Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Shrek 2

12 Luty 2005, 19:59 
Kompozytor: Harry Gregson-Williams

Dyrygent: Harry Gregson-Williams
Muzyka dodatkowa: Stephen Barton, James Smith
Solowe partie wokalne: Lisbeth Scott
Chór: Metro Voices

Rok wydania: 2004
Wydawca: Varese Sarabande

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Shrek 2

Wszyscy chyba kochamy Shreka, ja przynajmniej się nie spotkałem z osoba, którą by ta postać wk… ehmm denerwowała. Trudno się temu dziwić. Historia ze Spielbergowskiego studia Dreamworks, która kilka lat temu szturmem zdobyła kina całego świata, to błyskotliwy melanż wszystkich możliwych nurtów bajkowych, bajecznie i inteligentnie zrealizowany (genialny polski dubbing, chyba na zawsze zmienił [czytaj: podniósł] jakość naszych rodzimych tłumaczeń), atrakcyjny zarówno dla dzieci, nastolatków i ich rodziców. Za muzykę do tego filmu, odpowiedzialny był świetny duet kompozytorski – Harry Gregson Williams i John Powell. Obaj panowie, już wtedy mieli bogate doświadczenie w pisaniu muzyki do „syntetycznych” animacji; „Shrek”, wraz z poprzednikami: genialnym „Chicken Run” równie dobrym „Antz” stworzył interesującą trylogię, z którą moim zdaniem powinien przynajmniej zapoznać się każdy fan muzyki filmowej.

Styl oryginalnego Shreka był... czarujący. Podobnie jak film, naśmiewający się z różnych, niekoniecznie bajkowych standardów. Mimo że nie była to jakaś wybitna klasyka, to bez specjalnego odwoływania się do swoich poprzednich „partytur animacyjnych”, duet Gregson-Powell po raz trzeci (i ostatni) udowodnił, że dwóch kompozytorów, doskonale może się uzupełniać, wnosząc do filmu ciekawą mieszankę stylów. Wspomnieć trzeba też o świetnej składance piosenek, która także pojawiła się wtedy w sklepach – mimo że mam wiadomy stosunek do takich płyt typu „inspired by…”, to do tego albumu wracam bardzo często (a takie numery jak „Stay Home”, znakomita nowa wersja „I’m Believer”, czy piękna, oparta na temacie głównym „It Is You” to już dla mnie klasyka).

No tak, dość o części pierwszej, teraz kilka słów o *sequelu. Jeśli chodzi o film, to trzyma poziom. Jest śmieszny i czarujący, może trochę mniej błyskotliwy, ale nadal czarujący. Z muzyką niestety już nie jest tak dobrze. Składanka piosenek, która pojawiła się wraz z premierą, jest dużo gorsza od tego, co usłyszeliśmy kilka lat temu (choć kilka numerów jest interesujących), a jedyny kawałek który zdołał się „przebić” to niezły (nominowany do Oscara) „Accidentaly In Love” zespołu „Counting Cows”. Więc składanka jest w sumie kiepska a jak sprawa się ma ze scorem? Płyta została oczywiście podobnie jak część pierwsza, wydana pół roku po premierze filmu przez Varese Sarabande. Największa zmiana, jaką zauważamy, to brak nazwiska John`a Powell`a (choć tak w zasadzie to powinno ono być na okładce uwzględnione, później wyjaśnię dlaczego). A więc z zadaniem napisania partytury musiał poradzić sobie sam Harry, i po tym co usłyszałem w fenomenalnym „Sinbadzie” nie zmartwiłem się tym faktem specjalnie.

Po pierwszym „odsłuchaniu” tej płyty byłem raczej usatysfakcjonowany „Nieźle Gregson, nieźle” – pomyślałem. Jednak fakt był taki, że w sumie zapomniałem, co oferowała oryginalna muzyka z pierwszej części, i kiedy „odkurzyłem” tą płytę z półki i ją sobie przesłuchałem, moje nastawianie do opisywanego sequela zmieniło się i to na minus niestety. Prawda jest taka, że wartość tej płyty w kategorii „oryginalność” i „pomysłowość” jest naprawdę znikoma. Gregson wszystko ładnie zaaranżował (wartość techniczna albumu jest wysoka), dodał dwa, mało charakterystyczne nowe tematy, a resztę po prostu i zwyczajnie przepisał z oryginalnej partytury. Nie mam pretensji do Williamsa, że wykorzystuje skomponowane wspólnie z Powellem tematy, w sequelach bowiem jest to konieczne, ale większość starych tematów jest aranżowanych niemalże identycznie jak to miało miejsce w oryginale. Przyznam się, że w pewnym momencie się pogubiłem i miałem wątpliwości czy słucham Shreka 1 czy Shreka 2.

Ale pomimo tego całego zrzynania, płyty słucha się całkiem miło. Najbardziej ujmująco, wyszły Gregsonowi spokojne, liryczne fragmenty, które momentami wzruszają. Oparte są na temacie (że tak to nazwę) „przyjaźni”, lub drugim temacie miłosnym, w których wspaniale kompozytor aranżuje wiolonczelę (początek „Annoying Talking Animal”, piękne „Not Meant to Be”, The Prince of Her Dreams”, czy „Magic Tea”). Motyw „podróżniczy” („Leaving Home”) jest eksploatowany niczym stara kopalnia. Lubię tą melodię ale co za dużo to… nudnawo. Aranżacja tego tematu jest ciągle ta sama (kompletnie ściągnięta z oryginału), tylko w połowie albumu w tle dołącza się hiszpańska gitara klasyczna (naszym bohaterom zaczyna towarzyszyć w przygodach Kot w Butach a`la Zorro, więc trzeba było to jakoś zaakcentować). Skoro już jesteśmy przy klimatach latyno, to wspomnieć trzeba o świetnym „By the Ol` Oak”, w którym Gregson pięknie aranżuje pastisz Zorro, łącząc to ze świetnie rozpisanym action-scoringiem. W ogóle, pastiszów mamy u sporo, dużo więcej niż miało to miejsce w części pierwszej: „The Ball” – naśmiewa się z Oscarowego „source music” które przez lata aranżował dla Akademii Goldsmith; „Tonight on Knights” to popowo-rockowy temat, parodiujący popularne w stanach, programy pokazujące pogonie za przestępcami; zajawka klimatu „Mission Impossible” ma miejsce w … „The Mission”, jednak w filmie wykorzystany jest pełen temat Schifrina – na płycie tego nie umieszczono, a szkoda.

Reszta materiału stanowi mało charakterystyczny underscore, czasem pogodny, czasem mroczny (sceny ilustrujące konspiracyjne knucia Wróżki Chrzestnej i Króla) ale niezbyt porywający. Najbardziej zainteresował mnie wspaniały królewski wstęp ilustrujący przybycie Państwa Młodych do królestwa Far Far Away (”Far Far Away”), oraz równie wyrafinowany „Family Dinner” - powoli rozkręcający się walc w kwartecie smyczkowym (a tak nawiasem, obie te sceny są genialne, chyba najlepsze w całym filmie)

Fragmenty skondensowanej akcji wyszły tak jakoś … nijako, niektóre uważam wręcz za nieudolnie pomyślane („Dragon!”, swoją drogą to znów kompletnie zerżnięta aranżacja). Wyraźnie słychać, że czegoś tu (mi osobiście) brakuje. Udział Johna Powella w jakimś stopniu ubarwiał tą muzykę, sprawiał, że była bardziej błyskotliwa i ciekawiej pomyślana.

Jednak mimo tych kilku wad, z czego największą jest zwykłe przepisanie nut z oryginału, (dlatego moim zdaniem nazwisko Powella też powinno widnieć na okładce, a nie być ukrytym w książeczce, pod podpisem: „Współtwórca tematu”), materiał ten może stanowić dla niektórych satysfakcjonujące spędzenie czasu, szczególnie jeśli ktoś nie zna muzyki z pierwszej części „Shreka”. Także wszystkim, którym spodobały się poprzednie dokonania Gregsona, w dziedzinie pełnometrażowej animacji („Antz”, „Sinbad” czy „Chicken Run”), powinna się spodobać i ta kompozycja.

Jednak śmiem twierdzić, że Gregsona stać na skomponowanie czegoś bardziej interesującego, a projekt ten potraktował on trochę na „odwal się”. Nie wystarczy przecież żywcem zaciągnąć motywy z pierwszej części, wypadałoby wprowadzić kilka ciekawych, nowych tematów i inne aranżacje starych, a w tym wypadku tego brakuje. A może pan H.G. Williams powinien się skonsultować najpierw z innym legendarnym kompozytorem o podobnym nazwisku, który dobrze wie jak komponuje się porządne „tasiemce”.

Na koniec zwrócę uwagę na wydanie tej płyty, które mnie zaskoczyło. Wszyscy dobrze wiemy jak Varese wydaje płyty, lecz w tym wypadku muzyka nie trwa 29 minut (tylko ponad 40) a książeczka wewnętrzna ma 8 (!!) stron pełnych przepięknych fotosów z filmu, w ogóle cały projekt graficzny stoi na bardzo wysokim poziomie – jestem pod wrażeniem.

Recenzję napisał(a): Rafał Mrozowski   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:


Lista utworów:

1. Prince Charming - 2:03
2. Leaving Home - 1:10
3. Far Far Away - 1:42
4. Family Dinner - 2:08
5. Fiona’s Room - 0:59
6. We Need To Talk - 1:30
7. The Poison Apple - 1:17
8. The Factory - 1:38
9. By The Ol’ Oak - 2:00
10. Annoying Talking Animal - 2:42
11. The Potion Room - 2:26
12. Deep Fried - 1:58
13. Not Meant To Be - 2:46
14. The Ball - 1:07
15. The Prince Of Her Dreams - 2:13
16. Tonight On “Knights” - 0:46
17. Magic Tea - 1:47
18. The Mission - 1:30
19. Muffin Man - 1:07
20. Get The Wand - 2:05
21. All Is Revealed - 3:14
22. Dragon!! - 0:37

Razem: 40:25



Komentarze czytelników:

Adam Krysiński:

Moja ocena:

O wiele gorszy od "jedynki"... Tyle wystarczy za cały koment...

MaciekG.:

Moja ocena:

Spodziewałem się więcej po tym albumie a tu D**a heh. No ale cóż, nie każdy score musi być udany.

Andy:

Moja ocena:

Nie zgodzę się z recenzentem, że John Powell wnosi aż tak wiele do wspólnych projektów jego i Gregson - Williamsa. Score do Shreka 2 był gorszy od 1, bo film dawał komozytorowi mniejsze pole do popisu.

abc:

Moja ocena:
bez oceny

A gdzie obrazek ze statuetką Oscara. Przecież film był nominowany do Oscara za najlepszą piosenkę