Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Oliver Twist

17 Sierpień 2006, 15:12 
Kompozytor: Rachel Portman

Rok wydania: 2005
Wydawca: Sony Classical

Muzyka na płycie:
Oliver Twist

Odtwarzaj / Zatrzymaj

Królowa komedii romantycznych i familijnych powoli się wypala. Zaszufladkowana do tego jednego gatunku już wiele lat temu kompozytorka Rachel Portman próbowała kilkakrotnie zerwać ze swym dotychczasowym image (który de facto wygrał jej Oscara za Emmę), z lepszymi bądź słabszymi skutkami. Kiedy jednak wydawało się, że być może zdołała ona przynajmniej na dłuższy czas uwolnić się od kina familijnego, zjawił się Roman Polański i zaproponował współpracę przy jego nowej ekranizacji Olivera Twista. Takim reżyserom z reguły się nie odmawia. Jako że Kilar zadeklarował, iż rezygnuje z pisania muzyki na potrzeby filmu i wraca do pracy wyłącznie koncertowej (dlaczego, Mistrzu?), Portman stała się naturalną następczynią Polaka, jako że na swym koncie miała już jedną adaptację powieści Charlesa Dickensa – Nicholasa Nickleby. Decyzja ta wzbudziła we mnie mieszane uczucia. Swojego czasu w muzyce pani Portman zakochałem się, by bardzo szybko poczuć na sobie kubeł zimnej wody i rozstać się z nią w przyjaźni. Oliver Twist potwierdza, dlaczego.

Angielska kompozytorka zawsze ceniona była za swoje tematy, śliczne, chwytające za serce, delikatne melodie, których swojego czasu napisała mnóstwo i niejednego słuchacza nimi zachwyciła. Emma jest klasycznym tego przykładem. Jednocześnie, pani Portman to artystka niestety bardzo mało kreatywna, która styl swój zdefiniowała tak dawno i tak przekonująco, że stała się niezdolna go zmienić. Nie chodzi tu tylko o brzmienie (bo przecież trudno krytykować kogoś za indywidualność w tym zakresie), ale przede wszystkim o wykorzystywanie nagminnie identycznych kostrukcji kompozycyjnych i identycznego instrumentarium, co w wielu przypadkach zakrawa o zwyczajne kopiowanie wcześniejszych dokonań. Portman nie jest osobą zdolną na tyle, by utrzymać zainteresowanie słuchacza powtórkami. Co więcej, bardzo często zdarzało jej się tworzyć partytury ciekawe jedynie w materii tematycznej, underscore bowiem nie prezentował niemal żadnej wartości emocjonalnej, będąc jedynie kolejną, snującą się monotonnie sekwencją na *smyczki. Tak właśnie ocenić można wspomnianego Nicholasa Nickleby, który posiada przepiękny temat przewodni i absolutnie nic poza tym.

Oliver Twist w tej materii niewiele zmienia. Bez wątpienia tematycznie słabszy jest od swojego dickensowskiego poprzednika. Dodatkowo w dość bezczelny sposób kopiuje miejscami wcześniejszy temat, co w wypadku pani Portman zwłaszcza jest niewybaczalnym grzechem. Jeśli zaczyna brakować jej pomysłów melodycznych, to niestety faktycznie koniec jej świetlanej kariery może być bliski. Oliver Twist tematycznie rozczarowuje, będąc pod tym względem jedną z najsłabszych tego typu partytur angielskiej kompozytorki na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat. Gdzie podziała się magia melodyki Only You czy Chocolat? Czyżby nie dało się już nic wymyslić? Zapewne do filmu i takie podejście, dzięki charakterystycznemu brzmieniu muzyki Portman, pasuje perfekcyjnie, warto jednak zauważyć, iż w połączeniu z obrazem do klisz łatwo i wygodnie jest się odwołać, nie umniejszając przy tym funkcjonalności ścieżki dźwiękowej. Styl Angielki świetnie komponuje się z kinem familijnym, lecz stanowi przykład najzwyklejszego rzemiosła pozbawionego aspiracji artystycznych. Przynajmniej obecnie. Dlatego Oliver Twist jest rozczarowaniem. Lenistwa tutaj bowiem nie tolerujemy.

