne sposoby, w różnym tempie i aranżu, opisuje całkowicie odmienne sytuacje i emocje. Kompozytor znakomicie manipuluje linią melodyczną, tworząc w ten sposób jakby zupełnie nowe tematy. W momentach wzniosłych wybucha na krótko, a w dłuższych scenach płynie zachwycając melodyjnością i dynamiką. Całość wypada bardzo różnorodnie i spójnie zarazem, nie pozwalając słuchaczowi na nudę. Najwięcej mamy fragmentów dynamicznych choć nie brak też utworów spokojnych. Z pozoru ta sama fraza używana we fragmentach akcji, tutaj przybiera wyraz wzruszający, smutny a nawet romantyczny. Za przykład niech posłuży choćby Stories czy Ambush.

Jeśli chodzi o kawałki *action score, podkreślić trzeba ich oryginalność. Są to utwory bardzo dynamiczne, a przede wszystkim niezwykle rytmiczne. Rytm nadawany jest przez sekcję smyczkową bądź dętą. Sporo też tu werbli i rozmaitych bębnów. Najlepsze werble są chyba w Village Raid. Słychać, że Jerry ma świetne poczucie rymu, którego pozazdrościłby mu nie jeden czarny twórca. Drugim wielkim plusem jest fakt, że utwory akcji nie są tylko standartową sieczką, ale posiadają wplecione linie melodyczne. W połączeniu z dużą rytmiką sprawiają, iż wspaniale słucha się ich także poza obrazem. Poza tym są pomysłowo zaaranżowane, uporządkowane (żadnego chaosu!) - jednym słowem majstersztyk! Album zamyka piosenka w wykonaniu brata Sylvestra Stallone - Franka, która nie jest niczym szczególnym i znacznie ustępuje świetnej It`s A Long Road z części pierwszej.

Słuchając niektórych partytur Goldsmitha razić może brak świeżości. Natrafiamy na schematy, które pomimo swojej klasy nie wnoszą nic nowego. Rambo II to zupełnie inna bajka. Widać tu świeżość pomysłów, pasje tworzenia, polot, różnorodność. Ach, ile tu smaczków, ile perełek, porywających momentów. I ta doprowadzona do mistrzostwa ilustracja obrazu. Goldsmith bawi się naszymi emocjami oszukując widza, że ten film to nie tandeta lecz emocjonujące przeżycie. I ten temat przewodni zmieniający się jak kameleon w zależności od kontekstu filmu. Być może ten soundtrack nie zasługuje na miano wybitnego dzieła. Ta specyficzna muzyka nie przypadnie do gustu wszystkim w równym stopniu. Na pewno powinni jej posłuchać miłośnicy Goldsmitha (jeśli są jeszcze tacy, którzy jej nie słyszeli). Soundtrack ten utwierdzi ich w przekonaniu że Jerry Goldsmith jest jednym z najlepszych współczesnych twórców i żywą legendą muzyki filmowej.

Recenzję napisał(a): Piotr Rachwaniec   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:


Lista utworów:

1. Main Title - 2:12
2. The Map - 1:07
3. Preparations - 1:16
4. The Jump - 3:18
5. The Snake - 1:48
6. The Pirates - 1:27
7. Stories - 3:26
8. The Camp / Forced Entry - 2:23
9. The Cage - 3:55
10. River Crash / The Gunboat - 3:36
11. Betrayed - 4:22
12. Bring Him Up / The Eyes - 2:04
13. Escape From Torture - 3:39
14. Ambush - 2:45
15. Revenge - 6:14
16. Bowed Down - 1:04
17. Pilot Over - 1:52
18. Village Raid / Helicopter Flight - 4:53
19. Home Flight - 3:01
20. Day By Day - 2:06
21. Peace In Our Life (perf. by Frank Stallone) - 3:18

Razem: 60:32



Komentarze czytelników:

Szymon Jagodziński:

Moja ocena:

Zgadzam się z recenzentem w 100%. Osobiście cenię muzykę z "Rambo 2" najbardziej z całej trylogii. Choć czuję niezwykły sentyment do oryginału, jako twórcy owego słynnego już tematu przewodniego. Zaś muzyka do "Rambo 3", choć także doskonała, pozostaje jednak nieco w tyle "dwójki".

Michał Wąsik:

Moja ocena:

Doskonale rozumiem recenzenta i podpisuje się obiema rękami pod tym co napisał, chcę jednak dodać jedną rzecz. Goldsmith za Rambo II otrzymał Złote Maliny, co jest chyba kompletną ignorancją i kpiną z tego wybitnego twórcy. Wszystkie części trylogii są napisane z ogromnym smakiem i wyczuciem klimatu akcji oraz przeżyć bohatera. Szkoda tylko, że twórcy filmu biorąc muzykę do Rambo III, w znacznym stopniu wykorzystali partyrturę z części drugiej. Myslę, że jest to muzyka filmowa na najwyższym poziomie, a przede wszyztkim taka, jakiej dzisiaj nie pisze już żaden kompozytor.

Szymon Jagodziński:

Moja ocena:
bez oceny

Małe sprostowanie. Według wykazu nagród kompozytora na www.imdb.com Jerry Goldsmith nie dostał Złotej Maliny za muzykę do "Rambo 2", lecz za piosenkę "Peace In Our Life" w wykonaniu Franka Stallone. Natomiast Goldsmith był nominowany do tej "nagrody" w tymże 1985 roku za muzykę do "Kopalni Króla Salomona". Skandal!

Piotr Rachwaniec:

Moja ocena:

Też obiła mi się o uszy ta malina, ale nie znalazłem potwierdzenia tej informacji, więc nie pisałem o tym. Malinę otrzymał raczej sam film i chyba Stallone, a o piosence nie słyszałem. Co do „Kopalni...”... hmmm... niestety słychać tam bardzo wyraźne nawiązania do „Indiany Jonesa” Williamsa. Chyba nawet głuchy by zauważył, że producenci „Kopalni...” powiedzieli Jerremu – „ma być tak jak Williams, tylko zmień co nieco, żeby nikt się nie przyczepił”. Niestety taki jest ten biznes...

Koper:

Moja ocena:

Soundtrack bardzo dobry, motyw przewodni też, ale troszkę brakuje różnorodności. Z drugiej strony ten soundtrack jest bardziej równy od tego z części pierwszej. OST z "First Blood" miał piękny motyw na smyczki z gitarą w tle w dwóch utworach, ale cała reszta to była juz raczje muzyka typowo instrumentalna, która nie specjalnie wpada w ucho. Tu z tym jest już trochę lepiej, ale z drugiej strony nie ma już czegoś aż tak świetnego jak "Home coming" z jedynki. Piosenka też gorsza niż ta z części pierwszej.


  Do tej recenzji są jeszcze 3 komentarze -> Pokaż wszystkie