Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Wiecznie młody (Forever Young)

23 Grudzień 2005, 18:10 
Kompozytor: Jerry Goldsmith

Rok wydania: 1992
Wydawca: Big Screen Records

Muzyka na płycie:
Wiecznie młody (Forever Young)

Melodramat Steve`a Minera "Forever Young" z Melem Gibsonem w roli głównej na pewno nie należy to klasyków tego gatunku, ale mimo to Jerry Goldsmith znalazł w nim dość inspiracji (można powiedzieć – jak zwykle) to napisania bardzo porządnej partytury, której wstydzić się nie powinien. Co ciekawe, "Forever Young" był drugim (i ostatnim filmem) we współpracy obu panów – pierwszym był horror "Warlock" z 1989 roku (recenzja jest na stronie).

Na potrzeby filmu Jerry Goldsmith skomponował trzy tematy przewodnie. Najważniejszym i najbardziej charakterystycznym był temat melodramatyczny. Bardzo ciepły w wymowie, nostalgiczny, zmuszający wręcz do refleksji, ale bynajmniej nie "przesłodzony" za bardzo. Oczywiście uzależnione to było od aranżacji, jaką posłużył się kompozytor. Na albumie mamy specjalną 4-minutową kompozycję (rozpoczynającą soundtrack) napisaną dla prezentacji tegoż tematu – "Love Theme from Forever Young". Dominującym instrumentem idealnie nadającym się do tego typu melodii jest saksofon, któremu akompaniuje równie subtelny fortepian oraz delikatna *sekcja smyczkowa. Przypominało mi to brzmienie "The Russia House". Goldsmith tradycyjnie już zmienia orkiestrację i barwę tematu romantycznego umieszczając go (oczywiście z przerwami) na całym albumie. Dzięki temu, że nie jest on wszędobylski, na pewno się nie znudzi, zaś partytura zyskała na zróżnicowaniu tematycznym (dochodzą przecież jeszcze dwa inne motywy przewodnie). Druga część dramatycznego i nostalgicznego utworu "The Experiment" to kolejna minutowa wariacja "romantic theme", ale tym razem w bardziej doniosłej odmianie – na dużą sekcję smyczkową (wstęp został wykonany przez flet). Następną pełną prezentacją miłosnej muzyki jest "The Diner", gdzie przez całe 2 minuty słyszymy tylko te romantyczne frazy zaaranżowane na (kolejna zmiana) flet, delikatny podkład syntetyczny i akompaniament małej orkiestry symfonicznej (smyczki). Najbardziej pesymistyczną i stonowaną wersją jest 3-minutowy "Let Go", gdzie ton nadają smutne w wymowie – sekcja smyczkowa, fortepian i okazjonalnie obój. Oczywiście, wszystko co najlepsze Goldsmith pozostawił na finał – przeszło 7-minutowy "Reunited". Ostatnie dwie minuty to nieprzerwany pokaz tematu romantycznego z niezwykle rozbudowaną sekcją smyczkową, która stanowi idealne, wzruszające i spokojne zakończenie albumu.

Drugim tematem przewodnim jest... temat akcji. Rzecz raczej rzadko spotykana w melodramatach, co najwyżej jako dodatek, a nie osobny motyw wiodący. W filmie pojawia się on już na samym początku. Producenci soundtracku postanowili jednak nieco zmienić kolejność i rozpocząć album prezentacją głównego tematu romantycznego. "Test Flight" to niezwykle dynamiczna kompozycja z szalejącą orkiestrą (ach, te *waltornie!), pulsującym podkładem perkusyjnym i akompaniamentem elektronicznym, bardzo typową dla tego typu motywów w twórczości Goldsmitha w pierwszej połowie lat 90-tych. Najbardziej przypominało mi to styl i brzmienie scen pościgowych "Basic Instinct". Nie jest to może klasyk, ale słucha się wyśmienicie. Bardzo podoba mi się takie rozwiązanie tematyczne w melodramacie. Kolejna prezentacja tematu akcji to 3-minutowy "Tree House", ale tym razem w aranżacji mnie agresywnej z dominującą sekcją smyczkową. Samo brzmienie utworu było też bardziej optymistyczne. Przynajmniej do drugiej minuty. Potem Goldsmith zmienił barwę na thriller – odpowiednio podkręcone *smyczki i wybuchające kotły. Przypominało mi to styl "Malice". W jeszcze bardziej stonowanej postaci został ten temat podany w "Air Show". Choć druga część utworu to powrót do klimatów "suspense" i "action". Pod koniec albumu kompozytor powrócił do typowej dla siebie akcji. 3,5-minuty dynamicznej akcji na pełną orkiestrę to "She`s Alive". To jak powrót "Test Flight". Z głośników grzmią sekcje dęte z akompaniamentem smyczkowym i eksplodującą sekcją perkusyjną. Nie mogło oczywiście braknąć tych klimatów w kompozycji zamykającej album – "Reunited". Na siedem minut utworu aż trzy to właśnie on. Dostojna sekcja waltorni, uderzające regularnie kotły, mocny podkład smyczkowy i syntetyczna perkusja bije nieprzerwanie przez trzy minuty.

