Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów (The Sisterhood of the Traveling Pants)

20 Wrzesień 2005, 09:38 
Kompozytor: Clif Eidelman

Rok wydania: 2005
Wydawca: Varese Sarabande

Muzyka na płycie:
Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów (The Sisterhood of the Traveling Pants)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

Na przełomie lat 90-tych Cliff Eidelman był sprawcą najefektowniejszego debiutu w branży muzyczno-filmowej w ostatnim dwudziestoleciu. Już na samym starcie kariery popełnił takie dzieła jak Triumf ducha, Star Trek VI: Wojna o pokój czy Kolumb zdobywca. Sam Jerry Goldsmith powiedział o nim: „Jest najlepszym spośród młodych kompozytorów; jego styl komponowania jest melodyjny i orkiestrowy;(…) pomysły są świeże, a jego atrakcyjny styl olśni słuchaczy w przyszłości”. Niestety 41-letni dziś Eidelman nie spełnił pokładanych w nim nadziei – po części nie ze swojej winy. Mniej więcej od czasu Untamed Heart z 1993r Hollywood zamknęło go w szufladzie z melodramatami i komediami romantycznymi. Kompozytor popadł w rutynę, tworzy głównie do drugorzędnych, amerykańskich produkcji z gatunków wyżej wymienionych i bardzo ciężko znaleźć mu projekt, który pozwoliłby mu zmienić opinię o sobie pośród hollywoodzkich producentów i awansować w końcu do pierwszej ligi kompozytorów, gdzie niewątpliwie jest jego miejsce. Gdyby nie producent Robert Townson i Varese Sarabande, które od lat wydaje soundtracki z muzyką Eidelmana, twórca ten zostałby kompletnie zapomniany przez fanów muzyki filmowej.

Najnowszy *score Eidelmana, który wydało Varese Sarabande pochodzi z filmu Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów, nakręconego na podstawie popularnej powieści Ann Brashares. Jest to kolejna w karierze kompozytora komedia romantyczna. Fabuła zapowiada się bardzo ciekawie: Cztery przyjaciółki: Bridget, Carmen, Tibby i Lena muszą spędzić lato osobno. Znajdują niezwykły sposób na porozumiewanie się między sobą. Przekazują sobie magiczną parę używanych spodni. Pomimo, że każda z nich ma inną figurę, te dżinsy pasują na każdą z nich doskonale. Przyznam, że z miłą chęcią obejrzałbym ten film, ale wygląda na to, że polski dystrybutor(o ile takowy istnieje) nie da mi niestety szansy. Film najprawdopodobniej nie będzie u nas wyświetlany. Zostaje mi tylko ocenić muzykę Cliffa Eidelmana w zupełnym oderwaniu od filmu.

Jest to partytura dosyć typowa dla Eidelmana. Rozpisana na bardzo kameralną orkiestrę a spośród instrumentów na pierwszy plan wyraźnie wybijają się fortepian i dęte drewniane. Będący chyba ulubionym instrumentem kompozytora fortepian, jest nagminnie wykorzystywany w tego typu ilustracjach i także tutaj jest wiodącym środkiem wyrazu. W Prologue będącym mini-streszczeniem score`u Eidelman prezentuje pierwszy temat główny oraz kilka motywów i idei, które złożą się na dalsze kompozycje. Rozpoczyna jeden z głównych tematów – subtelny fortepianowo-smyczkowy walczyk, który przechodzi w kilka lirycznych raz sentymentalnych, raz pogodnych fortepianowych motywów i krótką kontrabasowo-marimbową wstawkę, która powróci w Deja Blue. W Fate następuje prezentacja drugiego tematu głównego – ciepłej, kobiecej kompozycji odgrywanej przez fortepian *staccato, któremu towarzyszy kobiecy głos nadający utworowi pewnej eteryczności. W następnym utworze pojawia się chyba najważniejszy z tematów – rytmiczna, pełna beztroski i pogody melodia napisana dla podróżujących dżinsów. Rytm kompozycji nadają marimba i fortepian, do których dołącza się także klarnet, gitara akustyczna i harfa. W niemal identycznej wersji temat ten będzie się powtarzać w kilku kompozycjach, a najlepsza jest finalna wersja wzbogacona o poruszające, solowe skrzypce i piękną wokalizę Lili Haydn. Następne kompozycje - A Touch of Greece i Running mają w sobie sródziemnomorski koloryt za sprawą użycia mandoliny i akordeonu. Bardziej refleksyjny i romantyczny charakter mają Honey, Reflection i Us gdzie Eidelman używa gitary akustycznej i transparentnych smyczków. Album zamyka Piano Suite będące powtórzeniem ważniejszych tematów.

The Sisterhood of the Traveling Pants przez pół godziny dostarczy słuchaczom ukojenia i relaksu. Jest to bezstresowy i przyjemny score - dobry do puszczenia w tle podczas codziennych czynności. Gdy przychodzi zaangażować się w odbiór muzyki to podczas słuchania zdarza się niejednokrotnie stracić z nią kontakt, głównie na skutek sennego tempa i obecności nieciekawego underscore w niektórych kompozycjach. Plusem score`u Eidelmana jest stojący na dość wysokim poziomie materiał tematyczny. Amerykanin jest dobrym melodystą i prawie zawsze można na niego liczyć. Sisterhood… to solidna kompozycja, która z pewnością nie przyniesie żadnemu słuchaczowi jakiegoś ogromnego zawodu ani też nie jest to dzieło, który wyniesie swojego twórcę na najwyższe piedestały. Jako że jest to dosyć typowy dla Eidelmana score mogę go polecić tym, którzy chcieliby się zapoznać z jego twórczością, ale zaznaczam, że lepiej zacząć chociażby od Now And Then czy Star Treka VI.

Recenzję napisał(a): Damian Sołtysik   (Inne recenzje autora)



Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. Prologue - 3:44
2. Deja Blue - 1:04
3. Fate - 1:01
4. Rules of the Pants - 3:26
5. A Touch of Greece - 1:18
6. Honey - 1:10
7. The Traveling Pants - 0:53
8. Reflection - 2:07
9. Running - 1:26
10. Traveling to Baja - 0:39
11. The Way of the Pants - :34
12. Letter - 1:48
13. Broken Heart - 1:16
14. A Brave Soul - 1:15
15. Last Words - 0:58
16. Us - 2:18
17. Sisterhood Reunites - 1:14
18. Together - 1:29
19. The Traveling Song - 3:17
20. Piano Suite - 4:03

Razem: 35:25



Komentarze czytelników: