Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Night Crossing - expanded

16 Czerwiec 2005, 16:25 
Kompozytor: Jerry Goldsmith

Orkiestracje: Arthur Morton
Wykonanie: The National Philharmonic Orchestra

Rok wydania: Intrada
Wydawca: 1981/1994

Muzyka na płycie:
Night Crossing - expanded

1981 - ach cóż to był za rok dla fanów Jerry`ego Goldsmitha. Genialny kompozytor znajdował się w środku szczytowego okresu swojej kariery. Po bardzo udanym 1979r, gdy powstały tak klasyczne dzieła jak Star Trek: The Motion Picture, Obcy czy generalnie niedoceniany Wielki napad na pociąg, Goldsmith zrobił sobie przerwę w 1980r komponując tylko muzykę do filmu J. Lee Thompsona Caboblanco, ale już w następnym roku przeszedł samego siebie. Rok 1981 to rok genialnej Masady, imponującego muzycznego zwieńczenia trylogii Omen w The Final Conflict, melodramatycznego Przybłędy, mrocznego i kosmicznego Odległego lądu, wojennego Inchona, sensacyjnego Salamandra i wreszcie przygodowego Night Crossing. Jak dla mnie był to najlepszy rok w karierze Jerry`ego Goldsmitha. Pozwolę sobie na stwierdzenie, że nie było wtedy lepszego kompozytora filmowego na tej planecie.

Night Crossing w reżyserii Delberta Manna to jeden z bardziej zapomnianych projektów kompozytora z tego roku. Był to film akcji wyprodukowany w wytwórni Disneya, która na przełomie lat 80-tych coraz śmielej zaczęła tworzyć żywe filmy fabularne(Czarna dziura, Tron). Film opowiadał historię enerdowskiej rodziny, która pod wpływem zachodnich filmów i programów telewizyjnych postanawia uciec balonem z komunistycznego NRD, aby zasmakować uroków demokracji i kapitalizmu na zachodzie Europy. W jednym z wywiadów z tamtego roku Goldsmith wyrażał się w samych superlatywach o tej produkcji i zachwalał scenariusz. Niestety ostateczny efekt nie był delikatnie mówiąc najlepszy. Krytycy mocno schłostali film, dodatkowo poniósł on sromotną porażkę finansową i został bardzo szybko zapomniany. Nic nowego w karierze kompozytora, prawda? Po raz kolejny muzyka Jerry`ego jest jedynym elementem, który ocalał z filmu.

Wspomniany entuzjazm kompozytora wyraźnie słychać i czuć, gdy słucha się tej muzyki. Słychać, że Goldsmith włożył w nią bardzo dużo serca i wysiłku. Obok dbałości o detale i dużego zaawansowania technicznego Night Crossing cechuje się nienaganną harmonią. Właśnie, jeśli o ten element chodzi to można powiedzieć, że Night Crossing jest wręcz ekstremalnie harmonijne jak na Goldsmitha, zwłaszcza, gdy wcześniej słuchało się głównie jego muzyki z lat 60-tych. Właśnie Night Crossing i chociażby Rent-A-Cop czy Hoosiers pokazują jak bardzo Jerry Goldsmith zmienił się od tamtego czasu, jak bardzo oddalił się od stylu komponowania swojego mentora i przyjaciela Alexa Northa. Ta zmiana w latach 80-tych przysporzyła mu wielu nowych fanów. Co odróżnia Night Crossing od innych dzieł kompozytora? Niezwykła wręcz obrazowość muzyki i siła oddziaływania na wyobraźnię słuchacza. Nie trzeba wcale obejrzeć tego nienajlepszego filmu. Z ogromną pomocą muzyki sami możemy wyobrazić sobie historię ucieczki balonem na zachód, walki z czasem, bezpieki i milicji depczących po piętach potencjalnym wrogom ustroju, drobnych porażek i końcowego sukcesu. Natomiast, jeśli chodzi o brzmienie to Night Crossing nie wyróżnia się w zasadzie niczym, warto jedynie dodać, że był to przedostatni czysto symfoniczny *score Maestro w latach 80-tych.