Trzeci temat (tzw. nostalgiczny) nie był zbyt mocno wyeksponowany na albumie. To spokojna, nostalgiczna melodia w dominującej aranżacji na flet, fortepian i smyczki. Brzmi naprawdę kojąco, stanowiąc dobry balast między tematem akcji i romantycznym, zawsze występując obok jednego z nich. Usłyszeć go możemy w "The Experiment", "Tree House", "Kitchen Aid", fragmencie "She`s Alive" i "Let Go". Skoro finałowy "Reunited" zawiera wszystkie motywy wiodące – musi być także i ten. Tutaj stanowi element przejścia od tematu akcji do głównego tematu miłosnego. Na albumie możemy wychwycić jeszcze jeden motyw – "suspense". Pojawia się on najczęściej po trzecim temacie wiodącym, jak gdyby stanowiąc jego stały element. To dramatyczny kawałek z mroczną elektroniczną, wejściami sekcji dętej i grzmiącym podkładem kotłów – "The Experiment", "Tree House", "Kitchen Aid" i "Let Go".

Na soundtracku jest jeszcze piosenka – "The Very Thought of You" w wykonaniu ś.p. Billie Holliday (autorem był Ray Noble). To piosenka idealnie pasująca do klimatów lat 30-tych. Charakterystyczna instrumentacja jazzowa z dominującym pianinem, saksofonem, trąbką i lekką perkusją oraz idealnie pasujący do tych klimatów głos Billie Holliday. Choć nie ukrywam, że ta piosenka doskonale współgra z obrazem, zaś na albumie trzeba się do niej przyzwyczaić. Nie jest to przecież typowa ballada romantyczna w stylu lat 90-tych, a raczej jej odpowiednik starszy o pół wieku. Nie każdemu przypadnie ona do gustu.

Na pewno kompozytor umiejętnie połączył oba światy filmowe – lata 30-te i 90-te. Jest to typowy dla niego "score" romantyczny z pierwszej połowy lat 90-tych. Sporo tu melodyki, uczucia i innym elementów obrazujących emocjonalne konflikty głównych bohaterów (Mel Gibson i Jamie Lee Curtis) oraz dynamizmu charakterystycznego dla tych wszystkich scen lotniczych. Czy i tu znajdziemy nawiązania stylowe do innych tego typu partytur? Oczywiście, choć nie są to podobieństwa nachalne lub wiernie kopiowane. Raczej przypominające o pewnej inspiracji – "Rent-A-Cop", "The Russia House", czy "Basic Instinct". Dla kogo jest ta partytura? Dla każdego, komu przypadł do gustu ciepły temat melodramatyczny w różnych aranżacjach i dynamiczny temat akcji, stanowiący idealną przeciwwagę dla emocjonalnej części tej ilustracji. Nie spodoba się tym, których nie "porywa" romantyzm w wykonaniu Goldsmitha uważając go za zbyt przesłodzony i nie do końca oryginalna muzyka akcji. Ogólnie można powiedzieć – "Forever Young" nie jest klasykiem w dorobku kompozytora, ale dość mocnym jego punktem. Nie rozczaruje.

Orkiestrę poprowadził oczywiście Jerry Goldsmith, zaś orkiestracją zajęli się Arthur Morton i Alexander Courage. Aranżacji na saksofon głównego tematu romantycznego dokonał Brad Dechter. Za wykonanie solowe na instrumentach byli odpowiedzialni – Mike Lang (fortepian) i Joel Peskin (saksofon). Soundtrack został wydany nakładem Big Screen Records w dniu 8 grudnia 1992 roku. Premiera kinowa w USA miała miejsce trzy później. Bez wątpienia około 35 minut "original score" w zupełności wystarczy. Partytura ta nie rzuca na kolana, raczej stanowi typowy dla Goldsmitha (czytaj: wysoki) standard. Należałoby pamiętać, że kompozytor napisał w roku 1992 muzykę aż do sześciu filmów, z czego trzy to były melodramaty ("Medicine Man", "Love Field" i "Forever Young") i żaden z nich nie zszedł poniżej oczekiwań.

Recenzję napisał(a): Szymon Jagodziński   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:

1. Love Theme - 4:03
2. Test Flight - 3:41
3. The Experiment - 3:14
4. Tree House - 3:06
5. Kitchen Aid - 2:42
6. The Diner - 1:58
7. The Air Show - 2:31
8. She`s Alive - 3:30
9. Let Go - 3:02
10. Reunited - 7:43
11. The Very Thought of You - Billie Holiday - 2:45

Razem: 38:20

Dyrygent: Jerry Goldsmith
Orkiestracje: Alexander Courage, Arthur Morton
Partie solo – fortepian: Michael Lang
Partie solo – saxofon: Joel Peskin



Komentarze czytelników:

karcharoth:

Moja ocena:

Bardzo dobra kompozycja. Ze świetnym temat akcji i cudownym tematem miłosnym. Resztę Jerry Goldsmith uzupełnia ciekawym underscorem. Kompozycja z początku lat 90-tych i znowu Jerry w wysokiej formie.

Rafalski:

Moja ocena:

piękną kompozycja, ażciarki przechodzą (love theme aż przygniata swą epickością), bardzo ładne wydanie z plakatem w środku ;)

karcharoth:

Moja ocena:

Big Screen Records wszystkie swoje płyty wydawało z mini-plakatami.

Mefisto:

Moja ocena:

Choć film darzę ogromnym sentymentem i uwielbieniem to dopiero teraz udało mi się dorwać partyturę Goldsmitha. Nie zawiodłem się - jest przepiękna!!! Jedyny minut to jej długość - mogła być zdecydowanie dłuższa. Natomiast dziwi mnie ocena na s.pl - tylko 3,5 dla tak przepięknej pracy? Może de facto nie jest to najlepszy Goldsmith, ale dla mnie mocna 5, bynajmniej nie przereklamowana - takiej muzyki już się dziś nie pisze :(