Złe wrażenie po kopii Nicholasa Nickleby znika na szczęście szybko, bo już drugi utwór na płycie, The Road to the Workhouse, choć utrzymany w stylistyce Czekolady, prezentuje się w miarę wyraziście i nabiera nieco bardziej sentymentalnego tonu. Zaraz po nim następuje kolejna aranżacja tematu głównego, tym razem jednak bez elementów wtórnych. Muzyka akcji z kolei (Fagin`s Loot) to wciąż ta sama klisza, którą Portman posługuje się od lat, przywołać wystarczy dynamiczne fragmenty Addicted to Love, by natychmiast skojarzyć z nimi Olivera Twista. Monotonia tej stylistyki zaczyna już zakrawać o absurd, a kilka konfiguracji tej samej konstrukcji partytury używanych przez ostatnie lata męczy już niemiłosiernie - bez polotu, bez inwencji. Sama płyta wydana została również niezbyt trafnie, z powodu jednostajności muzyki sugerowałbym edycję krótszą o jakieś piętnaście minut, co prawdę mówiąc, nie stanowiłoby znaczącej straty. Niekiedy ciężko bowiem dotrwać do samego końca płyty, zachowując zainteresowanie prezentowanym materiałem, zwłaszcza gdy niektóre sekwencje powtarzane są w kółko. Przydługi The Death of Bill Sykes wymaga sporej cierpliwości po czterdziestu minutach monotonii, na szczęście finałowe The Newgate Prison, mocno nacechowane emocjami, z wielką klasą kończy ten średnio udany album.

Dość zaskakująco, na płycie umieszczono również ciekawy wywiad z kompozytorką, opowiadającą o kulisach swojej współpracy z Polańskim. Zabieg przyjemny, dla miłośnika muzyki filmowej również bardzo cenny ze względu na kilka informacji związanych z pisaniem partytury na potrzeby filmu. Całościowo jednak album jest niestety dużym rozczarowaniem, przede wszystkim z powodu nikłej, niemal zerowej wartości artystycznej. Pani Portman, choć do tego typu projektów ma wyczucie brzmienia, dawno stanęła w miejscu i przestała się rozwijać. Widzę dla niej dwie drogi: albo podążanie tą dotychczasową, co w rezultacie doprowadzić musi do całkowitego wypalenia się zdolności kompozytorki; albo kolejna próba zmiany gatunku, oby tym razem w pełni udana. Szufladkujące twórców Hollywood może jednak na taki przeskok nie pozwolić. Wtedy natomiast zdobywczyni Oscara pozostawi po sobie mało imponujący dorobek, który bardzo szybko zostanie zapomniany. Lekkość i prostota muzyki są bowiem zaletami chwilowymi, które na dłuższą metę nie będą stanowić większej wartości. Oliver Twist to rzemiosło w najprostszym wydaniu, kliszowe i odtwórcze. Duch muzyki Kilara unoszący się nad niektórymi, mroczniejszymi fragmentami, nie ratuje partytury. Pozwala się tylko zastanawiać, jak Polak zilustrowałby film Polańskiego. Zapewne również bez nowatorstwa i oryginalności. Ale może przynajmniej z odrobiną artyzmu.


Recenzja gościnna, pochodzi z prywatnej strony autora: Dyrwin`s OSTs

Recenzję napisał(a): Marek Łach   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. Streets of London - 2:01
2. The Road to the Workhouse - 3:03
3. A Kind Old Woman - 2:05
4. Oliver Runs Away - 2:31
5. The Artful Dodger - 1:49
6. Fagin`s Loot - 2:55
7. The Game - 2:15
8. Oliver Learns the Hard Way - 5:39
9. Watching Mr Brownlow`s House - 2:17
10. The Escape from Fagin - 1:13
11. Prelude to a Robbery - 1:49
12. The Robbery - 5:09
13. Toby and the Wounded Oliver - 1:20
14. Nancy`s Secret Journey - 2:29
15. The Murder - 2:28
16. Wanted: Bill Sykes and a Fierce Dog - 2:50
17. The Death of Bill Sykes - 6:12
18. Newgate Prison - 5:21

Razem: 53:18

Dyrygent: David Snell
Orkiestracje: Rachel Portman



Komentarze czytelników:

MaciekG.:

Moja ocena:

A dla mnie to dobra płyta, miło mi się tego słucha gdyż jestem zakochany w stylu pani Portman. Temat przewodni też niczego sobie. Polecam.

Andy:

Moja ocena:

Cóż, trudno się nie zgodzić z ani jednym zdaniem w tej recenzji:]

Kuba:

Moja ocena:

Portman po Emmie i Czekoladzie miała u mnie bardzo wysokie noty, ale to co popełniła przy filmie Polańskiego w głowie mi się nie mieści. Bardzo bezpłuciowa i nudna muzyka.

MaciekG.:

Moja ocena:

ja chyba jestem jakiś inny :))

Marecki:

Moja ocena:

Kolejny, szowinistyczny chyba dowcip z tą oceną.


  Do tej recenzji jest jeszcze 1 komentarz -> Pokaż wszystkie