Night Crossing ma doskonałe wyważenie materiału akcji, suspensu oraz liryki jak również proporcje między materiałem tematycznym, motywicznym a underscore są doskonałe. Od strony tematycznej score prezentuje się rewelacyjnie. Goldsmith skomponował trzy tematy główne – i każdy z nich to prawdziwa perła. Pierwszy z nich ”trzyma” prawie cały action-score na płycie. Najpierw wstęp - kotły bardzo cicho wybijają rytm a następnie z hukiem wkracza orkiestra prezentując pasjonujący, przyprawiający o gęsią skórkę temat odegrany przez sekcję dętą z przewagą trąbek i *waltorni, *smyczki oraz tradycyjnie werble i kotły. Tutaj Goldsmith w zasadzie skopiował swój temat główny z Koziorożca Jeden(1978), który również pojawił się w jednym utworze w Roju(1978). O przypadku mowy być nie może, metoda komponowania i *progresje akordowe są bardzo podobne. Tutaj temat ten symbolizuje zagrożenie ze strony komunistycznego aparatu bezpieczeństwa i tak jak wspomniałem pojawia się w większości utworów akcji (gdy służby depczą po piętach uciekinierom) łączony z krótkimi motywami i dosyć interesującym materiałem suspensowym. Gdy słucham takich kompozycji jak Main Title, All in Vain czy First Flight ogarnia mnie niekłamany zachwyt nad muzyką Maestro. Jego action-score to naprawdę fenomen i fantastyczne zjawisko. Jako jedyny twórca osiągnął ideał w tym elemencie, i stało się to właśnie na przełomie lat 80-tych – wtedy to po wielu przemianach i modyfikacjach Goldsmith wytworzył swój współczesny model action-score. Stworzył bardzo dynamiczną, ekscytującą akcję i co najważniejsze maksymalnie realistyczną psychologicznie, przy zachowaniu harmonii i dużej przystępności – jego kompozycje akcji znakomicie funkcjonują w oderwaniu od filmu. Trylogia Rambo i Night Crossing to właśnie najlepsze przykłady.

Drugim znakomitym elementem NC są liryczne kompozycje, oparte na kolejnych tematach przewodnich. Drugi temat główny - prześliczny walczyk w aranżacji na akordeon i smyczki Goldsmith prezentuje nam w The Picnic. Utwór ten z trochę wyczuwalną nutą ironii pokazuje życie ludzi za żelazną kurtyną – widoczne na ekranie niemieckie cuda techniki w postaci chociażby Wartburga, pozorną sielankę piknikowiczów w tandetnej komunistycznej rzeczywistości i ukrywaną tęsknotę za lepszym życiem. Można sobie zadać pytanie, co robi francuski walczyk w filmie mającym akcję w NRD, ale po dokładniejszym przesłuchaniu łatwo zauważyć, ze to w rzeczywistości kompozycja inspirowana walcami Straussa. Być może największą atrakcją score`u jest wspaniały trzeci temat główny. Pełna heroizmu i nadziei melodia towarzysząca uciekinierom w ich staraniach i dążeniach do wymarzonego celu. Zaaranżowana jest bardzo skrajnie, raz na symboliczne „tysiąc skrzypiec” raz na skromny flet, oczywiście wersja smyczkowa robi najbardziej piorunujące wrażenie. To bez wątpienia jeden z najpiękniejszych i najbardziej przejmujących tematów Maestro. Obok tych trzech tematów głównych są oczywiście inne mniejsze motywy.

