Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Raport mniejszości (Minority Report)

23 Wrzesień 2002, 19:02 
Kompozytor: John Williams

Rok wydania: 2002
Wydawca: Warner Sunset Records

Muzyka na płycie:
Raport mniejszości (Minority Report)

Przyzwyczaiłem się już, że kompozycje Johna Williamsa są co najmniej wybitne. Z tego też powodu, tym razem, spotkała mnie niemiła niespodzianka.

Powiem od razu i wprost: ten soundtrack mnie bardzo rozczarował. Liczyłem na coś wielkiego i spektakularnego, ale nie dostałem niczego nowego. To co tu mamy, to muzyka trochę "bez składu". Nie ma tu tematu przewodniego (a w każdym razie nie jest dostatecznie uwidoczniony), który wprowadziłby do całości nieco porządku. Oczywiście, mamy tu charakterystyczny dla Williamsa styl, wielką orkiestrę, ale brakuje jednolitości. Utwory mają dużą rozbieżność stylową. Od kompozycji monumentalnych - na całą orkiestrę (specjalność Williamsa) przez bardzo proste - minimalistyczne, po motywy orientalne, czy mistyczne.

Do orientalnych można zaliczyć te, w których pojawiają się bębny. Niestety słuchając ich nieodparcie przychodzi mi na myśl "Przyczajony tygrys, ukryty smok" Tan Duna. I może nie myłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że jest to uproszczona wersja świetnego stylu Tan Duna. Jakby nieporadnie skopiowanego.

To co przykuło moją uwagę, to motyw, który Williams niestety wykorzystał jako tło. Chodzi mi o śpiew, kobiecy głos, utrzymany w nieco mistycznym i orientalnym klimacie. Moim zdaniem, ten motyw powinien być bardziej rozwinięty i stanowić pierwszy plan, a nie tło.

Podsumowując, można tę płytę określić jako dobry soundtrack do filmu akcji. Williams sprawnie operuje orkiestrą, ilustrując wydarzenia na ekranie. Większość muzyki to utwory dynamiczne, dopasowane do charakteru filmu, ale nie wybijające się ponad obraz. Brakuje tu także świeżości, tej iskry, dzięki której utwór staje się wybitny, czy wręcz genialny. Nie znalazłem tu jednak niczego, co mogłoby przyciągnąć do ponownego przesłuchania. To co mnie poruszyło, jak wspomniałem wyżej, kompozytor wykorzystał w kilku utworach jako ozdobnik. Jak na kompozytora tej rangi, dobry soundtrack, to za mało - stąd dość niska ocena.

Recenzję napisał(a): Łukasz Remi¶   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:


Lista utworów:

1. Minority Report - 6:29
2. Can You See? - 2:12
3. Pre-Crime to the Rescue - 5:48
4. Sean and Lara - 4:46
5. Spyders - 4:33
6. The Greenhouse Effect - 5:09
7. Eye-Dentiscan - 4:49
8. Everybody Runs! - 3:10
9. Sean`s Theme - 1:57
10. Anderton`s Great Escape (Minority Report) - 6:47
11. Dr. Eddie And Miss Van Eych - 3:08
12. Visions of Anne Lively - 3:27
13. The Confrontation - 5:55
14. Sean` by Agatha - 5:00
15. Psychic Truth And Finale - 7:10
16. A New Beginning - 3:29

Razem: 73:49

Dyrygent: John Williams
Orkiestracje: John Neufeld
Partie solo - wokal: Deborah Dietrich



Komentarze czytelników:

Tomek:

Moja ocena:

Bębny?Tan Dun? Ja nie słyszałem na MR nic takiego... Może chodziło Ci o basowe uderzenia albo metaliczne cymbały, które Williams wykorzystuje tutaj agresywnie w muzyce akcji (Andertons Great Escape). Muzyka ta wymaga kilkunastu wysłuchań, uwierzcie mi- opłaci się, bo co raz więcej człowiek zauważa znakomitych momentów. Jest świetnym hołdem dla mrocznego stylu Bernarda Herrmana. Nieprawda,że brakuje tematów- jest ich całkiem sporo. Temat Seana, temat Pre-Crime, temat pająków, główny temat akcji z AGE i Everybody Runs!, no i optymistyczny temat z końcówki - pierwszy utwór, w pewnym sensie "suita" jest taką podróżą po tematach z MR. Ulubiony utwór: "Everybody Runs!"

Przemysław Kałwa:

Moja ocena:

Niestety mnie ten soundtrack również rozczarował.Tematy może i są ale jakoś nie wciągają.Całość jest bardzo mroczna przez co dość trudno wsłuchiwać się w tą pracę.Najładniejszym tematem jest Sean`s Theme ale to mało jak na ponad 70 min muzyki...A już zupełnie nie rozumiem co ludzie widzą w Anderton`s Great Escape , które zostało okrzyknięte jednym z najlepszych motywów akcji...(????!!!!).To raczej nieskładny bałagan bez wyraźnej linii melodycznej...Jak dla mnie to niestety John Williams ponownie udowodnił ,że specjalnego talentu do pisania akcji nie ma...

Tomek:

Moja ocena:

Może i masz rację, że Andertons Great Escape jest pełne nieładu i trochę chaosu, ale jednak dynamika i moc sekcji dętej w tym utworze jest wielka. Trochę bardziej podoba mi się "Zam the Assassin" z Ataku klonów. Williams miał lepszą muzykę akcji- Raiders, Jurassic Park. Zresztą Spielberg poprosił Williamsa o nagranie muzyki szorstkiej, "czarno-białej" i IMHO Williams wywiązał się z tego znakomicie. Tak jak już powiedziałem wolę "Pre Crime to the Rescue" i "Everybody Runs!"

dae:

Moja ocena:

Panie Łukaszu!!! Stwierdzenie, że pan Williams kalkuje nieudolnie Tana Duna jest po prostu absurdalne. Pańska recenzja wydaje mi się w tej kwestii kabaretowa. I tu widzę wyraźne przyzwyczajenie do takiej, a nie innej muzyki i oczekiwanie na ciągle te same symfoniczne szaleństwa. Pan Łukasz najwyraźniej skupia się na powierzchownych reakcjach, nie zwraca uwagi na to, co Spielberg powiedział i co słusznie zauważył Tomek: muzyka miała być SUROWA, wręcz charakterystyczna dla czarno-białego kina amerykańskiego z gatunku noir. I taka też jest! W jakiś sposób psychodeliczna i idealnie wkomponowana w film. Rzeczywiście niekoniecznie jest atrakcyjna w słuchaniu z płyty, ale przynajmniej mi słuchało się jej miło i przyjemnie. A bałagan i brak wyraźnej linii melodycznej w szybszych kompozycjach jest charakterystyczny dla pana Johna i pasujący do filmów, w których rozbrzmiewa. W słuchaniu z płyty wymaga muzycznej tolerancji. Ogólnie: płyta dobra, choć nie najlepsza w dorobku Williamsa. [bo najlepsza pozostanie już chyba na zawsze "Lista Schindlera"]

Rafalski:

Moja ocena:

Absolutnie się zgadzam z dae: może nie jest to stricte wybitna płyta Johna, ale słucha się jej naprawdę przyjemnie, tematy akcji są rewelacyjne, najlepsze od kilku dobrych lat, a liryczne momenty (temat Sean’a) wzruszają. Ale i tak dla mnie najlepszy action score (i w ogóle najlepsze dzieło w karierze Williamsa) to The Empire Strickes Back ;-). Pozdrawiam fanów Williamsa!


  Do tej recenzji jest jeszcze 11 komentarzy -> Pokaż wszystkie