Zarówno znaczne rozbudowanie kompozycji jak i zaawansowanie techniczne, sprawiają, że nie pokuszę się o jakieś dokładniejsze analizy utworów. Pozwolę sobie jedynie wyróżnić dwie znakomite kompozycje: First Flight i Final Flight - sztandarowe (choć nie jedyne) kompozycje „powietrzne” tego score. Chyba pierwszy raz od Blue Maxa z 1965r Goldsmith miał możliwość napisania takiej ilości materiału lotniczego. Efekt w tym wypadku jest kapitalny. Dość powiedzieć, że to jedne z najlepszych utworów w karierze kompozytora. Szczególnie wart uwagi jest dziesięciominutowy, bardzo obrazowy First Flight. Mamy tu bardzo łagodny wstęp ze wspomnianym akordeonowym tematem, po którym następują symfoniczne uniesienia, rozbuchana orkiestra ilustruje start balonu i późniejszy lot (Bardzo widoczna jest tu inspiracja Wagnerem, wręcz jest to kopia jego stylu, przy czym absolutnie nie jest to „Wagner dla ubogich”) - świetne partie na trąbki i smyczki, po których następuje przeszywające słuchacza, wspaniałe wykonanie trzeciego tematu głównego przez sekcję smyczkową i waltornie a następnie wchodzą znakomite smyczkowe *dysonanse (przypominające trochę brzęczenie pszczół) ilustrujące wznoszenie się balonu. W dalszej części potęguje się nastrój niepokoju i zagrożenia. - kolejna seria świetnych partii na smyczki, waltornie i trąbki a następnie panikujących smyczków, wreszcie ostro wkracza kotłowy temat zagrożenia i już wiemy co nastąpiło w tym momencie w filmie. Bardzo podobnie (lecz ze znacznie bardziej optymistycznym zakończeniem) prezentuje się Final Flight - obie kompozycje przynajmniej dla mnie, to szczyt muzyki filmowej.

Night Crossing to jeden z najlepszych score`ów w karierze kompozytora. Przez cały czas trwania prezentuje znakomity poziom i jedynie stosunkowo mała oryginalność kompozycji nie pozwala mi na wystawienie maksymalnej oceny. Tak jak wcześniej wspomniałem jest to muzyka bardzo tonalna i znakomita w odbiorze. Zdecydowanie warto zacząć od Night Crossing przygodę z muzyką Jerry`ego Goldsmitha. Polecam wszystkim.

p.s. Wydanie rozszerzone Intrady, które opisałem zostało wycofane ze sprzedaży rok temu. Można je dostać obecnie na aukcjach internetowych, podobnie jak zwykłe, nierozszerzone wydanie tego score z lat 80-tych, które jednak ma gorszą jakość dźwięku.

Recenzję napisał(a): Damian Sołtysik   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:

1. Prologue - 00:51
2. Main Title - 01:52
3. The Market - 01:05
4. All in Vain - 03:23
5. The Picnic - 04:03
6. Plans - 05:06
7. First Test - 00:40
8. Too Much Work - 01:30
9. Success - 03:44
10. First Flight - 09:40
11. The Car - 02:17
12. The Patches - 02:49
13. Short of Time - 02:43
14. Tomorrow We Go - 01:02
15. The Chemist - 01:29
16. No Time to Wait - 05:35
17. Final Flight - 06:12
18. In the West - 03:31
19. End Credits - 01:11

Razem: 58:43



Komentarze czytelników:

Janusz Pietrzykowski:

Moja ocena:
bez oceny

Bardzo wciągająca recenzja!!!Gratuluję Damian wspaniałej roboty!!! Zawsze potrafisz przekonać do przesłuchania jakiejś muzyki i tak też się stało tym razem.

karcharoth:

Moja ocena:

Co tu dużo pisać...Praktycznie nie ma do czego się przyczepić...Kilka fragmentów action-score przypomina Rambo (a właściwie to odwrotnie, bo Rambo było póżniej). Rewelacyjny score z stajni Goldsmitha...Muzyka najwyższych lotów :)